Dlaczego Żydzi i Amerykanie zaatakowali Iran?

Studium deislamizacji i zapaści demograficznej Iranu

Współczesny konflikt wokół Iranu nie jest jedynie grą o surowce czy granice na mapie a broń nuklearna jest tylko pretekstem; to metafizyczna wojna światów, której stawką jest sama definicja człowieczeństwa. Należy ją rozumieć jako fundamentalne zderzenie dwóch wykluczających się wizji istnienia: prymatu ducha nad materią oraz sacrum nad profanum. To walka o to, czy naród ma prawo trwać w czystości swoich tradycji, czy też musi ulec walcowi globalnej unifikacji, niszczącej wszelką świętość.

W sercu tej krainy wznosi się dziś niezłomna twierdza, będąca ostatnią tamą dla mrocznych przypływów nowoczesności. Obecne władze Iranu, jako strażnicy Cywilizacji Życia, rzuciły wyzwanie potężnym koalicjom lewicowo-masońskim oraz wpływowym ośrodkom żydowskim. Te ostatnie, za wszelką cenę dążąc do przywrócenia panowania Cywilizacji Śmierci, uderzają w fundamenty irańskiej rodziny, promując aborcję, antykoncepcję i moralny demontaż młodego pokolenia.

Dla zachodniego świata, z Waszyngtonem na czele, suwerenność moralna Teheranu jest przeszkodą nie do zniesienia, gdyż kładzie kres intratnym interesom opartym na deprawacji i duchowej pustce. To właśnie z nienawiści do tego oporu ukuto pogardliwy termin „reżim ajatollahów” – retoryczny oręż mający zohydzić tych, którzy nie ugięli karku przed dyktatem nihilizmu. Iran trwa jednak niewzruszenie, broniąc młodzieży przed trucizną zachodniej zgnilizny i dając świadectwo, że w świecie rządzonym przez pieniądz i śmierć, wciąż możliwe jest życie oparte na Bożym ładzie.

1. Fundamenty: Religia jako gwarant trwania narodu

Przez setki lat religie monoteistyczne stanowiły nienaruszalny fundament stabilizujący życie społeczne. W dawnej Persji, a dzisiejszym Iranie, islam wyznaczał wszelkie kierunki życia: od duchowości po naukę. W tym tradycyjnym ładzie małżeństwo było świętą wspólnotą kobiety i mężczyzny, a dziecko – darem Allaha i znakiem zmartwychwstania. Prawo szariatu bezwzględnie chroniło życie poczęte, a ojciec miał obowiązek opieki nad matką w stanie błogosławionym. Dzięki tej postawie jeszcze w 1960 roku współczynnik dzietności w Iranie wynosił 7,3.

2. Infiltracja idei antynatalistycznych (1967–1989)

Przełom nastąpił w latach 60. XX w. wraz z pojawieniem się ideologów „cywilizacji śmierci”. W 1967 r. utworzono Wydział Planowania Rodziny, który przez 2 tys. ośrodków zaczął propagować antykoncepcję. Choć religijne społeczeństwo początkowo stawiało opór, ziarno zostało zasiane.

Rewolucję seksualną na dekadę wstrzymał ajatollah Chomeini (1979–1989). Likwidując centra antykoncepcyjne i wspierając rodziny, doprowadził do boomu demograficznego – w tym krótkim okresie urodziło się blisko 22,8 mln osób. Był to ostatni moment triumfu cywilizacji życia.

3. Era depopulacji: „Mniej dzieci, lepsze życie”

Po 1989 r. Ali Chamenei ponownie otworzył drogę antynatalizmowi. Pod hasłem „Mniej dzieci, lepsze życie” oraz pod pretekstem „elastyczności islamu” (deklaracja z 1995 r.), rządy muzułmańskie paradoksalnie stały się grabarzami własnego narodu.

  • Mechanizm spustoszenia: Mobilne zespoły medyczne oferowały bezpłatne wazektomie, a krajowa fabryka produkowała 70 mln prezerwatyw rocznie, ukrywając je w zachodnich opakowaniach.
  • Skutek statystyczny: Wskaźnik dzietności runął z poziomu 6,01 w 1986 r. do zaledwie 1,94 w 2001 r. W zaledwie 15 lat wyrugowano dzieci z irańskich rodzin.

