Legalizacja aborcji w Polsce w 1956 r.

Visits: 0

Po zakończeniu działań wojennych w Polsce nastąpił kolejny boom demograficzny, w latach 1946-1955 liczba ludności wzrosła prawie o 4 mln, co stanowiło 14,2% ogólnej liczby mieszkańców Polski. Współczynnik urodzeń na 1000 mieszkańców oscylował wokół 30 osób. Ta sytuacja zaniepokoiła wiele środowisk, zarówno w kraju, jak i za granicą. Wzrost ten w porównaniu do innych krajów bloku wschodniego, jak i krajów zachodnich był bezprecedensowy. Do 1956 r. w Polsce Ludowej obowiązywało prawo aborcyjne wynikające z Kodeksu karnego z 1932 r. Zezwalało ono na zabicie dziecka nienarodzonego w przypadku ciąży, która powstała w wyniku przestępstwa, a także z przyczyn zagrożenia życia kobiety1. Już w 1946 r. środowiska feministyczne i liberalne postulowały zliberalizowanie przedwojennego prawa, jednak bardzo szybko głosy te zostały uciszone przez władze komunistyczne.

W 1948 r. zaostrzono prawo aborcyjne w Polsce poprzez powołanie komisji szpitalnych, których zadaniem było wydawanie decyzji o zgodzie na zabicie dziecka nienarodzonego. Spowodowało to znaczny spadek liczby aborcji. W opinii Sylwii Kuźmy-Markowskiej w pierwszej dekadzie po zakończeniu II wojny światowej wzrosła liczba nielegalnych aborcji, rocznie wynosiła około 300 tys.2. Prawo nie zezwalało na zabijanie dzieci nienarodzonych, ale proceder aborcyjny trwał w najlepsze w szpitalach, przychodniach i gabinetach prywatnych. W. Majdański słusznie zauważa w 1947 r., że: „[…] lekarze i akuszerki mają obecnie najwięcej zbrodniarzy, najniżej stoją moralnie ze wszystkich zawodów. W dodatku lekarze uciekają do miast. […] W Warszawie wypadał 1 lekarz na 660 mieszkańców, na Pomorzu Zachodnim 1 na 6600 mieszkańców, na Mazurach 1 na 8000, na Dolnym Śląsku 1 na 14 600”. Majdański w swej refleksji ubolewał, że: „[…] w szpitalach jest to, że zarówno tę kobietę, co przychodzi wydawać na świat dzieciątko, jak i tę, co przychodzi je zabić, traktuje się jednakowo. Owszem, bywa, że dla rodzących nie ma miejsca, bo zajęły je poczwary zabijające własne dzieci”3. Władze komunistyczne nie reagowały na ten przestępczy proceder, istniało ciche przyzwolenie na eksterminację narodu polskiego.

Dnia 27 kwietnia 1956 r. komuniści wprowadzili w Polsce aborcję bez ograniczeń. Badacze podają różne przyczyny tej decyzji, m.in. liberalizację prawa aborcyjnego w ZSRS w 1955 r., co przełożyło się na kraje Europy Wschodniej, dużą liczbą nielegalnych zabiegów u tak zwanych babek i zatroskanie o zdrowie kobiet korzystających z takiego wyjścia. To miały być oficjalne powody liberalizacji prawa aborcyjnego. Inni wskazują na wymiar geopolityczny, przede wszystkim na kryzys, który dotknął władze komunistyczne w połowie lat pięćdziesiątych XX w. – bunt robotników w czerwcu 1956 r. Akurat ten argument jest chybiony, w tym czasie środowiska robotnicze i chłopskie reprezentowały ogromne przywiązanie do wartości katolickich, a życie ludzkie było dla nich świętością. Jeśli już, to o liberalizację prawa aborcyjnego zabiegały środowiska komunistyczne, liberalne, masońskie, feministyczne i socjalistyczne wywodzące się sprzed II wojny światowej. Ponadto Gail Kligman podaje, że liberalizacja aborcji w krajach bloku sowieckiego miała zmienić wizerunek reżimu. Być może w innych krajach satelickich ZSRS, ale nie w Polsce4.

