Legalizacja rozwodów w Polsce

Visits: 2

Małżeństwa i rozwody cywilne zostały zalegalizowane prawnie w całej Polsce przez władze komunistyczne w 1945 r.1. Uczyniono to administracyjnie, bez zgody Polaków. Dokonano gwałtu na prawie tysiącletniej tradycji narodu polskiego, niszcząc nierozerwalność małżeństwa i świętość rodziny. W pierwszych latach liczba rozwodów była niewielka. Wraz z propagandą antykatolicką i głoszeniem nowych idei komunistycznych w społeczeństwie polskim wzrastała grupa osób niewierzących i obojętnych religijnie.

Dość dobrze charakteryzuje to ks. bp Władysław Miziołek: „Wśród przyczyn rozwodów nie wymienia się zazwyczaj braku lub osłabienia wiary i moralności, choć faktem jest, że mocna wiara i autentyczna moralność stoją na straży trwałości rodziny. Wykazuje to statystyka z naszego kraju, z której wynika, że w okolicach, gdzie żywsze są praktyki i tradycje religijne oraz wyższy poziom moralności chrześcijańskiej, mniej też jest rozwodów. Badania ankietowe wśród rozwiedzionych w ostatnich latach oraz przewody spraw rozwodowych pozwalają ustalić, że najczęstszymi przyczynami rozwodów w Polsce są: niewierność małżeńska, trwałe związanie się z inną osobą, alkoholizm, znęcanie się nad współmałżonkiem albo nad rodziną, niedobór charakterów, brak zainteresowania się domem. Jak widzimy, większość z tych przyczyn ma charakter moralny, podobnie jak wspomniane wyżej poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Sam zaś fakt łatwej decyzji czy zgody na rozejście się jest u chrześcijan dowodem osłabienia wiary, bo wypowiedzi Ewangelii i nauka Kościoła są co do rozwodów jak najbardziej jasne. Z drugiej strony, religijność przeżywana wspólnie przez małżonków – pomaga przezwyciężyć egoizm, agresywność, zarozumiałość, lenistwo (wady, które najczęściej niszczą więź małżeńską), pozwala w sakramencie pokuty uwolnić się od dotychczasowych win, daje siłę do przebaczenia i rozpoczynania nowego życia, ułatwia zachowanie równowagi duchowej w sytuacjach trudnych i w chwilach zagrożenia”2.

Ile w poszczególnych latach było zawartych małżeństw, a ile rozwodów w Polsce? Statystyka jest zatrważająca. Dość dokładnie możemy to prześledzić w poniższej tabeli.

Tabela 14. Liczba zawartych małżeństw i rozwodów w Polsce w latach 1946-2018

RokLiczba zawartych małżeństw w tysiącachLiczba małżeństw na 1000 osóbLiczba rozwodów w tysiącachLiczba rozwodów na 1000 osóbUdział procentowy rozwodów do nowo zawartych małżeństw
1946281,911,98,00,32,8
1947308,913,09,00,42,9
1948319,213,310,00,43,1
1949273,911,211,10,54,1
1950267,110,811,00,44,1
1951270,310,711,10,44,1
1952267,710,412,50,54,7
1953261,710,012,80,54,9
1954263,09,812,40,54,7
1955258,69,513,30,55,1

2 772,3
111,2
4,0
1956260,09,413,80,55,3
1957256,79,115,70,66,1
1958263,79,215,70,56,0
1959277,19,515,40,55,6
1960244,28,214,80,56,1
1961236,07,916,80,67,1
1962228,17,518,00,67,9
1963219,87,219,50,68,9
1964230,77,420,90,79,1
1965199,96,323,60,811,8

2 416,2
174,2
7,2
1966225,97,124,40,810,8
1967238,07,527,00,911,3
1968257,98,029,40,911,4
1969270,38,333,01,012,2
1970280,38,534,61,112,3
1971291,68,936,31,112,4
1972307,79,337,41,112,2
1973314,59,439,71,212,6
1974319,69,539,71,212,4
1975330,89,741,31,212,5

