Depopulacja w Europie i na świecie

Najważniejszym czynnikiem rozwoju każdej cywilizacji jest młode pokolenie, bez niego żaden naród nie ma przyszłości. Przez stulecia Europa odgrywała ważną rolę w dziejach świata. Do drugiej połowy XX w. cieszyła się dynamizmem demograficznym, choć od XIX w. powoli był skutecznie wygaszany przez środowiska socjalistyczne, feministyczne i liberalne. Na zmianę dynamiki demograficznej na świecie wpłynęło kilka czynników, m.in. propagowanie środków antykoncepcyjnych, aborcji i „edukacji seksualnej”, której zadaniem jest deprawowanie dzieci i młodzieży. To było przyczyną upadku cywilizacyjnego Europy w XIX i XX w., a obecnie prowadzi świat do samozagłady w wymiarze demograficznym. Ludzkość stoi przed ogromnymi przeobrażeniami, na końcu których jest nędza, bieda, samotność, beznadzieja i utrata sensu życia.

  1. Demografia w XIX i XX w.

Wiek XIX w porównaniu do poprzednich stuleci charakteryzował się wysokim wzrostem ludności w Europie, Ameryce, Australii, a także w Azji. W 1804 r. Europę zamieszkiwało 191 mln osób, w 1857 r. – 257 mln, zaś w 1910 r. – 452 mln. W latach 1804-1857 (53 lata) liczba ludności europejskiej wzrosła o 84 miliony, czyli o 44%, w ciągu kolejnych 53 lat, od 1857 do 1910 r. – o 177 mln, czyli o 64%. Znaczący przyrost naturalny ludności w Europie przypadł na drugą połowę wieku1.

Narody europejskie, przede wszystkim w środkowej i zachodniej Europie, od początku XIX stulecia powiększały swą liczebność dzięki wzrostowi narodzin dzieci, ale także dzięki mniejszej śmiertelności ludzi starszych, którzy żyli w coraz lepszych warunkach i mieli coraz lepszą opiekę medyczną. W 1800 r. średni wiek życia w Europie Zachodniej, wraz z Norwegią i Szwecją, wynosił około 35 lat, w 1840 r. podniósł się do 45 lat, a po 1930 r. osiągał 57 do 68 lat2. Pod koniec XIX w. rozpoczęło się bankructwo demograficzne, malała liczba niemowląt, ale rosła liczba starców, co powodowało złudne wyobrażenie, że narody zwiększają liczebność3. Na jedno małżeństwo przypadało tylko troje dzieci. Statystyki wskazywały przyrost naturalny, ale był to przyrost osób starszych4. Społeczeństwa Anglii, Francji, Holandii i Belgii stawały się coraz starsze, średni wiek z każdym rokiem wzrastał, a na olbrzymich obszarach kolonialnych, poza Europą, w Azji, Afryce i Ameryce Południowej rodziło się coraz więcej dzieci.

Społeczeństwa zamorskie były bardzo młode, co z czasem stało się przyczyną dekolonizacji. Ruchy niepodległościowe mogły się rodzić tylko wśród młodego pokolenia, ta grupa społeczna była jedną z głównych sił dążących do odzyskiwania wolności w krajach kolonialnych spod jarzma kolonistów272. Wśród bardzo różnych przyczyn dekolonizacji ta akurat jest pomijana. Boom demograficzny występujący w Azji, Afryce czy Ameryce Południowej sprawił dynamizm wolnościowy. Ksiądz Piotr Turbak5, snując refleksje nad obszarami kolonialnymi przed II wojną światową, pisał: „[…] nie myślmy, że walka o kolonie to walka na samoloty i karabiny maszynowe! Nie! Dziś walczą o kolonie tylko niemowlęta w kołyskach! A te niemowlęta będą silniejsze niż cała flota angielska. Choćby Europejczycy obwarowali tereny kolonialne ze wszystkich stron liniami Maginota i Zygfryda, to niemowlęta je zdobędą!”. I dalej: „[…] nie armaty, lecz kołyski zdobędą przyszłość! Kto więcej wystawi kołysek niż armat, kto swoje granice gęściej otoczy kołyskami niż karabinami maszynowymi, ten zwycięży!”6. Tak też się stało. Europa Zachodnia od końca XIX w. starzała się, zaś kraje kolonialne powoli, ale skutecznie rosły w siłę młodym pokoleniem7. Z każdym rokiem przybywało tysiące niemowląt, które z czasem stały się nowym pokoleniem, walczącym o niepodległość swego kraju.

By zilustrować znaczenie dziejowe tego wydarzenia, przywołajmy tu dane statystyczne z kilku krajów europejskich. Ludność Niemiec w 1804 r. liczyła 24,5 mln, w 1857 – 37 mln, a w 1910 – 65 mln. Ludność Rosji w części europejskiej (wraz z Polską i Finlandią) w 1804 r. liczyła 39 mln, w 1857 – 70 mln, a w 1910 – 136 mln8.

  1. Zapaść demograficzna Europy

Wiek XX charakteryzował się ogromną zapaścią demograficzną w wielu krajach Europy i świata. Stary Kontynent w II połowie XX w. pogrzebał nadzieje na rozwój demograficzny i odgrywanie przewodniej roli w świecie. Ani I, ani II wojna światowa nie dokonały takich zniszczeń wśród mieszkańców, jak rewolucja seksualna, która toczy się przez Europę od połowy XIX w. Dla zilustrowania zmian demograficznych na świecie w XX w. przyjrzyjmy się poszczególnym kontynentom.

Tabela 1. Zmiany demograficzne na świecie w XX w.

Kontynent1910 r.1960 r.Zmiany procentowe2010 r.Zmiany procentoweŚrednia wieku w 2020 r.
Afryka151,2281,6↑ 46,3%1 031,1↑ 266,2%24 lata
Azja1 0321 670,4↑ 38,2%4 147,6↑ 148,3%33,7
Ameryka Południowa92218,2↑ 137,2%596,3↑ 173,3%33,1
Ameryka Północna99202↑ 104%342↑ 140%39,6
Australia i Oceania13,425,8↑ 47,8%58,1↑ 55.5%35,7
Europa452605↑ 25,3%739↑ 18,1%42,3 lat
Razem1 839,63 003↑ 63,2%6 914,1↑ 130,2%33,2
Źródło: Świat – liczba ludności 1900-2020, http://population.city/world/, dostęp: 16.01.2020 r.; Populacja świata, https://www.populationof.net/pl, dostęp: 16.01.2020 r. Obliczenia własne autora.

W 1804 r. ziemię zamieszkiwało około 978 mln ludności9, w 1910 r. – 1 mld 839 mln, jest to wzrost o 88%. W 1910 r. najwięcej ludności zamieszkiwało Azję, ponad miliard, a Europę 452 mln osób. Najmniejsza liczba ludności była w Australii i Oceanii − 13,4 mln. Europa pod względem liczby ludności ustępowała tylko Azji.

Po pięćdziesięciu latach, w 1960 r., liczba ludności na świecie wynosiła około 3 mld 3 mln, wzrosła w stosunku procentowym do 1910 r. o 63,2%. Największy wzrost ludności odnotowujemy w obu Amerykach, w Południowej o 137,2%, a w Północnej o 104%. Najmniejszy wzrost w ciągu pięćdziesięciu lat miał miejsce w Europie, tylko 25,3%. Należy pamiętać, że był to czas dwóch wojen światowych, które pochłonęły dziesiątki milionów osób. Ale nie tylko wojny dokonały tak gwałtownego zahamowania wzrostu ludności. Znacznie groźniejszy wpływ na to miały: propagowanie środków antykoncepcyjnych, legalizacja aborcji i „edukacja seksualna” dzieci i młodzieży, która doprowadzała do demoralizacji.

Po kolejnych pięćdziesięciu latach, w 2010 r., liczba mieszkańców ziemi wzrosła do około 6 914 100 000 osób, w stosunku procentowym o 130,2%. Największy wzrost miał miejsce w Afryce, w stosunku procentowym wyniósł 266,2%, a najmniejszy w Europie, tylko 18,1%. Europa w drugiej połowie XX w. i w pierwszych dwóch dekadach XXI w. stała się najstarszym ludnościowo kontynentem świata, średnia wieku w 2020 r. wynosiła 42,3 lata. Najmłodszym kontynentem jest Afryka, gdzie średnia wieku wynosi 24 lata. Rdzenni mieszkańcy Europy z każdym rokiem stają się coraz starsi, natomiast powiększa się grupa młodych mieszkańców, których rodzice przybyli na kontynent w ciągu ostatnich kilku dekad, są to przede wszystkim muzułmanie. To z czasem zmieni proporcje ludnościowe w Europie i przyczyni się do końca cywilizacji, która budowała Europę przez ostatnie 1500 lat. Europa Zachodnia stanie się kalifatem islamskim, a Europa Wschodnia będzie zamieszkiwana przez mieszkańców Dalekiego Wschodu. Rdzenni Europejczycy staną się mniejszością, która bardzo szybko będzie się asymilować z nowymi mieszkańcami, przyjmując ich wartości religijne i moralne. Największy dramat depopulacyjny na świecie rozpoczął się od propagowania pigułki antykoncepcyjnej, która dokonała rewolucyjnych zmian obyczajowych, moralnych, duchowych i demograficznych. Od początku lat sześćdziesiątych XX w. rozpoczął się globalny proces samobójczy rodzaju ludzkiego.

  1. Depopulacja w wybranych krajach

Francja

Ludność Francji (w granicach z 1910 r.) wynosiła w 1804 r. 27 mln10, w 1875 r. – 36 mln, w 1910 r. – 40 mln. W 1937 r. oszacowano, że we Francji mieszkało niespełna 42 mln osób. By mieć pełny obraz rozwoju ludnościowego, należy do tych liczb dodać emigrantów, którzy opuścili swój kraj i przybyli do Francji. W przededniu wybuchu II wojny światowej emigranci liczyli około 6 mln. Jeśli od ogólnej liczby ludności Francji odejmiemy 6 milionów, to pozostanie nam 36 milionów, czyli tyle, ile było w 1875 r. W wielu okręgach przemysłowych cudzoziemcy liczebnie górowali nad Francuzami11. Francuski statystyk Jacques Bertillon podał, że w 1908 r. małżeństwa francuskie z najwyższych sfer, artystycznych, politycznych, literackich, przemysłowych i finansowych, obejmujących 890 rodzin, miały tylko 575 dzieci12. W tych małżeństwach nie było miejsca dla dzieci. Miały one jedno, a najwyżej dwójkę dzieci, choć były i takie, które w ogóle rezygnowały z dzieci.

Powyższe dane doskonale ilustrują, jak bardzo słaby był przyrost naturalny we Francji. Można się pokusić o twierdzenie, że rewolucja francuska z 1789 r. i jej następstwa nie przyczyniły się do rozwoju kraju, ale doprowadziły do jego upadku i utraty znaczenia na arenie międzynarodowej13. Dodatkowo skutki ludobójstwa francusko-francuskiego w Wandei w latach 1793-1796 odczuwamy do dziś14. Walka zbrojna przyniosła Francji, zamiast błogosławieństwa Bożego, tylko ból, cierpienie i śmierć tysięcy ludzi. Ksiądz Walerian Kalinka w 1871 r. pisał o Francji: „[…] Razem z publiczną i prywatną demoralizacją koniecznym następstwem państwa i prawa bez Boga jest zgrubienie i zmaterializowanie społeczeństwa. Gdzie nie ma religii panującej, tam wszystkie religie są dobre i wszystkie z wolna stają się obojętne; tam nic nie jest prawdą absolutną, prócz tego, co dotyczy mojego interesu i mojej wygody. Ważnym jest gospodarstwo, handel, fabryki, giełda, teatr i kawiarnie, wreszcie jatki miejskie i publiczne kanały: to wszystko rzecz ważna i wymaga czujności człowieka publicznego! Ale kościół i jego obrzędy, to dobre dla kobiet i dzieci! I rzecz prosta, społeczność, która traci zmysł ku Bogu, musi już cała zagnieżdżać się w doczesności, w brzuchu”15. A z czasem pójdzie na stracenie. Depopulacja dokonująca się we Francji w XIX i na początku XX w. wzmogła zapaść duchową, moralną i społeczną tego kraju.

Polska radykalna feministka Justyna Budzińska-Tylicka, charakteryzując sytuację społeczną Francji pierwszych trzech dekad XX stulecia, pisała: „[…] Podłożem niskiego naturalnego przyrostu we Francji jest egoizm Francuzów, a szczególniej kobiet, które nie posiadając dotąd praw obywatelskich ani politycznych, tem samem odbiegają bardzo od przeciętnego typu uspołecznionych kobiet współczesnych; przy tem Francuzi lubią wygody życiowe, nie chcą obarczać się uciążliwemi trudami macierzyńskimi – i wraz ze swymi mężami uznają, że jedno, najwyżej dwoje potomstwa, powinno dziedziczyć ich fortuny”. Budzińska-Tylicka ubolewała, że we Francji informowanie o środkach poronnych było zakazane16.

Przed stu laty Francja była o kilka milionów liczniejsza niż Niemcy, zaś na początku XX w. Niemcy stały się liczniejsze o 25 mln od Francji17. Ksiądz P. Turbak SJ w 1939 r. pisał: „[…] różni wybitni mężowie wciąż alarmują społeczeństwo, że Francja wymiera. Urządza się liczne kongresy w sprawie podniesienia urodzeń, wyznacza się liczne premie dla małżeństw z licznym potomstwem. Jednak wszystko zawodzi. Trumien coraz więcej, a kołysek zaś coraz mniej. […] Samo ekonomiczne wsparcie nie wystarczy, żeby podnieść liczbę urodzeń18. […] Od dziesiątek lat wszczepiania trucizna socjalistycznego światopoglądu w masy francuskiego ludu doprowadziła rodzinę do moralnego rozkładu, a z rodziną ginie naród sam”19. Wielu Francuzów wskazywało, by odbudować naród, trzeba powrócić do wartości moralnych, które pozwolą przywrócić rodzinie godność w społeczeństwie. Na łamach „L’Osservatore Romano” w 1935 r. pisano: „[…] materializm naprzód zatruł ducha, teraz zaś już niszczy fizycznie i biologicznie całość narodu. – O tak! Masoneria20 żydowska i żydowski socjalizm, wszczepiając w lud francuski materialistyczny światopogląd, zatruły w nim ducha. Dziś ta trucizna szczerzy swoje kościotrupie zęby”21. W połowie lat trzydziestych XX w. we Francji było mniej kołysek niż trumien, co niepokoiło wielu trzeźwo myślących Francuzów. Rozpisywano się nad tym problemem także na łamach prasy lewicowej22. Cieniem nad demografią francuską przed 1939 r. kładzie się także śmierć nienarodzonych dzieci, których zabijano rocznie około pół miliona23.

Po II wojnie światowej, w 1946 r., Francja liczyła 40,5 mln ludności, w 1962 r. – 46 mln, w 2006 r. – 61 mln, a w 2018 r. ponad 67 mln. W ciągu 72 lat liczba ludności wzrosła o 27,5 mln. W stosunku do poprzednich lat to wzrost imponujący, ale należy wziąć pod uwagę napływ migrantów, przede wszystkim ludności muzułmańskiej. Rodziny muzułmańskie są wielodzietne24, zaś rodziny francuskie, w swej ogromnej masie, mają mało dzieci albo zupełnie ich nie mają. Wśród przyczyn zapaści demograficznej we Francji należy wymienić zmianę definicji małżeństwa, wprowadzenie związków jednopłciowych i prawną legalizację aborcji w 1975 r.25. W ciągu 44 lat we Francji zabito ponad 8 mln dzieci nienarodzonych26.

