Młodzi Polacy bezideowi

Od początku naszej państwowości nie zdarzyło się, by pokolenie młodych Polaków zerwało z tożsamością narodu. Dziś na naszych oczach młodzi Polacy, zwiedzeni ideami cywilizacji śmierci, odrzucają tradycję Kościoła rzymskokatolickiego a także dzieje naszego narodu. Młodzi, wychowani bez Boga i owładnięci ideami neomarksizmu, rezygnują z życia sakramentalnego. W znacznym procencie nowo narodzone dzieci nie są już chrzczone, a około 15% uczniów nie uczęszcza na lekcje religii w szkołach podstawowych. W szkołach średnich ten odsetek jest jeszcze wyższy – około 90% młodzieży nie bierze udziału w katechezie. Od początku naszej państwowości nie zdarzyło się, by pokolenie młodych Polaków zerwało z tożsamością narodu. Nauka Jezusa staje się dla nich przeszkodą, a nie potrzebą.

Szkoła, która przez stulecia miała za zadanie wychowywanie i kształcenie młodego pokolenia Polaków, obecnie stała się miejscem deprawacji. Młodzi ludzie uczą się masturbacji, nie mają prac domowych, ale za to są pod wpływem ideologów cywilizacji śmierci i deprawatorów.

Młodzież dała się zwieść ideom ich idola, Jurka Owsiaka, który głosi hasło „róbta co chceta”, co w praktyce oznacza, że wszystko jest dozwolone. Z czasem stało się ono symbolem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i przeniosło się na festiwal muzyczny organizowany przez tę fundację, znany wcześniej jako Przystanek Woodstock, a obecnie jako Poland’Rock Festival. To tam od kilku dekad dokonuje się masowa deprawacja młodego pokolenia Polaków.

Młodzi odrzucili sakrament małżeństwa oraz wiarę w Boga, a zaufali mocom zła, które są tak intensywnie propagowane w muzyce, bajkach i popkulturze. Obecnie hołdują ślubom humanistycznym, a hedonizm ich życia osiąga zenit. Ich życie jest zdominowane przez konsumpcjonizm, pozbawione dzieci, skupione na samych sobie.

Ta grupa społeczna w Polsce stanowi obecnie około 75% populacji młodego pokolenia. Nie będą oni nosić ideałów narodowych, a ich dusze zostały zaprzedane mocom zła, które mogą wyprowadzić ich na manowce.

Views: 23

Śluby humanistyczne

Rozwody stały się codziennością zarówno w społeczeństwie angielskim, jak i polskim. Wśród młodego pokolenia Brytyjczyków i Polaków modne są obecnie śluby humanistyczne. Młodzi Polacy, którzy w ostatnich dekadach XXI stulecia wyemigrowali do Wielkiej Brytanii, hołdują bezbożnym i bezdzietnym ślubom humanistycznym. Ślub humanistyczny w Polsce nie wywiera skutków prawnych, dlatego trudno podać dokładną liczbę ich zawarcia.

Od kilkunastu lat zaczynają pojawiać się także w polskiej przestrzeni społecznej. W ostatnich latach stały się naszą plagą. Od prawie dwóch dekad małżeństwa sakramentalne w społeczeństwie polskim są coraz rzadsze. Idee ślubu humanistycznego zmieniają paradygmat małżeństwa. Małżeństwu humanistycznemu towarzyszy przede wszystkim jeden cel – miłość. Dzieci są obciążeniem takiego małżeństwa w realizacji jego planów. Ten cel nie jest zobowiązujący. Dlatego najczęstszym atrybutem, krótkotrwałych małżeństw humanistycznych, są koty i psy. W uroczystościach ślubów humanistycznych bardzo często nie uczestniczą rodzice i rodzina. Młodzi zrywają więź z dotychczasową tradycją na rzecz bezbożności. Propagowane są idee wolteriańskie, które coraz mocniej zadomowiają się w bezbożnym, bezdzietnym i bezideowym społeczeństwie polskim. Ceremonie propagowane są przez środowiska socjalistyczne różnych barw (rewolucyjne, komunistyczne, nazistowskie, liberalne i tęczowe), skrajne feministki i masonów różnych lóż.