Prymas Polski, ks. kard. Stefan Wyszyński był wówczas internowany, wielu Polaków było uwięzionych, terror stalinowski obejmował wszystkie dziedziny życia społecznego, politycznego i religijnego. Nie było już żadnych organizacji katolickich, wszystkie zostały rozwiązane przez komunistów w 1949 r.5. W takich okolicznościach 27 kwietnia 1956 r. weszła w życie ustawa o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Przegłosowali ją posłowie wybrani do Sejmu w 1952 r. 6. Przewodnią rolę w jej powstaniu odegrała Maria Jaszczuk, feministka, socjalistka i działaczka na rzecz emancypacji kobiet7. W dniu głosowania nad ustawą dopuszczającą zabijanie dzieci nienarodzonych była ona posłanką-sprawozdawczynią w debacie sejmowej8. Warto tu nadmienić, że w dyskusji przeciwko ustawie wystąpili dwaj posłowie, pisarz Jan Dobraczyński i prof. Andrzej Wojtkowski9. Ustawa została uchwalona podczas 22. posiedzenia VIII sesji Sejmu większością głosów (pięciu było przeciw). Maria Jaszczuk przyczyniła się do tego, że w Polsce przez trzydzieści trzy lata zabijano nienarodzone dzieci. Dokonało się dzieciobójstwo na niespotykaną skalę w dziejach Polski.

Pozwalała ona na przeprowadzenie aborcji uprawnionemu lekarzowi w przypadku, gdy przemawiały za tym wskazania lekarskie dotyczące zdrowia nienarodzonego dziecka albo kobiety ciężarnej, gdy zachodziło podejrzenie, że dziecko poczęło się w wyniku przestępstwa, a także ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej. Ten ostatni przepis prawny był bardzo często wykorzystywany, by pozbawić życia dziecko w łonie matki. Jakże pokrętne było tłumaczenie tej ustawy. Miała ona chronić zdrowie kobiety przed ujemnymi skutkami zabicia nienarodzonego dziecka w nieodpowiednich warunkach albo przez nieodpowiednie osoby. Narracja znana nam już z okresu międzywojennego, a w wielu krajach Europy Zachodniej jeszcze wcześniej. Była propagowana, kiedy wmawiano społeczeństwu potrzebę korzystania z poradni „świadomego macierzyństwa” czy potrzebę regulowania płodności.

Wraz z legalizacją zbrodniczej ustawy aborcyjnej z 1956 r. rozrasta się w Polsce na masową skalę przemysł zabijania nienarodzonych dzieci. W listopadzie 1957 r. z inicjatywy „Życia Warszawy” powstaje Towarzystwo Świadomego Macierzyństwa. Jego inicjatorkami były jedna z dziennikarek Mirosława Parzyńska i poseł Alicja Musiałowa, przewodnicząca Zarządu Głównego Ligi Kobiet, feministka, komunistka10. Po prawie dwudziestoletniej przerwie odnawia się środowisko szerzące idee „świadomego macierzyństwa i ojcostwa”, rozpowszechniające środki antykoncepcyjne, propagujące wśród dzieci i młodzieży wychowanie seksualne, innymi słowy – deprawację dzieci i młodzieży. Głównym celem TŚM była szeroko rozumiana działalność na rzecz reformy obyczajów.