Nieodwracalna w skutkach była zarówno rewolucja obyczajowa, jak też bardziej rewolucja kulturowa. Pierwsza miała miejsce w 1789 r., druga – w 1968 r. Obie rozpoczęły zmianę obyczajowości w narodzie francuskim, a przede wszystkim doprowadziły do dechrystianizacji Francji27. Zdeprawowały m.in. młode pokolenie, zniszczyły instytucję małżeństwa i wywołały wiele innych tragedii28. Laicyzacja szkolnictwa na początku XX w. uruchomiła kolejne dramaty młodych Francuzów. W 1926 r. na łamach „Rycerza Niepokalanej” odnajdujemy trzy smutne świadectwa o świeckiej szkole: „Dwadzieścia lat temu zaczęto w szkołach siać materjalizm, a dziś zbierają jego owoce, w panowaniu apaszów i anarchistów” (Kamil Flammarion). W kolejnych dwóch świadectwach czytamy: „Że będąc synem uczciwej rodziny rzemieślniczej, tak nisko upadłem, jest to skutek wychowania szkolnego, które mię popchnęło do zbrodni” (list skazanego na śmierć za zabójstwo)”. I w kolejnym: „Żaden myślący człowiek nie może nie dostrzec tego stosunku, jaki zachodzi między wprowadzeniem szkół bezreligijnych a szalonem przyrostem zbrodni” (Guillot)29.

Toteż w ciągu ostatnich kilku dekad zmieniał się znacząco obraz narodowościowy i konfesyjny Francji. Przybywa znacząco obcokrajowców, a ubywa Francuzów i wciąż rośnie liczba muzułmanów, a maleje chrześcijan. Trudno jednak określić, kto jest migrantem, bo prawo we Francji z urzędu nie odnotowuje struktury etnicznej społeczeństwa. Migranci rejestrowani są na podstawie obywatelstwa, toteż od wielu lat „[…] liczba migrantów według danych z Krajowego Instytutu Statystyki i Studiów Ekonomicznych, w poprzednim wieku nie zmieniła się”. Choć będąc we Francji, widzimy inną rzeczywistość30.

A zatem rodzi się pytanie: Ilu obywateli mieszka we Francji pod koniec drugiej dekady XXI w.? Ilu z nich to rdzenni Francuzi? Ilu przybyło migrantów? Dopóki istnieje urzędowy zakaz zbierania danych przez Narodowy Instytut Statystyki i Badań Ekonomicznych, możemy publikować tylko dane szacunkowe31. Zapewne odzwierciedlają przybliżony stan rzeczywistości francuskiej. Otóż mieszkających we Francji obcokrajowców na koniec 2018 r. możemy oszacować na mniej więcej 20 mln, z czego największą grupę stanowią muzułmanie, liczący około 18 mln (27% ogółu)32. Jeśli z ogólnej liczby Francji odliczymy te 20 mln, to rdzennych Francuzów zostanie około 46 mln, czyli tyle, ile było w 1962 r. Gdyby nie zabito nienarodzonych dzieci, byłoby ich więcej o 10 mln. Liczba ta jeszcze by wzrosła, gdyby młodzież francuska była moralnie zdrowa i gotowa do założenia zdrowego małżeństwa. Jaki procent młodzieży we Francji jest zdolny do reprodukcji społeczeństwa? Czy z grupy wiekowej 15-30 lat znajdzie się choćby 5%? Jaka więc będzie przyszłość laickiej Republiki Francuskiej, która zanegowała istnienie Boga? Człowiek sam dla siebie stał się bogiem, burzy i podpala kościoły, bo są puste i nikomu niepotrzebne. Za ile lat rdzenni Francuzi zostaną skupieni w rezerwatach, a Francja stanie się kalifatem Europy Zachodniej?33 Za 10 czy za 20 lat?

A może znacznie szybciej, o czym w 2015 r. pisał Michel Houellebecq w swej powieści zatytułowanej „Uległość”. Houellebecq kreśli przyszłość wydarzeń w Paryżu w 2022 r.34. Muzułmanie we Francji wygrywają wybory i przejmują władzę w całości. Zachodzące przemiany pisarz ukazuje na przykładzie uniwersytetu. Osoby chcące zachować swe stanowiska i pracę muszą przejść na islam. Główny bohater powieści, François, wykładowca literatury na Sorbonie jest zagubiony. Nie wie, co ma wybrać. Chce pozostać katolikiem, nie chce konwersji na islam, ale chce też dalej pracować. Nowy rektor Sorbony, Rediger, ostatecznie przekonuje François do islamu, argumentując: „Chodzi o uległość – powiedział cicho Rediger. – Oszałamiająca, a zarazem prosta myśl, nigdy dotychczas niewyrażona z taką mocą, że szczytem ludzkiego szczęścia jest bezwzględna uległość. Miałbym pewne opory przed zaprezentowaniem tej myśli swoim współwyznawcom, którzy mogliby ją uznać za bluźnierczą, ale ja dostrzegam wyraźny związek między bezwzględną uległością kobiety wobec mężczyzny […] a uległością człowieka wobec Boga, o której mówi islam. Widzi pan, islam akceptuje świat, akceptuje go w jego integralności, świat jako taki, używając języka Nietzschego. Według buddyzmu świat to dukkha, niedopasowanie, cierpienie. Co do chrześcijaństwa, nie ma w nim już tej pewności – czy Szatan nie jest nazwany księciem tego świata? Dla islamu dzieło Boże jest doskonałe, to wręcz arcydzieło absolutne. Czym w gruncie rzeczy jest Koran, jeśli nie mistyczną pieśnią pochwalną? Pochwałą Stwórcy i uległości wobec Jego praw”35.

Rektor bardzo klarownie przedstawia swą argumentację. Kościół rzymskokatolicki, niestety, stracił swój dynamizm ewangeliczny, a co więcej, nie broni swych wiernych przed demoralizacją. Europa Zachodnia chyli się ku upadkowi moralnemu, podobnie jak starożytny Rzym w pierwszych wiekach po narodzeniu Chrystusa. Z czasem François kapituluje i przyjmuje islam. Autor tak kończy swą opowieść: „Rankiem specjalnie dla mnie zostanie otwarty hammam [łaźnia], zazwyczaj zamknięta dla mężczyzn; ubrany w szlafrok przejdę długim korytarzem z biegnącymi po obu stronach arkadami i kunsztownymi mozaikami na ścianach; później znajdę się w mniejszej sali, również ozdobionej pięknymi mozaikami, zalanej niebieskim światłem, gdzie letnia woda długo, bardzo długo będzie obmywać moje ciało, aż zostanie całkowicie oczyszczone. Następnie włożę przygotowane na tę okazję nowe szaty i wejdę do dużego pomieszczenia, przeznaczonego na czynności rytualne. Wokół mnie zapadnie cisza. Przez głowę przemkną mi obrazy konstelacji, supernowych, spiralnych mgławic; obrazy źródeł, kamienistych pustyń nie tkniętych stopą człowieka, rozległych, niemal dziewiczych lasów, z wolna ogarnie mnie ogrom kosmicznego porządku. A potem spokojnym głosem powtórzę formułę, której nauczę się fonetycznie na pamięć: «la ilaha illa-1- lah, mu ammadun rasulu-illah». Co oznacza dokładnie: «Nie ma boga prócz Boga, a Mahomet jest jego Prorokiem». I na tym koniec; od tej chwili będę muzułmaninem”36. To, co opisał M. Houellebecq, dzieje się na naszych oczach w Europie Zachodniej.

Wielka Brytania

Wielka Brytania posiadała największe w dziejach ludzkości imperium zamorskie. Liczyło ono 34 mln km2, było trzy razy większe od całej Europy. Ksiądz P. Turbak w 1939 r. tak pisał o przeszłości demograficznej Wielkiej Brytanii: „[…] w przeciwieństwie do Francji w Anglii przez cały wiek 19. ludność bardzo silnie wzrastała. Około roku 1810 liczono w Anglii 10 milionów mieszkańców. W ciągu lat 50. ludność się podwoiła. W roku 1910 zaś liczono już 40 milionów ludności. Czyli Anglicy silniej wzrastali w liczbę niźli Włosi, silniej niż Niemcy. Do roku 1900 na tysiąc ludności przypadało ponad 30 urodzeń rocznie”37. Do wzrostu demograficznego przyczyniła się także mniejsza śmiertelność ludzi starszych. Taki stan utrzymywał się w Anglii do 1925 r. Ksiądz P. Turbak, charakteryzując Anglików, pisał, że to naród zdolny i sprytny, dbający o swoją ojczyznę. Mimo to od 1925 r. liczba urodzeń z każdym rokiem się pomniejszała. W 1925 r. na 1000 osób przypadało 18 niemowląt, zaś w 1936 r. liczba urodzeń spadła do 14. Obok Szwecji Wielka Brytania w 1936 r. miała najmniejszą liczbę urodzeń w świecie38. To najpotężniejsze imperium świata od 1925 r. demograficznie bankrutuje, co z czasem przyniesie negatywne skutki.

Nad Wielką Brytanią zaciążyło dziejowe przekleństwo. To ona dała światu Thomasa Roberta Malthusa39, którego idee do dziś pustoszą wiele krajów świata40. W Anglii w 1922 r. wprowadzono naukowo poparte idee kontroli urodzeń, propagując je w innych krajach. Do propagandy zaangażowano wielu polityków, naukowców czy społeczników41. W tymże roku otwarto pierwszą klinikę kontroli urodzeń (scientific birth control), w roku 1935 naliczono ich 50. Ponadto w drugiej połowie lat trzydziestych otwarto 150 stacji sanitarnych (placówek aborcyjnych), utrzymywanych ze środków publicznych, mających za zadanie propagowanie idei neomaltuzjańskich, celem ograniczania urodzeń dzieci42.

W 1935 r. w Anglii było 1 650 000 małżeństw bezdzietnych. Sprawozdawcy szacowali, że w tej liczbie było około 700 000 małżeństw bez dzieci z przyczyn naturalnych, zaś reszta, 950 000 małżeństw, z powodu aborcji, którą propagowano już od 1921 r.43. A zatem w latach 1921-1935 dokonano miliona, a może i więcej, aborcji w Anglii. Rocznie zabijano ponad 71 tys. dzieci, które się nie narodziły. W kolejnych latach proceder ten trwał nadal44. Jedno dziecko miało 3 mln małżeństw, dwoje 1 mln 600 tys. Taka sytuacja prowadziła do systematycznego wymierania narodu. W 1935 r. w Anglii mieszkało 6 250 000 mężów i tyleż samo żon – razem 12 500 000 osób, „[…] których inaczej nazwać nie można, jak tylko grabarzami narodu!”45. Od tej liczby należy odliczyć 700 000 małżeństw, czyli 1 400 000 osób, które były bezpłodne z przyczyn naturalnych. A zatem, 11 100 000 osób przyczyniło się do upadku wielkiego imperium brytyjskiego (24% z ogółu). W 1935 r. Wielka Brytania liczyła niespełna 46 mln mieszkańców. „Bardzo to smutne, lecz prawdziwe, że najbogatszy naród w Europie jest dziś nędzarzem najgorszego sortu, bo nie ma najistotniejszego skarbu narodowego – nie ma niemowląt!”46. Nie liczba fabryk, okrętów, zgromadzonego złota w bankach rozstrzyga o wielkości i sile narodu, lecz niemowlęta! Dzieci to największy skarb, to największe bogactwo, bogactwo żywe, przyszłościowe. Wszystko inne – to bogactwo martwe. Okręt nie zbuduje okrętu, fabryka nie zbuduje fabryki. Lecz dzieci, gdy dorosną, zbudują nowe fabryki i okręty. Gdyby nie dzieci, których w Anglii w XIX w. nie brakowało, nie byłoby dziś tych fabryk, okrętów czy złota w bankach. Kto by je budował, kto by gromadził złoto, kto by zarządzał koloniami? W pierwszej połowie XX w. zabrakło niemowląt i dokonała się dekolonizacja. Nie było komu zarządzać, zabrakło młodych rąk do pracy, a 60- i 70-letni dyplomaci nie byli w stanie uratować imperium. Rozpadło się.

Ogromne imperium brytyjskie, poza Indiami, to obszar słabo zaludniony. Imperium rzymskie w przeszłości miało podobny obszar, było prężne, dopóki w rodzinach było dużo dzieci. Lecz kiedy bogaci i syci zaczęli szukać wygodnego życia, a małżonkowie w swej wygodzie rezygnowali z dzieci, olbrzymie imperium, mimo wspaniałej organizacji, zaczęło powoli się rozpadać, aż z czasem runęło bezpowrotnie. Tak też stało się z imperium brytyjskim.

W 1970 r. uczestnicy sympozjum optymalizacyjnego, odbywającego się w Londynie, ogromną większością, bo w 90%, opowiedzieli się za tezą, że stan optymalny ludności w Wielkiej Brytanii został przekroczony. Swe stanowisko uzasadniano nadmiarem ludności, do możliwości ekologicznych kraju. „[…] niezbędne jest obniżenie stanu ludności i podniesienie wydajności pracy. Kraj powinien w miarę możliwości uniezależnić się od importu. Długofalowa polityka Wielkiej Brytanii powinna zmierzać do eksportu mężczyzn i kobiet”47. Ciekawe stanowisko demografów angielskich, przede wszystkim Geoffreya B. Kinga (California State University). W 1970 r. Wielką Brytanię zamieszkiwało 55,5 mln osób. Pokutowała jeszcze teoria M. Malthusa, choć zmieniono narrację, głosząc, że nadmiar ludności paraliżuje możliwości ekologiczne kraju. Po pięćdziesięciu latach narracja ekologiczna powróciła ze zwielokrotnioną siłą, do propagowania tych idei wykorzystuje się także dzieci48.

Spójrzmy na rozwój demograficzny Wielkiej Brytanii w XX w. W 1910 r. było blisko 40 mln mieszkańców, 50 lat później, w 1960 r. – 55,4 mln, a w 2010 r. – 62,7 mln. W ciągu 100 lat wzrost nie był imponujący, przybyło 22,7 mln mieszkańców (36,2%). Zaś w XIX w. z 10 mln w 1810 r. liczba ludności po stu latach wzrosła czterokrotnie, czyli do 40 mln.

W 2017 r. w Wielkiej Brytanii mieszkało 64,7 mln osób, z czego 9,4 mln nie urodziło się w tym kraju49. Gdyby nie migranci, liczba ludności wynosiłaby 55,3 mln, czyli tyle, ile w 1970 r. A przypomnijmy, że w tymże czasie ogłaszano wszem i wobec, że Wielka Brytania jest przeludniona. Od lat 70. XX w. przyrost naturalny utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, poniżej 2 promili rocznie, a w 2006 – 0,6 promila. Widoczny jest postępujący proces starzenia się społeczeństwa, w 1970 r. średni wiek wynosił 35,9 lat, a w 2019 r. wzrósł do 41. Wydłuża się czas życia Brytyjczyków, mężczyźni – 76 lat, kobiety – 81. Największa grupa osób młodych jest wśród imigrantów, przede wszystkim Azjatów, dominuje model rodziny wielodzietnej, zwłaszcza w rodzinach muzułmańskich50. Wśród imigrantów z Europy dominuje model jednego dziecka lub dwójki dzieci51.