4. Bilans strat: Aborcja i Antykoncepcja

Cywilizacja śmierci uderzyła w Iran dwutorowo, niszcząc populację na skalę masową:

  • Aborcja: Mimo że sprzeczna z Koranem, została zalegalizowana w 1977 r. Szacuje się, że w latach 1977–2021 dokonano około 4,54 mln aborcji. Największe natężenie (ok. 3 mln) przypadło na lata 1990–2005, kiedy mentalność aborcyjna stała się powszechna.
  • Antykoncepcja: To główny czynnik depopulacyjny. Porównując okres boomu (1979-89) do kolejnych dekad, ubytek urodzeń jest porażający. W ciągu trzech dekad (1990–2021) populacja Iranu, w wyniku stosowania środków antykoncepcyjnych, pomniejszyła się o szacunkowe 25,17 mln osób.

Łącznie, z powodu tych dwóch czynników, naród irański jest mniejszy o blisko 30 milionów potencjalnych obywateli.

5. Deislamizacja i „Kościół Szatana”

Najtragiczniejszym skutkiem nie jest jednak sam brak ludzi, lecz śmierć ducha. Podobnie jak w świecie chrześcijańskim, grzech aborcji i antykoncepcji zabija wiarę w żywego Boga.

  • Zerwana sztafeta pokoleń: Rodzice o mentalności antykoncepcyjnej nie są w stanie przekazać żywej wiary. Dla młodych islam staje się jedynie pustym dziedzictwem kulturowym.
  • Demoniczna pustka: Wytworzona próżnia duchowa czyni młodzież podatną na demoralizację. Autor stawia tezę, że młodzi Irańczycy, odrzucając zasady wiary na rzecz rewolucji seksualnej, stają się nieformalnymi członkami „Kościoła szatana”. Deislamizacja postępuje tu identycznie jak dekatolicyzacja na Zachodzie.

6. Współczesna walka o przetrwanie

Od 2006 r. (prezydent Ahmadineżad) i ponowniej w 2021 r. (prezydent Raisi), władze próbują ratować demografię ustawami takimi jak „Odmłodzenie populacji i wsparcie rodziny”. Spotyka się to jednak z wściekłym atakiem międzynarodowych środowisk feministycznych, masońskich i socjalistycznych.

Wykorzystują one każde niepokoje społeczne (jak śmierć Mahsy Amini), by pod płaszczem haseł wolnościowych przywrócić politykę antynatalistyczną. Mimo zakazów, organizacje pozarządowe przez media społecznościowe nadal prowadzą „edukację seksualną”, promując śmierć jako styl życia.

Podsumowanie: 

Przypadek Iranu pokazuje, że nawet najsilniejsza tradycja religijna nie jest w stanie oprzeć się technokratycznej cywilizacji śmierci, jeśli raz dopuści się do zniszczenia świętości życia w rodzinie. Powrót do wskaźnika zastępowalności pokoleń (obecnie krytyczne 1,6) wymaga dziś nie tylko zmian prawa, ale przede wszystkim egzorcyzmu nad mentalnością społeczeństwa. Dalej

Views: 36

Bolesny plon emigracji zarobkowej po 2004 roku

Jak wiele nadziei Polacy pokładali w przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 roku! Miał to być czas spokoju, dostatniego życia, pracy, bezpieczeństwa międzynarodowego oraz podróżowania bez barier granicznych. Niebawem po akcesji wielu młodych Polaków zdecydowało się na wyjazd za pracą do krajów Europy Zachodniej.

Od tego momentu minęło już ponad dwie dekady, a z Polski wyemigrowało ponad 2,5 miliona młodych ludzi. Ich losy były bardzo zróżnicowane. Niektórzy odnieśli sukces, ułożyli sobie życie, założyli rodziny i do dziś żyją dostatnio i szczęśliwie. Niestety, istnieje także znaczny odsetek młodych Polaków, którym życie na obczyźnie nie sprzyjało. Tego nie możemy dokładnie określić, ponieważ przeprowadzenie badań w tej kwestii jest trudne. Niemniej jednak warto pochylić się nad tym problemem.