Do Towarzystwa przystąpili przedwojenni działacze regulacji urodzeń i „świadomego macierzyństwa”. Pierwszym przewodniczącym TŚM został Marcin Kacprzak, rektor warszawskiej Akademii Medycznej, przed wojną był przeciwny stosowaniu środków antykoncepcyjnych, w nowej rzeczywistości zaczął je propagować. Zaangażowanym członkiem TŚM był Henryk Babiniak (Herman Rubinraut)11, ginekolog, pracujący przed wojną w pierwszej poradni „świadomego macierzyństwa” z Budzińską-Tylicką. Do grona założycieli TŚM należy zaliczyć także Wandę Melcer12, feministkę i inicjatorkę powołania Towarzystwa Reformy Obyczajów w Polsce. Przedwojenni działacze nawiązywali do tradycji przedwojennych. Henryk Babiniak mówił: „Dożyłem chwili, kiedy przystąpiono do kontynuacji akcji rozpoczętej przed wojną w dwóch skromnych pokojach przy ul. Leszno w Warszawie13 i chcę też skorzystać z okazji, by złożyć hołd Boyowi-Żeleńskiemu, wspaniałemu pisarzowi i wielkiemu społecznikowi”14. Jakże wiele zawdzięczali temu literatowi przedwojenni i powojenni deprawatorzy społeczeństwa polskiego. Działacze aborcyjni w Krakowie nazywali swe poradnie jego imieniem.

Poza wyżej wymienionymi działaczami proaborcyjnymi pojawiali się nowi propagatorzy cywilizacji śmierci, m.in. krakowska lekarka Jadwiga Beaupré (1902-1984)15, ginekolog Michalina Wisłocka (1921-2005)16, wieloletnia dyrektorka Departamentu Macierzyństwa i Zdrowia Dziecka w Ministerstwie Zdrowia Eugenia Pomerska, sędzia Ewa Mędrzycka17, socjalistka, feministka, poetka i pisarka Ewa Szelburg-Zarembina (1899-1986)18, ginekolog Tadeusz Bulski (1903-1966), propagator wielonakładowych broszur dotyczących „świadomego macierzyństwa”, Mirosława Parzyńska, Alicja Musiałowa i ginekolog Jan Lesiński. Wszelkie działania TŚM były wspierane przez władze socjalizmu komunistycznego19. W 1959 r. TŚM została przyjęta do Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa (IPPF – ang. International Planned Parenthood Federation)20.

Towarzystwo wydawało wielonakładowe broszury i publikacje, poprzez które propagowano m.in. antykoncepcję. Na tej płaszczyźnie TŚM odegrało kluczową rolę. W 1959 r. zorganizowano w 18 wojewódzkich miastach poradnie prowadzące na szeroką skalę propagandę na rzecz zapobiegania ciąży. Dążenia depopulacyjne Polski szybko się rozwijały, były finansowane przez władze państwowe. Feministki i liberałowie osiągnęli swój cel, rozpoczęto tworzenie „nowego społeczeństwa” – bez dzieci. Od 1961 r. Towarzystwo podjęło kolejne działania, tym razem uruchomiono produkcję środków antykoncepcyjnych, w tym celu utworzono przedsiębiorstwo Securitas21.

Po prawie piętnastoletniej działalności Towarzystwa, w 1971 r. na III Krajowym Zjeździe TŚM podjęto uchwałę o zmianie nazwy na Towarzystwo Planowania Rodziny (TPR). Miał to zmienić wizerunek Towarzystwa. Dotychczasowa działalność skupiała się przede wszystkim na ograniczaniu potomstwa u Polek, teraz miała objąć szeroką pomoc rodzinie. Dokonało się to pod naciskiem władz rządowych PRL-u, które podjęły próbę ożywienia polityki pronatalistycznej22. Dlatego też w 1965 r. przy TŚM powołano Ośrodek Badań nad Współczesną Rodziną. Nie obyło się bez protestów ze strony działaczy Towarzystwa, których głównym celem było rozpowszechnianie środków antykoncepcyjnych. Michalina Wisłocka na łamach „Polityki” broniła propagandy antykoncepcyjnej jako głównego przesłania TPR23. Wielu działaczy nie dostrzegało problemu depopulacyjnego, jaki dotknął Polskę już w latach sześćdziesiątych XX w.

