Demoralizacja przez muzykę w Polsce

Muzyka satanistyczna dewastuje chrześcijaństwo i obraża Boga.

Spójrzmy wstecz, na naszą Ojczyznę. Już po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. pojawili się reformatorzy życia moralnego w Polsce.  Byli podziwiani, zapraszani, pisano o nich i ciągle chwalono o otwartości na świat i nowoczesności.  Reformatorzy życia społecznego przez piosenkę propagowali erotyzm, gorzałkę, narkotyki (tanga „Opium”[1] i „Morfinę”). Śpiewano i grano o pijaństwie, zdradzie, morderstwach, nierządzie, o Meksyku, Argentynie i ladacznicy. Zmieniano ladacznicom imiona, „Tu idzie on, hiszpański don, uwodziciel żon”.

Nie czynili tego Polacy, przyszło to ze świata. Wymierającego. A jacy byliśmy przed wiekami? W dawnych tańcach polskich „(..) wykluczone było wszelkie zbliżanie się tancerza do tanecznicy, tak zwyczajne za granicą”. Jak wysoką mieliśmy moralność jako naród, nawet wśród elit, dowodzi list Zofii Łaskiej piszącej o Polkach, które towarzyszyły carycy Katarzynie po jej wyjeździe z Polski: „(…) tym się cesarzowej najwięcej podobały, iż kiedy w taniec szły, nie dały się obłapiać i całować”.  Cudzoziemcy byli zachwyceni, „(…) mówili, że to cnotliwa nacja polska”[2]. To było naszym największym kapitałem obyczajowym, bezcennym wychowawczo, straconym bezpowrotnie. Reformowano nam obyczaje, uświadamiano, że jesteśmy zacofani, niemodni, nienowocześni, no i… uwierzyliśmy. Z obyczajów  już nie jesteśmy Polakami, w dziedzinie moralności straciliśmy niepodległość. 

Satanizm propagowany w utworach muzycznych w Polsce pojawił się co najmniej dwie dekady później niż w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych. Przeszkodą była żelazna kurtyna i idee socjalizmu komunistycznego, które nie akceptowały idei zachodnich. Pierwsze idee satanistyczne pojawiły się na terenie Polski po stanie wojennym. Ideolodzy komunistyczni przeszczepiali satanizm na teren Polski, by budować front antykatolicki. Czynili to dość nieudolnie. Festiwal w Jarocinie był doskonałą okazją dla decydentów komunistycznych,  by propagować wśród młodzieży idee satanistyczne. Pierwsze idee satanistyczne trafiały do muzyki metalowej. Propagowano wówczas muzykę „(…) heavy metalu, jak black, thrash, czy speed metal, nie preferujące anarchizmu, czy antykomunizmu, ale atakujące duchowość, co dla PRL-owskiej propagandy wydawało się być idealne”[3]. W Jarocinie pojawiły się na scenie pierwsze zespoły satanistyczne takie jak, Kat[4] czy Test Fobi Kreon[5].  Roman Kostrzewski, wokalista z grupy Kat, propagował na swych występach biblię szatana La Veya, lider tego zespołu nadal pozostaje czołowym propagandzistą idei satanistycznych w środowisku muzycznym[6].

Co się stało, że obecnie w Polsce muzyka satanistyczna jest tak popularna i akceptowalna? Odpowiedź znajdujemy u G. Kasjaniuka, który tak o tym zjawisku powszechności muzyki demonicznej pisze: „(…) to efekt dopuszczenia do hermetycznego środowiska Polskiej Agencji Rozrywkowej PAGART[7] i ZPR[8] podmiotów specjalizujących się w muzyce heavy metalowej. Wpływowymi ludźmi na tym obszarze byli panowie Jacek Adamczyk oraz Tomasz Dziubiński, którzy praktycznie zmonopolizowali rynek muzyczny, organizując festiwale, koncerty, management, wytwórnie fonograficzne i massmedia. Adamczyk razem z Markiem Gaszyńskim w emitowanej na falach programu II Polskiego Radia audycji <Muzyka Młodych>, promował europejski metalowy rynek muzyczny, a opracowany przez niego ranking Metal Top 20 wpłynął na ukształtowanie się mentalności młodych słuchaczy. Z kolei firma dziś już nieżyjącego Tomasza Dziubińskiego, Metal Mind umocniła muzyczny satanizm na krajowym rynku i do dzisiaj jest branżowym potentatem”[9].