W ciągu ostatnich dwóch lat przebadano około 400 parafii w Polsce, w których odbyły się pogrzeby osób, które wyjechały z kraju po 2004 roku w celach zarobkowych. Są to dane szacunkowe, ale odzwierciedlają problem, który dotknął pokolenie emigrantów zarobkowych. To oznacza, że znaczna grupa osób wróciła do Polski w urnach lub trumnach. To wielka armia, która przegrała życie, przynosząc ból swoim najbliższym. Wiele z tych osób doświadczyło rozwodów, a matki popadły w depresję, kończąc tragicznie swoje życie. Inni zniszczyli swoje istnienie poprzez różnego rodzaju używki, takie jak narkotyki, alkohol czy rozwiązłość seksualna. Samotnym matkom odebrano dzieci, które, nie tylko że nie rodziły się w Polsce, ale także, urodzone za granicą, trafiały do ośrodków opiekuńczych. Jaka jest skala tego zjawiska? Tego chyba nikt nie wie.

Inny problem, który nas dziś dotyka, to wyludnianie się Polski. Z każdym rokiem coraz więcej osób umiera niż się rodzi. Daliśmy się zwieść propagandzie, że bez dzieci będziemy szczęśliwsi. Młodym wmówiono, że planeta płonie, a dzieci są przeszkodą w życiu. Idee cywilizacji śmierci wyprowadziły nas na manowce.

W Polsce nie ma spokoju; migranci na naszych ulicach stają się zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Co rusz ktoś traci życie z rąk migrantów. Ponadto rośnie bezrobocie, a bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone. Tracimy naszą suwerenność polityczną, obyczajową, narodową, językową, a przede wszystkim moralną i duchową. Potrzeba kolejnego cudu, na miarę Gietrzwałdu z 1877 r. Dalej

Views: 60

Liczba ludności Afganistanu i Polski

W ciągu 75 lat ludność Afganistanu powiększyła się w stosunku do Polski trzykrotnie. Pewnie byłaby jeszcze większa, gdyby nie interwencja radziecka w Afganistanie w latach 1979-1989. Wojna pomniejszyła populację Afganistanu o około 2 mln. Rannych zostało od 2 do 4 mln. To kolejne straty ludnościowe. W latach 1970-1990 liczba ludności pozostała na tym samym poziomie. Po zakończonej wojnie populacja Afganistanu znacznie wzrosła. W ciągu 35 lat powiększyła sie czterokrotnie. Boom demograficzny widoczny jest na wykresie.

Demografia Polski w ciągu tego samego czasu nieznacznie się powiększyła. W ciągu 75 lat wzrosła o 12,7 mln. Dlaczego ludność Polski, obecnie, nie przeżywa boomu demograficznego jak Afganistan. Polacy dali się zwieść propagandzie ideom cywilizacji śmierci. Aborcja w tym czasie zabrała nam około 30 mln dzieci nienarodzonych, antykoncepcja nie dopuściła do powstania nowego życia, rozwody zniszczyły jedność małzeńską a deprawacja dzieci i młodzieży doprowadziła do zniszczenia duchowej, moralnej i biologicznej tkanki przyszłych małżeństw. Ponadto śluby humanistyczne odrzuciły przyjęcie potomstwa. Liczy sie tylko miłość, falaszywie pojęta. To wszytko spowodowało zapaść demograficzną Polaków. Popełniamy samobójstwo dziejowe. Naród ginie!!!!.

Views: 16

To liczba hańby polskiej lewicy (33,7 mln aborcji)

Zabijanie nienarodzonych dzieci w ostatnich dwóch stuleciach stało się dla środowisk feministycznych i lewicowo-liberalnych intratnym interesem. Z aborcji uczynili przemysł morderczy. W ciągu stu lat, od zalegalizowania prawnego zabijania dzieci nienarodzonych w ZSRS w 1920 r., na świecie dokonano około 2,5 mld aborcji.