W 1979 r. w czasie V zjazdu TPR podjęto uchwałę o kolejnej zmianie nazwy – na Towarzystwo Rozwoju Rodziny (TPR), którego zadaniem miało być przygotowanie młodzieży do podjęcia zadań w małżeństwie i rodzinie, kształtowanie kultury życia w rodzinie. Jakże piękne idee, ale ideolodzy pracujący w Towarzystwie nie zaniechali propagandy antykoncepcyjnej. Mentalność aborcyjna i antykoncepcyjna nadal towarzyszyła ideologom na szkoleniach i wykładach prowadzonych dla młodzieży.

Od 1962 r. współczynnik urodzeń żywych dzieci spada poniżej 20 osób na 1000 mieszkańców. Widoczny jest znaczny spadek urodzin dzieci w Polsce. Działalność środowisk lewicowych i proaborcyjnych powoli, ale skutecznie zmieniała świadomość Polaków, wmawiając, że aborcja to tylko niegroźny zabieg. Taki stan trwał do początku lat dziewięćdziesiątych XX w. Ile zatem dzieci zostało zabitych przez aborcję? Oficjalne dane nie odzwierciedlają skali przeprowadzonych zabiegów aborcji w PRL-u. Są to tylko dane pozyskane ze szpitali, a trzeba dodać zabiegi dokonane ambulatoryjnie i w prywatnych gabinetach ginekologicznych, a tych było bardzo dużo w skali całej Polski. Należy przypuszczać, że w prywatnych gabinetach dokonano największej liczby zabójstw nienarodzonych dzieci. A w statystykach odnotowano ich tylko nikły procent.

W latach siedemdziesiątych XX w. podawano, że dane dotyczące aborcji w Polsce są niekompletne, miały wynosić około 300 tys. dla zamężnych kobiet, a z kobietami niezamężnymi – pół miliona24. Ksiądz Leon Dyczewski podaje liczbę około 500 tys. aborcji na 520-630 tys. urodzeń żywych dzieci25 w latach sześćdziesiątych XX w. Gdyby matki pozwoliły urodzić się wszystkim dzieciom, rocznie w Polsce mogło się rodzić od 1 020 000 do 1 130 000 dzieci (tyle rodziło się na przełomie XIX i XX w., to pokolenie organizowało Polskę po odzyskaniu niepodległości w 1918 r.). Współczynnik wynosiłby powyżej 30 urodzeń na 1000 mieszkańców, a to oznacza, że Polska posiadałaby 2/3 narodu poniżej 30. roku życia, 2/3 społeczeństwa mającego przed sobą przyszłość, radosnego i nieznającego marazmu starczego. Tacy byliśmy w latach 1877-1930, narodem mającym przyszłość. W 2020 r. moglibyśmy dorównać takim krajom, jak Nigeria, Pakistan czy Tanzania. Ale, niestety, dzielimy los krajów, które w błyskawicznym tempie starzeją się i wymierają.

Niektórzy badacze podają nawet 800 tys. aborcji rocznie. Ksiądz abp Henryk Hoser w wywiadzie dla KAI w 2016 r. mówił: „To ogromna liczba, to także kilka milionów kobiet i mężczyzn dotkniętych tym nieszczęściem. Ten proceder trwa i przechodzi z pokolenia na pokolenie, zaczęło go uprawiać pokolenie babć i dziadków, nieraz to są ludzie namawiający młodych do aborcji, gdyż sami aborcji dokonali. To solidarność w złem. Można odnieść wrażenie, że wiele uczestników obecnych protestów przeciw rozszerzeniu ochrony życia nienarodzonych ma za sobą doświadczenie aborcji. Stąd ich agresja, determinacja w walce i stosowanie wszystkich technik usypiania sumienia i zakłamywania, czym ten fakt jest. Ale największym zakłamaniem jest twierdzenie, że to prawo kobiety z pominięciem prawdy, że mamy tu do czynienia z konfliktem dwóch odrębnych bytów ludzkich. Dziecko w łonie matki nie jest już jej własnością. To odrębny byt, który ma własny program genetyczny, według którego rozwija się i wzrasta, więc to nie jest tylko sprawa kobiety. Rewindykacja „Mój brzuch należy do mnie” jest fałszem. Brzuch, owszem, należy do kobiety, ale dziecko w tym brzuchu już nie, ono nie jest jej niewolnikiem, ale podmiotem, któremu przynależą konkretne prawa. A podstawowym prawem jest prawo do życia. Gwarantuje je konstytucja, jest to więc sprawa uniwersalna, a nie zabobon szerzony przez Kościół”26.