W Polsce powstają kolejne wytwórnie fonograficzne,  czasopisma i agencje koncertowe propagujące idee satanistyczne. A co ciekawe, jak zauważa Kasjaniuk, otóż dochodzi do paradoksów, że te same wytwórnie promują muzykę satanistyczną i jednocześnie chrześcijańską[10]. Mamona rządzi światem. Muzyka stała się narzędziem bluźnierstw, rozwijaniem kultu pogańskiego. Okultyzm w muzyce młodzieżowej obecny jest na porządku dziennym[11].

Współczesna muzyka wprowadza młodzież w zniewolenie duchowe na bardzo różnych płaszczyznach. Szatan stał się stałym elementem współczesnej muzyki granej w klubach nocnych, w czym uczestniczą tysiące osób każdego tygodnia. Dokonuje się tam bardzo często profanacja wiary, przede wszystkim chrześcijańskiej, m.in. poprzez ośmieszenie osoby Jezusa Chrystusa[12]. Muzyka grana przez zespoły i prezentowana przez piosenkarzy ma bardzo często charakter pornografizacji przekazu i hedonizmu. Stosuje się zamienny przekaz, w miejsce miłości wprowadza się hedonizm. Dokonuje się ciągła demoralizacja, zarówno wykonawców, jak i słuchaczy. Oswajanie się z nieczystością. Dzieci i młodzież ulegają manipulacji przez gwiazdy muzyki, przede wszystkim przez erotyzację i propagowanie środków narkotycznych[13]. Muzyka ma charakter wyuzadany, promuje prostytucję i rozwiązłość[14]. Już nie wystarczy zdeprawowanie, znarkotyzowanie, zniewolenie duchowe, muzycy proponują iść dalej, samookaleczenie. I to na oczach wszystkich. „Ból jest moją alternatywą/ wszystko, co wiem, ból jest wszystkim/ Ból jest lekarstwem/ przyniosę ból/… Jestem demonem, który może objąć moje przekleństwo/ Samookaleczenia Jestem uzależniony od bólu/ Więc ja nie zamierzam przestać”[15].

Muzyka może mieć dotyk demoniczny, jak pisze G. Kasjaniuk. By lepiej zrozumieć ten problem, który obecnie dotyka ogromną rzeszę młodego pokolenia, przywołam świadectwo Andrzeja: „Urodziłem się w katolickiej rodzinie, praktykując wszystko, co powinien chrześcijanin. Posiadałem jakąś wiarę, lecz nie żywą, czego jeszcze wtedy nie rozumiałem. Generalnie wychowanie moje przebiegało w toku z katolickimi zasadami. Gdy miałem 16 lat, Zły przypuścił tak silny atak, że gdyby nie liczne modlitwy i łaska Boża, na pewno teraz bym tego nie pisał. Otóż spodobała mi się muzyka o charakterze rockowym. Miałem obok siebie ludzi, którzy mieli taki arsenał tej muzyki, że bez problemu  mną zawładnęła. Na początku zaczynało się od <lekkich>  piosenek, z czasem bardziej podobała mi się mocniejsza muzyka – jak z narkotykami. Najgorsza w tym wszystkim była nieświadomość i brak wiary, że to może być cos złego. Wciągnąłem się po uszy. Godzinami faszerowałem się takim złem, że teraz czym prędzej to usuwam. Można by rzec: esencja nienawiści. Punktem kulminacyjnym  był black metal, który wyraźnie wskazywały na satanistyczne zabarwienie. Oczywiście to wszystko było otwarciem furtki, a raczej całej bramy na to zło. Największym objawem ingerencji zła w moje życie były lęki, najczęściej w nocy. Bywało tak, że bałem się spojrzeć w lustro albo gdziekolwiek  ze zwyczajnego lęku. Pojawiały się również skłonności do grzechu. A wiadomo, że jeśli nie żyje się w przyjaźni z Bogiem, to z tym drugim, z szatanem. Chodzi mi głównie o niechęć do Kościoła, księży, tego co prawe i dobre z tendencją wzrostową. Byłem w stanie się opowiedzieć przeciw dobrej stronie tylko ze zwykłej wściekłości i ciągłej złości. Dodatkowo stałem się bardzo wulgarny, nieposłuszny i do tego doszły grzechy nieczystości. Ratunek przyszedł w postaci księdza, który w parafii miał tygodniowe rekolekcje. Kontakt z nim uratował mnie. Niestety, po rekolekcjach wszystko wróciło do normy, a ja znów jestem w potrzasku, nie wiem, co mam robić, żadnej zmiany nie czuję. I nagle… Jak grom z jasnego nieba! Coś się stało! Nawet nie wiem, kiedy to się stało, złe zawsze to określam jako kilka dni po rekolekcjach. Chodzi mi o działanie łaski Bożej. Objawiało się to potrzebą modlitwy i, jak się później dowiedziałem, potrzebą wielbienia Boga! Zaspokojeniem pierwszej potrzeby była modlitwa różańcowa. Następnym krokiem był wyjazd na rekolekcje ze wspólnotą”[16]. Modlitwa, czyli rozmowa z Bogiem Ojcem ratuje człowieka przed dramatem życiowym. Bóg nie pozostawia nas samym sobie, kiedy prosimy Go o pomoc”.