2 836,6
342,8
12,1
1976326,79,538,01,111,6
1977326,39,443,21,213,2
1978327,29,335,81,010,9
1979319,09,040,31,112,6
1980307,48,639,81,112,9
1981322,79,040,21,112,5
1982315,88,746,71,114,8
1983305,98,445,81,315,0
1984285,37,752,91,318,5
1985266,87,249,11,318,4

3 103,1
431,8
13,9
1986257,96,950,61,419,6
1987252,86,749,71,319,7
1988246,86,548,21,319,5
1989255,76,747,21,218,5
1990255,46,742,41,116,6
1991233,26,133,80.914,4
1992217,35,732,00,814,7
1993207,75,427,90,713,4
1994207,75,431,60,815,2
1995207,15,438,11,018,3

2 341,6
401,5
17,1
1996203,65,339,41.019,4
1997204,95,342,61,120,8
1998209,45,545,21,221,6
1999219,45,742,01,119,1
2000211,25,542,81,120,3
2001195,15,145,31,223,1
2002191,95,045,41,223,4
2003195,45,148,61,325,1
2004191,85,056,31,529,2
2005206,95,467,61,832,7

2 029,6
475,2
23,4
2006226,25,971,91,931,8
2007248,76,566,61,726,8
2008257,76,865,51,725,4
2009250,86,665,31,726,0
2010228,35,961,31,626,9
2011206,55,464,61,731,4
2012203,95,364,41,731,6
2013180,44,766,11,736,7
2014188,54,965,81,735,8
2015188,84,967,31,835,6

2 179,8
658,8
30,3
2016193,55,063,51,732,8
2017192,65,065,31,733,9
2018192,45,062,81,632,6
Źródło: Rocznik Demograficzny 2018, GUS, Warszawa 2018, s. 24-26; Obliczenia własne autora.

Najczęstszą przyczyną rozwodów jest niewierność małżeńska, innymi słowy – zdrada. W 2015 r. z tej przyczyny rozpadło się 14% małżeństw3, zaś w 2018 r. ponad 10%4. Znaczący wzrost rozwodów zauważamy od 1966 r., kiedy w Polsce zalegalizowano sprzedaż pigułek antykoncepcyjnych. Antykoncepcja rujnuje nie tylko zdrowie, ale przede wszystkim niszczy więzy małżeńskie w wymiarze duchowym i moralnym. Przy stosowaniu środków niszczących płodność każda ze stron w małżeństwie wystawiona jest na pokusę niewierności. Kolejną przyczyną rozwodów jest niezgodność charakterów i nadużywanie alkoholu5.

Tabela wskazuje liczbę zawartych małżeństw w kolejnych dekadach i jak w tym samym czasie rosła liczba rozwodów.

Tabela 15. Liczba zawartych małżeństw i rozwodów w podziale na dziesięciolecia w latach 1946-2018

LataMałżeństwa w tysiącach
Zmiana procentowa małżeństw, dekady do dekadyRozwody w tysiącachZmiana procentowa rozwodów, dekady do dekadyUdział procentowy rozwodów do nowo zawartych małżeństw
1946-19552 772,3
111,2
4,0
1956-19652 416,212,8%174,256,6%7,2
1966-19752 836,617,4%342,896,8%12,1
1976-19853 103,19,4%431,825,9%13,9
1986-19952 341,624,5%401,57%17,1
1996-20052 029,613,3%475,218,3%23,4
2006-20152 179,87,3%658,838,64%30,3
2016-2018578,5
191,6
33,1

15 146,2
2 788,2
18,4%

Źródło: Obliczenia własne autora.

Wykres przedstawiający liczbę małżeństw i rozwodów w podziale na dekady w latach 1946-2015 lepiej pokaże prawidłowość, która występuje w społeczeństwie polskim od połowy lat osiemdziesiątych XX w.