Aborcja

Żaden inny totalitaryzm nie pozbawił tak dużej grupy ludzi życia. Jest to największe ludobójstwo w dziejach ludzkości. Świat, który zabija dzieci, jest światem bez przyszłości. Przykładem jest umierająca Europa i inne kraje, które uczyniły z aborcji sztuczną regulację urodzeń. Dalej

Views: 22

Brak zrównoważonego rozwoju i parytetów w podziale środków na działania aborcyjne i pro life

„Zrównoważony rozwój to solidarność międzypokoleniowa polegająca na znajdowaniu takich rozwiązań, które gwarantują dalszy wzrost, i pozwalają na aktywne włączenie w procesy rozwojowe wszystkich grup społecznych, dają im jednocześnie możliwość czerpania korzyści ze wzrostu gospodarczego”. Takie stanowisko prezentuje Unia Europejska i wiele organizacji międzynarodowych. Ponadto, prezentowane są bardzo często idee parytetów w wielu obszarach życia politycznego, społecznego, ekonomicznego czy gospodarczego.

A skoro idee te dotyczą „wszystkich grup społecznych”, nie wyłączając nikogo, to jawi mi się idea równego podziału środków, które kierowane są do organizacji proaborcyjnych z całego świata. A to dlatego, że  to największe organizacje antynatalistyczne, m.in.   Międzynarodowa Federacja Planowania Rodziny(International Planned Parenthood Federation),  międzynarodowa organizacja Maria Stopes (The International Organization Maria Stopes), Biuro Danych o Zaludnieniu (Population Reference Bureau), Fundusz ONZ ds. Zaludnienia (United Nations Fund for Population Activities),  Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization)  oraz Bank Światowy (World Bank) i Unia Europejska (European Union) oraz wiele innych podmiotów o randze międzynarodowej otrzymują każdego roku setki milionów dolarów amerykańskich. A skoro zrównoważony podział zakłada czy gwarantuje aktywne włączenie w procesy rozwojowe wszystkich, to dlaczego organizacje pro life nie otrzymują połowy środków finansowych, które kierowane są do organizacji antynatalistycznych?

Z całą odpowiedzialności stwierdzam, że od wielu dziesięcioleci zachwiany jest zrównoważony rozwój w dziedzinie natalistycznej i nie zachowane są parytety w podziale środków dla dwóch cywilizacji, życia i śmierci. Cywilizacja śmierci, zabijająca życie ludzkie albo niedopuszczająca do jego powstania, deprawująca dzieci i młodzież, zagarnia wszystkie środki finansowe, a cywilizacja życia, którą reprezentują przede wszystkim  organizacje pro life, jest pozbawiona jakichkolwiek środków finansowych. Na tej płaszczyźnie życia społecznego zachwiany jest zrównoważony rozwój i parytety. Naczelne hasła Unii Europejskiej i innych organizacji międzynarodowych są gwałcone bez głosu sprzeciwu ze strony wszystkich opcji politycznych. A zatem postuluję o jak najszybszą debatę publiczną dotyczącą dyskryminacji organizacji natalistycznych w wymiarze międzynarodowym.

 

            Ks. Krzysztof Bielawny

Views: 39

Kluby nocne – masowa deprawacja i demonizacja dzieci i młodzieży

Od 1990 r. na polskiej ziemi rozpoczął się zorganizowany i zmasowany atak na dzieci i młodzież, który miał wprowadzić je na drogę nihilizmu moralnego. Czyniono to różnymi sposobami, przede wszystkim poprzez prasę młodzieżową, szerzącą życie bez wartości duchowych i moralnych, bez przywiązania do rodziny i tradycji. Propagowano wyuzdanie seksualne, karierę i sukces komercyjny.

Deprawacja dzieci i młodzieży w klubach nocnych Dalej

Kolejne źródło deprawacji i relatywizowania życia społecznego to programy telewizyjne, m.in. telenowele czy programy rozrywkowe lansujące sceny erotyczne i rozwiązłość seksualną. Poważnym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży staje się muzyka niosąca ze sobą treści deprawacyjne i demoniczne, które inicjują satanizm w młodym pokoleniu Polaków.

Depopulacja Polski – alkohol, antykoncepcja, aborcja, kluby nocne, rozwody.

Od trzech dekad zmieniono formę zabawy dzieci i młodzieży na dyskotekach i w klubach nocnych. Alkohol jest na wyciągnięcie ręki, narkotyki są dostępne dla każdego. Syndrom dyskotekowy stał się przyczyną ogromnej tragedii wielu młodych Polaków, którzy utracili życie albo zostali ranni w zdarzeniach drogowych lub cierpią na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne. W proces deprawacyjny wpisują się juwenalia organizowane dla studentów i coraz modniejszy Halloween.