Dla wielu młodych piosenkarki i piosenkarze są bogami. Poza nimi nie dostrzegają, żadnych innych autorytetów. Są wstanie pójść za nimi w „ogień”[17].  Muzyka niesie bardzo często treści religijne, które z natury swej  nie są religijne, a jeśli już, to mają wymiar satanistyczny.  Ceremonie odbywają się na wzór religijny, prowadzą do oddania się złemu duchowi[18].

Muzyka satanistyczna dewastuje chrześcijaństwo i obraża Boga. Odbywają się rytuały bluźniercze, profanowane są krzyże, Eucharystia czy dewastowane są cmentarze, na których po koncertach odbywają się rytuały okultystyczne. „To, co ostatecznie wydarzyło się podczas samego występu katowickiej grupy, czyli muzycznego misterium imitującego czarną mszę, miało konsekwencję w postaci profanacji jarocińskiego cmentarza. (…) Fani thrash metalu ruszyli w poszukiwaniu cmentarza, prym wiodła agresywna grupa ze Śląska. (…) na cmentarzu w Jarocinie wspomnianej nocy doszło do profanacji grobów i wybrania czarownicy spośród przybyłych fanek heavy metalu. Posadzonej na jednym z grobowców dziewczynie założono na szyję wieniec żałobny, a inne tańczyły wokół niej przy recytowanej formule wymyślonego na poczekaniu (…) satanistycznego rytu. Profanacja nie wyczerpała jednak wszystkich emocji, amok trwał. Dwa dni później, na tym samym cmentarzu, doszło do odprawienia czarnej mszy. Uczestnicy wykradli trumnę z grobowca. Skradli stułę z kościoła. Zabili także psa i wyciągnęli z niego wnętrzności, które posłużyły za ofiarę”[19]. Demoniczny przekaz ma coraz więcej zwolenników wśród młodzieży. Przemysł muzyczny wspiera te działania, przyznając coraz to nowe nagrody za promocje satanizmu. Młodzież prowadzona jest na manowce duchowości szatana, który prowadzi  ich ku samozagładzie[20]

Muzyka satanistyczna, wprowadza słuchaczy w trans i hipnozę, a ostatecznie zniewala[21]. Jakże ciekawy wykład przedstawił uczestnikom Europejskiej Konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Posługi Uwalniania, na Jasnej Górze,  która odbywała się 6-10 lipca 2015 r. O. Paul-Marie de Mauroy   mówił o satanizmie w muzyce. W swym wykładzie odniósł się do dyspozycji człowieka, który podatny jest na treści satanistyczne. „(…) takim polem, na którym wchodzi w człowieka bezrefleksyjność i bezkrytyczność, jest sala koncertowa, gdzie zdolność człowieka związana z jego umysłem, intelektem, rozeznaniem jest zepchnięta na plan dalszy”[22]. Ojciec Paul-Marie przywołał przykład ze swego doświadczenia: „(…) fan black metalu podczas pierwszej obecności na tego rodzaju koncercie doznał wejścia w stan transu, wręcz hipnozy. W tym stanie po koncercie udał się na cmentarz i go zdemolował. Zatrzymany przez policję nie był w stanie wytłumaczyć, dlaczego znalazł się w tym miejscu i był zaskoczony, że to on dokonał wandalizmu”[23]. W przypadku tego młodzieńca zadziałał syndrom dyskotekowy.

