Antykoncepcja w Polsce

W 2019 r. Polacy na środki antykoncepcyjne wydali około 3 mld zł, co stanowiło 10% wydatków na leki, a w 2021 r. ponad 5 mld złotych. W kolejnych latach sumy te były znacznie większe.

Pod koniec XIX i na początku XX stulecia na kobietę w wieku rozrodczym w Polsce przypadało prawie 6.  dzieci[1]. Polska kroczyła na czele płodności w Europie, wyprzedzała nas tylko Rosja. Taki stan utrzymywał się do roku 1932. Niestety, propaganda środowisk feministycznych, lewicowych i socjalistycznych, propagowanie środków niszczących płodność, z każdym dziesięcioleciem po odzyskaniu niepodległości pomniejszała wskaźniki dzietności na kobietę. W ciągu ostatnich stu lat naszych dziejów możemy wskazać na kilka etapów rewolucji seksualnej, która zniszczyła naszą demografię. Doprowadziła do samozagłady cywilizacyjnej  narodu, który ma ponad 1055 lat swych dziejów.

Pierwszy etap obejmował okres propagandy poprzez media, prasę, ulotki czy działalność organizacji feministycznych, socjalistycznych propagujących regulacje urodzeń czy  „świadome macierzyństwo”. Okres ten w Polsce przypadał na lata 1890-1932, był to okres płodności mocarstwowej.  Jednak propaganda depopulacyjna spowodowała powolne, ale bardzo skuteczne pomniejszenie współczynnika dzietności. Na przełomie XIX i XX w.  wynosił  44.  dzieci na tysiąc mieszkańców, a w 1931 r. spadł do 30. W ciągu trzydziestu lat pomniejszył się o 14 punktów. Działania wojenne w czasie pierwszej wojny światowej pomniejszyły liczbę ludności w Polsce o około 4 mln. Nie zachwiały tak drastycznie dzietnością rodzin polskich jak propagowane idee regulacji urodzeń poprzez środki antykoncepcyjne[2].   Działalność grup depopulacyjnych przynosiła tragiczne skutki w społeczeństwie polskim w zakresie demografii.

Propaganda depopulacyjna społeczeństwa polskiego dokonywała się na łamach prasy kobiecej czy socjalistycznej, m.in. „Głosu Kobiet”, „Robotnika”,  „Widomości Literackich” czy dodatku „Życia świadomego”[3] lub poprzez publikacje książkowe o  dużych nakładach, wydawanych przez organizacje feministyczne i socjalistyczne[4]. H. Kłuszyński, jeden z głównych  propagandzistów regulacji urodzeń, na łamach swej publikacji w 1932 r. pisał: „(…) w przekonaniu o słuszności idei regulacji urodzeń wystąpiłem jeszcze w roku 1929 w Robotniku z całym szeregiem artykułów p.t. <Znaczenie regulacji urodzeń>, wskazując nie tylko na konieczność uświadamiania mas ludowych, w ogóle świata pracy umysłowej i fizycznej, o niezbędności stosowania środków zapobiegawczych, aby przeciwdziałać nadmiernej rozrodczości, lecz i na konieczność dostarczania tych środków zapobiegawczych w publicznych poradniach. (…) Propaganda, po raz pierwszy rozpoczęta przeze mnie w Polsce, nie pozostała bez echa, gdyż Sekcja regulacji urodzeń Robotniczego Towarzystwa Służby Społecznej otworzyła w Warszawie pierwszą poradnię regulacji urodzeń, nazwaną poradnią <świadomego macierzyństwa>”[5].  Wokół propagandy środków niszczących płodność skupiło się wielu literatów[6] i lekarzy[7].  Dla swych celów działacze „świadomego macierzyństwa” przywoływali szereg argumentów za zmniejszeniem liczby dzieci w rodzinach[8]. Działalność depopulacyjna miała daleko idące konsekwencje w wymiarze gospodarczym, kulturalnym i zdrowotnym ludności polskiej.

 W propagowaniu idei depopulacyjnych brały udział także wiejskie organizacje „Siew” i „Wici”, skupiające w swych szeregach dziesiątki tysięcy młodych dynamicznych i mających szlachetne idee Polaków[9]. Jednak propaganda idei ograniczania dzieci w rodzinach była tak silna i sugestywna, że wielu młodych Polaków przyjęło ją jako obowiązującą w małżeństwie[10].

