Demograficzne pokłosie objawień gietrzwałdzkich

Po objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie, podwoiliśmy liczebność mieszkańców dawnej Polski, z 15 mln do ponad 30 w przededniu wybuchu I wojny światowej. W dziejach Polski, tylko jeden jedyny raz, miał miejsce w tak krótkim czasie boom
demograficzny (1877-1914).

Objawienia maryjne w Gietrzwałdzie w 1877 r. ożywiły życie religijne nie tylko pod zaborem pruskim, ale  także rosyjskim. Był to bardzo trudny czas w trakcie rozbiorów Polski. Prześladowania za wiarę, kasata zakonów, poniewierka wielu Polaków, wywózka na Syberię, emigracja do Europy Zachodniej, konfiskata majątków za udział w powstaniu styczniowym, to wszystko przygnębiało i nie dawało radości na przyszłość. Objawiająca się Maryja w Gietrzwałdzie  była przyczyną masowego ruchu pielgrzymkowego, który gromadził każdego roku przez kilka lat po kilkaset tysięcy pątników z całej nie istniejącej Polski. Wydarzenia gietrzwałdzkie wlały ducha Bożego w Polaków, przyczyniły się do budzenia świadomości narodowej, a ostatecznie stały się  impulsem w boomie demograficznym na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX w. Spontaniczny ruch pielgrzymkowy obejmujący miliony Polaków w pierwszych latach po objawieniach przyczynił się m.in do  odnowy moralnej rodziny, młodego pokolenia Polaków i trzeźwości, a także ożywienia religijnego[1]. Zdrowa moralnie rodzina, trzeźwa i mająca nadzieję i Bożego Ducha, może przyjąć potomstwo jako dar Boży. A taką była rodzina polska po objawieniach gietrzwałdzkich: bogobojna, radosna, przepojona Bożym Duchem, patrząca w przyszłość z nadzieją na lepsze jutro i kochająca Polskę. 

Najliczniejszą grupą wiekową pielgrzymującą do Gietrzwałdu byli trzydziestolatkowie, grupa ta przekraczała ponad 40% pątników z ogólnej liczby pielgrzymów, drugą grupę wiekową   spośród ogólnej liczby pątników stanowili dwudziestolatkowie, a więc około 30% pielgrzymów. Kolejna to nastolatkowie, których szacować można na około 20%. Czterdziestolatkowie i starsi stanowili około 10%[2]. Pokonywania  wielu kilometrów pieszo, furmanką czy koleją żelazną z licznymi przesiadkami podejmowali się przede wszystkim młodzi w sile wieku. Najmłodsza grupa Polaków przyjęła orędzie gietrzwałdzkie,  potraktowała je bardzo poważnie wcielając w życie. Przemiany dokonujące się w rodzinach mogły się stać dzięki młodemu pokoleniu, to ono przyjęło  przesłanie Maryi przekazane Polakom w Gietrzwałdzie.  Odpowiedzieli na nie całym swym życiem. W roku objawień do Gietrzwałdu przybyło koło pół miliona pątników, przede wszystkim Polaków, co stanowiło 5% ludności polskiej.

Świadectwo zmian moralnych i religijnych  dał ks. proboszcz gietrzwałdzki ks. A. Weichsel, pisząc o tym  w listach w 1879 i w 1882 r.: „(…) wśród wszystkich mówiących po polsku radosne postępy czyni szczególnie zapał do modlitwy i Bractwo wstrzemięźliwości”. Częste zachęty do modlitwy różańcowej i wstrzemięźliwości okazały się owocne dla mieszkańców Warmii i Polaków z różnych stron nie istniejącej Polski. Tak o tym pisał proboszcz gietrzwałdzki: „(…) wszyscy wyrzekają się tu wódki i przyrzekają zawsze modlić się na różańcu. (…)  Miliony modlą się na różańcu, przez co utwierdzają się w wierze katolickiej i ogromna ilość pijaków wyrwana została z doczesnej i wiecznej zguby. W tym widzę najlepszy dowód autentyczności objawień”[3]. Dalej dodał, że wśród młodzieży można było zauważyć czystość życia, wzrost powołań zakonnych i kapłańskich, nawrócenia i konwersje, a także coraz częstsze przystępowanie do sakramentów św. Ks. bp J. Obłąk  dodał, że z Gietrzwałdu wyszło odrodzenie życia religijnego, moralnego i duchowego w diecezji warmińskiej, a także poza jej granice[4].