Przywołajmy wspomnienie didżeja, który w 2018 r. prowadząc koncert wszedł w trans hipnotyczny. „(…) W trakcie grania, po około trzech godzinach, kiedy osiągnąłem stan maksymalnej koncentracji, nagle poczułem, że naprawdę steruję tłumem. Zobaczyłem grupę osób, które weszły w muzyczny trans. Część z nich miała zamknięte oczy, część otwarte, ale jakby nie widzące niczego dookoła siebie. Wszyscy poruszali się jakby byli zsynchronizowani ze sobą – nigdy wcześniej i później nie zauważyłem takiej pełnej synchronizacji ruchów wśród tańczących, ludzie ci byli w pełni oddani tańcu, do tego stopnia, że nie było żadnych interakcji pomiędzy nimi, żadnych spojrzeń na boki, żadnego opuszczania densfloru (parkietu) – byłem ja, oni, emocje które nas łączyły i rytm. Kiedy to zauważyłem, poczułem jakąś dziwną moc, pozwalającą mi na sterowanie tymi ludźmi, cała publika zmieniła swoje ruchy i tempo do nowego elementu jaki wprowadziłem. To była chwila mojego rozproszenia, kiedy popatrzyłem na publiczność, miałem wtedy dziwne wrażenie jakbym pociągał za sznurki i poruszał tłumem. Po czym znowu jeszcze bardziej skupiłem się na graniu”. I dalej: „(…) chwilę po tym straciłem świadomość i sam wpadłem chyba w ten hipnotyczny trans, ocknąłem się pod koniec setu około 7 rano, kiedy przyszedł do mnie barman z informacją, że kończymy, wytrącił mnie z tego stanu”[24]. Didżej dodaje, że miał wrażenie, że coś nim sterowało, jakby był medium, które nad nim miało kontrolę. Dodaje, nie byłem sobą.   

„Młodzież często jest nieświadoma tego ─ pisze ks. M. Piotrowski ─ że twórcami muzyki techno są sataniści i że wiele zespołów śpiewa satanistyczne teksty. W życiu wielu młodych ludzi, którzy dali się zwabić i regularnie chodzą na dyskoteki, gdzie grana jest muzyka satanistyczna, rozpoczął się duchowy koszmar zniewolenia przez złe moce.

Obok satanistycznych, negatywnych treści, które są wielkim zagrożeniem dla życia duchowego, w dyskotekach jest niszczona również psychika oraz zdrowie młodych ludzi przez hałas (110 – 120 decybeli powyżej progu możliwości zniesienia go przez człowieka), przez migocące, oślepiające światło oraz przez alkohol i narkotyki. Wszystkie te bodźce powodują nieodwracalne zmiany w ludzkim mózgu, niszcząc jego komórki, ponadto stymulują one wydzielanie adrenaliny i wywołują podniecenie seksualne, co prowadzi do różnych form agresji – m.in. do gwałtów”[25].

***

            Muzyka odgrywała zawsze bardzo ważną rolę w życiu człowieka. Dobra uszlachetniała, czyniła człowieka lepszym i szlachetniejszym. Zła deprawowała. Od ponad stulecia rozwija się satanizm, który znalazł podatny grunt w muzyce. Idee satanizmu lansowane są wśród młodzieży. Dewastują ich życie, doprowadzając do deprawacji, a ostatecznie do zniewolenia duchowego. Wielu młodych ogarniętych satanizmem różnej barwy, nie jest zdolnych do samodzielnego życia, potrzebują pomocy, przede wszystkim modlitewnej.


[1]     Autorem melodii był Artur Gold. Żył w latach 1897-1943). Kompozytor, dyrygent i skrzypek pochodzenia żydowskiego. Zob. A. Gold, Walc nocny. Nowy sukces autorów „Opium”, Warszawa 1934, s. 1-6.

[2]     Zob. Cyt. za W. Majdański, Polska kwitnąca dziećmi, s. 33. 

[3]     Ibidem.

[4]     Zespół powstał w Katowicach na przełomie 1979-1980.  Na stronach Wikipedii czytamy: „W roku 1985 zespół został entuzjastycznie przyjęty na Festiwalu w Jarocinie, ale jednocześnie pojawiły się pierwsze oskarżenia o propagowanie satanizmu – inny zespół (Test Fobii – Kreon) rozbił na scenie krzyż , a na cmentarzu doszło do odprawienia czarnej mszy. Zespół zdecydowanie odrzucał oskarżenia o inspirowanie tych czynów, odcinając się od nich i powołując się na prawo do ekspresji artystycznej”. Kat (zespól muzyczny), https://pl.wikipedia.org/ (dostęp: 09. 10. 2020 r.)