Drugi etap depopulacji społeczeństwa polskiego  obejmował lata 1932-1965. Propaganda regulacji urodzeń poprzez „świadome macierzyństwo” z każdym rokiem przybierała na sile przed II wojną światową. W dalszym ciągu idee depopulacyjne propagowano w prasie socjalistycznej i liberalnej. Po II wojnie światowej propagowało środki antykoncepcyjne Towarzystwo Świadomego Macierzyństwa. Przyczyniło się to do zmniejszenia współczynnika dzietności z 29 na tysiąc mieszkańców w 1932 r., do 17,3 w roku 1965.

Trzeci etap rozpoczął się w 1966 r. Do sprzedaży  w Polsce wprowadzono pigułki antykoncepcyjne. Po raz pierwszy w aptekach amerykańskich pojawiła się 18 sierpnia  1960 r.[11]. To zapoczątkowało rewolucję w  wymiarze konfesyjnym, społecznym i antropologicznym. Jednym z pierwszych  skutków, i to bardzo mocno zauważalnych, był wzrost liczby rozwodów. W Polsce, w zestawieniu dekady do dekady, liczba rozwodów po wprowadzeniu pigułki antykoncepcyjnej wzrosła prawie o 100%, nastąpił gwałtowny rozpad małżeństw.  Pigułka antykoncepcyjna niszczyła relacje małżeńskie, każda ze stron w małżeństwie stała się niezależna w pożyciu seksualnym. Przestały działać jakiekolwiek ograniczenia w wymiarze duchowym i moralnym[12]. Słusznie ks. prof. Skrzypczak stwierdza, że: „(…) antykoncepcja, choć dotyczy sfery seksualnej, jest uderzeniem nie w szóste – jak by się zdawało – ale w pierwsze przykazanie, na co wytrwale zwracał uwagę Jan Paweł II. (…) Więcej pigułek, mniej Boga”[13]. A idąc dalej można stwierdzić, że „śmierć Boga” jaką okrzyknęli filozofowie w XIX stuleciu, w XX i XXI w. stała się mottem życiowym wielu ludzi, i ostatecznie  stała się śmiercią człowieka.  Rodzaj ludzki ginie.

Wprowadzenie do użycia pigułki antykoncepcyjnej rozpoczęło nową rewolucję seksualną, na miarę dotąd nie spotykaną[14]. W społeczeństwie na miarę masową wytworzyła się mentalność antykoncepcyjna polegająca na nowych „obietnicach”, które miały przed ludzkością otworzyć nowe możliwości. Jedną z nich było intensywne wzmożenie doznań seksualnych, które zwalniało kobietę z konieczności przyjmowania potomstwa. Zaczęto więcej uwagi i czasu poświęcać dziecku już posiadanemu, by lepiej go wykształcić, lepiej przygotować do przyszłego życia. Podnieść jego „jakość”. Pigułka antykoncepcyjna miała zapobiegać przyjęciu nowego potomstwa, czy też wyeliminować zabijanie dzieci nienarodzonych. Wytworzyła mentalność kobiety, która miała się realizować w inny sposób niż macierzyństwo, m. in. poprzez podnoszenie swych kwalifikacji zawodowych, ciągłą prace zawodową, podejmowanie coraz to nowych zadań zawodowych w społeczeństwie czy dorównywaniu mężczyznom w różnego rodzaju profesjach, np. wojskowej.

Współczynnik dzietności w Polsce w latach 1900-2020

Źródło: Demographics of Poland, https://pl.qwe.wiki/wiki (dostęp: 17 .08. 2020 r.)

W latach 1900-2020 wskaźnik dzietności w Polsce malał z każdą dekadą. W ciągu stu dwudziestu lat spadł ponad czterokrotnie, z 5,49 w 1900 r. do 1,38 w 2020 r.  Macierzyństwo i dar potomstwa w społeczeństwie polskim zostały wyrugowane przez cywilizację śmierci. Od kilku dekad w Polsce mamy płodność grabarską, która prowadzi naród do wymarcia. 