Gdzie szukać przyczyn zapaści demograficznej w Wielkiej Brytanii? Jedną z nich jest brak szacunku do życia, przyzwolenie na zabijanie dzieci nienarodzonych i propagowanie środków antykoncepcyjnych. W 1967 r. wprowadzono przepisy zezwalające na zabijanie dzieci nienarodzonych w Anglii, Szkocji i Walii do 24. tygodnia ciąży. W Irlandii Północnej przepisy te wprowadzono w 2019 r.52. Proceder zabijania nienarodzonych dzieci w placówkach aborcyjnych, w myśl stanowionego prawa przez człowieka, trwa już ponad 52 lata. Ale sam proceder jako taki, od otwarcia pierwszej placówki aborcyjnej w 1921 r.53, trwa już prawie 100 lat. Ile istnień ludzkich, które nie ujrzały świata, zostało zabitych na brytyjskiej ziemi? Spróbujmy dokonać obliczeń współczesnego ludobójstwa bezbronnych niemowląt. W raporcie sporządzonym przez Roberta Johnstona do kwietnia 2010 r. odnajdujemy dane dotyczące aborcji na całym świecie w latach 1922-2010, w tym także dane dotyczące Wielkiej Brytanii. Autor publikacji podaje, że w latach 1958-2008 dokonano 7,5 mln aborcji. Z raportu wynika, że w roku 2009 dokonano ich prawie 216 tys.54. W latach 2009-2019 abortowano 2,3 mln dzieci. Łącznie w latach 1958-2019 zabito 9,8 mln nienarodzonych dzieci. Czy to zbieg okoliczności? Przecież podobna liczba mieszkańców przybyła do Wielkiej Brytanii, rodząc się poza jej granicami.

Od 2013 r. w Wielkiej Brytanii jest możliwość zawierania „małżeństw” oraz adoptowania dzieci przez osoby homoseksualne. Stosowne uregulowania prawne przyjęto pomimo sprzeciwu ze strony przedstawicieli wspólnot religijnych funkcjonujących na terenie tego kraju55. Należy tu dodać, że „małżeństwa” ze związków jednopłciowych nie są w stanie wpłynąć na podniesienie przyrostu naturalnego, ale są w stanie doprowadzić do deprawacji wielkiej społeczności, przede wszystkim najmłodszego pokolenia.

Kolejną przyczyną zapaści demograficznej jest deprawacja młodego pokolenia Brytyjczyków, przede wszystkim dzieci i młodzieży, taki stan trwa od kilku dekad. Dotyka to także starszej części społeczeństwa. „To efekt od kilku pokoleń tzw. rewolucji seksualnej, za którą stoi m.in. lobby LGBT. Te same środowiska najbardziej aktywnie wspierają edukację seksualną dzieci w brytyjskich szkołach, która jest tam obecna już od lat. Jej oficjalnym skutkiem miało być przygotowanie dzieci do dorosłości i ochrona najmłodszych przed przemocą. Tych pozytywnych skutków nie widać, za to skala pedofilii i patologii seksualnych jest tam ogromna”56. Wielu młodych nie będzie w stanie podjąć odpowiedzialnych zadań w społeczeństwie, założyć rodziny, dobrze wychowywać swych dzieci, a będzie potrzebowała leczenia psychicznego i psychiatrycznego. Masowa deprawacja dzieci i młodzieży, jaka jest prowadzona przez szkoły, będzie skutkowała dramatem społeczeństwa w najbliższych latach. Skutki widoczne są już dziś. Trzeba być człowiekiem złej woli, by nie dostrzegać skutków rewolucji seksualnej.

Ile dziś Wielka Brytania liczyłaby mieszkańców, gdyby nie zabijano nienarodzonych dzieci? Gdyby małżeństwa rodziły i wychowywały dzieci tak, jak to było przez stulecia? Gdyby nie eksperymentowano na dzieciach i młodzieży i stworzono im normalne warunki wychowawcze? Gdyby nie było rewolucji seksualnej? Gdyby zachowywano prawo Boże? Gdyby religia była religią, a nie stowarzyszeniem religijnym albo organizacją pożytku publicznego, a duchowni duchownymi, a nie działaczami społecznymi, politycy politykami, a nie populistami, dziennikarze dziennikarzami, a nie ideologami? Czy możemy odnaleźć naród, który miał podobną liczbę mieszkańców w przeszłości, ale zachowując prawo naturalne i Boże, ma dziś inną sytuację demograficzną niż potęga przeszłości, jaką była Wielka Brytania. Pewnie w doskonałej kopii jest to niemożliwe, ale bynajmniej w jakimś odzwierciedleniu możemy się pokusić o porównania. Być może takim narodem są Pakistańczycy, którzy w przeszłości byli kolonią brytyjską. Choć różnią się dziejami, religią i wieloma innymi cechami, to w 1968 r. Pakistan i Wielka Brytania miały podobną liczbę mieszkańców, nieco ponad 55 milionów. Po 52 latach liczba mieszkańców Wielkiej Brytanii wzrosła do 67,1 miliona, i to dzięki migrantom, a Pakistańczyków do 208,4 miliona57. Liczby mówią same za siebie. Religia, głosząca jasne zasady życia Bożego i moralnego, jest błogosławieństwem dla społeczności, która wierna jest Bogu. Przekłada się to w demografii. Podobieństw możemy szukać wśród też Filipińczyków czy Meksykanów.

Niemcy

Ludność Niemiec w 1804 r. liczyła 24,5 mln, w 1857 – 37 mln, a w 1910 – 65 mln. Wiek XIX był dla narodu niemieckiego czasem boomu demograficznego58. W 1885 r. rocznie na 1000 mieszkańców przypadało 38 urodzeń. Do wybuchu I wojny światowej, w 1914 r., liczba rocznych urodzeń utrzymywała się na poziome 30 dzieci na tysiąc osób. Po 1920 r. rozpoczął się niż demograficzny, liczba dzieci w rodzinach malała59, do tego stopnia, że na 1000 osób w 1931 r. rodziło się tylko 12 dzieci. Była to powolna śmierć narodu, co prawda ukryta, bo sytuację demograficzną ratowało jeszcze liczne starsze pokolenie. Występował tak zwany starczy wyż demograficzny. Ubywało dzieci, a przybywało osób starszych, w wyniku wydłużania się życia. Z ogólnonarodowego spisu powszechnego przeprowadzonego w Niemczech w roku 1933 dowiadujemy się, że na 14,3 mln małżeństw, bez dzieci było około 2,8 mln, czyli 1/5 małżeństw. Jedno dziecko było w ponad 3,5 mln małżeństw, czyli 1/4 małżeństw. Dwójka dzieci była w 2,5 mln małżeństw. Pierwsze trzy dekady XX stulecia były czasem zapaści demograficznej państwa niemieckiego. W roku 1908 w Niemczech 52% małżeństw miało czworo i więcej dzieci60. Przyczyny takiego stanu rzeczy odnajdujemy w ogromnej propagandzie prowadzonej w Niemczech przez środowiska lewicowe i feministyczne w celu ograniczenia liczby dzieci w rodzinach, przede wszystkim wśród niższych warstw społecznych. W bardzo krótkim czasie w różnych miastach w Niemczech powstało 48 poradni propagujących ograniczanie potomstwa i zabijanie nienarodzonych dzieci. Inicjatywa ta uzyskała poparcie wśród wielu lekarzy, społeczników i polityków lewicowych61.

Dojście Hitlera do władzy w 1933 r. wlało w naród niemiecki ducha nadziei na przyszłość. Wódz III Rzeszy wykorzystał ten entuzjazm do stworzenia nowej polityki ludnościowej. Zlikwidował wszelkie poradnie ograniczające liczbę dzieci w rodzinach. Feministki i środowiska lewicowe były zrozpaczone62. Ubolewały, że wolność jest deptana. W ich opinii zabijanie dzieci nienarodzonych miało charakter humanitarny63. Hitler ich działalność uznał za zbrodnię, która niszczyła potęgę militarną Niemiec64. Totalitaryzm feministek zajął totalitaryzm nazistowski.

W 1932 r. w Niemczech urodziło się 993 tys. dzieci, w 1934 r. – 1 196 000, a w 1935 r. – 1 261 000. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 1938 r. Przed II wojną światową Niemcy liczyły 69 mln mieszkańców. Imperialistyczna polityka Hitlera doprowadziła do wywołania II wojny światowej przez Niemcy. Prowadzenie wojny przyniosło ogrom zniszczeń i ogrom strat demograficznych – zginęło ponad 6 mln osób. W wyniku umów międzynarodowych Niemcy utraciły ponad 24% dawnego terytorium. Na pomniejszony obszar napłynęło około 15 mln osób narodowości niemieckiej z różnych stron, m.in. z Polski, Czechosłowacji czy ZSRS. Po podziale Niemiec w 1949 r. na dwa państwa – NRD i RFN napłynęła kolejna fala Niemców do RFN, tym razem z NRD, około 4 mln. W 1961 r. zahamowano migracje Niemców zamknięciem granicy. Rozwój gospodarczy RFN po 1955 r. spowodował zapotrzebowanie na siłę roboczą. Od początku lat sześćdziesiątych rozpoczął się napływ pracowników z Włoch, Jugosławii, Grecji, Turcji, a także z Polski. Taki stan trwał przez prawie dwie dekady. Łączenie rodzin wśród migrantów spowodowało wysoki przyrost naturalny wśród przybyszów. To sprawiło, że w 1990 r. liczba obcokrajowców w RFN wzrosła do 5,4 mln. W kolejnych latach proces ten się znacznie zwiększył. W 2000 r. w Niemczech mieszkało około 7,3 mln cudzoziemców, co stanowiło blisko 9% ogółu społeczeństwa65.

Od lat sześćdziesiątych XX w. nastąpiła zapaść demograficzna. Od lat siedemdziesiątych odnotowywany był ujemny przyrost naturalny. W 2013 r. wynosił -2,6%. W rodzinach niemieckich ubywało dzieci, a przybywało osób starszych. Społeczeństwo niemieckie od lat 60 XX stulecia ginie. W 2017 r. w Niemczech mieszkało 19,3 mln obcokrajowców, co stanowiło 23,6% ogółu społeczeństwa. Na koniec 2019 r. Niemcy liczyły 80,6 mln mieszkańców66. Średnia wieku w Niemczech jest najwyższa, po Japonii, w 2020 r. wyniosła 45 lat67. Rdzenni mieszkańcy Niemiec starzeją się, zaś dzieci rodzą się wśród migrantów. Następuje powolna, ewolucyjna wymiana społeczeństwa z niemieckiego na muzułmańskie. Muzułmanie stanowią najliczniejszą grupę wśród obcokrajowców. A zatem, kiedy Niemcy zostaną przyłączone do Kalifatu Europy Zachodniej w stolicy Francji, za 15 czy 20 lat?

Co było przyczyną załamania się demografii w Niemczech w XX stuleciu? O ile wiek XIX był czasem błogosławieństwa Bożego dla dzieci w Niemczech, tak kolejne stulecie było dramatem dwóch wojen światowych, poprzez które Niemcy ponieśli duże straty demograficzne. Ale największą klęskę przyniosła Niemcom rozpasana wolność z rewolucją seksualną, która ich zniewoliła. Początków przemian kulturowych dokonujących się w społeczeństwie niemieckim należy szukać w pierwszej dekadzie XX w. Już wówczas widzimy liberalne prądy szerzące się w partiach socjalistycznych i komunistycznych.

Idee rewolucji seksualnej dosyć szybko były wprowadzane w czyn. Życie codzienne uległo znacznym wpływom rewolucji seksualnej. Telewizję i kolorowe magazyny cechowało coraz bardziej liberalne podejście. Od 1951 r. w Niemczech zachodnich zaczęły powstawać sex-shopy, „[…] od 1959 r. na rynku prasowym w RFN pojawił się «Playboy», od 1962 w filmach zaczęto ukazywać relacje seksualne, w kolejnych dekadach idee swobody seksualnej promowali hippisi, feministki, ideologia New Age. Ideowo skrajnie lewicowe pokolenie rewolucji 1968 zdominowało globalną politykę, media, sądy, uniwersytety, wspólnoty religijne, ONZ i Unię Europejską”68.

W połowie lat pięćdziesiątych XX stulecia reklamowano pismo „Bravo” na skalę masową, propagowało ono wśród młodzieży niemieckiej m.in. relatywizm moralny, wczesne współżycie seksualne, ośmieszając czystość przedmałżeńską. Pierwszy numer pisma ukazał się 26 sierpnia 1956 r.69. W latach siedemdziesiątych pismo sprzedawano w nakładzie ponad jednego miliona70, tak duży nakład utrzymywał się do połowy lat dziewięćdziesiątych XX w. W roku 2010 nakład nadal był duży, wynosił około pół miliona egzemplarzy. „Bravo” było najpopularniejszym pismem dla młodzieży w Europie. Jego twórcą był Peter Boenisch71, skrajnie liberalny ideolog rewolucji seksualnej. Na łamach pisma lansowano idee rewolucji seksualnej w Niemczech i w pozostałych krajach europejskich.

Od początku lat sześćdziesiątych XX stulecia rozpoczęto w Niemczech kampanię na rzecz zmiany prawa karnego w dziedzinie seksualności. W roku 1961 dopuszczono do sprzedaży pigułki antykoncepcyjne, w 1969 r. zniesiono karalność za bluźnierstwa, w 1969 r. zalegalizowano kontakty homoseksualne72, a do szkół wprowadzono jako przedmiot obowiązkowy wychowanie seksualne. W 1973 r. zniesiono wszelkie bariery dla pornografii73, rewolucja seksualna doprowadziła do jej komercjalizacji74. Co jest wynaturzeniem i dramatem społeczeństwa, ale na tym nie koniec. W 1976 r. zliberalizowano prawo aborcyjne (istnieje możliwość zabijania dzieci nienarodzonych przy wskazaniach medycznych).

W 1977 r. zniesiono kolejne regulacje prawne, m.in. zasadę orzecznictwa winy przy rozwodach. Efekt tych zmian odnotowano w drugiej dekadzie XXI stulecia – co drugie małżeństwo się rozpadło w okresie pierwszych 5 lat. Sytuacja rodzin niemieckich jest katastrofalna. W 2017 r. 48% obywateli Niemiec żyło w rodzinach75. Należy tu uwzględnić stabilną sytuację w rodzinach muzułmańskich, gdzie prawie 100% mieszka w rodzinach. W ostateczności możemy się pokusić o stwierdzenie, że tylko około 35% rodowitych Niemców w 2018 r. żyło w pełnej rodzinie. A zatem rodzina niemiecka jest na skraju zapaści. Rewolucja seksualna osiągnęła swe cele. Zdeprawowano niemiecką młodzież do tego stopnia, że nie jest w stanie założyć stabilnej rodziny, która będzie przyszłością narodu niemieckiego.

W 1994 r. w Niemczech zniesiono karalność czynów homoseksualnych76. Od 1995 r. obowiązują tu nowe przepisy pozwalające na zabicie dziecka nienarodzonego do 14. tygodnia ciąży. Przy wskazaniach medycznych dziecko można zabić w każdym czasie przed urodzeniem. Rocznie w Niemczech dokonuje się około 130 tys. zabójstw nienarodzonych dzieci, dziennie zabijanych jest około 370 dzieci77. W latach 1945-2019 w Niemczech zabito około 7,1 mln dzieci. W czasie II wojny światowej Niemcy utracili około 6 mln obywateli, teraz w czasach pokoju aborcja jest swoistym holokaustem na narodzie niemieckim. Mimo takiego stanu rzeczy władze niemieckie rozczulają się nad ratowaniem męskich kurzych piskląt78. Przysłowie mówi, jeśli Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Tak też się stało w Niemczech.

Za czasów lewicowego kanclerza Gerharda Schrödera w 1999 r. gender stało się przewodnią ideą rządu niemieckiego. Rozpoczęto propagandę ideologiczną na wielu kierunkach życia społecznego, nie ominęło to Kościoła katolickiego. W 2001 r. zalegalizowano związki partnerskie tej samej płci, w tym samym roku uznano prostytucję jako jeden z wielu zawodów (można przypuszczać, że bezrobotne Niemki będą kierowane przez urzędy pracy do pracy w domach publicznych, przy odmowie mogą stracić zasiłek i ubezpieczenie). W roku 2017 zrównano jednopłciowe związki partnerskie z małżeństwem79, a także wyrażono zgodę na adopcję dzieci przez sodomitów. W 2019 r. w Niemczech około 20 tys. dzieci było wychowywanych przez homoseksualistów80. W roku 2018 Niemcy uchwalili ustawę o „trzeciej płci”. Będzie wpisywana w księgach stanu cywilnego jako „divers” – inna81.