Wraz ze spadkiem zawieranych małżeństw rośnie liczba rozwodów. To wskazuje na proporcje obu zjawisk, które są uzależnione od kondycji duchowej i moralnej społeczeństwa. Wraz ze słabszą kondycją życia duchowego i moralnego spada liczba małżeństw, a wzrasta liczba rozwodów. Procesy te w społeczeństwach dokonują się powoli, ale są bardzo niszczące, a w ostateczności są jednymi z ważniejszych impulsów społecznych przyczyniających się do depopulacji narodu. Co doskonale ilustruje powyższy wykres.

Największą liczbę małżeństw Polacy zawarli w latach 1966-1985, była to grupa Polaków urodzona w czasie wyżu demograficznego po II wojnie światowej. Od 1992 r. liczba ta systematycznie spada, z niewielkimi wyjątkami. Takiego stanu rzeczy należy upatrywać przede wszystkim w deprawacji młodego pokolenia, które trwa co najmniej od trzech dekad. Proces ten spowodował, że wielu młodych odrzuciło instytucjonalne małżeństwo na rzecz wolnych związków. Rewolucja obyczajowa ma charakter masowy, w pierwszym etapie dokonywała się poprzez dyskoteki i kluby nocne, od końca XX w. dewiację propaguje się przez internet i w różnego rodzaju mediach.

Duża liczba rozwodów w okresie powojennym była pokłosiem II wojny światowej. Przez turbulencje wojenne wiele małżeństw nie dochowało wierności, inne były poranione rozłąką, a inne niosły na sobie brzemię przedwojenne, przede wszystkim dokonania zabicia dziecka nienarodzonego (Kodeks karny z 1932 r. dawał możliwość zabicia dziecka nienarodzonego m.in. z powodu choroby). Innym powodem była nowa rzeczywistość, którą budowali w Polsce ludzie bez wiary w Boga i właściwej moralności. Członkowie PPS i PPR byli zagorzałymi propagatorami światopoglądu materialistycznego. Dla nich wiara w Boga i wartości moralne wynikające z religii chrześcijańskiej nie miały żadnego znaczenia. Małżeństwo było tylko kontraktem cywilnym. Rozwód był dozwolony, nie było żadnych barier.

Gwałtowny wzrost rozwodów w Polsce nastąpił po legalizacji aborcji w 1956 r., która dokonała ogromnych spustoszeń w życiu moralnym wielu kobiet. W porównaniu do poprzedniego okresu (1946-1955) liczba rozwodów zwiększyła się o 56,6%, ze 111,2 tys. do 174,2 tys. rozwodów. Ponadto na dość dużą skalę Polacy dokonywali apostazji, czemu sprzyjały władze propagujące światopogląd ateistyczny. Zniszczenie wrażliwości wobec norm moralnych wypływających z wiary katolickiej doprowadziło rzesze Polaków do podejmowania decyzji opartych na własnych osądach moralnych, niezakorzenionych w wyznawanej wierze.

Kolejnym impulsem, dość mocnym, w relatywizowaniu życia moralnego i duchowego było wprowadzenie w 1966 r. do sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych. Liczba rozwodów do poprzedniego okresu (1956-1965) wzrosła o 96,8%, ze 174,2 tys. do 342,8 tys. Prawie się podwoiła. Lata 1966-1975 były czasem agresywnej ateizacji społeczeństwa polskiego, czemu sprzyjały propaganda „światopoglądu naukowego”, zabijanie nienarodzonych dzieci, a także różnego typu zachęty do stosowania środków antykoncepcyjnych. Demoralizacja sumień toczyła się przez Polskę na masową skalę. Nie wolno nam zapominać o rozpijaniu Polaków. Przyzwolenie na spożywanie alkoholu było wszechobecne. To doprowadzało do wielu konfliktów małżeńskich, a w ostateczności do rozwodów6. W 1960 r. ze szkół wyrzucono naukę religii, rozpoczęto laicyzację szkolnictwa7. Przez trzydzieści lat dzieci i młodzież były indoktrynowane wedle jedynie słusznego światopoglądu materialistycznego – „naukowego”. A Kościół i prawo Boże były wrogiem numer jeden8.