Na przełomie XIX i XX stulecia wskaźnik wahał się w przedziale 5,95 do 5,09. Był to czas płodności mocarstwowej, rodziny były wielodzietne, mające bardzo często nawet kilkanaścioro dzieci. „Od strony mojego taty[15], babcia pochodziła z rodziny, gdzie było ich kilkanaścioro dzieci[16]. Z takiej rodziny pochodziła moja mama, w ich rodzinie było jedenaścioro dzieci”[17]. Podobna sytuacja była w wielu rodzinach polskich. Wskaźnik dzietności zmalał w czasie I wojny światowej. Spadł poniżej czterech. W latach 1919-1932 wahał się w granicach 4,8-4,05. W roku 1932  kończy się płodność mocarstwowa. Działania grup feministycznych, socjalistów liberalnych i rewolucyjnych propagujących kontrolę urodzeń i promocję „świadomego macierzyństwa” doprowadziło do spadku wskaźnika dzietności wśród Polek. Osłabienie płodności w narodzie polskim spowodowane było także ciągłą niepewnością polityczną, bałaganem i destrukcją polityczną prowadzoną przez socjalistów, polityków sanacyjnych i masonerię[18].

Propaganda środków antykoncepcyjnych, przede wszystkim prezerwatyw,[19] a także otwarcie w latach trzydziestych XX w. klinik „świadomego macierzyństwa”,  propagowanie i dokonywanie  aborcji doprowadziło do spadku wskaźnika dzietności przed II wojną światową do poziomu 3,2[20]. Propagandziści depopulacji narodu polskiego szczycili się swymi osiągnięciami na łamach wielu publikacji. W książce o propagowaniu środków zapobiegania ciąży czytamy: „(…) we wszystkich krajach ruch w kierunku pomocy i propagandy tzw. świadomego macierzyństwa zatacza coraz szersze kręgi. Spotkał się on z wyraźną pomocą nie tylko bezpośrednio zainteresowanych osób, ale i z pomocą materialną samorządów oraz instytucji państwowych i  społecznych. Powstają poradnie zapobiegawcze niepożądanemu macierzyństwu przy Kasach Chorych, ambulatoriach fabrycznych, ośrodkach zdrowia, stacjach opieki nad dzieckiem itp. Niezależnie prowadzi się na szeroką skalę zakrojoną propagandę świadomego macierzyństwa w miastach, miasteczkach i po wsiach, przy czym tak w poradniach, jak również drogą żywego i drukowanego słowa poucza się o nieszkodliwych i skutecznych środkach ochronnych, pozwalających kobiecie regulować i ograniczać swoje potomstwo”[21]. W opinii propagandzistów działalność ograniczająca dzieci w małżeństwach miała przynieść nieocenione korzyści narodowi polskiemu pod względem kulturowym, zdrowotnym, moralnym i społecznym. Dziś po tylu latach propagandy feministek i socjalistów liberalnych wiemy, jakie korzyści naród polski osiągnął pod względem kulturowym, zdrowotnym, moralnym i społecznym. Dokonała się depopulacja na miarę nie spotykaną w dziejach narodu polskiego, zapaść moralna, duchowa, religijna i kulturowa.

Wprowadzenie do sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych doprowadziło do kolejnego spadku wskaźnika dzietności. Od 1960 r. wskaźnik dzietności spadł poniżej trzech punktów, a od 1992 r. spadł poniżej dwóch. W Polsce antykoncepcja w 2014 r. stosowana była  przez 62,3% kobiet w wieku rozrodczym[22]. W 2019 r. Polacy na środki antykoncepcyjne wydali około 3 mld zł, co stanowiło 10% wydatków na leki[23], na wyroby tytoniowe około 30 mld[24] a na alkohol  36,6 mld[25]. Łączna suma wydatków w 2019 r. na środki antykoncepcyjne, na wyroby tytoniowe i alkohol wyniosła 69,6 mld zł, co stanowiło 17,4% wydatków budżetowych państwa polskiego w 2019 r.[26]. Prawie co szósta złotówka była wydatkowana na depopulacje narodu polskiego. 