Niemcy od wielu dziesięcioleci wiodą prym polityczny i gospodarczy w Europie, choć w XX w. przegrali dwie wojny światowe. Mimo swego przywództwa z każdym rokiem stają się państwem coraz słabszym pod względem moralnym i religijnym. W ostateczności prowadzi to do upadku dotychczasowej kultury, już dziś postchrześcijańskiej. Dzieci rodzą się w rodzinach muzułmańskich, rodziny niemieckie są w przeważającej większości bezdzietne.

Stany Zjednoczone

Stany Zjednoczone są państwem, którego powierzchnia wynosi 9 631 420 km2. W roku 2018 na tym obszarze mieszkało 327,2 mln osób, na kilometr kwadratowy przypadały prawie 34 osoby. Przed II wojną światową w USA mieszkało około 143 mln ludzi, na kilometr kwadratowy przypadało wówczas 16 osób. A jak było w przeszłości? W 1800 r., w Stanach Zjednoczonych mieszkało 5,3 mln osób, sto lat później liczba ta wzrosła do 76 mln, w roku 1930 było już 123 mln. Wzrost ludności imponujący, w ciągu 130 lat ludność wzrosła przeszło dwudziestokrotnie. Taki przyrost naturalny mieli Żydzi w Rzeczpospolitej Obojga Narodów od XIV do XVIII stulecia, z 10 tys. wzrośli do jednego miliona. Możemy tu przywołać dwie przyczyny: urodzenia i imigracja. W latach 1841-1930 do Stanów przybyło ponad 37 mln imigrantów, z Europy 31 mln. Największa fala imigrantów przybyła w latach 1900-1910, na terenie Stanów osiedliło się około 8,7 mln osób, w kolejnej dekadzie XX stulecia osiedliło się o połowę mniej, bo ponad 4 mln. Imigranci to przede wszystkim ludzie młodzi, którzy zakładali rodziny. To właśnie oni przyczynili się do boomu demograficznego w latach dwudziestych XX stulecia82. Za czasów Franklina Delano Roosevelta rodzina jankeska przeciętnie liczyła 8-12 dzieci83. Mocarstwowa płodność stworzyła potęgę północno-amerykańską. Nie byłoby Stanów Zjednoczonych bez tej licznej populacji, zamiast 300 mln, liczyłyby 30 mln ludzi.

Na początku drugiej dekady XX w. współczynnik urodzeń żywych dzieci na tysiąc wynosił ponad 12, w 1925 r. spadł do 10 na tysiąc. W kolejnych latach rodziło się coraz mniej dzieci, w 1936 r. na tysiąc osób przyrost wynosił tylko 5 osób. Świadczy to o ogromnym kryzysie małżeństwa i rodziny, który dotknął w tym czasie także Francję czy Anglię. Pod koniec XVIII stulecia na jedną rodzinę w Stanach Zjednoczonych wypadało średnio 12 osób, dwoje małżonków i 10 dzieci. W 1933 r. na jednym z posiedzeń uniwersytetu chicagowskiego prof. William Fielding Ogburn, przedstawiając sprawozdanie z działalności „Associatiom for the Advancement of Science”, przekazał informacje słuchaczom, że rodzina amerykańska liczyła przeciętnie 3,4 osoby (na 10 rodzin przypadały 34 osoby). Na rodzinę przypadało niespełna półtora dziecka. Jedną z wielu przyczyn zaniku wielodzietnych rodzin była plaga rozwodów, która dotknęła Stany Zjednoczone w latach trzydziestych XX stulecia. Rewolucja obyczajowa ogarniała społeczeństwo USA od początku lat dwudziestych XX stulecia. To też było przyczyną zaniku rodzin wielodzietnych. W 1929 r. w Stanach Zjednoczonych rozpadło się 200 tys. małżeństw, w 1936 r. liczba nieco spadła, rozwodów było około 160 tys. W latach trzydziestych XX stulecia co pół minuty zawierany był ślub, a co 3 minuty rozpadało się małżeństwo. Nastała epidemia rozwodów, przeciętne amerykańskie małżeństwo trwało tylko 6 lat i 8 miesięcy. Sezonowe małżeństwa rezygnowały z dzieci. Rodziło się jedno, a najwyżej dwoje.

Urbanizacja Stanów Zjednoczonych doprowadziła do zmian mentalnościowych i moralnych w społeczeństwie. W 1880 r. w miastach powyżej 100 tys. osób mieszkało około 15% ogółu ludności, po pięćdziesięciu latach, w 1930 r., w takich samych miastach mieszkało już około 30% ludności (37 milionów). We wszystkich aglomeracjach miejskich w latach trzydziestych XX w. mieszkało ponad 70 mln Amerykanów, zaś poza miastami około 50 mln. Wielkie miasta sprzyjały degeneracji człowieka w wymiarze fizycznym, moralnym i duchowym. W 1880 r. na 50 mln Amerykanów było około 41 tys. psychicznie chorych. Do 1930 r. liczba mieszkańców wzrosła o mniej więcej 150%, zaś psychicznie chorych aż o 800%, bo jak podawano, na 123 mln ogółu ludności psychicznie chorych było prawie 320 tys. Po przeszło osiemdziesięciu latach, w 2011 r., liczba mieszkańców wzrosła o blisko 150% do 312,4 mln, zaś psychicznie chorych do 46 mln (144 razy w stosunku do 1930 r.), co stanowiło nieco ponad 13% ogółu mieszkańców USA84.

W połowie XVIII stulecia zastosowano nową metodę aborcji, była to duża innowacja technologiczna. Polegała ona „[…] na wprowadzaniu obcych ciał przez szyjkę macicy w celu wywołania poronienia. Stanowiła ona również poważne zagrożenie dla matki, ale była znacznie bezpieczniejsza od starych metod i dlatego zostały one wyparte, skutkiem czego dzieciobójstwo zdarzało się rzadko”85. To skutkowało zwiększeniem się liczby aborcji w XIX w. W latach pięćdziesiątych XIX w. naukowcy uznali, że mężczyzna i kobieta po równo uczestniczą w tworzeniu nowej istoty ludzkiej. Otrzymało to nazwę – poczęcie albo zapłodnienie. To dało wielu lekarzom poważny impuls do działań przeciwko aborcji. W 1880 r. większość stanów wprowadziła przepisy antyaborcyjne86.

W pierwszej połowie XX w. w Stanach Zjednoczonych propagowano publicznie ograniczanie urodzeń. Czyniono to różnymi sposobami. Jedną z prekursorek ograniczania społeczeństwa była Margaret Sanger (1879-1966), która głosiła idee eliminacji dzieci poprzez aborcję, sterylizację czy zapobieganie ciąży. „W październiku 1916 roku otworzyła pierwszą w Stanach Zjednoczonych nielegalną klinikę planowania rodziny [placówkę aborcyjną – przyp. aut.], ulokowaną w nowojorskiej dzielnicy imigrantów Brownsville, której celem była kontrola urodzin wśród nieprzystosowanych. Za przeprowadzenie szkodliwych zabiegów medycznych została aresztowana i skazana na 30 dni więzienia. Michał Musielak zauważył, że M. Sanger, będąc przywódczynią neomaltuzjańskiego ruchu kontroli urodzeń, opowiadała się za rozwojem eugeniki negatywnej”87. Dla swej aktywności miała poparcie wielu polityków i biznesmenów, m.in. T.D. Roosevelta, 26. prezydenta Stanów Zjednoczonych, sprawującego ten urząd w latach 1901-190988. M. Sanger była wspomagana przez Idę Cradvoch, która także należała do pionierek ograniczania dzieci w rodzinach.

W 1925 r. w Nowym Jorku odbył się międzynarodowy Kongres, zorganizowany przez środowiska feministyczne i lewicowe, którego zadaniem było zainicjowanie regulacji urodzeń w społeczeństwie amerykańskim. Podjęto podobną uchwałę jak w Londynie w 1922 r., nawołującą rządzących do stworzenia prawa pozwalającego na prowadzenie klinik propagujących regulację urodzeń (placówek aborcyjnych). Środowiska feministyczne zorganizowały ruch kobiecy na rzecz prawnego zabijania dzieci nienarodzonych w legalnie działających placówkach aborcyjnych89. Warto tu nadmienić, że już od kilku lat takie kliniki działały w Wielkiej Brytanii. W propagowanie tych idei zaangażowało się także wielu lekarzy, neurologów, eugeników, socjologów, filozofów z różnych środowisk akademickich w USA. Wszyscy oni reprezentowali środowiska lewicowe, feministyczne, homoseksualne i socjalistyczne90. Czołową postacią propagującą rewolucję seksualną w USA był Alfred Kinsey91.

Zabijanie dzieci nienarodzonych w USA zalegalizowano w 1973 r.92. Aborcja na życzenie. W czasie obowiązywania prawa do aborcji (dane z 2019 r.) życie straciło w Stanach Zjednoczonych około 60 mln nienarodzonych dzieci93. W latach 2014-2017 liczba placówek aborcyjnych zwiększyła się o dwa procent. W 2017 r. w USA działało 808 placówek, w których zabija się nienarodzone dzieci. Codziennie w ośrodkach aborcyjnych ginie około 2400 dzieci. Zaś żywych urodzeń każdego dnia jest około 14 tys.94. Ogromny obszar USA jest nadal do zagospodarowania. Na 1 km2 w 2020 r. przypadały 34,52 osoby, dla porównania w Polsce 123,22 osoby. Jakie byłyby dziś Stany Zjednoczone z armią młodych Amerykanów, wykształconych, dynamicznych, kreatywnych, tworzących kolejne rodziny, mające kolejne pokolenie dzieci? Nie drapaczami chmur ani milionami samochodów, nie najnowszymi technologiami czy najlepszym uzbrojeniem stoi naród, lecz tylko niemowlętami. Kto pozwolił na tak bezmyślne prawo, które dozwala na zabijanie własnych dzieci. By podjąć taką decyzję, trzeba faktycznie być człowiekiem złej woli.

Gdzie dopatrywać się przyczyn takiego stanu rzeczy? Ano w rewolucji seksualnej, która wniosła ogromne zmiany. Zdeprawowała pokolenie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w., i deprawuje kolejne. Wolność, która doprowadziła do nowego niewolnictwa, tym razem znacznie gorszego niż to, które świat zna z historii. Przywołam refleksje amerykańskiego pisarza i blogera Matta Walsha, który w swym felietonie zamieszczonym na łamach portalu The Daily Wire opisuje tragiczne skutki rebelii obyczajowej dokonującej się w Stanach Zjednoczonych i nie tylko. Choroby weneryczne i AIDS stały się epidemią całego kraju. Rozprzestrzeniają się w tempie błyskawicznym poprzez rozwiązłość. Dodaje, że minęło już sporo czasu, by rewolucję seksualną uznać za katastrofalną porażkę. Doprowadziła ona do zniszczenia małżeństwa i rodziny, rozwody stały się plagą społeczeństwa amerykańskiego. Wiele osób zrezygnowało z małżeństwa, jako instytucja w przestrzeni społecznej przestaje ono funkcjonować95.

Kolejne owoce rewolucji to aborcja, która przyniosła śmierć milionów niewinnych dzieci, oraz narkomania i plaga uzależnień od pornografii, pokolenia dzieci wychowywanych bez ojców. „Rewolucja zmieniła nasz system uniwersytecki w orgię rozpusty i pijaństwa. Zniszczyła wszystko, czegokolwiek dotknęła, i zamieniła to w proch. Bez wątpienia jest to jedna z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek spotkały ludzkość. Również jedna z najbardziej zabójczych” – ocenia Walsh. „Ciekawa rzecz, ta wolna miłość. To wolność, która przynosi tylko nędzę i śmierć […]. Jak mogło do tego dojść?” – pyta retorycznie bloger96. Na tym nie koniec. Rewolucja seksualna doprowadziła do kolejnych wynaturzeń, od 2015 r. homoseksualiści97 mogą zawierać „związki małżeńskie”98. Sodoma i Gomora. Kolejna fala niszcząca morale społeczeństwa to deprawacja dzieci, od najmłodszych lat99. Będą to przyszli klienci placówek aborcyjnych, domów publicznych, szpitali psychiatrycznych, a także nabywcy środków antykoncepcyjnych, różnego rodzaju tabletek poronnych.

Jak się ma demografia do rewolucji seksualnej w Stanach Zjednoczonych? Jak się kształtują stosunki ludnościowe? Na koniec 2015 r. Stany Zjednoczone liczyły 321,7 mln mieszkańców. Od 1965 r. zaludnienie wzrosło o 72 mln osób (wraz z potomstwem). Gdy pomniejszymy liczbę mieszkańców USA z 2015 r. o 72 mln, to w rezultacie otrzymamy 249,7 mln mieszkańców. Okazuje się, że w ostatnich 50 latach migranci byli głównym czynnikiem rozwoju demograficznego państwa100. Tym bardziej że przybywali z krajów, gdzie wychowanie religijne było na tyle mocne, że nie poddało się rewolucji seksualnej. Przybywali z Meksyku, Filipin czy Indii. Mimo wielu turbulencji społecznych i politycznych w krajach migrantów, szacunek do rodziny, dzieci i prawa Bożego był duży. Demografowie przewidują, że w kolejnych 50 latach migranci będą główną siłą sprawczą demografii USA101.

Religie w USA102 nie były w stanie zahamować rewolucji seksualnej. Nie były na tyle mocne, by zatrzymać destrukcję moralną wśród młodzieży. Demoralizacja dotknęła młode pokolenie w ogromnym procencie. Dokonała ogromnych spustoszeń w życiu moralnym, religijnym, psychicznym, intelektualnym i społecznym. Najlepszym barometrem wskazującym na turbulencje w narodzie jest demografia. Gdyby nie migranci, społeczeństwo amerykańskie by się kurczyło i starzało w tempie błyskawicznym. Dzieliłoby los starzejącej się i kurczącej Japonii czy Europy Zachodniej. Bogate społeczeństwo, bez dzieci i przyszłości.

Rosja

Najważniejszym czynnikiem decydującym o populacji Rosji była działalność polityczna rządzących państwem. Ich polityka ekspansyjna. Centralne obszary Rosji zamieszkiwane były przez Słowian już w VIII w. po n.Chr. W wieku XIII, po wojnach mongolsko-tatarskich, powiększył się obszar Rosji, z głównym ośrodkiem w Moskwie. Od XV do XIX stulecia Rosja powiększyła swój obszar dziesięciokrotnie. Z początkiem XX w. imperium rosyjskie posiadało obszar przekraczający 22 mln km2. Taki stan zachował się do rozpadu ZSRS w 1991 r.

Słabe ziemie rolnicze w centralnej Rosji wymuszały na ludności emigrację w kierunku wschodnim i południowym. Z czasem przekroczono Wołgę i Ural, zasiedlając Syberię. W 1650 r. Rosja liczyła około 18,3 mln mieszkańców. W 1772 r. liczba mieszkańców wzrosła do 29 mln (przed I rozbiorem)103. W 1897 r. Rosja powiększyła swój stan posiadania do 67,4 mln osób.104 W 1927 r. w ZSRS mieszkało ponad 95,5 mln osób. W ciągu trzech dekad liczba mieszkańców wzrosła o 28,1 mln. W wieku XIX i na początku XX w. Rosja miała największy przyrost naturalny na świecie, a współczynniki dzietności przekraczały 7 punktów. Taki stan utrzymywał się do wybuchu I wojny światowej w 1914 r. Czas wojenny spowodował zahamowanie przyrostu naturalnego. W czasach ZSRS, w latach 1920-1941, współczynnik dzietności wahał się od 6,73 do 3,57105, nadal był wysoki, ale z każdym dziesięcioleciem się pomniejszał.