 Zdrowa moralnie rodzina, przepojona duchem Bożym podejmuje przyjęcie nowego potomstwa, którym Bóg je obdarza. Orędzie maryjne przekazane Polakom w Gietrzwałdzie dało ogromny potencjał nadziei  na lepsze jutro w tym mrocznym czasie zaborów. Nikt inny nie wlał tyle nadziei w sponiewierany naród Polski jak Maryja objawiająca się w Gietrzwałdzie. Motyw religijny był najważniejszym impulsem, który wywołał tak ogromny boom demograficzny, przede wszystkim w Królestwie Polskim, ale także w Galicji oraz  w Poznańskiem.  Kwerenda  ksiąg metrykalnych  w  wielu parafiach na ziemiach polskich pokazuje ogromny wzrost chrztów w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX stulecia, a także w pierwszej dekadzie XX stulecia w stosunku do lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych XIX w. I tak w parafii Wojcieszków na Podlasiu w latach sześćdziesiątych XIX stulecia udzielono 1372 chrzty, w latach siedemdziesiątych – 1430 (wzrost o 4,2 %), w latach osiemdziesiątych – 2081 (wzrost o 51,6%), w latach dziewięćdziesiątych – 2499 chrztów (wzrost o 82,1%), a w pierwszej dekadzie XX stulecia 2993 chrzty (wzrost o 118,1%)[5]. W stosunku do lat sześćdziesiątych XIX w. w pierwszej dekadzie XX w. udzielono chrztów ponad dwukrotnie więcej.

W latach sześćdziesiątych XIX w. na Podlasiu współczynnik urodzeń na 1000 osób wahał się w granicach 22,6 osób (płodność mierna), w latach siedemdziesiątych wzrósł do 25,3, w latach osiemdziesiątych do 35,5 (płodność mocarstwowa), w latach dziewięćdziesiątych wzrósł do 42,5, a w pierwszej dekadzie XX w. do 50,5. Przy tak dużym wskaźniku urodzeń na 1000 mieszkańców Podlasie wpisywało się do obszarów o największym przyroście naturalnym w Europie. Rekordowym rokiem był 1907, w którym odnotowujemy prawie 60 urodzeń na 1000 mieszkańców. Również po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r., rok 1919 r. zapisał się rekordową liczbą urodzeń na Podlasiu, wynoszącą prawie 60 urodzeń na 1000 osób[6]. Należy to łączyć z ogromnym entuzjazmem po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniem niepodległości Polski po 123 latach niewoli.

Rodzi się zatem pytanie, co było impulsem wzrostu liczby urodzeń dzieci, na tym dość ubogim obszarze Królestwa Polskiego, gdzie nie było dużych aglomeracji, nie było przemysłu, prześladowano polską ludność i wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, a mimo to dzieci się rodziły. Czyżby brak oświaty i brak wykształcenia kobiet polskich, katoliczek, był przyczyną rodzin wielodzietnych? A przecież w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX stulecia w wymiarze wykształcenia, uprzemysłowienia nie było inaczej niż w kolejnych dziesięcioleciach XIX w. Jedynym impulsem racjonalnym, który mógł spowodować boom demograficzny w różnych dzielnicach Polski, była odpowiedź narodu polskiego na orędzie Matki Bożej objawiającej się w Gietrzwałdzie.

Po roku 1877, po objawieniach gietrzwałdzkich,  nastąpił boom demograficzny, który trwał do lat trzydziestych XX w. Miała miejsce płodność mocarstwowa. Występuje płodność mocarstwowa wtedy, gdy się  rodzi ponad 30 dzieci na tysiąc osób w zniewolonej Polsce. Przy takiej płodności w normalnych warunkach naród może w okresie jednego pokolenia, powiększyć się o połowę. Wiadomo, że pojawią się także odchylenia, bo życie społeczeństw nie rozwija się z matematyczną dokładnością. Mocarstwowa płodność miała miejsce w granicach Polski w drugiej połowie XIX stulecia i w okresie międzywojennym. W 1800 r. liczba ludności w tych granicach wynosiła około 8 mln, po 130 latach wzrosła do 32 milionów. Ale trzeba uwzględnić w tym czasie straty, jakie ponieśliśmy w czasie trwania wojen, powstań, prześladowań rosyjskich i pruskich i  także wielkiej emigracji, do tej liczby należałoby doliczyć Polaków emigrantów.