Postawmy pytanie, jako ludzie obdarzeni rozumem i wolnością, czy jest możliwe, by dokonać obliczeń, ile dzieci Polska straciła przez środki antykoncepcyjne, przez ostanie 110 lat. Postarajmy się odpowiedzieć na to niełatwe pytanie. Przy działaniach wojennych z pierwszej i drugiej wojny światowej możemy podać dość dokładne liczby, łącznie dwie wojny pomniejszyły naszą populacje o około 15 mln, aborcja łącznie  zabrała nam około 33,5 mln[27], emigracja polityczna z lat osiemdziesiątych XX w. uszczupliła naszą populację o około 1,5 mln, zaś emigracja zarobkowa po wejściu do Unii Europejskiej pozbawiła Polskę o około 2 mln[28]. Łącznie w wyniku turbulencji dziejowych ubyło nas około 52 mln. Gdybyśmy zachowali dynamizm demograficzny z przełomu XIX i XX w., dziś moglibyśmy porównywać się co do liczby mieszkańców  z Nigerią czy Pakistanem, w 2020 r. Nigeria liczyła  207, 2 mln,  a Pakistan 208, 1 mln osób[29].

 Oba kraje mimo swych wielu trudności  nie były tak mocno narażone przez długie lata na działania ideologów depopulacyjnych jak Polska. Dlatego też przez długi czas dynamizm demograficzny w tych krajach przebiegał w sposób zgodny z prawem naturalnym. Selekcja nowo narodzonych dzieci dokonywała się w sposób naturalny, chore i słabe dzieci dość szybko odchodziły z tego świata w sposób naturalny. Nikt nie podnosił na nie ręki ani w łonie matki, ani przed poczęciem.  W rodzinach rosły dzieci zdrowe, silne w wymiarze biologicznym i duchowym. W sztafecie dziejowej swego narodu podejmowały wyzwania rodzinne, zakładając stabilne rodziny, przyjmując kolejne pokolenia dzieci. Odbywało się to w sposób zgodny z prawem natury. Proces populacyjny nie był niczym zakłócany. A nawet jeśli pojawiły się choroby, wojna  czy zarazy, to dana społeczność potrafiła w sposób naturalny odbudować swą populację w dość krótkim czasie. Tak było m.in. w Polsce po I wojnie światowej.

W roku 1910 mieliśmy bardzo podobną liczbę mieszkańców jak Nigeria i Pakistan, nieco ponad 28 mln.  W ciągu 110 lat w wyniku różnych sytuacji dziejowych, niezawinionych i zawinionych,  straciliśmy 52 mln, łącznie z dzisiejszymi mieszkańcami byłoby nas około 90,5 mln. Ale dynamizm demograficzny został zahamowany przede wszystkim przez środki antykoncepcyjne[30]. Mogłoby nas być w 2020 r.  około 208 mln. Dla wszystkich byłoby miejsce do zamieszkania i nikt by nie chodził głodny.

Dla przykładu, w Egipcie na 50 tys. km2 mieszka ponad 100 mln osób, pozostała część obszaru jest niezamieszkana z powodu pustyń. Ogólna powierzchnia wynosi 1,01 mln km2. Na jednym km2, z obszaru zamieszkałego, mieszka  około 2 tys. osób[31]. W Japonii  na powierzchni około 50 tys. km2 mieszka ponad 125 mln osób. Pozostałą część obszaru pokrywają góry, wulkany czy nieużytki[32]. Jest czwartą potęgą ekonomiczną na świecie. Na jednym  km2, z obszaru zamieszkałego, żyje  ponad 2,5 tys. osób. W Polsce do wykorzystania pod zamieszkanie i rolnictwo mamy ponad 260 tys. km2. Pozostałą część stanową  góry, lasy, jeziora i inne tereny[33].  A zatem, gdyby było nas 208 mln, na jeden km2 przypadałoby tylko 800 osób. A zatem mamy jeszcze duże rezerwy, w porównaniu do Japonii czy Egiptu.