W latach 1976-1985 rozpadło się 431,8 tys. małżeństw, nastąpił kolejny wzrost w porównaniu do poprzedniej dekady o 25,9%. W tym okresie udział procentowy rozwodów do nowo zawartych małżeństw wynosił 13,9%. Małżeństwo traciło swą stabilność i stawało się coraz częściej miejscem mało bezpiecznym, przede wszystkim dla dzieci. Deprawacja społeczeństwa polskiego z każdym dziesięcioleciem kroczyła ku przepaści, co zacznie się odbijać w przyszłości w depopulacji społeczeństwa polskiego.

Lata 1986-1995 były jedynym okresem, gdzie liczba rozwodów do poprzedniego dziesięciolecia spadła o 7%, z 431,8 tys. rozwodów do 401,5 tys. W 1990 r. w Polsce rozpadło się ponad 42 tys. małżeństw, w kolejnym – 33,8 tys., w 1992 r. – 32 tys., w 1993 r. – 27,9 tys., a w 1995 r. – do 38,1 tys.

Gdzie upatrywać przyczyn takiego stanu rzeczy? Otóż ogromny entuzjazm i nadzieję na odnowę moralną i duchową wśród Polaków przyniosły pielgrzymki Jana Pawła II do Polski9. Zaowocowały powstaniem ogromnej masy ruchów i stowarzyszeń katolickich10. Zaangażowanie wielu wiernych świeckich dawało nadzieję na budowanie lepszej i sprawiedliwszej Polski. Powrót katechizacji do szkół po trzydziestu latach jej nieobecności miał zapewnić odnowę moralną i konfesyjną. Jednak konfrontacja ze światem liberalnym i lewicowym spowodowała dalsze osłabienie wiary i moralności wśród Polaków. Toteż te nadzieje bardzo szybko zostały zniszczone w wyniku przemian społeczno-gospodarczych, które po 1990 r. wytworzyły ogromne bezrobocie, niepewność jutra, biedę wśród ogromnej masy Polaków11. Niewielkie grupy uwłaszczały się, stając się z dnia na dzień ludźmi majętnymi, a ogromne rzesze Polaków pozostawały bez pracy i środków do życia. Kolejny raz nadzieje Polaków na budowanie suwerennej Ojczyzny zostały zaprzepaszczone przez rządy socjalistów liberalno-lewicowych.

W latach 1996-2005 liczba rozwodów w Polsce, niestety, znów zaczęła rosnąć, z 401,5 tys. do 475,2 tys., co stanowiło wzrost o 18,3%. Warto tu nadmienić, że udział procentowy rozwodów do nowo zawartych małżeństw wynosił 23,4%, prawie 1/4 małżeństw się rozpadała. Był to czas utraconych nadziei na lepsze jutro. Od początku lat dziewięćdziesiątych XX w. w Polsce nasiliła się deprawacja młodego pokolenia. Wielki wpływ miały na to dyskoteki i muzyka disco polo, która ma charakter seksualizujący, a także inny typ muzyki, w której przemycano treści satanistyczne, osłabiające wiarę wśród młodzieży, co ostatecznie prowadziło do apostazji i zerwania z tradycją Kościoła katolickiego. Ogromne spustoszenie wśród młodych czyniła prasa dla nastolatków, która lansowała relatywizm moralny, niszcząc życie duchowe młodego pokolenia Polaków. Małżeństwo zaczyna być kontestowane przez młodzież. Wykreowano nowego człowieka, bez wartości moralnych, bez potrzeby życia duchowego, korzystającego z uciech tego świata. To powtórka z historii imperium rzymskiego, gdzie zamykano świątynie i biblioteki, a w ich miejsce tworzono aquaparki.

Kolejne lata, 2006-2015, również przynoszą wzrost rozwodów, z 475,2 tys. do 658,8 tys., co stanowiło 38,6% w stosunku do poprzedniej dekady. Ponad 30% nowo zawartych małżeństw rozpada się. Gdzie upatrywać tak daleko posuniętej destabilizacji małżeństwa? W deprawacji młodego pokolenia, która dokonuje się już od ponad 25 lat. Wielu Polaków odrzuciło wartości wyniesione z domu rodzinnego, tradycyjne wychowanie. Kontestują małżeństwo, żyją bez Boga. Przyjęli postawę bezwyznaniową o orientacji ateistycznej albo deistycznej.