Tak też się stało, choć już w wolnej Polsce  ojcowie naszej niepodległości nie zawsze zdali egzamin. Doskonale to ilustruje wypowiedź ks. Walentego Gadowskiego: „(…) W drugiej połowie XVIII wieku magnateria polska lubowała się w rozwodach i wyszydzała wierność małżeńską[7]. Ci sami ludzie okazali się obojętni na rozbiory państwa polskiego i bawili się wesoło na przyjęciach u ambasadorów rosyjskich. Na odwrót, co powstrzymało falę germanizacji w Poznańskiem za czasów Bismarcka? Duchowieństwo katolickie i zdrowe rodziny polskie. Z przekąsem Bismarck nazwał Poznańskie «istną królikarnią». Niestety, rząd Polski niepodległej starał się pośrednio zmniejszyć liczbę Polaków, bo popierał prądy krzewiące maltuzjanizm i ułatwiające poronienia[8]. Czy nie było to spychaniem rodzin do roli cichego nierządu? Jak rozpusta jednostki grozi jej zagładą fizyczną i duchową, tak rozpusta w rodzinach prowadzi do samobójstwa narodowego. Niestety, przykład szedł z góry: od kół rządzących, wojskowych i cywilnych; nie wstydzono się nawet zamiany żon na jakiś czas. Naśladowała to inteligencja w miastach, a nawet na wsiach zaznaczył się wybitny spadek urodzin. Toteż powtórzyła się katastrofa z wieku XVIII – i to w okolicznościach hańbiących imię Polaka”[9]. Niepodległość odzyskaliśmy w 1918 r., ale czy byliśmy krajem suwerennym? 

Ludność Polski w latach 1895-1914

RokLiczba mieszkańców w mlnUrodzenia  w mlnZgony w tys.Przyrost naturalny w tys.Liczba dzieci na kobietę
189524,01,08665,3411,55,9
189624,31,08628,0453,05,75
189724,61,07631,8445,55,63
189824,91,06628,9438,95,49
189925,21,12661,0454,65,49
190025,61,13657,4475,65,49
190125,91,13650,2478,15,36
190226,31,16657,8501,05,36
190326,61,12669,4451,95,09
190427,0 1,13683,1451,25,09
190527,31,13703,0423,64,96
190627,61,13649,2485,25,09
190728,0 1,14639,3497,25,09
190828,31,12639,4484,14,96
190928,61,14661,9480,64,96
191029,01,12650,5472,64,82
191129,31,11641,0473,54,69
191229,64,56
19134,69
191430,34,82
Źródło: S. Szulc, Zagadnienia demograficzne, s. 17-19; Zob. W. Ormicki, Naturalny obrót ludności, „Przegląd Statystyczny” 1938, nr 1-3/4, s. 206-223; Zob. Polska – współczynnik dzietności w latach 1895-1914, https://en.wikipedia.org/ (dostęp: 2.10. 2020 r.); Obliczenia własne.

Mocarstwowej płodności zawdzięczamy naszą niepodległość w 1918 r. Przed legionami o wolną i niepodległą Polskę walczyły niemowlęta z XIX w., „(…) przed armatami zdobywały kołyski”[10].  A to zasługa polskich rodzin, gdzie szanowano Boże prawo[11]. Rodzina polska, która  przyjęła trzecie, czwarte, a może szóste i siódme dziecię. Niemowlęta broniły granic zachodnich przed naporem niemczyzny. Niemcy nacierali „(…) na nas z siłą 30 niemowląt na tysiąc mieszkańców, to Poznańskie i Śląsk broniły się z siłą 44 niemowląt na tysiąc”[12]. Polskie dzieci z XIX  stulecia wygrały na Śląsku plebiscyt czy „Cud nad Wisłą” w 1920 r.  Cóż by znaczyły genialne plany strategów wojennych, gdyby nie było młodych i zdrowych żołnierzy polskich, którzy te plany realizowali w boju? Do odzyskania niepodległości i zachowania jej doprowadziła nas płodność mocarstwowa przed zwycięstwem.  Trzydzieści urodzeń rocznie na tysiąc mieszkańców to tyle znaczy, co posiadać 2/3  narodu poniżej 30. roku życia, to 2/3 narodu dla przyszłości, nie znającego starczego marazmu, budującego przyszłość. Takim narodem, My Polacy, byliśmy w II połowie XIX w. aż do 1932 r.  Choć w czasie I wojny światowej ubyło nas około 4 mln. Ale przy mocarstwowej płodności bardzo szybko nadrabialiśmy demograficzne straty poniesione w czasie wojny.

© Ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:


[1]     Zob. K. Bielawny, Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu, Warszawa 2018,, s. 179-218.

[2]     Obliczenia własne na podstawie prasy polskojęzycznej, listów pątników, korespondencji prasowych pielgrzymów będących w Gietrzwałdzie, pamiętników, opisów uzdrowień,  korespondencji przysyłanej do parafii w Gietrzwałdzie. Zob. Archiwum Parafialne w Gietrzwałdzie, Teczka nr 3, Korespondencja za lata 1875-1879; Prasa: „Goniec Wielkopolski” 1877-1883; „Orędownik” 1877-1880; „Niedziela” 1877-1880; „Pielgrzym” 1877-1882; Kurier Poznański 1877-1882.  