Ilu byłoby geniuszy, wynalazców, konstruktorów? Bylibyśmy potęgą gospodarczą, polityczną z ogromnym potencjałem młodych ludzi, którzy by rozwijali kraj. A tak mamy duży procent dziadków i babć w pustych domach i blokach.  Wielce prawdopodobne dane mówią nam, że w  wyniku antykoncepcji straciliśmy w ciągu 110 lat około 117,5 mln Polaków. Należy od tej liczby odjąć około 4 mln dzieci, które straciły życie w inny sposób m.in. poprzez poronienie czy inne zdarzenia losowe, które nie pozwoliły ujrzeć światła dziennego. A zatem, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że antykoncepcja pozbawiła nas około 113,5 mln Polaków. 

Aborcja, propaganda niszcząca płodność, deprawacja młodego pokolenia w latach 1990-2020 doprowadziła do dramatu populacyjnego w Polsce. Rodziny są rozbite,  co czwarte dziecko rodzi się poza małżeństwem, wzrasta liczba samobójstw, rośnie liczba osób chorych psychicznie[34], małżeństwa w ogromnej liczbie mają po jednym, a najwyżej dwójce dzieci. Dla wielu małżonków dziecko jest obciążeniem w realizacji planów życiowych.

© Ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:


[1]     Takie wskaźniki dzietności w 2020 r. ma Tanzania, Uganda, Nigeria czy Burkina Faso.

[2]     Zob. Świadome macierzyństwo i środki zapobiegania ciąży, Grodzisk Mazowiecki 1935, s. 21-22.

[3]     Zob. J. Krajewska, Spór „Widomości Literackich” i „Robotnika” o „Życie Świadome”, Warszawa 2013.

[4]     Zob. J. Budzyńska-Tylicka, Świadome macierzyństwo, Warszawa 1935; Zob. T. Boy-Żeleński, Jak skończyć z piekłem kobiet, Warszawa 1932; Zob. T. D., Świadome macierzyństwo i środki zapobiegania ciąży, Grodzisk-Mazowiecki 1935; Zob. H. Kłuszyński, Regulacja urodzeń: rzecz o świadomym macierzyństwie, Warszawa 1932. Publikacja wydana nakładem Księgarni Robotniczej, wydającej „Robotnika”, organ PPS-u.

[5]     H. Kłuszyński, Regulacja urodzeń, s. 4.

[6]     Jedną z głównych  postaci lansujących „świadome macierzyństwo”, antykoncepcję i edukacje seksualną była Irena Krzywicka, z domu Golberg, pochodząca z rodziny żydowskiej. Przyjaźniła się z T. Boy-Żeleńskim, Antonim Słonimskim, Anną i Jarosławem Iwaszkiewiczami, Marią Pawlikowską-Jasnorzewską. Irena Krzywicka publikowała na łamach „Wiadomości Literackich”. Przyjaźniła się z grupą literacką Skamander, skupiającą w swych szeregach przede wszystkim Żydów. Zob. J. R. Kowalczyk, Irena Krzywicka https://culture.pl,  (dostęp: 20.08. 2020 r.)

[7]     Działalność tą wspierał m.in. T. Boy-Żeleński.  W propagowanie tych idei zaangażował się także Związek lekarzy Kas Chorych w Krakowie.

[8]     Zob. H. Kłuszyński, Regulacja urodzeń, s. 6.

[9]     Zob. W. Majdański, Kołyski i potęga, s. 139.

[10]   Zob. Koła młodzieży wiejskiej, RN 1936, nr 7, s. 207; Zob. Jeszcze o kołach młodzieży wiejskiej, RN 1936, nr 10, s. 300-301.

[11]     Zob. R. Bosen, Chwalona i przeklinana. 60 lat tabletki antykoncepcyjnej, https://www.dw.com/pl (dostęp: 28 .08. 2020 r.

