Ciche skażenie. Jak syntetyczne hormony i antykoncepcja zmieniają biologiczną przyszłość pokoleń

Masowy kryzys płodności, wzrost zachorowań na nowotwory układu rozrodczego oraz anomalie rozwojowe u ludzi mogą mieć wspólne, niewidzialne źródło: globalne zanieczyszczenie środowiska syntetycznymi estrogenami i substancjami chemicznymi. Naukowcy coraz głośniej ostrzegają, że substancje pierwotnie zaprojektowane jako rewolucja w antykoncepcji oraz komponenty tworzyw sztucznych, poprzez systemy kanalizacyjne i łańcuchy pokarmowe wracają do nas, wywołując zjawisko określane mianem ekologicznej i biologicznej feminizacji. Choć mechanizmy te wymagają dalszych analiz, dowody ze świata fauny oraz pierwsze statystyki medyczne u ludzi budzą poważny niepokój biologów i endokrynologów. Produkowane przez ludzi chemikalia powodujące zaburzenia endokrynologiczne są wysoce szkodliwe dla środowiska – sieją one spustoszenie w systemach reprodukcyjnych, immunologicznych i nerwowych ludzi oraz zwierząt.

Lekcja z głębin: Ryby medaka i kanadyjskie jeziora

Wnioski z laboratoryjnych badań nad modelowymi organizmami, takimi jak ryby medaka, bezlitośnie obnażają siłę rażenia syntetycznych hormonów. Męskie narządy płciowe kręgowców wykazują ekstremalną wrażliwość na działanie estrogenów. W świecie nauki nie jest tajemnicą, że estrogeny wykazują silne działanie antykoncepcyjne u samców – blokują prawidłowy rozwój plemników i degenerują tkankę jądrową, drastycznie zwiększając ryzyko rozwoju nowotworów jąder.

Kluczowym elementem tego problemu jest potęga substancji znanej jako EE2 (ethinylestradiol) – syntetycznego estrogenu stanowiącego bazę większości tabletek antykoncepcyjnych. Według uczonych zanieczyszczenie wód tym związkiem jest szczególnie niepokojące, ponieważ wykazuje on silną zdolność do „feminizowania” ryb rodzaju męskiego i drastycznego obniżania ich płodności. Naukowcy ostrzegają: EE2 modyfikuje tkanki żywe nawet przy stężeniu we krwi na poziomie 1 do tryliona (1:1 000 000 000 000).

Skalę tej toksyczności obrazują długofalowe eksperymenty ekologiczne:

  • Kanadyjskie jezioro (2007 r.): Badanie opublikowane w National Center for Biotechnology Information (NCBI) opisało siedmioletni eksperyment w północnej części prowincji Ontario. Wprowadzenie hormonu EE2 w stężeniu zaledwie 5 cząsteczek na trylion (co odpowiada pięciu kroplom wpuszczonym do 20 basenów olimpijskich) doprowadziło niektóre gatunki ryb na skraj wyginięcia. Niskie ilości EE2 wywołały „interseksualność” rybich jąder, a także negatywnie wpłynęły na ilość i jakość jaj, tworząc poważne zagrożenie dla całych populacji.
  • Nietknięte jeziora w Minnesocie: Badacze wykazali, że hormon EE2 dociera nawet do odległych zbiorników wodnych, uznawanych za całkowicie wolne od ingerencji człowieka. Gdy wpuszczono do nich laboratoryjnie hodowane osobniki męskie, większość z nich w ciągu zaledwie trzech tygodni uległa feminizacji i zyskała cechy „transseksualne”.

Droga z apteki do kranu: Powszechne skażenie rzek

Skala globalnego spożycia hormonalnych środków antykoncepcyjnych jest gigantyczna. Według szacunków Guttmacher Institute, w samych Stanach Zjednoczonych środki te przyjmuje około 10,5 miliona kobiet rocznie, w Polsce około 1,5 miliona, natomiast globalnie liczba ta przekracza 50 milionów.

Problem polega na metabolizmie tych leków:

  • 68 procent zawartej w pigułce dawki hormonalnej jest wchłaniane i przetwarzane przez organizm kobiety.
  • 32 procent substancji czynnej trafia w niezmienionej formie wraz z moczem do miejskiej kanalizacji.

Współczesne oczyszczalnie ścieków nie są technologicznie przystosowane do filtrowania cząsteczek o tak mikroskopijnych stężeniach. Potwierdziły to szeroko zakrojone badania U.S. Geological Survey (USGS) przeprowadzone na przełomie lat 1999 i 2000. W aż 80% próbek wody pobranych ze 139 amerykańskich rzek i strumieni w 30 stanach odnotowano skażenie lekarstwami – począwszy od antybiotyków i leków przeciwdepresyjnych, a na środkach antykoncepcyjnych i zamiennikach hormonów skończywszy.

Skutki tego stanu rzeczy są widoczne gołym okiem w naturze. W 2009 roku naukowcy z USGS odkryli, że jedna trzecia ze 111 badanych zbiorników wodnych w USA zawierała ryby interseksualne. Rok później doniesiono, że aż u 80% ryb w rzece Potomac – z której woda jest dostarczana do domów 4 milionów Amerykanów – widoczne były wyraźne cechy interseksualne.