[3]     Zob. J. Obłąk, Objawienia w Gietrzwałdzie. Ich treść i autentyczność w opinii współczesnych (W stulecie objawień) 1877 – 1977,   SW 1977 t. XIV,  s. 35.

[4]     Ibidem.

[5]     Archiwum Parafialne w Wojcieszkowie, Akta urodzonych z lat 1860-1919.  Podobne dane odnajdujemy w archiwach parafialnych w Suwałkach w parafii św. Aleksandra, w parafii na Mazowszu w Prażmowie, w parafii w Włodzimierzu Wołyńskim w diecezji łuckiej czy w parafii Kowel – zob. Archiwum Główne Akt Dawnych, syg. 272, Księgi metrykalne parafii rzymskokatolickiej diecezji łuckiej – parafia Kowel, z lat 1871 – 1891. W każdej z tych parafii od lat osiemdziesiątych XIX w. zauważalny jest znaczny wzrost chrztów. Nieco inaczej sytuacja przedstawiała się na Śląsku Opolskim np. w parafii Biedrzychowice liczba chrztów nie ulega znacznym zmianom na przełomie XIX i XX w. – Archiwum Parafii w Biedrzychowicach, Księgi metrykalne z lat 1870 – 1939.   

[6]     Obliczenia przeprowadzono na podstawie ksiąg metrykalnych z sześciu parafii diecezji podlaskiej z lat 1860-1920.

[7]     Zob. W. Miklaszewski, Rozwój cielesny klas uprzywilejowanych, Warszawa 1914, s. 226. Miklaszewski pisał: „W Polsce stwierdzono wyraźnie zmniejszenie rozrodczości w rodzinach zamożnych, co nie jest jednak objawem fizjologicznym, lecz wywołanym sztucznie za pomocą sposobów, zapobiegających zapłodnieniu, lub wywołujących poronienie. (…) Gdyby lekarz mógł powiedzieć z całą stanowczością, że środki ochronne są nieszkodliwe dla zdrowia i że w  rzeczy samej zapobiegają zapłodnieniu, to i w takim razie mogły by one mieć zastosowanie tylko u ludzi zbyt młodych i zbyt starych, aby byli zdolni zrodzić dobrze rozwinięte potomstwo, u obarczonych chorobami, mogącemi odbić się ujemnie na dzieciach, dla zapobieżenia zbyt częstym porodom, wreszcie dla ograniczenia ilości potomstwa – najczęściej jednak po trzecim dziecku”.  

[8]     Mowa jest tu o Kodeksie Karnym z 1932 r., w którym po raz pierwszy w dziejach Polski zalegalizowano aborcję. Zob. Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r. – Kodeks Karny (Dz. U. 1932, Nr 60, poz. 571 ze zm.);  Nowy Kodeks Karny, „Dzwon Niedzielny” 1932, nr 31, z 31 VII, s. 499; Zob. S. Podoleński, O życie nienarodzonych. Prawnicza strona zagadnienia, PP 1933, nr 590, s. 147 – 163; Zob. Tenże, O życie nienarodzonych. Wskazania lekarskie, PP 1932, nr 587, s. 161-176;  Zob. Tenże, O życie nienarodzonych, PP 1932, nr 588, s. 301-324;   Zob. Ł. Czebotor, Z. Grądzik, Prawnokarna ochrona życia i zdrowia dziecka poczętego w ustawodawstwie Polskim,  Kościół i Prawo 2013, T. 15, s. 244-245.

[9]     Zob. W. Gadowski, Apologetyczny Katechizm Katolicki, Tarnów 2016, s. 509-510.

[10]   Zob. P. Turbak, Życie lub śmierć narodu, s. 51.

[11]   Zob. W. Majdański, Liczba rodzina jest podstawą państwa polskiego, RN 1939, nr 5, s. 138. Autor pisze: „Polska przez sto kilkadziesiąt lat była w niewoli, lecz mimo to powstała. Dlaczego powstała? – Bo bardzo wiele rodzin polskich, a najwięcej rodziny chłopskie żyły w małżeństwie po katolicku, dlatego Polacy się silnie mnożyli, przybywały nas co rok olbrzymie liczby, więc każdy Polak czuł, że prędzej czy później taki mnożny, wielki naród musi mieć z powrotem swoje państwo. Tak się też stało. Można więc śmiało powiedzieć, że liczne rodziny polskie uratowały niepodległość”.

[12]   Zob. P. Turbak, Życie lub śmierć narodu, s. 52.