[12]   Proroczy głospapieżaPawła VI w encyklice „Humanae vitae” z 1968 r., „Uczciwi ludzie mogą nabrać jeszcze mocniejszego przekonania o tym, jak bardzo uzasadniona jest nauka, którą Kościół w tej dziedzinie głosi, jeśli zwrócą uwagę na następstwa, do jakich prowadzi przyjęcie środków i metod sztucznego ograniczania urodzeń. Niech uprzytomnią sobie przede wszystkim, jak bardzo tego rodzaju postępowanie otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów. Nie trzeba też długiego doświadczenia, by zdać sobie sprawę ze słabości ludzkiej i zrozumieć, że ludzi – zwłaszcza młodych, tak bardzo podatnych na wpływy namiętności – potrzeba raczej pobudzać do zachowania prawa moralnego, a przeto wprost niegodziwością jest ułatwiać im samo naruszanie tego prawa. Należy również obawiać się i tego, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia, służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia. Trzeba wreszcie pilnie rozważyć i to, jak bardzo niebezpieczne możliwości przyznałoby się w ten sposób kierownikom państw, nie troszczącym się o prawa moralne. Któż mógłby wtedy obwinić władzę państwową o stosowanie w skali całego społeczeństwa takich rozwiązań, które przyznano by małżonkom jako godziwe w rozwiązywaniu problemów występujących w poszczególnych rodzinach? Któż zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne, jeśli uznaliby je za skuteczniejsze, co więcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uważaliby to za konieczne? W ten sposób doszłoby do tego, że ludzie pragnący uniknąć trudności związanych z przestrzeganiem prawa Bożego w życiu indywidualnym, rodzinnym czy społecznym pozwoliłoby władzy państwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małżonków. Jeżeli więc obowiązku przekazywania życia nie chce się pozostawić samowoli ludzkiej, trzeba koniecznie uznać pewne nieprzekraczalne granice władzy człowieka nad własnym ciałem i jego naturalnymi funkcjami, granice, których nikt nie ma prawa przekraczać: ani osoba prywatna, ani władza publiczna. Granice te zostały ustanowione właśnie ze względu na szacunek należny Ludzkiemu ciału oraz jego naturalnym funkcjom, stosownie do zasad wyżej przypomnianych i zgodnie z należytym rozumieniem tzw. zasady całościowości”.

[13]   Zob. M. Owczarek, Ks. Skrzypczak: antykoncepcja czyli pigułka antyreligijna, „Rzeczpospolita. Plus Minus” 2017, nr 42, z 18-19 II.

[14]   Zob. M. Prusak, Bioetyka dla farmaceuty, Pelplin 2018, s. 31-65; G. Rybak, A. Dziubak, Zanim stosujesz antykoncepcję porozmawiajmy, Warszawa 2020, s. 10-15.

[15]   Zygmunt Bielawny, urodził się w Gdyni w 1935 r. Zmarł w 2010 r., pochowany jest w grobowcu rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Pieckach.

[16]   Babcia Emilka z domu Wiśniewska urodziła się w 1900 r. w Szlachcinie woj. wielkopolskie. Babcia Emilka była najmłodszym dzieckiem spośród dwanaściorga dzieci. Spośród tej grupy troje zmarło w wieku dziecięcym. 

[17]   Moja mama Jadwiga, z domu Zaniewska, ur. się w 1937 r. w Nasiadkach, pow. Ostrołęka. II wojna światowa spowodowała zmianę miejsca zamieszkania. Od listopada 1945 r. zamieszkała na Mazurach, w Dłużcu pow. Mrągowo. Moja babcia Marysia w latach 1927-1950 urodziła jedenaścioro dzieci: Jerzyk (ur. 1927 r.), Olesia (1930), Józef (1934), Stanisław (1935), Wacław (1936), Jadwiga (1937), Teresa I (1939), Czesława (1942), Bolesław (1943), Zofia (1946) i Teresa II (1950). Spośród tej grupy czworo zmarło w wieku dziecięcym, przed drugim rokiem życia.

[18]   Zob. A. Położyński, Marszałek Józef Piłsudski, s. 165-188.

[19]   Zob. Świadome macierzyństwo i środki zapobiegania ciąży, Grodzisk-Maz. 1935, s. 19-31.

[20]   Zob. Demographics of Poland, https://pl.qwe.wiki/wiki (dostęp: 17 .08. 2020 r.)

[21]   Zob. Świadome macierzyństwo i środki zapobiegania ciąży, Grodzisk-Maz. 1935, s. 10.

[22]   Wskaźnik rozpowszechniania antykoncepcji, https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/fields/357.html#RP (dostęp: 12 .06. 2020 r.).