Paradoksem jest to, że ludzie powołujący się na nauki empiryczne, nauki matematyczno-przyrodnicze odrzucają fakt istnienia człowieka od poczęcia. Współczesne nauki empiryczne w tak doskonały sposób obrazują człowieka, jego poczęcie i rozwój, a mimo to ludzie nazywający siebie nowoczesnymi, otwartymi zaprzeczają nauce i samym sobie. Stawiają siebie w grupie osób z ciemnogrodu. Cóż za paradoks. Można to tylko zrozumieć za sprawą jednego szczegółu, a mianowicie, na zabijaniu niewinnych dzieci można dobrze zarabiać. To nie jest walka o naukę, to walka o miliardy dolarów pozyskiwanych z zabijania dzieci w łonie matek i stosowania środków antykoncepcyjnych. To jest źródło utrzymania cywilizacji śmierci, która bez tych środków finansowych nie ma racji bytu.

Ks. K. Bielawny

Przypiasy:

1 Zob. Polski Kodeks Karny, Lwów 1932, s. 121.

2 Zob. S. Kuźma-Markowska, Międzynarodowe aspekty działalności Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa w latach 50. i 60. XX w., w: Problem kontroli urodzeń i antykoncepcji. Krytyczno-porównawcza analiza dyskursów, Wrocław 2013, s. 259-278. Jeśli faktycznie każdego roku pozbawiano życia około 300 tys. dzieci poprzez aborcję, to w latach 1945-1956 abortowano około 3 mln dzieci.

3 Zob. W. Majdański, Polska kwitnąca dziećmi, dz. cyt., s. 136.

4 Zob. G. Kligman, Polityka obłudy. Kontrola rozrodczości w Rumunii pod rządami Ceausescu, Kraków 2010, s. 74.

5 Zob. M. Ordon, Rozpracowanie katolickich organizacji masowych. Nowelizacja prawa o stowarzyszeniach w świetle tajnej instrukcji MBP z 1 września 1949 r., Studia z prawa wyznaniowego 2004, t. 7, s. 255-262.

6 DzU 1956 nr 21 poz. 61.

7 Zob. Zmieniamy paragrafy niezgodne z życiowymi ludzkimi sprawami. Sprawozdanie pos. M. Jaszczukowej o projekcie ustawy w sprawie przerywania ciąży, „Dziennik Polski” 1956, nr 101.

8 Zob. Z archiwum debaty w Sejmie PRL 27 IV 1956 r., opracował W. Chudy, „Ethos” 1989, nr 5, s. 117-131.

9 Zob. A. Konopka, Sejm PRL I kadencji a przerywanie ciąży. Analiza relacji „Trybuny Ludu” z dyskusji sejmowej na temat ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1956 roku, w: Władza sądzenia. Wstępniak. Jej opowieść. Herstorie, oral history i opowieści całkiem współczesne, 2016, nr 9, s. 97. Andrzej Wojtkowski to ojciec ks. prof. Juliana Wojtkowskiego, biskupa pomocniczego archidiecezji warmińskiej.