W 1940 r. w ZSRS mieszkało 110,3 mln osób. II wojna światowa pomniejszyła liczbę Rosjan o ponad 12 mln. W 1946 r. w ZSRS było nieco ponad 98 mln mieszkańców. W ciągu dwóch dekad liczba ludności wzrosła do 127,6 mln. W 1967 r. współczynnik dzietności spadł poniżej progu zastępowalności, wynosił 2,03.

Wraz z rewolucją komunistyczną dotarły nowe idee obyczajowe, propagujące liberalizm moralny. Warto tu nadmienić, że socjaliści, przede wszystkim frakcja rewolucyjna, przygotowywała Rosję do rewolucji od końca XIX stulecia. Po wydarzeniach 1905 r., po strajkach robotniczych, po nieudanej rewolucji proletariackiej, socjaliści podjęli dalszą pracę na rzecz przygotowania kolejnej rewolucji i obalenia rządów carskich w Rosji106.

Niszcząc wszystko, co miało charakter burżuazyjny, rewolucja rosyjska zniosła także ograniczenia i karalność zabijania dzieci nienarodzonych107. W listopadzie 1917 r. zmieniono dotychczasowe przepisy kodeksu karnego, aborcja nie była już przestępstwem, a mógł wykonać ją każdy, do kogo zwróciła się matka z taką prośbą108. Włodzimierz Lenin zrealizował swą wcześniejszą dyrektywę, która brzmiała: „Domagać się bezwarunkowo zniesienia wszystkich ustaw ścigających wykonawców sztucznego poronienia”109. Do tego czasu w całej Europie prawo chroniło życie dzieci nienarodzonych.

Następstwa tej decyzji okazały się tragiczne w krótkim czasie – fizyczne, psychiczne i moralne. Niebawem wprowadzono ograniczenia. Dekret Komisariatu Ludowego z dnia 18 listopada 1920 r. nakazał przeprowadzanie aborcji jedynie lekarzom, i to w szpitalach rządowych przestrzegających przepisów sanitarnych. Z czasem, z braku miejsca w szpitalach, wyrażono zgodę na aborcje w ośrodkach prywatnych zarejestrowanych przez państwo. Zabiegi były zasadniczo bezpłatne110. Mimo to pojawiło się wiele nadużyć. W kolejnych latach wprowadzano kolejne restrykcje ograniczające proces zabijania dzieci nienarodzonych111.

Feministki i komuniści zachwyceni byli przemianami, jakie dokonały się po rewolucji październikowej w 1917 r. w Rosji112. Towarzyszka Budzińska-Tylicka pisała, że w Rosji sowieckiej dokonało się najdalej idące równouprawnienie kobiet pod wieloma względami, przede wszystkim ekonomicznymi, prawnymi i społecznymi. Polityka ludnościowa stała się domeną państwa, propagowano politykę „świadomego macierzyństwa”, czyli zmniejszanie dzieci w rodzinach za wszelką cenę, ale przede wszystkim przez aborcję. Ograniczanie potomstwa propagowano wśród kobiet na dwa sposoby:

  1. Poprzez prowadzenie wielu poradni (placówek aborcyjnych dla kobiet, w fabrykach i publicznych przychodniach).
  2. Poprzez prawo, które zezwalało na zabicie nienarodzonego dziecka do trzeciego miesiąca jedynie przez lekarza pracującego w państwowych szpitalach lub klinikach.

Ile dzieci zabijano w Rosji sowieckiej? Według obliczeń w 1927 r. zabito ponad 2 mln dzieci nienarodzonych, na 1000 mieszkańców dokonywano 19 aborcji. Jedną z głównych zwolenniczek zabijania dzieci nienarodzonych była Aleksandra Kołłątaj, socjalistka komunistyczna i radykalna feministka. W Kraju Rad aborcję traktowano jak metodę antykoncepcyjną, była najbardziej skuteczna. Nie wymagano wielu formalności, wystarczyło podać przyczynę materialną albo niechęć do powiększenia rodziny.

W 1936 r. Józef Stalin dekretem zakazał przeprowadzania aborcji w całym ZSRS. Zmusił go do tego coraz niższy przyrost naturalny. W jego przeświadczeniu mocarstwo światowe, jakim był Związek Sowiecki, potrzebowało dzieci i młodzieży113. Zakaz miał charakter koniunkturalny, a nie humanitarny, trwał do 1955 r. Od tego roku aborcja nadal jest legalna. Z danych sporządzonych przez R. Johnstona wynika, że w ZSRS w latach 1920-1991 zabito około 278,5 mln dzieci nienarodzonych. W Rosji w latach 1992-2018 dokonano prawie 47,9 mln aborcji114. W roku 2018 Rosja liczyła 144,5 mln mieszkańców. Gdyby nie aborcje, Rosja byłaby mocarstwem. Dokonała się największa na miarę światową depopulacja. Obecnie Rosja przeżywa poważny kryzys demograficzny115. Cerkiew prawosławna od wielu lat wzywa do ograniczenia aborcji w Rosji116.

Od rewolucji bolszewickiej w Kraju Rad stosowano środki antykoncepcyjne, choć nie były one aż tak popularne w pierwszych dekadach istnienia ZSRS117. W latach sześćdziesiątych XX w. do ZSRS docierały środki antykoncepcyjne z zagranicy. Były dostępne we wszystkich aptekach. Rewolucja antykoncepcyjna w Rosji rozpoczęła się w latach 90. wieku XX. Antykoncepcja w 2011 r. była stosowana przez 72,3% kobiet w wieku rozrodczym118. Wraz z upowszechnianiem środków antykoncepcyjnych malał wskaźnik dzietności. W 1967 r. spadł on poniżej progu zastępowalności. Należy przypuszczać, że pigułki antykoncepcyjne w ZSRS pojawiły się w latach sześćdziesiątych XX w. Były przywożone z różnych krajów, m.in. z Polski. Czyniły spustoszenie depopulacyjne, co widać po wskaźnikach dzietności. W kolejnych latach nastąpiła zapaść demograficzna do tego stopnia, że w 1992 r. więcej osób zmarło, niż się urodziło. W tymże roku populacja Rosji pomniejszyła się o ponad 200 tys., w kolejnych latach ubytek był jeszcze większy, sięgał prawie 950 tys.119. W 2019 r. współczynnik dzietności wynosił 1,5120, był poniżej progu zastępowalności.

Na proces depopulacyjny w Rosji niekorzystnie oddziałują dyskoteki i kluby nocne. Nowa metodologia zabawy, proponowana w klubach nocnych, otworzyła szeroko swe podwoje na alkohol, narkotyki, muzykę demoniczną, która wprowadza młodych w trans, w którym dokonuje się inicjacja demoniczna. Wielu z tych uczestników zabaw młodzieżowych nie będzie w stanie podjąć zadań małżeńskich, rodzicielskich czy społecznych121. Będą potrzebowali leczenia psychiatrycznego albo psychologicznego.

Jeśli proces deprawacji nie zostanie zahamowany w Rosji, poprzez wprowadzenie zakazu zabijania dzieci nienarodzonych, propagowania środków antykoncepcyjnych, „edukacji seksualnej” i demoralizacji dzieci i młodzieży w klubach nocnych, Rosja w bardzo krótkim czasie, w ciągu trzech dekad, w 2050 r. będzie liczyła około 90 mln122. Społeczeństwo rosyjskie będzie w ogromnym procencie poprodukcyjne, biedne, pozbawione stałej opieki zdrowotnej i socjalnej. Socjalizm komunistyczny i liberalny obiecał szczęście na Ziemi wtedy, kiedy rodzina wyzbędzie się dzieci. Do tego socjalizm liberalny propaguje idee demoralizujące dzieci i młodzież – wolność na wszystkich płaszczyznach życia społecznego, wolność seksualną. Prowadzi to wprost do samozagłady, unicestwienia całego narodu. W 2100 r. liczba mieszkańców może spaść poniżej 45 mln. Proces depopulacyjny z każdym rokiem będzie przyspieszał, z powodu braku zdrowej młodzieży w wymiarze biologicznym i duchowym, a także dużej śmiertelności.

Japonia

Japonia w VI w. liczyła około 5 mln mieszkańców. Przez pięć stuleci, do XIX w., miała stabilną liczbę ludności, około 25 mln, w tym czasie należała do najludniejszych krajów świata123. W XVI w. miała sześć razy tyle ludności co Polska, zaś ziemi użytkowej mniej niż obecnie, i aż pięć razy mniej miała ziemi użytkowej niż Polska w latach 1918-1939124. W tym czasie niewiele wiemy o dziejach Japonii, panowała zdumiewająca cisza. Anton Zischka w swej publikacji podaje przyczynę tego stanu rzeczy, rządzący Japonią nakazywali zabijać nadwyżkę dzieci, obawiano się głodu125. Dopiero po wyprawie delegacja cesarza Mutsuhito, zgodnie z tradycją 122. cesarza Japonii, wracając z wyprawy z Europy i Ameryki dostrzeżono, że liczące się państwa mają dużą liczbę ludności. Ta informacja spowodowała zmianę polityki ludnościowej w Japonii126. Od 1868 r. cesarz zakazał wykonywanie aborcji. Pierwszy japoński kodeks karny nazywał aborcję przestępstwem127. Rozpoczął się w Japonii powolny, ale bardzo skuteczny rozwój ekonomiczny128 wspierający rodziny wielodzietne. Przez stulecia rodzina miała przede wszystkim charakter monogamiczny129. Duża liczba dzieci uważana była za błogosławieństwo bogów. Japońskie przysłowie głosiło: „Richigi mono ko taxa”, co znaczyło: „Poczciwi ludzie mają dużo dzieci”130.

Bezdzietność w małżeństwie była nieszczęściem, dlatego też adoptowano jedno, a nawet kilkoro dzieci. Posiadanie dzieci nie miało tylko charakteru socjalnego, zapewnienia sobie bytu na starość. Przemawiał tu przede wszystkim wymiar religijny, dzieci były zobowiązane do składania ofiar zmarłym przodkom. Wiara w życie przyszłe po śmierci, wymuszała posiadanie dzieci, bo to one gwarantowały szczęście po śmierci, poprzez składane ofiary131. Wychowanie dzieci opierało się na bezwzględnym posłuszeństwie i pokorze wobec swoich rodziców. Przez stulecia Japonię nazywano „rajem dzieci”. Matka Japonka słynęła z ogromnego taktu towarzyszącego wychowaniu dzieci. Ojciec był zobowiązany do zapewnienia dzieciom przyjemności i zabaw. Rodzina miała charakter patriarchalny. W jednym domu mieszkali dziadkowie, rodzice, dzieci i wnukowie. Szczęście, spokój, życzliwość i radość cechowały rodziny japońskie132. A najwięcej radości wnosiły dzieci, których było zazwyczaj kilkanaścioro.

Co zdumiewa u Japończyków? Otóż to, że z końcem XIX stulecia Japonia rozwija się technologicznie, ekonomicznie, biorąc wzorce od Europejczyków i Amerykanów. W ciągu kilku dekad Japonia z kraju mało znanego i zacofanego staje się mocarstwem, największym ośrodkiem nowoczesnej myśli technologicznej. Wraz z rozwojem myśli technologicznej nastąpił rozrost ludnościowy, dzieci były darem bóstw. Zupełnie inaczej w tym czasie było w Europie i w Stanach Zjednoczonych, gdzie od połowy XIX w. wyzbywano się dzieci. Japonia swe szczęście i potęgę budowała na boomie demograficznym. Na zasadach zgodnych z prawem natury. Na silnej, zdrowej duchowo i biologicznie rodzinie. To pozwalało na powstawanie nowych fabryk, byli młodzi, zdolni i utalentowani obywatele, którzy rozwijali swój kraj na różnych płaszczyznach. Japonia z każdą dekadą stawała się coraz większą potęgą światową.

W 1873 r. w Japonii mieszkało około 33,4 mln osób. Porównywalna liczba osób była w Wielkiej Brytanii (31 mln), Francji (38 mln) czy w Austro-Węgrzech (38 mln). W 1890 r. w Japonii mieszkało około 40,4 mln osób, w 1900 – 44,8 mln, dziesięć lat później – prawie 51 mln, a w 1920 – już 56 mln. W ciągu trzydziestu lat liczba ludności wzrosła o 27,8%. W roku 1970 Japonia liczyła 103,7 mln, a w 2020 – 125,2 mln. W ciągu stu trzydziestu lat liczba ludności wzrosła ponadtrzykrotnie.

Ale już w 1924 r. ideolodzy teorii neomaltuzjańskiej rozpoczęli rozpowszechniać ideę regulacji urodzeń wśród Japończyków. Propagowali potrzebę zmniejszenia dzieci w rodzinach, wmawiając groźbę przeludnienia, głodu, który dotknie całą populację133. Strach przed głodem paraliżował społeczeństwo doświadczone wieloma klęskami sprzed kilku dekad. Dlatego też ta narracja wygrywała. Idee depopulacyjne nie napotykały większego oporu. Środowiska lewicowe, liberalne i feministyczne gloryfikowały je jako dobro cywilizacyjne ludzkości, które prowadzi do nowoczesności, lżejszego i bogatszego życia.

Współczynnik dzietności od 1924 r. powoli, ale skutecznie się zmniejszał. W roku 1920 wynosił 6,45, zaś w 1940 spadł do 4,11. Pomniejszył się o ponad dwa punkty. Rodziny japońskie z wielodzietnych, kilkunastoosobowych, przechodziły w fazę kilkuosobowych. Z każdą dekadą liczba dzieci się pomniejszała. Z końcem lat pięćdziesiątych XX w. współczynnik dzietności spadł poniżej progu zastępowalności pokoleniowej. W 1959 r. wynosił 2,04134. Wystarczyło 35 lat działalności ideologów ze świata cywilizacji śmierci, propagujących antykoncepcję, aborcję i „edukację seksualną”, by w tak bogatym społeczeństwie, wiecznie młodym, kochającym dzieci doprowadzić do zapaści demograficznej.

W 1954 r. w Japonii powstało Stowarzyszenie Planowania Rodziny, filia międzynarodowej organizacji pozarządowej Planowania Rodziny. Nazwa organizacji pięknie brzmi. Winna nieść idee wspierające rodziny. Ale w rzeczywistości tak nie jest. Niszczy bowiem życie, propaguje m.in. antykoncepcję, aborcję i „edukację seksualną”135. W ciągu ponad 60 lat poprzez propagowanie antykoncepcji doprowadzono w Japonii do zapaści demograficznej. Od 1999 r. w Japonii zalegalizowano sprzedaż pigułek antykoncepcyjnych136. Od wielu lat Stowarzyszenie Planowania Rodziny w Japonii hołduje ideom wolności seksualnej wśród młodzieży, propagując środki antykoncepcyjne, deprawując najmłodsze pokolenie Japończyków137. Zdeprawowani młodzi nie są zdolni do założenia rodziny, zabito w nich życie duchowe, stworzono człowieka pozbawionego odpowiedzialności za naród i przyszłość swej ojczyzny.

W latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych XX w. społeczeństwo japońskie nie odczuwało jeszcze braku dzieci. Ale już w latach dziewięćdziesiątych XX w. odczuwalny był brak młodego pokolenia, a szczególnie dzieci. Wraz z mniejszą liczbą dzieci w rodzinach podjęto próbę zaktywizowania młodych kobiet w podejmowaniu pracy. Głównym celem propagowania tych idei było zaangażowanie kobiet w realizacje swych pragnień z pominięciem wypełniania misji matki i żony. Należy ze smutkiem stwierdzić, że tradycyjny podział ról małżeńskich pielęgnowany w narodzie japońskim ulega zmianom na niekorzyść rodziny i małżeństwa. Władze Japonii próbowały zwiększyć dzietność różnymi sposobami, ale nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu138. Depopulacja nadal niszczy Japonię.