[23]   Obliczenia własne na podstawie wywiadów z pracownikami ponad 120 aptek w Polsce. W aptekach wiejskich sprzedaż środków antykoncepcyjnych jest niewielka, zaś w aptekach sieciowych i w miastach ponad 100 tys. mieszkańców odsetek sprzedanych środków antykoncepcyjnych znacznie wzrasta. 

[24]   Zob. Wydatki Polaków na papierosy, https://www.zadluzenia.com/ (dostęp: 20 .11. 2020 r.)

[25]   Zob. Rekordowe wydatki Polaków na alkohol. Nowe dane, https://businessinsider.com.pl/ (dostęp: 23 .11. 2020 r.)

[26]   Wydatki budżetu państwa polskiego w 2019 r. wyniosły 400,5 mld zł. Zob. Dochody i wydatki, https://www.podatki.gov.pl/ (dostęp: 1 .07. 2021 r.)

[27]   Zob. Abp Hoser: kobieta po aborcji uzyska przebaczenie (wywiad), rozmowę przeprowadziła Alina Petrowa-Wasilewicz, https://ekai.pl/abp-hoser-kobieta-po-aborcji-uzyska-przebaczenie/ (dostęp: 7 .05. 2020 r.); Zob. S. Kuźma-Markowska, Międzynarodowe aspekty, s. 259-278; Zob. W. Majdański, Pomagać nim dziecko na świat przyjdzie, RN 1939, nr 2, s. 36; Zob. W. Kowalski, „W PRL 800 tys. aborcji rocznie”. Aborcja była wtedy legalna i masowa, ale nie aż tak – wyjaśniamy, https://natemat.pl/ (dostęp: 07 .08. 2020 r.).

[28]   Zob. M. Pacek, Emigracja polska po akcesji do UE – wyjazdy i powroty?, „Studia Europejskie” 2010, t. 3, s. 37.

[29]  Zob. Populacja: Pakistanu i Nigerii, http://population.city/ (dostęp: 20 .08. 2020 r.) 

[30]  Na zahamowanie dynamizmu demograficznego wpływ miały także inne czynniki, takie jak pijaństwo, brak mieszkań czy brak pracy oraz zniszczenia wojenne. Miały one charakter pośredni. Mogły hamować przyjęcie potomstwa w rodzinie, ewentualnie przesuwały w czasie poczęcie się dziecka. W drugiej połowie XIX w. ludność polska, przede wszystkim włościanie  mieszkający na wioskach, żyła bardzo skromnie. Mieszkała w niewielkich chałupach, utrzymując się z niewielkiego areału  ziemskiego, ale była otwarta na przyjęcie daru Bożego, jakim było dziecko. Nie ograniczano liczby potomstwa, tłumacząc się brakiem, odpowiedniej liczby izb, ciężką pracą czy niewielkimi zarobkami. Byli to ludzie pobożni i bogobojni, dla których Boże przykazania były święte i niepodważalne.

[31]   Zob. S. Dmowski, Rozmieszczenie ludności na świecie, https://www.geografia24.eu/ (dostęp: 08. 06. 2020 r.).

[32]   Zob. Zagospodarowanie terenu, https://www.cia.gov/the-world-factbook/countries/japan/ (dostęp: 26 .03. 2021 r.)

[33]   Zob. Zagospodarowanie terenu, https://www.cia.gov/the-world-factbook/countries/poland/ (dostęp: 26 .03. 2021 r.)

[34]   Zob. K. Ramusiewicz, „Mamy epidemię depresji”. ¼ Polaków ma zaburzenia psychiczne, https://portal.abczdrowie.pl/ (dostęp: 18 .08. 2010 r.). W artykule Ramusiewicz pisze: „8 milionów obywateli naszego kraju cierpi na różnego rodzaju problemy i zaburzenia psychiczne. To aż jedna czwarta Polaków, a statystyki nie uwzględniają dzieci i młodzieży. Wówczas – jak szacuje Instytut Psychiatrii i Neurologii – liczba ta wzrosłaby do 12 milionów.(…) Jak wynika ze statystyk Instytutu Psychiatrii i Neurologii, rocznie około 1,5 miliona obywateli naszego kraju trafia do zatłoczonych szpitali psychiatrycznych – pod tym względem jesteśmy w mało chwalebnej czołówce europejskiej”.