Tak powszechne ośmieszanie duchownych i Kościoła rzymskokatolickiego niszczy w nich wiarygodność do przesłania ewangelicznego. Rozwód dla wielu z nich jest dobrem społecznym, z którego trzeba korzystać. Kolejną przyczyną rozpadu małżeństw była emigracja zarobkowa Polaków do wielu krajów Europy12. Długotrwała rozłąka powodowała niewierność małżeńską, a ostatecznie prowadziła do rozwodu13. Media liberalne lansowały przez cały czas nowy styl życia, gdzie nowoczesne społeczeństwo ma być tolerancyjne dla współczesnych zachowań, ma być na topie, modne i nikogo nierażące14. Liczbę rozwodów zwiększyły też nieuczciwie wykorzystywane przepisy prawa, które przyznawało zasiłek dla matki samotnie wychowującej dziecko15. Żeby otrzymać zasiłek, wiele rodzin decydowało się na fikcyjne rozwody.

Z końcem drugiej dekady XXI w. znacznie zmniejszyła się liczba małżeństw, a wzrosła liczba rozwodów. W 2017 r. zawarto 192,6 tys. małżeństw, liczba rozwodów wzrosła do 65,3 tys., co stanowiło 33,9% rozwodów do nowo zawartych małżeństw. Pod wpływem rewolucji seksualnej doprowadzono w Polsce do zerwania z wiarą katolicką, która niosła wartości moralne podtrzymujące naród przez ponad 1000 lat. Wiara i moralność obecnie jest traktowana jako dziedzictwo kulturowe. Apostazja dokonała się w grupie wiekowej do 60. roku życia. Społeczeństwo stało się areligijne, amoralne, aspołeczne, pielęgnujące konsumpcjonizm i hedonizm. Odrzucono tradycję katolicką i narodową na rzecz globalizacji liberalnej.

Mimo tak dramatycznej sytuacji naród polski podejmuje próby ratowania swej złej kondycji moralnej, przede wszystkim małżeństwa i rodziny. Fundacja Mamy i Taty przeprowadziła kilka lat temu kampanię społeczną pod hasłem „Rozwód? Przemyśl to”. Jej celem było uświadomienie rodzicom, że psychologiczne i emocjonalne konsekwencje rozwodu są dla dzieci bardziej poważne i dalekosiężne, niż się powszechnie uważa. Punktem wyjścia kampanii był przeprowadzony wcześniej sondaż na temat, co Polacy sądzą o rozwodach. Okazało się, że 84 proc. badanych uważa zjawisko rosnącej liczby rozwodów za drugi po narkomanii poważny problem społeczny. Ankietowani mają świadomość, że rozwód rodziców to trudny czas dla dzieci i że trzeba im pomóc przez niego przejść. Sądzą jednak, że „kulturalny rozwód” pomoże zniwelować ten problem. „Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że rozwód to coś więcej niż techniczny problem nieobecności jednego z rodziców, coś więcej niż emocjonalna niewygoda i stres przez jakiś czas. Rozwód to zbudowanie w dziecku trwałego przeświadczenia o niemożności tworzenia trwałych, stabilnych związków międzyludzkich. To zburzenie w nim nadziei na to, że możliwe jest trwałe, niezachwiane szczęście między ludźmi” – podsumowuje ten wątek Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty16. A zatem za wszelką cenę trzeba ratować małżeństwa, by były stabilne i trwałe aż do ostatnich dni swego istnienia. Okresy, w których nasilała się liczba rozwodów, a takie w naszych dziejach były – XVI, XVIII i druga połowa XX i XXI wiek – to czas upadku moralności i religijności. Ogromny regres społeczny, który zazwyczaj kończył się tragicznie.