Dziedzictwo toksyczności: Zagrożenie międzypokoleniowe i wpływ BPA

Najnowsze dowody naukowe wskazują, że szkody wyrządzone przez sztuczne hormony nie kończą się na osobnikach, które miały z nimi bezpośredni kontakt. Wspólne badania USGS i Uniwersytetu w Missouri udowodniły międzypokoleniową destrukcję płodności.

W przypadku ryb wystawionych na działanie hormonu z pigułek antykoncepcyjnych, w pierwszym pokoleniu nie odnotowano problemów z zapłodnieniem. Katastrofa nadeszła później:

  • W drugim pokoleniu (F1): Zapłodnienie było silnie utrudnione. Płodność spadła aż o 30 procent, a powstałe zarodki miały znacznie mniejsze szanse na przetrwanie.
  • W trzecim pokoleniu (F2): Choć ryby te nigdy nie były bezpośrednio wystawione na działanie hormonu, wciąż obserwowano u nich upośledzoną płodność o 20 procent.

Główny autor tego badania, prof. Ramji Bhandari z Uniwersytetu w Missouri, doszedł do niepokojącego wniosku: jeśli podobne tendencje utrzymają się w kolejnych pokoleniach, wraz z nadejściem czwartej generacji można spodziewać się całkowitego, gwałtownego spadku ogólnej liczby potomstwa.

W tym samym projekcie naukowcy zbadali również działanie bisfenolu A (BPA) – powszechnego związku chemicznego znajdującego się w tworzywach sztucznych. BPA, będący silnym zaburzaczem endokrynologicznym, w dużej mierze odpowiada za zwiększoną zachorowalność na raka sutka u ludzi, a w środowisku wodnym wykazuje niemal bliźniacze, niszczycielskie działanie międzypokoleniowe jak syntetyczny estrogen EE2.

Zagrożenie w łonie matki i wpływ na ssaki

Najbardziej bezbronne na działanie hormonalnych zaburzaczy (tzw. endocrine disruptors) jest rozwijające się potomstwo ssaków, w tym ludzi. Według badania opublikowanego w National Center for Biotechnology Information (NCBI), od 3 do 4 procent kobiet kontynuuje przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej w pierwszym trymestrze ciąży, najczęściej nie wiedząc jeszcze o swoim stanie.

Wpływ hormonu EE2 na życie ssaków wykazano bezpośrednio w eksperymentach na zwierzętach z 2009 roku. Nowo narodzone szczury narażone na działanie tej substancji w pierwszych dniach życia rozwijały się wadliwie – jako dorosłe osobniki miały znacznie mniejsze narządy płciowe oraz nieprawidłową, drastycznie zredukowaną liczbę plemników.

Ekspozycja ludzkiego płodu na syntetyczne estrogeny w kluczowym momencie formowania się narządów płciowych skutkuje trwałymi wadami wrodzonymi u chłopców (takimi jak wnętrostwo czy spodziectwo). Przerażającym, historycznym dowodem na poparcie tej tezy jest medyczna historia dietylostilbestrolu (DES) – syntetycznego estrogenu o działaniu zbliżonym do EE2. DES podawano dawniej kobietom w ciąży, aby zapobiegać poronieniom. Skutki okazały się tragiczne: u matek wzrosło ryzyko raka piersi, a u ich potomstwa w okresie dojrzewania zaczęły pojawiać się rzadkie nowotwory pochwy i jąder. Co najbardziej szokujące, aż 40 procent dzieci kobiet, którym podano DES we wczesnej ciąży, stało się niepłodnych.

Kryzys męskości w statystykach medycznych

Zjawiska obserwowane u dzikich zwierząt coraz wyraźniej korelują z danymi medycznymi dotyczącymi ludzi. W krajach wysokorozwiniętych, na czele z USA, odnotowuje się dziś gwałtowny wzrost zachorowań na raka jąder oraz bezprecedensowy spadek parametrów nasienia u młodych mężczyzn.

Równolegle badacze wskazują na możliwy, choć wciąż wymagający drobiazgowych analiz, wpływ dysfunkcji hormonalnych na kwestie tożsamości płciowej. Nieprawidłowa budowa anatomiczna narządów, wywołana zaburzeniem proporcji testosteronu do estrogenów w życiu płodowym, może bezpośrednio przekładać się na zaburzenia neurobehawioralne oraz poczucie niespójności z własną płcią biologiczną w późniejszym życiu.

Świat nauki zachowuje należytą ostrożność, zaznaczając, że fenomen ten zależy od wielu czynników środowiskowych i genetycznych. Niemniej jednak powiązanie między wszechobecną chemią, syntetycznymi hormonami żeńskimi a globalnym upośledzeniem płodności i zmianami w tkankach ludzkich przestaje być jedynie teorią. Obserwowana wokół nas feminizacja i kryzys demograficzny mogą nie być wyłącznie wyborem kulturowym, lecz chemicznym piętnem naszych czasów.

Źródło: ncregister.com., Agnieszka Stelmach, PCh24.pl

Views: 0