Pokolenie straconych nadziei – Polacy od 12 do 45 roku życia.

W ten sposób dokonuje się na masową skalę deprawacja i demonizacja młodych Polaków. Młodzi Polacy przechodzą od wiary w Jezusa Chrystusa do kultu szatana. Dalej

Mamy dość cywilizacji smierci: aborcji, antykoncepcji, ateizmu, deprawacji, rozwodów, deprawatorów.

Kluby nocne - miejsca produkcji lesbijek i gejów
Kluby nocne – miejsca produkcji lesbijek i gejów
Syndrom dyskotekowy był przyczyną śmierci w Polsce ponad 6 tys. osób

 

Views: 1233

Tyle nas mogło być – 13,8 mld

Czy jest możliwe wyliczenie liczby ludności w wymiarze globalnym na koniec 2020 r., gdyby nie było aborcji, antykoncepcji i demoralizacji dzieci i młodzieży? Podejmijmy próbę policzenia.

Mamy kilka ważnych danych, które pozwolą nam wyliczyć liczbę ludności na świecie na koniec 2020 r., gdyby nie dotknęły nas największe czynniki depopulacyjne.

W 1900 r. udział ludności polskiej, lub pakistańskiej czy nigerskiej w populacji ogólnoświatowej wynosił 1,55%, narody te liczyły wówczas po około 26 mln mieszkańców. A zatem jesteśmy w stanie podać liczbę mieszkańców Polski, gdybyśmy zachowali swój dynamizm demograficzny z początków XX w., gdyby nie było żadnych turbulencji dziejowych. Polska mogłaby liczyć na koniec 2020 r. około 210 mln, tak jak Pakistan czy Nigeria. Kraje, w których cywilizacja śmierci na przestrzeni 120 lat nie poczyniła tak ogromnych spustoszeń jak w Polsce.

1,55% – to udział ludności polskiej, pakistańskiej czy nigerskiej w populacji ogólnoświatowej

210 mln – to liczba mieszkańców Pakistanu i Nigerii w 2020 r.

A zatem rodzi się pytanie, ile 100% populacji mogło by wynosić na świecie w 2020 r. Zastosujmy równanie z jedną niewiadomą. Otrzymujemy taki zapis:

1,55% – 210 000 000

100% – x

21 000 000 000 : 1,55 = 13 548 000 000

Po wyliczeniach, szacunkowe dane mówią nam, że z końcem 2020 r. liczba ludności na świecie mogła liczyć 13 mld 548 mln. Wielu się oburzy, że świat nie byłby w stanie ich wyżywić, ubrać, wykształcić czy dać im pracę. Tego nie wiemy. Nie mamy takiego doświadczenia. Jest nas obecnie niespełna 8 mld. I widzimy, że w wielu krajach jest nas stanowczo za mało. Mogło by być znacznie więcej.

Naturalnie od 13 mld 548 mln należy odjąć zawirowania dziejowe spowodowane m.in. totalitaryzmami, socjalizmem komunistycznym około 100 mln ofiar ludzkich2, socjalizmem nazistowskim około 60 mln3 czy innymi ludobójstwami, które pozbawiły życia około 2,3 mln osób4. Łącznie wszystkie te wydarzenia pomniejszyły liczbę ludności o około 162,3 mln. Liczba ludności pomniejszyła się do 13 mld 385 mln 700 tys. osób.

13 548 000 000 – 162 300 000 = 13 385 700 000

Gdyby ludność w wymiarze ogólnoświatowym nie uległa propagandzie antykoncepcyjnej i aborcyjnej, mogłaby liczyć na koniec 2020 r. około 13 mld 385 mln 700 tys. A w rzeczywistości na koniec 2020 r. liczba ludności na świecie wynosiła tylko około 7 mld  797 mln osób. Różnica pomiędzy rzeczywistą a prognozowaną liczbą ludności wynosi 5 mld 588 mln 700 tys.

Aborcja i antykoncepcja w ostatnich stu dwudziestu latach pomniejszyły liczbę ludności w wymiarze ogólnoświatowym o około 5 mld 588 mln 700 tys., co stanowi prawie 42%.

A mogłoby nas być obecnie na świecie około 13, 55 mld osób. Więcej

Dziecko jest obrazem Bożym.

Views: 405