Ile małżeństw jest obecnie po rozwodach, pierwszym, drugim, a może i kolejnym? W latach 1946-2018 udzielono 15 146 200 małżeństw, zaś sądy cywilne orzekły prawie 2 788 200 rozwodów, co stanowiło 18,4% ogólnej liczby zawartych małżeństw. A zatem, ile osób zostało poranionych rozpadem małżeństwa? Najczęściej cierpią dzieci, rodzice jednej i drugiej strony, najbliższa rodzina. Jeśli jeden rozwód pokaleczył 10 osób, włączając samych rozwodników, to dramat związany z rozwodami objął w Polsce 27 882 000 Polaków. Niebagatelna to grupa, której zafundowano swoiste doświadczenie nowoczesnego państwa, jak to szermują do tej pory radykalne feministki, liberałowie, wolnomularze i komuniści. Czy o taką wolność chodziło, wolność bez Boga i wartości moralnych? Opartą na wartościach bezwyznaniowej grupy społecznej, która propaguje bezbożność i deprawację, ból i cierpienie i przyszłość bez przyszłości narodu i rodziny?!

  1. Dzietność a rozwód

Jak się okazuje, potomstwo w małżeństwie ma ogromny wpływ na decyzje o prawdopodobieństwie rozwodu. Wraz ze wzrostem dzieci w małżeństwie prawdopodobieństwo rozwodu maleje.

Źródło: Rocznik Demograficzny 2019, GUS Warszawa 2019, s. 246.

Jak wskazują dane zebrane z wielu lat, większość małżeństw rozwiedzionych to pary niemające dzieci albo tylko z jednym dzieckiem. Jest to grupa licząca około 80% rozwiedzionych małżeństw. Prawdopodobieństwo rozwodu zmniejsza się wraz ze wzrostem liczby dzieci. Drugie dziecko w rodzinie zmniejsza prawdopodobieństwo rozwodu o połowę, trzecie – pięciokrotnie, a czwarte – siedmiokrotnie17. W 2018 r. ponad 53 tys. dzieci, poniżej osiemnastego roku życia18, było wychowywanych przez osoby rozwiedzione. Kolejny problem, który dotyka społeczeństwo polskie, to dość duża liczba urodzeń pozamałżeńskich, w 2016 r. było ich 25%, co czwarte dziecko rodziło się poza małżeństwem19.

Ks. K. Bielawny

Przypisy:

1 Z dniem 1 stycznia 1946 r. dekretem z dnia 25 września 1945 r. – Prawo małżeńskie (DzU nr 48, poz. 270) instytucję rozwodu wprowadzono dla całego obszaru Polski, zniesiono instytucję separacji prawnej występującą w prawie małżeńskim obowiązującym w niektórych dzielnicach Rzeczypospolitej.

2 Zob. W. Miziołek, Duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych, „Homo Dei” 1981, nr 2, s. 117-129.

3 Zob. Rocznik Demograficzny 2016, GUS, Warszawa 2016, s. 237.

4 Zob. Rocznik Demograficzny 2019, GUS, Warszawa 2019, s. 236.

5 Tamże, s. 237.

6 Zob. J. Śledziński, Przesłanie trzeźwościowe – wolności od uzależnień w nauczaniu Jana Pawła II, w: Trzeźwość i uzależnienia jako wyzwanie duszpasterskie i pedagogiczne, pod. red. K. Linowskiego, M. Jędrzejko, Radom 2012, s. 57-74.

7 Zob. K. Bielawny, Trudne dzieje…, dz. cyt., s. 294-303.

8 Zob. K. Bielawny, Kościół katolicki i ewangelicki na przestrzeni sześciu stuleci w południowej części starostwa szesteńskiego, Olsztyn 2009, s. 77-161. Warto tu nadmienić, że szkolnictwo parafialne, elementarne i uniwersytety w Europie były zakładane przez Kościoły katolickie i ewangelickie, były prowadzone przez wiele stuleci. Pierwsze szkoły elementarne powstawały przy parafiach.