10 Zob. T. Mołdawa, Ludzie władzy 1944-1991, Warszawa 1991, s. 400

11 Po II wojnie światowej Rubinraut zmienił nazwisko na Henryk Babiniak i aż do lat 60. XX w. był działaczem na rzecz zmniejszenia populacji wśród Polaków.

12 Urodziła się w Helsinkach w 1896 r. Ukończyła studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim i Akademię Sztuk Pięknych. Była jedną z trzech żon Teodora Sztekkera. W latach 1927-1939 współpracowała z warszawskim tygodnikiem „Wiadomości Literackie”. Zaangażowała się w działalność „świadomego macierzyństwa”. Po 1945 r. była członkinią PZPR, działała w Lidze Kobiet na rzecz Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa. Zmarła w 1972 r.

13 Pierwsza poradnia „świadomego macierzyństwa” powstała przy ul. Leszno w Warszawie w 1931 r.

14 Zob. Powstał Komitet Organizacyjny TŚM, „Życie Warszawy” 1957.

15 Zob. J. Beaupré, Jak zapobiegać ciąży, Warszawa 1959. Broszura wydana ze środków Ministerstwa Zdrowia. Zob. S. Kuźma-Markowska, Walka z „babkami”…, dz. cyt., s. 198.

16 Zob. M. Wisłocka, Sztuka kochania, Warszawa 1978 (w tymże roku publikacja ukazała się po raz pierwszy). Publikacja wpisuje się w nurt rewolucji seksualnej. Propaguje antykoncepcję i opisuje zabawy seksualne. Staje się jedną z głównych deprawatorek Polaków XX stulecia. Nakład publikacji sięgnął 7 mln egzemplarzy. Pierwsze wydanie publikacji ukazało się nakładem państwowego wydawnictwa „Iskry”, wydawcy literatury dziecięcej i młodzieżowej. A zatem do kogo była owa publikacja M. Wisłockiej adresowana? Do przyszłych klientów placówek aborcyjnych.

17 Zob. M. Grabowska, Zerwana genealogia. Działalność społeczna i polityczna kobiet po 1945 roku a współczesny polski ruch kobiecy, Warszawa 2018, s. 159.

18 Paradoks w życiu wielu osób wspierających działalność TŚM polegał na tym, że kochali dzieci, tak jak Ewa Szelburg-Zarembina, poświęcili im swą twórczość, a z drugiej strony godzili się w sumieniu na zabijanie dzieci nienarodzonych. Jak mocno musiało być zagłuszone sumienie.

19 Zob. S. Kuźma-Markowska, Międzynarodowe aspekty…, dz. cyt., s. 265.

20 Misją IPPF jest m.in. „Wspierać i bronić podstawowe prawo każdego człowieka do podejmowania wolnych i świadomych decyzji dotyczących własnego życia seksualnego, emocjonalnego i reprodukcyjnego; dążyć do rozwoju i zapewnienia w Europie szerokiej informacji, edukacji i wysokiej jakości usług związanych z seksualnością człowieka, antykoncepcją i bezpieczną aborcją w uzasadnionych przypadkach”.

21 Zob. A. Ignaciuk, Ten szkodliwy zabieg…, dz. cyt., s. 85-86.

22 Tamże, s. 88.

23 Zob. M. Wisłocka, Pomnik dla Boya, „Polityka” 1976.

24 Zob. A. Ignaciuk, Ten szkodliwy zabieg…, dz. cyt., s. 81.

25 Zob. L. Dyczewski, Los dziecka poczętego, w: W imieniu dziecka poczętego, pod red. J.W. Gałkowskiego, J. Gduli, Rzym-Lublin 1988, s. 99-128.

26 H. Hoser, Kobieta po aborcji uzyska przebaczenie (wywiad), rozm. przepr. Alina Petrowa-Wasilewicz, https://ekai.pl/abp-hoser-kobieta-po-aborcji-uzyska-przebaczenie/, dostęp: 7.05.2020 r.