Aborcja w Japonii jest dostępna w kilku przypadkach do 22. tygodnia ciąży139. Kiedy dziecko w łonie matki zagraża jej życiu albo z powodu trudności ekonomicznych. Trudności ekonomiczne są określeniem tak szerokim, że dostępność do zabicia dziecka w łonie matki nie napotyka trudności. Aborcja w Japonii została zalegalizowana w 1949 r. Przez tak długi czas obowiązywania ustawy zezwalającej na zabijanie dzieci nienarodzonych wytworzyła się w Japonii mentalność aborcyjna, która powszechnie akceptuje zabicie dziecka w łonie matki. W latach 1949-2018, według obliczeń R. Johnstona, w Japonii dokonano około 40 mln aborcji140. A jak wyglądałby naród japoński, gdyby dzieci nienarodzone zasiliły demografię „wiecznie młodego narodu”. Pewnie nadal byłby młody. Tymczasem jest najstarszym demograficznie narodem na świecie. Paradoks czy głupota ludzka, skrępowana pychą i żądzą zdobywania środków finansowych na zabijaniu niewinnych dzieci.

Środowiska skupione wokół partii lewicowych starają się na drodze prawnej doprowadzić do zalegalizowania związków „małżeńskich” przez osoby tej samej płci. Środowiska lewicowe nie złożyły broni, batalia cały czas trwa141. Propagowanie związków contra natura przyczynia się do depopulacji społeczeństwa. Naród bez przyszłości podzieli los biblijnej Sodomy i Gomory.

Proces depopulacyjny z każdym rokiem nabiera prędkości. Z każdym kolejnym dziesięcioleciem będzie przybywało osób starszych, a ubywało najmłodszego pokolenia Japończyków. Populacja swój szczyt w Japonii osiągnęła w 2008 r. i wynosiła nieco ponad 128 mln142. Od 2008 r. spada, w ciągu dziesięciu lat populacja Japonii pomniejszyła się o ponad 1,8 mln osób.

Prognozuje się, że w 2060 r. liczba ludności Japonii będzie liczyła około 86 mln, a w roku 2100 około 42 mln143. A być może, przy dalszej deprawacji i zniewoleniu duchowym społeczeństwa, liczba mieszkańców Japonii w ciągu 50 lat spadnie do 42 mln. Osiągnie ten pułap nie w 2100 r., tylko już w 2060. Będzie to społeczeństwo z niewielką grupą dzieci i młodzieży, a w ogromnym procencie stare, biedne i przymierające głodem. Miał być raj na Ziemi, zapowiadany przez ideologów cywilizacji śmierci, a będzie przekleństwem dla tych, którzy dziś mają kilka lat albo niebawem się urodzą. Kolejny paradoks, który stworzył człowiek. Przypomina mi się scena z Pisma św. Po grzechu nieposłuszeństwa wobec Boga człowiek musiał opuścić raj. I my dziś popełniamy ten sam błąd, po grzechu nieposłuszeństwa wobec Boga, opuszczając „raj ziemski”, zostawimy zgliszcza, biedę, starych bez opieki i globalny głód.

***

Europa do początków XX w. odgrywała ważną rolę w świecie. Poza Azją była najludniejszym kontynentem. Swój dynamizm demograficzny straciła poprzez rewolucję obyczajową, którą prowadzą socjaliści różnej barwy. We wszystkich krajach, w których pozwolono na rewolucję seksualną, dokonała się depopulacja. Choć są kraje, które ukrywają swą zapaść demograficzną, poprzez sprowadzenie migrantów, jak np. Francja, Szwecja czy Niemcy. Idee propagowane przez ideologów cywilizacji śmierci doprowadziły do zapaści populacyjnej świata.

Proces deprawacyjny przebiegał podobnie we wszystkich krajach świata – od propagandy przeludnienia świata. Wprowadzono regulację urodzeń, która polegała na rozpowszechnianiu środków antykoncepcyjnych i otwieraniu placówek aborcyjnych. W późniejszym czasie propagowano idee „świadomego macierzyństwa”, z czasem ogłoszono planowanie rodziny, a od lat dziewięćdziesiątych XX w. ogłoszono nowe określenie, pięknie brzmiące – zdrowie reprodukcyjne. Metody depopulacyjne są przez cały czas udoskonalane, rewolucja depopulacyjna zaczęła się od pigułki antykoncepcyjnej. Depopulacja przyspieszyła, w ciągu pięćdziesięciu lat doprowadza największe narody do zapaści demograficznej.

ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:

1 Zob. J. Buzek, dz. cyt., s. 3-4.

2 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 13.

3 Zob. GUS, dz. cyt., s. 109.

4 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 18.

5 Piotr Turbak urodził się w Dąbrowicy koło Tarnobrzegu 3 kwietnia 1890 r. Do zakonu ojców jezuitów wstąpił w Starej Wsi koło Rzeszowa 14 lipca 1906 r. Nowicjat odbył w Starej Wsi, tam też ukończył 2-letnie gimnazjum. Edukację gimnazjalną kontynuował w Chyrowie, gdzie zakończył ją egzaminem w 1912 r. Studia filozoficzno-teologiczne odbywał w Nowym Sączu w czasie I wojny światowej, a także w Grafenbergu, Czechowicach-Dziedzicach i w Starej Wsi. Święcenia kapłańskie przyjął 15 sierpnia 1920 r., w czasie kiedy Warszawa broniła się przed bolszewikami. Po święceniach kapłańskich pracował w Poznaniu (1920-1921). W Chyrowie rozpoczął pracę w 1921 r., uczył języka polskiego i łaciny, a także otaczał opieką teatr w konwikcie. Był autorem kilku sztuk dramatycznych, które wystawiła młodzież w teatrze chyrowskim. W Chyrowie spędził 12 lat. Duszpasterzował także w Nowym Sączu, Czechowicach-Dziedzicach i w Krakowie, gdzie redagował „Głosy Katolickie”. Wraz z innymi księżmi był aresztowany przez gestapo 10 listopada 1939 r. Z więzienia Montelupich przewieziono go do obozu pracy w Wiśniczu, a następnie do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Wyzwolenia doczekał w obozie w Dachau, które nadeszło 29 kwietnia 1945 r. Po krótkiej tułaczce w Niemczech i we Francji wrócił do Krakowa. Tam też spędził resztę życia na pracy naukowej. Zmarł 4 października 1966 r. w Krakowie. Zob. Księga Pamięci. Transporty Polaków do KL Auschwitz z Krakowa i innych miejscowości Polski południowej 1940-1944, pod red. F. Pipera, I. Strzeleckiej, Warszawa-Oświęcim 2002, s. 233; zob. Słownik Polskich Teologów Katolickich 1918-1981, pod red. L. Grzebienia, Warszawa 1983, s. 331.

6P. Turbak, dz. cyt., s. 21.

7We Francji liczba ludności w 1930 r. wynosiła 41,3 mln, w 1960 r. − 45,7 mln, w ciągu 30 lat przybyło 4,4 mln mieszkańców (wzrost o 9,6%), w Anglii w 1930 r. było 45,9 mln osób, w 1960 r. – 52,4 mln, w ciągu 30 lat przybyło 6,5 mln mieszkańców (wzrost o 12,4%), w kolonii angielskiej w Indiach w 1930 r. było 290 mln osób, w 1960 r. – 442 mln, przybyło 152 mln (wzrost o 65,6%), w kolonii francuskiej w Indochinach w 1930 r. było 26 mln mieszkańców, w 1960 r. – 39,7 mln (w 1954 r. powstały cztery niepodległe państwa: Laos, Kambodża i Wietnam Północny i Południowy), przybyło 13,7 mln mieszkańców (wzrost o 34,5%). Obliczenia własne na podstawie danych demograficznych poszczególnych państw.

8 Zob. J. Buzek, dz. cyt., s. 4.

9 Zob. Populacja świata, https://www.populationof.net/pl, dostęp: 16.01.2020 r.

10 Zob. GUS, dz. cyt., s. 70.

11 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 27-28.

12 Zob. A. Grotjahn, dz. cyt., s. 260.

13 Zob. L. Dębicki, Europa w chwili pogromu, „Przegląd Lwowski” 1871, z. 10, s. 501-518; zob. J.S. Pelczar, Rewolucja francuska wobec religii katolickiej i jej duchowieństwa, Rzeszów 2005; A. Wielomski, Kościół w cieniu gilotyny. Katolicyzm francuski wobec Rewolucji (1789-1815), Warszawa 2009.

14 Zob. R. Secher, Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea – departament zemsty, przeł. Marian Miszalski, Warszawa 215.

15 W. Kalinka, Przyczyny upadku Francji, PP 1871, z. 8, s. 397.

16 J. Budzińska-Tylicka, Świadome macierzyństwo…, dz. cyt., s. 10-11.

17 Zob. J. Buzek, dz. cyt., s. 4.

18 W. Majdański, Liczna rodzina jest podstawą państwa polskiego, RN 1939, nr 5, s. 138. Autor pisał o Francji: „[…] każdy pracownik, czy to robotnik, urzędnik, czy w ogóle człowiek najemny – otrzymuje najrozmaitsze ulgi oraz dodatki na dzieci. A skąd pracodawcy biorą na to pieniądze? – Otóż każdy z nich musi wpłacać do wspólnej, specjalnej kasy składki i to niezależnie od tego, czy zatrudnia pracowników dzietnych, czy nie. Na skutek tego z tejże kasy, z centrali, otrzymuje każdy pracodawca co miesiąc pieniądze na dodatki rodzinne dla tych, swoich pracowników, którzy mają dzieci. I rząd tak samo wypłaca ojcom rodzin, pracownikom państwowym do pensji dodatki rodzinne. Dodatki te są różnej wysokości. Zależy to od tego, jak drogie jest w których stronach Francji utrzymanie, i od tego, ile kto ma dzieci. Wysokość zasiłku miesięcznego waha się więc od 15 do 80 franków na 1 dziecko, od 30 do 200 – na dwoje, od 60 do 3S0 [LICZBA DO WYJAŚNIENIA] – na troje, od 100 do 630 na czworo, oraz od 75 do 250 na każde następne dziecko. Mieszkaniec Paryża, mając siedmioro dzieci, pobierał w roku 1937 – 12.000 franków zasiłku na dzieci rocznie”.

19 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 31-33.

20 Co to jest masonerja?, RN 1924, nr 12, s. 249-250. Przywołajmy tu list jednego z przywódców masońskich z Francji, który zmarł w sierpniu 1931 r. Napisał do swego przyjaciela Gustawa Herve tak: „Kochany przyjacielu! Stoję na progu grobu. Wiesz, żem się przez całe me życie, od dziecka począwszy, wyśmiewał z religji. Tymczasem teraz, kiedy śmierć stoi przede mną, wyznaję, żem się ogromnie pomylił i żeśmy krajowi wyrządzili wiele złego. Jestem teraz tego pewny, że jest rzeczą niemożliwą wybudować życie społeczne na fundamentach niewiary. Wprawdzie religijne wytłumaczenie otaczających nas zewnątrz tajemnic nie jest dla naszego biednego rozumu całkiem jasne i rzucające się w oczy, ale wyjaśnienie wolnomyślicieli i bezbożników jest jeszcze bardziej niejasne, jeszcze mniej pewne i daleko mniej pocieszające. Gdybym był przedtem świadomy tej prawdy, rozszerzałbym ją bez względu na to, co o tem powiedzą. Upoważniam cię do ogłoszenia tego, co powiedziałem, publicznie. – Oby inni wolnomyśliciele, którzy może to czytać będą, uznali swój najważniejszy w życiu błąd i zawczasu nawrócili się, nie czekając ostatniej chwili życia”. Zob. Pożegnalny list wolnomyśliciela, RN 1932, nr 1, s. 14.

21 Cyt. za P. Turbak, dz. cyt., s. 32-33.

22 Zob. A. Lipski, Obcokrajowcy we Francji, „Nowe życie” 1939, nr 13-14, s. 92-93; zob. D. Corn, Listy czytelniczek, GK 1927, z II.

23 Zob. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 61; zob. S. Podoleński, O życie nienarodzonych, Kraków 1933, s. 9.

24 „Muzułmanie zmienili także demografię Francji. Jedna trzecia spośród nich ma mniej niż 24 lata. Rodziny są zazwyczaj liczne. W wyniku tego są już miasta, w których wyznawcy islamu stanowią połowę (Roubaix koło Lille) lub jedną czwartą (Marsylia) mieszkańców. Dominują oni też w podparyskim departamencie Seine-Saint-Denis” – czytamy na internetowym portalu „Niedzieli”. Zob. P. Bieliński, Islam we Francji, https://www.niedziela.pl/artykul/19051/Islam-we-Francji, dostęp: 6.12.2019 r.

25 Zob. Nadal rośnie liczba aborcji we Francji, https://archiwalna.pro-life.pl/tak-dzialamy/wiadomosci/nadal-rosnie-liczba-aborcji-we-francji, dostęp: 6.12.2019 r.

26 Podsumowanie zgłoszonych i szacowanych aborcji na całym świecie do grudnia 2018 r., http://www.johnstonsarchive.net/, dostęp: 29.09.2020 r.

27 Zob. G. Kucharczyk, Dwie rewolucje – 1789 i 1968, NDz 2009, nr 262.

28 „W 2007 r. Dominique Versini, obrończyni praw dziecka (urząd niespodziewanie zlikwidowany przez Sarkozy’ego w 2009 r.), podała w swoim raporcie, że 900 tys. młodych w wieku 11-18 lat (15 proc. ogółu) przeżywa stan realnego cierpienia. 40 tys. dokonuje co roku prób samobójczych, z których, na szczęście, tylko 621 kończy się śmiercią (dane z 2006 r.). Samobójstwo stanowi jednak drugą, po wypadkach drogowych, przyczynę zgonów w grupie 15-24 lat” – czytamy w artykule Joanny Orzechowskiej z Paryża zamieszczonego na stronach internetowych Polityka.pl. Zob. J. Orzechowska, Straszni młodzi Francuzi, https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1501211,1,straszni-mlodzi-francuzi.read, dostęp: 6.12.2019 r.

29 Bankructwo szkoły świeckiej, RN 1926, nr 8, s. 244.

30 Zob. Gdzie się podziali Francuzi?, „Do Rzeczy” 2018, https://dorzeczy.pl/swiat/85890/Gdzie-sie-podziali-Francuzi.html, dostęp: 6.12.2019 r.

31 Zob. M. Nowicki, To jeszcze Europa? Co piąty Francuz wyznawcą islamu, a będzie ich więcej!, https://niezalezna.pl/94292-jeszcze-europa-co-piaty-francuz-wyznawca-islamu-bedzie-ich-wiecej, dostęp: 6.12.2019 r.

32 Dane oficjalne pomniejszają liczbę muzułmanów. W 2010 r. miało ich mieszkać we Francji od 5 do 6 mln. Brak dokładnych badań prowadzi do zakłamywania rzeczywistości, w której żyje społeczeństwo francuskie. Poprawność polityczna masońskich rządów od ponad dwóch stuleci nie pozwala na poszukiwanie prawdy. Podobna informacja płynie o przyroście naturalnym we Francji, jako jednym z większych w Europie. Z tym że w rodzinach muzułmańskich rodzi się kilkoro albo kilkanaścioro dzieci, a w rodzinach tradycyjnie francuskich – jedno albo dwoje dzieci. To powoduje zmianę religijną i narodową Francji, która trwa od kilku dekad. Zob. How does France count its Muslim Population?, http://plus.lefigaro.fr/note/how-does-france-count-its-muslim-population-20110407-435643, dostęp: 6.12.2019 r.

33 Zob. T. Terlikowski, Kalifat Europa, Kraków 2016, s. 45-64.

34 Zob. P. Artemiuk, Chrześcijanie wobec islamu – między dialogiem a apologia, „Biblioteka Teologii Fundamentalnej” 2016, t. 11, s. 5-6.