9 Ważną pielgrzymką Jana Pawła II do Polski była wizyta Ojca Świętego w 1991 r. Był wtedy dwukrotnie, pierwszy raz w czerwcu, a drugi w sierpniu, przybył na zakończenie VI Światowych Dni Młodzieży. W pierwszych dniach czerwca 1991 r. orędzie przekazane Polakom Jan Paweł II oparł na dekalogu jako podstawie życia społeczno-polityczno-moralnego. Przestrzegał rodaków przed absolutyzacją pojęcia wolności, która – jak podkreślał – może prowadzić do nowego totalitaryzmu. Ojciec Święty wołał, by rodzina była w centrum życia społecznego. Na lotnisku w Kielcach nawiązał do IV przykazania, z całą mocą wołał i przestrzegał przed „pozorną wolnością, która człowieka zniewala”, a niszcząca jest zarówno dla osoby ludzkiej, jak i dla rodziny. Polityków przestrzegał przed lekkomyślnym podchodzeniem do spraw małżeństwa i rodziny. „Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono. Trzeba intensywnie odbudowywać”. „Niech się odrodzi w Bogu ludzkie ojcostwo i ludzkie macierzyństwo, niech się odrodzi rodzina, szczególne miejsce przymierza Boga z ludźmi. Imię jego: Kościół domowy”. Zaś w Częstochowie na Jasnej Górze wołał m.in. do młodych: „Drodzy przyjaciele, wiecie z doświadczenia, że upadek ideologii w krajach Europy Środkowej i Wschodniej pozostawił w wielu waszych kolegach i koleżankach uczucie głębokiej pustki, wrażenie, że zostali oszukani, a także zniechęcenie i lęk przed przyszłością. Również w krajach Europy Zachodniej wielu młodych ludzi zatraciło motywy, dla których warto żyć. Objawem tego głębokiego zagubienia jest zjawisko uciekania się do narkotyków. Brak zainteresowania polityką zdradza u wielu poczucie bezsilności w walce o dobro”.

10 W tym czasie powstała m.in. Akcja Katolicka, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Sodalicja Mariańska i wiele innych stowarzyszeń i ruchów kościelnych.

11 Nadzieje na odnowę społeczną i polityczną związane były z okrągłym stołem w 1989 r., ale bezskutecznie. Przyszło nowe, jeszcze gorsze. Zob. R. Stefaniuk, Atrapa świętowania wolności, NDz 2019, nr 130.

12 Zob. K. Bielawny, Zmiany demograficzne…, dz. cyt., s. 46-50.

13 Zob. D. Becker-Pestka, Rodzina w obliczu migracji zarobkowej, „Colloquium Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych” 2012, nr 1, s. 14-16.

14 Zob. P. Pustkowiak, Moda na rozwód, https://dziennikpolski24.pl/moda-na-rozwod/ar/c3-1901112, dostęp: 28.02.2020 r. Autorka pisze: „Stajemy się także bardziej tolerancyjni i przejmujemy nowe, rzadko spotykane wcześniej wzorce zachowań. Formuła wspólnego bycia razem coraz częściej oznacza partnerstwo, a nie małżeństwo, co wpływa także na to, że coraz więcej dzieci rodzi się z niesformalizowanych związków. W ostatnich latach odsetek urodzeń pozamałżeńskich wzrósł dwukrotnie w porównaniu z sytuacją z początku lat 90.; wynosi on obecnie 12 procent”.