„Przysięga wygłaszana w dniu ślubu jest proklamowana pierwszy raz w życiu, nikt nie wie, jakie słowa padną z ust panny młodej czy pana młodego. Przysięga jest bardzo osobista i emocjonalna. Akcent przysięgi kładzie nacisk na emocje, przeżycia, pragnienia pary młodej, nie zaś na względy formalne i religijne. Odwołuje się do wspólnej historii, często narzeczeństwa, wspólnie spędzonych chwil, sytuacji trudnych i tych najpiękniejszych. Dzięki temu ślub humanistyczny jest mocno spersonalizowany”.

Warto tu dodać wypowiedź abpa Fultona Johna Sheena, „Humanizm został zdefiniowany jako pragnienie zachowania najlepszych duchowych wartości religii przy jednoczesnej rezygnacji z teologicznej interpretacji wszechświata. W najszerszym ujęciu oznacza to pragnienie chrześcijaństwa bez Chrystusa, pobożności bez Boga i chrześcijańskiej nadziei bez obietnicy przyszłego życia”. Więcej

Views: 18

Polska bez dzieci na własne życzenie

Wiek XIX charakteryzował się stabilnością liczby dzieci w rodzinach. Rodziny były wielodzietne, a życie dzieci było święte. Matkę w stanie błogosławionym otaczano szacunkiem i miłością najbliższych. Wiek XX przyniósł rewolucyjne zmiany w stosunku do życia dzieci poczętych. Z rodzin zaczęto rugować dzieci, zabijając je albo nie dopuszczając do powstania nowego życia. W latach 1900-2020 wskaźnik dzietności w Polsce malał z każdą dekadą. W ciągu stu dwudziestu lat spadł ponad czterokrotnie, z 5,49 w 1900 r., do 1,38 w 2020 r. Macierzyństwo i dar potomstwa w społeczeństwie polskim zostały wyrugowane przez cywilizację śmierci. Od kilku dekad w Polsce mamy płodność grabarską, która prowadzi naród do wymarcia.

Na przełomie XIX i XX stulecia wskaźnik wahał się w przedziale 5,95 do 5,09. Był to czas płodności mocarstwowej, rodziny były wielodzietne, mające bardzo często nawet kilkanaścioro dzieci. „Od strony mojego taty, babcia pochodziła z rodziny, gdzie było ich kilkanaścioro dzieci. Z takiej rodziny pochodziła moja mama, w ich rodzinie było jedenaścioro dzieci”. Podobna sytuacja była w wielu rodzinach polskich. Wskaźnik dzietności zmalał w czasie I wojny światowej. Spadł poniżej czterech. W latach 1919-1932 wahał się w granicach 4,8-4,05.

W roku 1932 kończy się płodność mocarstwowa. Działania grup feministycznych, socjalistów liberalnych i rewolucyjnych, propagujących kontrolę urodzeń i promocję „świadomego macierzyństwa”, doprowadziły do spadku wskaźnika dzietności wśród Polek. Osłabienie płodności w narodzie polskim spowodowane było także ciągłą niepewnością polityczną, bałaganem i destrukcją polityczną prowadzoną przez socjalistów, polityków sanacyjnych i masonerię. Dalej

Views: 34

Nie czas na kłótnie. Wymieramy!

Informacyjny

Od wielu lat w Polsce obserwujemy spadek liczby narodzin oraz wzrost liczby zgonów. W ciągu ostatnich piętnastu lat w pierwszych sześciu miesiącach roku odnotowaliśmy niemal dwukrotny spadek urodzeń.

Co sprawiło, że młodzi Polacy zaczęli odrzucać naturalny proces, jakim jest posiadanie potomstwa? Odpowiedzi na to pytanie może być wiele, jednak chciałbym zwrócić uwagę na ideę cywilizacji śmierci, która zburzyła dotychczasowy porządek świata. Młode pokolenie zostało przesiąknięte doktryną i ideologią, które niosą ze sobą śmierć.

Pierwszym krokiem była śmierć duchowa, która dokonała się w klubach nocnych, a wcześniej w licznych dyskotekach. Proces ten trwa już niemal cztery dekady.