35 M. Houellebecq, Uległość, przekład B. Geppert, Warszawa 2015, s. 249.

36 Tamże, s. 283-284.

37 P. Turbak, dz. cyt., s. 35-36.

38 Tamże, s. 36.

39 Duchowny anglikański. Żył w latach 1766-1834. Prowadził badania z pogranicza ekonomii i socjologii. W swoich badaniach podkreślał zależność pomiędzy przyrostem ludności a poziomem zamożności społeczeństwa, zaznaczając, że wzrost demograficzny ludności prowadzi do coraz większego głodu i nędzy społecznej. Był przeciwnikiem pomocy materialnej ubogim warstwom społecznym w Anglii. Był również skrajnym przeciwnikiem egalitaryzmu, zaznaczając, że równość społeczna doprowadzi do wzrostu przyrostu naturalnego, a to z kolei do głodu. Według teorii Malthusa rodzina byłaby w stanie zapewnić byt na bardzo niskim poziomie tylko dwójce dzieci, a przyrost naturalny byłby na poziomie zerowym. „Pułapka maltuzjańska” występowała we wszystkich krajach świata do czasów rewolucji przemysłowej (XVIII w.). Od tego czasu nastąpił gwałtowny proces zmian technologicznych, produkcyjnych, społecznych i kulturowych.

40 W XIX w. idee R.T. Malthusa na nowo się odrodziły. Rozpoczęto propagowanie idei regulowania poczęć, poprzez neomaltuzjanizm. Ksiądz Władysław Wicher TJ postawił pytanie: „Czy można i ma się prawo urodziny ludzkie regulować i racjonalizować, jak się reguluje np. hodowle królików czy tulipanów. […] Ciało ludzkie nie jest zabawką, lecz narzędziem do wyższych celów”. Zob. W. Wicher, Walka o kiełkujące ludzkie życie, PP 1930, nr 561, s. 265.

41 Zob. H. Kłuszyński, Znaczenie regulacji urodzeń dla klasy robotniczej, cz. II, GK 1929, nr 13.

42 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 37.

43 Tamże.

44 Obliczenia własne autora.

45 P. Turbak, dz. cyt., s. 37.

46 Tamże.

47 E. Rosset, Doktryna ludności optymalnej w rozwoju historycznym, Warszawa 1983, s. 308.

48 Zob. K. Gajkowski, Ekologizm przeciw rozumowi, NDz 2019, nr 300.

49 Zob. Rekordowa populacja Polaków w Wielkiej Brytanii, https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rekordowa-populacja-Polakow-w-Wielkiej-Brytanii-4120183.html, dostęp: 10.12.2019 r. Zob. K. Pędziwiatr, J. Brzozowski, Polacy w Wielkiej Brytanii i ich adaptacja, „Infos” 2018, nr 5, s. 1. Czytamy: „Szacunki Office for National Statistics (ONS), brytyjskiego urzędu statystycznego, informują natomiast o 911 tys. osób urodzonych w Polsce i przebywających obecnie w Wielkiej Brytanii dłużej niż trzy miesiące (statystyka nie obejmuje zatem dzieci już tam urodzonych). Pośród nich jest prawie 30 tys. więcej kobiet niż mężczyzn. Dynamiczny napływ Polaków w ostatnich kilkunastu latach doprowadził więc do zjawiska bez precedensu: Polacy stali się najliczniejszą grupą obcokrajowców na Wyspach, wyprzedzając tradycyjnie liczne mniejszościowe grupy narodowe, takie jak Hindusi (833 tys.), Pakistańczycy (534 tys.) czy Irlandczycy (389 tys.). Jednocześnie, jedynie 4% (32 tys.) spośród 911 tys. emigrantów polskich ma obywatelstwo brytyjskie, co jaskrawo kontrastuje z np. 57% (471 tys.) emigrantów indyjskich z takim obywatelstwem”.

50 Zob. E. Kabiesz, Mohammed najpopularniejszy na Wyspach Brytyjskich, „Gość Niedzielny” 2010, nr 44, s. 9. Najpopularniejsze imię, które obecnie nadaje się chłopcom w Wielkiej Brytanii to Muhammed. W 2010 r. nadano je, biorąc pod uwagę różne jego formy, 7549 chłopcom, podczas gdy w 1999 r. liczba ta wyniosła 4579. Zob. P.A. Leszczyński, Chrześcijański charakter Anglii dawniej i dziś, Gorzów Wielkopolski 2018, s. 65-81.

51 Zob. A. Romejko, Polacy w Wielkiej Brytanii: interpretacja mimetyczna, Tuchów 2015, s. 156-157.

52 Zob. P. Falkowski, Aborcyjny szantaż, NDz 2019, nr 159.

53 Zob. G. Kuby, dz. cyt., s. 32-33.

54 Zob. Summary of Registered Abortions Worldwide, through April 2010 compiled by Wm. Robert Johnston last updated 9 May 2010, http://www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/wrjp3310.html, dostęp: 9.12.2019 r.

55 Zob. A. Romejko, Polacy w Wielkiej Brytanii…, dz. cyt., s. 158.

56 M. Dzierżawski, Szokująca skala pedofili w Wielkiej Brytanii. Skąd to się wzięło?, https://politykapolska.eu, dostęp: 10.12.2019 r.

57 Zob. Pakistan-ludność, http://populacja.population.city/stany-zjednoczone/, dostęp: 6.01.2020 r.

58 Zob. J. Buzek, dz. cyt., s. 4.

59 Zob. W. Wicher, Walka o kiełkujące ludzkie życie, „Przegląd Powszechny” 1930, nr 561, s. 261-262. W 1920 r. w Niemczech przeciwko par. 218, 219 i 220 Kodeksu karnego zgłoszono dwie zmiany. Jedna z 2 lipca proponowała zupełną niekaralność wszelkich działań w celu pozbawienia życia dziecka nienarodzonego, a druga z 31 lipca „[…] uważała to zniszczenie za niekaralne, jeśli dokonane zostało przez samą matkę albo przez uznanego państwowego lekarza i to w ciągu pierwszych trzech miesięcy ciąży”. Projekt przygotowały środowiska feministyczne i socjalistyczne, jednak spotkał się z dużym oporem stowarzyszeń katolickich, społecznych i lekarskich. Do uchwalenia projektu nie doszło. Nieco wcześniej, w 1919 r., próbę wprowadzenia przepisów podobnych do niemieckich dokonano w Szwajcarii. Ostatecznie projekt ustawy odrzucono. Profesor dr Alfred Labhard w swej wypowiedzi odniósł się do wskazań społecznych przerywania ciąży, nazywając je „dowodem dekadentyzmu”. Podobnie było w Austrii, w 1924 r. środowiska liberalno-feministyczne podjęły próbę zmiany par. 144 Kodeksu karnego, przewidującego karę za przerywanie ciąży.

60 Zob. P. Turbak, dz. cyt., s. 45-46.

61 Zob. J. Budzińska-Tylicka, Świadome macierzyństwo…, dz. cyt., s. 12.

62 Zob. D. Kłuszyńska, Dużo dzieci, GK 1933, nr 7-9. NIE MA W BIBLIOGRAFII Założycielka pierwszej poradni „świadomego macierzyństwa” w Warszawie oburzona była decyzjami Mussoliniego i Hitlera. Na łamach „Głosu Kobiet” pisała: „Dużo, jak najwięcej dzieci muszą rodzić kobiety, dla chwały ojczyzny, włoskiej, niemieckiej i wszystkich innych. Tak rzekł Mussolini w Rzymie, tak rzekł Hitler w Niemczech. […] Kobiety samodzielnie myślące mogą zagrażać porządkowi, narzuconemu przez dyktatora. Należy je więc ujarzmić, niszcząc ich zdrowie i życie duchowe przez rodzenie dzieci. Mussolini zadowolił się sześciorgiem dzieci, Hitlerowi ta liczba nie wystarcza. Prawdziwa nowa Niemka ma obowiązek urodzić siedmioro dzieci, albo narazi się na ciężki zarzut, że nie służy nowym Niemcom. […] Faszyzm i dyktatorzy to śmiertelni wrogowie wolności ludów. Walka na śmierć i życie jest więc rozkazem”.

63 Zob. J. Budzińska-Tylicka, Świadome macierzyństwo…, dz. cyt., s. 12.

64 Zob. Przymus rodzenia, GK 1937, nr 17.

65 Zob. A. Wachowiak, Tendencje rozwoju rodziny niemieckiej w latach dziewięćdziesiątych – wobec pluralistycznych wzorów życia społeczeństwa postindustrialnego, „Roczniki Socjologii Rodziny” 2000, t. 12, s. 113-116.

66 Zob. Niemcy – ludność, http://population.city/germany/, dostęp: 31.12.2019 r.

67 Zob. Niemcy – liczba ludności, https://www.populationof.net/pl/germany/, dostęp: 14.01.2020 r.

68 J. Bodakowski, Wkład Niemców w rewolucję seksualną i neomarksistowski totalitaryzm, https://www.fronda.pl, dostęp: 14.01.2020 r. W BIBLIOGRAFII JEST 11.01 I W INNYM CYTACIE TEŻ JEST 11.01 CZY TO JEST POMYŁKA, CZY RZECZYWIŚCIE POWINNY BYĆ DWIE DATY DOSTĘPU TEGO SAMEGO TEKSTU?

69 Znamienna data, w tym samym dniu na Jasnej Górze odnowiono Śluby Jasnogórskie w obecności miliona pielgrzymów. Wśród pielgrzymów zabrakło Prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego, który w tym czasie był więziony przez komunistów w Komańczy. Na fotelu przeznaczonym dla Prymasa leżała wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Polscy pielgrzymi przyrzekali na Jasnej Górze, że będą „[…] wychowywać młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić go przed bezbożnictwem i zepsuciem i otaczać czujną opieką rodzicielską. […] Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie Dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku”. Po 36 latach idee zepsucia moralnego i totalnej deprawacji dotarły do Polski poprzez pismo „Bravo”, wydawane dla młodzieży polskiej do 2017 r.

70 Zob. A. Kautz, Bravo – eine Tarumfabrik für Kids: Die Jugendzeitschrift BRAVO. Analyse unter Berücksichtigung der Besonderheiten der Zielgruppe, brm, 1997, s. 6.

71 Urodził się 4 maja 1927 r. w Berlinie, jego matką była Żydówką, mieszkającą przez wiele lat w Odessie. Po II wojnie światowej, od 1945 r. rozpoczął pracę dziennikarską w dziale sportowym w „Allgemeine Zeitung” w Berlinie. Od 1959 r. pracował w wydawnictwie Axel Springer SE. Od 1961 r. był redaktorem naczelnym gazety „Bild”, której nakład pod jego kierownictwem wynosił 4 mln egzemplarzy. W latach 1965-1979 był redaktorem „Bild am Sonntag”. Od lipca 1978 r. do marca 1981 r. był redaktorem „Die Welt”. Organizował kampanie wyborcze do Bundestagu z ramienia partii CDU dla Helmuta Kohla w 1976, w 1980 i w 1994 r. Był szefem biura prasowego i informacyjnego, a także rzecznikiem rządu federalnego za czasów H. Kohla.

72 Przez długie lata stosunki seksualne między mężczyznami w kodeksie karnym obowiązującym w Niemczech od 1871 r. były traktowane jako przeciwny naturze nierząd. Czyn taki zagrożony był karą do dwóch lat (w Niemczech Zachodnich w 1968 r, a w NRD rok później). Całkowity zakaz został zniesiony w 1994 r.

73 Zob. G. Kuby, dz. cyt., s. 60.

74 Teorie taką głosi niemiecki badacz i prezes Niemieckiego Towarzystwa Badań Społecznych nad Seksualnością prof. dr Jakob Pastoetter, seksuolog i antropolog kulturowy.

75 Zob. Smutne dane z Niemiec: Rodzina przestała być dominującym modelem życia, https://www.dorzeczy.pl/swiat/102682/smutne-dane-z-niemiec-rodzina-przestala-byc-dominujacym-modelem-zycia.html, dostęp: 14.01.2020 r.

76 Zob. G. Kuby, dz. cyt., s. 65.

77 W Niemczech dziennie z powodu większej liczby zgonów niż narodzin ubywa 17 osób, wynika to z licznika ludności prezentowanego na stronach internetowych. Gdyby Niemki decydowały się na przyjęcie poczętych dzieci i urodzenie ich, dziennie w Niemczech przybywałoby około 350 osób. Nie byłoby ujemnego przyrostu naturalnego. Niestety naród ginie na naszych oczach, ubytek ludności rdzennie niemieckiej z każdym rokiem będzie coraz większy, z powodu rosnącej liczby osób starszych, a malejącej liczby dzieci. Liczba dzieci w rodzinach migranckich, choć jest ich dużo, nie jest w stanie zastąpić ubytku ludnościowego. Zob. Niemcy – ludność, http://population.city/, dostęp: 31.12.2019 r.

78 Zob. Niemcy: trwa hekatomba dzieci poczętych, ale rząd woli troszczyć się o… kurczaki, https://www.pch24.pl/niemcy–trwa-hekatomba-dzieci-poczetych–ale-rzad-woli-troszczyc-sie-o-kurczaki,68999,i.html, dostęp: 15.01.2020 r. W korespondencji z Niemiec czytamy: „[…] »Chadecka« polityk CDU, Julia Klöckner, opowiedziała się za „najszybszym jak to tylko możliwe” zakończeniem »masowego zabijania« kurczaków. Według Klöckner obecne praktyki hodowców są »etycznie nieakceptowalne«. Jak obiecała, jej partia będzie dążyć do położenia kresu temu procederowi; póki co jednak zabijanie piskląt będzie legalne, dopóki nie zostaną wprowadzone specjalne metody regulacji płci kurczaków. Klöckner wyraziła nadzieję, że przedsiębiorstwa oraz związki rolnicze zajmą się bardzo szybkim wdrożeniem w życie nowych rozwiązań, które pozwolą ograniczyć liczbę rodzących się męskich piskląt, a stąd i masowy ubój tych zwierząt. Wystąpienie Klöckner zostało skrytykowane przez lewicę. Socjaldemokratyczna SPD stwierdziła, że kierowane przez CDU ministerstwo rolnictwa powinno było już dawno zająć się opracowaniem i wcieleniem w życie praktyk umożliwiających determinowanie płci kurcząt”.

79 Zob. Niemcy: co 14. nowe małżeństwo jest jednopłciowe, https://www.dw.com/pl/niemcy, dostęp: 14.01.2020 r.

80 Zob. W. Maszenda, W Niemczech adopcja dla gejów, https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/w-niemczech-adopcja-dla-gejow/, dostęp: 14.01.2020 r.

81 Zob. Niemcy uchwalili ustawę o „trzeciej płci”. Będzie wpisywana w księgach stanu cywilnego jako „divers”, https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/l, dostęp: 15.01.2020 r.

82 Zob. W.J. Wilczyński, Imigracja a pozycja międzynarodowa USA w perspektywie europejskiej, „Przegląd Geopolityczny” 2017, t. 19, s. 86-89.

83 Zob. W. Majdański, Kołyski …, dz. cyt., s. 24. Natomiast Vielrose Egon w „Przeglądzie Statystycznym” w nr. 3-4, pisząc o dzietności dawnych rodzin szlacheckich, podaje za A.M. Lotką przeciętną 8,33 dziecka w rodzinie amerykańskiej, „Przegląd Statystyczny” 1938, nr 3-4, s. 341.