[5]     W 1986 r. doszło do zniszczenia krzyża na festiwalu w Jarocinie. Rafał Żelichowski, gitarzysta tak o tym wydarzeniu mówi  w wywiadzie 18 października  2018 r.:  „Wolałem zgrabnie uniknąć tego tematu, jednak jest to widać zbyt istotny element historii zespołu. Otóż podczas naszego występu na dużej scenie przy pełnej publiczności nastąpiło ostentacyjne rozbicie o scenę dużego ok. dwumetrowego krzyża. Publiczność podzieliła się na dwie grupy. Jedna krzyczała „AVE SATAN” Druga: „Precz z Szatanem, niech żyje Jezus Chrystus.” Z tego napięcia mogła wyniknąć wielka jatka. Prowadzący festiwal przerwali nam występ i próbowali uspokoić publiczność ze skutkiem, niestety, odwrotnym. Ktoś mądry po chwili zadecydował, że lepiej dać nam dokończyć występ. Gdyby nie ta decyzja mogłoby dojść do niewyobrażalnej w skutkach bójki, a dodam, że cały stadion był wypełniony ludźmi. Planując występ, nie spodziewaliśmy się aż takiej reakcji. Aby uniknąć podobnych problemów, pan Chełstowski-główny organizator festiwalu zakazał zapraszania Kreona w kolejnych latach. Następnie dostaliśmy wezwanie do Sądu w Jarocinie za obrażanie uczuć religijnych. (dodam, że Adam Darski miał wtedy chyba nie więcej niż 10 lat, heh…) Wytwórnie płytowe zerwały rozmowy z naszym menago w sprawie wydania nagranej już płyty „Zdrada, prawo, kara… i co jeszcze czeka nas”. Tak oto rozpoczął się okres pokuty dla Kreona”.

[6]     Zob. G. Kasjaniuk, Zło w popkulturze, s. 27.

[7]     Agencja artystyczna powstała 31 grudnia 1956 r. w Warszawie, której celem było promowanie polskich artystów, była współorganizatorem festiwali  w Sopocie. PAGART został zlikwidowany w 1992 r., w jego miejsce powołano Polską Agencję Artystyczną „Pagart” spółka z o.o. w Warszawie.

[8]             Polskie przedsiębiorstwo medialne wchodzące w skład holdingu ZPR  S.A. Spółka jest właścicielem stacji telewizyjnych, portali internetowych, a także prowadzi działalność wydawniczą. Z Grupą Radiową Time i z innymi podmiotami tworzy grupę ZPR Media. Wydaje m.in. „Super Ekspres”. W skład Grupy ZPR Media wchodzą także stacje radiowe: Radio ESKA, Radio Eska ROCK, Radio VOX FM, Radio WAWA i Radio Plus. Spółka posiada siedem stacji telewizyjnych, cztery kanały dostępne są w ofercie naziemnej. Nowa TV, Fokus TV, Eska TV, Eska TV Extra, Eska Rock TV, Polo TV i VOX Music TV. Adresowane są przede wszystkim do młodzieży. 

[9]     Zob. G. Kasjaniuk, Zło w popkulturze, s. 27-28.

[10]   Ibidem, s. 28.

[11]   Ibidem.

[12]   Ibidem, s. 52-58.

[13]   Ibidem, 60-72.

[14]   Ibidem, s. 145-149.

[15]   Ibidem, s. 85.

[16]   Ibidem, s. 88-89.

[17]            Ibidem, s. 99-101.

[18]   Ibidem, s. 126-132.

[19]   Ibidem, s. 152-153.

[20]   Ibidem, s. 155-158.

[21]   Zob. Techno – muzyka zagłady. Świadectwo Leszka, „Miłujcie” 2020, https://milujciesie.pl/ (dostęp: 12 .10. 2020 r.)

[22]   Cyt. za G. Kasjaniuk, Zło w popkulturze, s. 233.

[23]   Ibidem.

[24]   Wspomnienie didżeja z Krakowa w archiwum autora, z 2018 r. Dokument liczy 18 stron maszynopisu.

[25]   Zob. M. Piotrowski, Szatan w muzyce?, „Miłujcie się” 2018, https://milujciesie.pl/ (dostęp: 10. 10. 2020 r.)