15 Zob. J. Kwiatkowski, Rozwody na niby, https://nowiny24.pl/rozwody-na-niby/ar/5933211, dostęp: 29.02.2020 r. Rozmowa z Ireną Rząsą, prezes „Rodziny Rodzin” – Stowarzyszenia na rzecz Rodzin Wielodzietnych w Rzeszowie. „Czy rodziny pełne zostały w tej ustawie źle potraktowane? Ta ustawa godzi w dobre imię rodziny, szczególnie wielodzietnej. Prawo powinno egzekwować obowiązek łożenia na dzieci przez ojca czy matkę, którzy mają zasądzone alimenty. Można pytać: Co państwo chce popierać, kreując takie rozwiązania? Nasilona obecnie liczba pozwów rozwodowych świadczy o tym, że państwo popiera rodzinę niepełną, czasami wręcz patologiczną. Co myśleć o ludziach, którzy decydują się na fikcyjny rozwód dla zasiłku? Znam biedę od podszewki i wiem, że to ona popycha niektóre rodziny do tego kroku. Ale nie jest to dobre rozwiązanie. Czy może się zdarzyć, że rozwód – niby fikcyjny – rozluźni więzi między małżonkami? Może. Rodzic, u którego w wyniku rozwodu osłabło poczucie odpowiedzialności, z czasem może stać się zupełnie nieodpowiedzialny. Zna pani rodziny wielodzietne, które nie będą obchodzić prawa, mimo że żyją w biedzie? W moim stowarzyszeniu jest wiele takich rodzin. One wiedzą, jak wielką wartością jest rodzina, w której jest i ojciec, i matka”. Zob. Sytuacja demograficzna Polski do 2018 r. Tworzenie i rozpad rodziny, pod. red. J. Stańczak, Warszawa 2019, s. 89.

16 Zob. G. Starzak, Rozwód to koszmar dla dzieci, https://opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/db201904_rozwod.html, dostęp: 29.02.2020 r.

17 Zob. K. Klinger, Rozwody wspomagają demografię lepiej niż małżeństwa, https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/807448,rozwody-wspomagaja-demografie-lepiej-niz-malzenstwa.html, dostęp: 13.05.2020 r. Jakże ciekawe, ale mało przekonujące wnioski prezentuje w swych badaniach grupa naukowców pod kierunkiem prof. I.E. Kotowskiej w raporcie tematycznym „Niska dzietność w Polsce w kontekście percepcji Polaków. Diagnoza społeczna 2013”, Warszawa 2014. Na łamach „Gazety Prawnej” w 2014 r. czytamy: „Kraje, w których małżeństwo nie jest priorytetem i gdzie notowana jest wysoka liczba rozwodów, mają na ogół wyższą dzietność. Państwa, w których dominuje tradycyjne podejście do rodziny, mają kłopoty z demografią. Najwięcej dzieci rodzi się w liberalnej Francji oraz w Szwecji”. Takie są konkluzje opracowania „Uwarunkowania zachowań prokreacyjnych” prof. Ireny Kotowskiej z SGH. „[…] w analizie, która powstała w ramach Diagnozy Społecznej – nie da się tego traktować literalnie, ale można wysnuć tezę, że tworzenie małżeństwa oraz stabilność rodziny nie muszą gwarantować zastępowalności pokoleń. To zresztą potwierdzają inne dane: dotyczące urodzeń pozamałżeńskich. I znowu im bardziej liberalne podejście, tym lepsza sytuacja demograficzna. Choć w Polsce rośnie liczba dzieci spoza małżeńskiego łoża – jest ich blisko 23,4 proc. – to i tak jest ich niewiele w porównaniu ze starą Europą. We Francji, w Szwecji czy Belgii ten odsetek wynosi ponad 50 proc. W Niemczech podejście jest bardziej konserwatywne: liczba dzieci pozamałżeńskich nie przekracza 30 proc. Efekt: dzietność jest na bardzo niskim poziomie”. Należy tu dodać, że we Francji czy w Szwecji rodzą się dzieci, ale w rodzinach muzułmańskich, a nie w rodzinach zdeprawowanych Francuzów czy Szwedów. Dlatego też wnioski, które podaje się jako tezę, są błędne i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Czy to jest zamierzone czy nie, tego nie rozstrzygam.

18 Zob. Rocznik demograficzny, Warszawa 2019, s. 246.

19 Zob. P. Szukalski, Zróżnicowanie przestrzenne zachowań prokreacyjnych we współczesnej Polsce, w: Sytuacja demograficzna Polski jako wyzwanie dla polityki społecznej i gospodarczej, pod red. A. Potrykowska, M. Budziński, A. Moliński, E. Kowalczyk, Warszawa 2018, s. 126.