84 Zob. USA: Na choroby psychiczne cierpi 46 mln Amerykanów, https://www.polishnews.com/usa-na-choroby-psychiczne-cierpi-46-mln-amerykanow, dostęp: 6.01.2020 r. W krótkiej notatce prasowej czytamy: „Wielu chorych to ludzie młodzi – wykazał raport U.S. Substance Abuse and Mental Health Services Administration (SAMHSA). Aż 8,7 mln Amerykanów miało w minionym roku myśli samobójcze, 2,5 mln planowało odebrać sobie życie, a 1,1 mln popełniło samobójstwo. Na depresję chorowało 1,9 mln nastolatków w wieku 12-17 lat. Zaburzenia psychiczne odczuwało też 30 proc. ludzi młodych od 18 do 24 roku życia. Dwukrotnie rzadziej chorują z tego powodu osoby po pięćdziesiątce – jedynie 14 proc. z nich miało kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Częściej chorują również kobiety (23 proc.) niż mężczyźni (17 proc.)”.

85 B i J. Willke, Aborcja. Pytania i odpowiedzi, Gdańsk 1991, s. 12.

86 Zob. D. Feeley, Leslie Reagan „When Abortion Was A Crime”, https://solidarity-us.org/atc/76/p864/, dostęp: 9.03.2020 r. Feeley opisuje dość dokładnie proces liberalizacji prawa aborcyjnego w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni dwóch stuleci.

87 C. Krysztopa, Kanibale z Planned Parenthood i ich postępowi fani, http://blogpublika.com/2015/07/27/kanibale-z-planned-parenthood-i-ich-postepowi-fani/, dostęp: 9.03.2020 r.

88 Zob. G. Kuby, dz. cyt., s. 32-33. W publikacji odnajdujemy znamienne słowa prezydenta USA T.D. Roosevelta: „[…] Pewnego dnia zrozumiemy, że najwyższym obowiązkiem, nieuniknionym obowiązkiem dobrych obywateli jest przekazanie swej krwi potomstwu i że nie możemy pozwolić na rozmnażanie się obywateli złego rodzaju. Wielki problem cywilizacji polega na zapewnieniu relatywnego wzrostu wartościowych elementów ludności i spadku elementów mniej wartościowych lub wręcz szkodliwych. […] Ten problem możemy rozwiązać tylko przy uwzględnieniu ogromnego wpływu skłonności dziedzicznych. […] Chciałbym, by można było powstrzymywać niewłaściwych ludzi przed rozmnażaniem się; a powinno to być koniecznie możliwe, gdy zły charakter takich ludzi jest całkiem ewidentny. Kryminaliści powinni być sterylizowani, a ludziom o niskiej inteligencji powinno być zabronione pozostawianie po sobie potomstwa. […] Powinniśmy się starać o to, aby rozmnażali się przede wszystkim ludzie wartościowi”. Dziś możemy powtórzyć za amerykańskim pisarzem Jeremym Rifkinen, „higiena rasowa” nie była niemieckim wynalazkiem.

89 Zob. H. Kłuszyński, Znaczenie regulacji urodzeń dla klasy robotniczej, cz. 2, GK 1929, nr 13.

90 Tamże.

91 Zob. G. Kuby, dz. cyt., s. 49-52.

92 Zob. Precedens Roe vs. Wade a aborcja. Rozmowa z Ewą Kowalewską, https://teologiapolityczna.pl/, dostęp: 17.12.2020 r. E. Kowalewska, prezes Human Life International Polska, przypomniała że „do 1973 roku przerywanie ciąży w USA było całkowicie nielegalne. W latach siedemdziesiątych pojawiły się grupy zwolenników jej legalizacji, które stosowały typową socjotechnikę, m.in. kłamliwie wmawiając ludziom, że corocznie tysiące kobiet umiera na skutek nielegalnych aborcji. Nikt nawet nie proponował ogólnonarodowego referendum w tej sprawie, bo było wiadomo, że większość społeczeństwa byłaby przeciwna. Wykreowano więc słynną sprawę Roe przeciwko Wade. Orzeczenie to stało się precedensem, legalizującym aborcję na życzenie kobiety aż do urodzenia się dziecka. Pod pseudonimem Jane Roe ukryto niewykształconą kobietę w trudnej sytuacji życiowej – Normę McCorvey. Nie czytając, w pełnym zaufaniu podpisała ona wszystkie upoważnienia do występowania w jej imieniu, jakie podsunęły jej dwie feministyczne adwokatki, które obiecały pomoc. O posłużeniu się nią i decyzji Sądu Najwyższego dowiedziała się z gazet. Nikt jej nigdy nawet nie przesłuchał! Nie doświadczyła zbiorowego gwałtu, jak to było przedstawiane. Nie dokonała aborcji, jej synek urodził się zdrowy i został oddany do adopcji. Miałam okazję spotkać Normę dwukrotnie. Bardzo jej zależało, aby dokonano ponownego rozpatrzenia jej przypadku i pokazano prawdę. Pomagali jej znakomici prawnicy, ale niestety większość sędziów Sądu Najwyższego była wtedy zwolennikami aborcji i jej wniosek odrzucono”.

93 Zob. W USA mocno spadła liczba aborcji, https://stacja7.pl/ze-swiata/w-usa-mocno-spadla-liczba-aborcji/, dostęp: 6.01.2020 r.

94 Zob. Stany Zjednoczone-ludność, http://populacja.population.city/stany-zjednoczone/, dostęp: 6.01.2020 r.

95 Zob. Z. Chocimski, Trzej heretycy, „Fronda” 2005, nr 36, s. 24-26.

96 Seksrewolucja – jedna z najgorszych rzeczy, jakie spotkały ludzkość, https://www.pch24.pl/seksrewolucja-jedna-z-najgorszych-rzeczy–jakie-spotkaly-ludzkosc,60322,i.html, dostęp: 7.01.2020 r.

97 Zob. Z. Chocimski, Trzej heretycy, dz. cyt., s. 26-28. W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w wyniku glosowania, wśród swoich członków, wykreśliło homoseksualizm z rejestru zaburzeń psychicznych. Decyzja zapała poprzez głosowanie a nie badania naukowe. A zatem, homoseksualizm jest nadal poważnym zaburzeniem psychicznym. Żadne głosowanie nie może być wiążące, co jest chorobą, a co nią nie jest.

98 USA: Małżeństwa homoseksualne legalne w całym kraju, https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/879799,usa-malzenstwa-homoseksualne-legalne-w-calym-kraju.html, dostęp: 7.01.2020 r.

99 Zob. Agresywna seksualizacja dzieci. Kalifornia zatwierdziła szokujący dokument, https://dorzeczy.pl/kraj/106203/Agresywna-seksualizacja-dzieci-Kalifornia-zatwierdzila-szokujacy-dokument.html, dostęp: 7.01.2020 r. NIE MA W BIBLIOGRAFII Prasa podaje, że: „[…] władze Kalifornii przygotowały regulacje, które inicjują kolejną rewolucję seksualną. Chodzi o »Ramy edukacji zdrowotnej« przyjęte przez stanową Radę ds. Edukacji na początku maja, a które mają obowiązywać już przedszkolaków”. Portal podkreśla, że zapisy dokumentu powinny szokować nawet najbardziej liberalnych i „postępowych” rodziców. W myśl nowych wytycznych dzieci będą uczone o istnieniu nieskończenie wielu płci. „Pomysłodawcy regulacji uznali, że nie ma żadnych granic moralnych ani tabu, których by nie można było naruszyć” – pisze Pch24.pl i wskazuje, że dzieci mają być zapoznawane z instrukcjami na temat niebezpiecznych perwersji seksualnych. Już od przedszkola ma rozpoczynać się edukacja dotycząca transseksualizmu, w myśl której dzieci mają być zachęcane do kwestionowania swojej płci i „stereotypów płci”. Nowe zapisy zakładają naukę o masturbacji, seksie analnym, seksie z wieloma partnerami, „fistingiem”, „blood play”, z sadomasochizmem itd. W planach była również prezentacja gwałtu na dzieciach jako jednej z „orientacji seksualnej”. Z tego szokującego pomysłu wycofano się jednak po masowych protestach. Dokument ustanawiający seksualizację dzieci od najmłodszych lat został wprowadzony mimo wyraźnego głosu sprzeciwu wielu organizacji, w tym American College of Pediatricians”.

100 Zob. J. Wilczyński, Imigracja a pozycja…, dz. cyt., s. 89.

101 Tamże, s. 88.

102 Najliczniejsza grupa wiernych w USA przynależy do chrześcijaństwa, poza nimi są judaiści, muzułmanie i buddyści.

103 Zob. GUS, dz. cyt., s. 20.

104 Zob. Spis ludności Imperium Rosyjskiego, https://en.wikipedia.org/, dostęp: 7.10.2020 r.

105 Zob. Całkowity współczynnik dzietności (Rosja), 1840-2018, https://en.wikipedia.org/, dostęp: 7.10.2020 r.

106 Zob. Widoki rewolucji w Rosji, „Robotnik” 1908, nr 230; Zagadnienie Rewolucji w Rosji, „Robotnik” 1913, nr 257.

107 Zob. M. Giersztun, Rozkład rodziny: (studia medyczno-biologiczne). Sztuczne poronienie, zapobieganie ciąży, Warszawa 1928, s. 7. Prawo rosyjskie w okresie przedrewolucyjnym, sprzed 1917 r., przewidywało surowe kary za przestępstwa przeciwko życiu dzieci nienarodzonych. Art. 1462 Ustawy Karnej z 1885 r. stanowił: „[…] kto z wiadomością i za zgodą ciężarnej kobiety umyślnie w jakikolwiek sposób dokona spędzenia płodu, ten ulegnie za ów czyn pozbawieniu wszystkich praw i zesłaniu na osiedlenie do najbardziej odległych miejscowości Syberji. Sama zaś kobieta brzemienna, która mocą własnej woli, bądź też w zgodzie z innemi osobami wywoła umyślne spędzenie swego płodu, podlegnie za to pozbawieniu wszystkich praw stanu i zesłaniu na osiedlenie w Syberji”. Kodeks Karny z 1903 r. obowiązujący przez lata w Polsce (w granicach zaboru rosyjskiego) po odzyskaniu niepodległości w art. 465 stanowił, że „matka winna spędzenia płodu podlega zamknięciu w więzieniu na czas od roku do 3 lat”. W art. 466 czytamy, że: „[…] winny spędzenia płodu ciężarnej podlega zamknięciu na rok do 6 lat. Jeżeli spędzenia płodu dokonał lekarz lub akuszerka, sąd ma prawo zakazać winnym praktyki na przeciąg czasu od 1 – 5 lat i wyrok opublikować”.

108 Zob. W. Lenin, Klasa robotnicza a neomaltuzjanizm, w: W. Lenin, Dzieła, Warszawa1950, t. 19, s. 321.

109 Tamże.

110 Zob. M. Giersztun, Rozkład rodziny…, dz. cyt., s. 9.

111 Zob. S. Podoleński, O życie nienarodzonych, Kraków 1933, s. 107-110.

112 Zob. J. Budzińska-Tylicka, Świadome macierzyństwo…, dz. cyt., s. 13.

113 Zob. T. Wites, Abortions in Russia before and after the fall of the Soviet Union, „Miscellanea Geographica” 2004, t. 11, s. 218.

114 Zob. Summary of Reported and Estimated Abortions Worldwide, through December 2018 compiled by Wm. Robert Johnston last updated 31 December 2018, http://www.johnstonsarchive.net/, dostęp: 10.10.2020 r.

115 Zob. A. Szabaciuk, Polityka ludnościowa Federacji Rosyjskiej w kontekście kryzysu ukraińskiego, „Wschodni Rocznik Humanistyczny” 2017, t. 14, s. 143-158.

116 Zob. Rosja: Państwo i Cerkiew podpisały umowę o zapobieganiu aborcji, https://www.hli.org.pl/, dostęp: 18.12.2020 r.

117 Zob. B.S. Mazzetti, „Repackaging the Patriarchy”: A Comparative Analysis Between Soviet and Contemporary Russian Reproductive Health Policies and Ideologies, Nev York 2015, s. 38-49.

118 Zob. O. Sobolevskaya, Rewolucja antykoncepcyjna. Jak spadły wskaźniki aborcji w Rosji?, https://iq.hse.ru/, dostęp: 8.10.2020 r.

119 Zob. Demographics of Russia, https://en.wikipedia.org/, dostęp: 20.10.2020 r.

120 Tamże.

121 Zob. Cerkiew otworzy nocne kluby. Bez wódki i rozpusty, https://wiadomosci.dziennik.pl/, dostęp: 8.10.2020 r.

122 Zob. M. Gołębiowska, Prognoza 2100. Europa Środkowa i Wschodnia najszybciej wyludniającym się regionem świata, https://ies.lublin.pl/, dostęp: 8.10.2020 r. Instytut Pomiarów i Ocen Stanu Zdrowia (The Institute for Health Metrics and Evaluation) przy Uniwersytecie Waszyngtońskim, finansowanych przez Fundację Billa i Melindy Gatesów w swych badaniach przywołują emigracje do Europy Zachodniej, szczególnie przez młodzież i niski wskaźnik dzietności. Obecnie dostrzegamy skutki, które miały i maja miejsce w wielu krajach świata. Ale trzeba powrócić do przyczyn takiego stanu rzeczy. To w swych badaniach demografowie pomijają, podobnie jak Fundacja Billa i Melindy Gatesów. Wskaźniki dzietności zmalały z powodu antykoncepcji, którą propagują organizacje aborcyjne, liczba ludności pomniejsza się poprzez aborcję i „edukację seksualną”. To są trzy podstawowe czynniki depopulacji świata. Do niego możemy dodać masową deprawację dzieci i młodzieży w klubach nocnych, które rozsiane są prawie we wszystkich krajach świata. Czynnik deprawacyjny młodego pokolenia odgrywa kluczową rolę w depopulacji świata.

123 Zob. W. Majdański, Rodzina wobec nadchodzącej epoki, Suchary 1946, s.15.

124 Zob. A. Zischka, Japonia, Warszawa 1936, s. 6.

125 Tamże, s. 38-39.

126 Tamże.

127 Zob. Aborcja w Japonii, https://en.wikipedia.org/, dostęp: 5.10.2020 r.

128 Zob. Z. Januszowski, Japonia, Lwów 1904, s. 28-31.

129 Tamże, s. 243.

130 Tamże, s. 245.

131 Tamże.

132 Tamże.

133 Zob. T.R. Malthus, Prawo ludności, wydał, objaśnił i poprzedził przedmową A. Krzyżanowski, Warszawa 1925, s. 22.

134 Zob. Statystyka ruchu ludności Japonii, wiki/Demography_of_Japan, dostęp: 16.08.2020 r. Inny adres jest w bibliografii i żaden nie działa

135 Japan Family Planning Association, https://www.ippf.org/, dostęp: 20.10.2020 r. 

136 Zob. Ciąża, aborcja, antykoncepcja i tabletka po w Japonii, https://rodzinawswiat.pl/, dostęp: 5.10.2020 r.

137 Zob. Manifest Młodzieżowy IPPF, http://www.ippf.org/en, dostęp: 6.10.2020 r.

138 Zob. Y. Toda, The Japanese Motherhood Myth and Its Effects on Women and Family in Contemporary Japan, „Tatsuyama Women’s Gakuen” 2012, nr 43, s. 59-68.

139 Zob. Koronawirus nie zatrzymał obrońców życia. W Japonii manifestowano wartości pro-life, https://www.pch24.pl/, dostęp: 7.10.2020 r.

140 Zob. Summary of Reported and Estimated Abortions Worldwide, through December 2018 compiled by Wm. Robert Johnston last updated 31 December 2018, http://www.johnstonsarchive.net/, dostęp: 10.10.2020 r.

141 Zob. K. Karolak, Opozycja zgłasza ustawę legalizującą małżeństwa tej samej płci, https://japonia-online.pl/, dostęp: 6.10.2020 r.

142 Zob. Ludność Japonii, https://en.wikipedia.org/, dostęp: 5.10.2020 r.

143 Zob. Population Projection for Japan, http://www.ipss.go.jp/, dostęp: 5.10.2020 r.