Kolejnym etapem była agonia życia moralnego młodych Polaków. Odeszli oni od życia zgodnego z dekalogiem i prawem naturalnym na rzecz nihilizmu moralnego. Życie Boże zostało zastąpione życiem niemoralnym na wielu płaszczyznach, zarówno indywidualnych, jak i społecznych. Zniszczono małżeństwo jako trwałą i nierozerwalną wspólnotę, na rzecz wolnych związków, takich jak śluby humanistyczne.

Te zmiany doprowadziły do biologicznej śmierci narodu – więcej osób umiera, niż się rodzi. Taki stan rzeczy trwa już od dłuższego czasu. Ideolodzy cywilizacji śmierci, a jest ich wielu, nie ustają w swojej destrukcyjnej działalności. Tylko radykalne zmiany mogą uratować Polskę. W przeciwnym razie podzielimy los całej Europy, która umiera na naszych oczach.

ks. K. Bielawny

Views: 6

Liczba ludności Afganistanu i Polski

W ciągu 75 lat ludność Afganistanu powiększyła się w stosunku do Polski trzykrotnie. Pewnie byłaby jeszcze większa, gdyby nie interwencja radziecka w Afganistanie w latach 1979-1989. Wojna pomniejszyła populację Afganistanu o około 2 mln. Rannych zostało od 2 do 4 mln. To kolejne straty ludnościowe. W latach 1970-1990 liczba ludności pozostała na tym samym poziomie. Po zakończonej wojnie populacja Afganistanu znacznie wzrosła. W ciągu 35 lat powiększyła sie czterokrotnie. Boom demograficzny widoczny jest na wykresie.

Demografia Polski w ciągu tego samego czasu nieznacznie się powiększyła. W ciągu 75 lat wzrosła o 12,7 mln. Dlaczego ludność Polski, obecnie, nie przeżywa boomu demograficznego jak Afganistan. Polacy dali się zwieść propagandzie ideom cywilizacji śmierci. Aborcja w tym czasie zabrała nam około 30 mln dzieci nienarodzonych, antykoncepcja nie dopuściła do powstania nowego życia, rozwody zniszczyły jedność małzeńską a deprawacja dzieci i młodzieży doprowadziła do zniszczenia duchowej, moralnej i biologicznej tkanki przyszłych małżeństw. Ponadto śluby humanistyczne odrzuciły przyjęcie potomstwa. Liczy sie tylko miłość, falaszywie pojęta. To wszytko spowodowało zapaść demograficzną Polaków. Popełniamy samobójstwo dziejowe. Naród ginie!!!!.

Views: 9

Zapaść demograficzna Polski

W pierwszych czterech miesiącach 2025 r. liczba urodzonych żywych dzieci rok do roku spadła o 9 tys. Idee antykultury zniszczyły dotychczasowe formy życia społecznego. Coraz mniej jest zawieranych małżeństw, a ze ślubów humanistycznych nie ma dzieci. Są to związki tylko i wyłącznie dla przyjemności. A ponadto, dla wielu młodych ludzi, „planeta płonie” a dziecko jest zagrożeniem dla Ziemi.

W 2024 r. w ciągu czterech pierwszych miesięcy urodziło się 86 tys. żywych dzieci a w 2025 r. tylko 77 tys., a przed piętnastu laty 140,1 tys. Należy przypuszczać, że rok 2025 będzie kolejnym rokiem spadku liczby rodzących się dzieci. Urodzi się około 230 tys., a może i mniej. Sporządzona prognoza liczby urodzeń żywych dzieci jak na razie się sprawdza. Jeśli tak będzie w kolejnych latach, to za kilka lat czeka nas dramat, którego nie przeżywaliśmy w ciągu naszej ponad tysiącletniej historii.

Ks. K. Bielawny

Views: 4

Demograficzne tsunami w Szczytnie

W ciągu pięciu miesięcy 2025 r. (styczeń – maj) w powiecie Szczytno urodziło się 73 dzieci, a zmarło 397 osób. Dane te powinny wszystkich postawić na baczność, przede wszytkim władze samorządowe. A nikogo to nie wzrusza. Nadal mamy dobre samopoczucie. Za kilka lat nie będzie kogo uczyć w szkołach. Nie będzie komu pracować. To kwestia najbliższych 10 lat. I co dalej?

Views: 5