Dyskoteki lokalne

Uczestnictwo młodych w klubach nocnych w Polsce ma praktycznie charakter masowy. Dyskoteki i kluby noce tygodniowo mogło odwiedzać około 2,5  mln młodzieży.

A było jeszcze wiele dyskotek znacznie mniejszych, praktycznie w każdej miejscowości. Do tego należy dodać mniejsze dyskoteki, których w powiecie było od kilku do kilkunastu, praktycznie w każdej większej miejscowości. Jeden z dziennikarzy na łamach portalu internetowego pisał: „Dyskotek takich jak Mega Music czy Energy 2000 na polskich wsiach jest kilkaset, w każdej co tydzień bawi się co najmniej tysiąc osób”[1]. Przyjmijmy, że w powiecie takich dyskotek było 10. W powiatach o większym zaludnieniu było ich więcej o mniejszym było ich mniej. Ale 10 to liczba adekwatna do minionej przeszłości dyskotekowej w Polsce.  Przyjmując, że w mniejszych miejscowościach bawiło się na jednej dyskotece około 400 osób, to w skali całego kraju tygodniowo uczestniczyło w tych dyskotekach około 1,5 mln młodych osób.  A zatem, dyskoteki i kluby noce tygodniowo mogło odwiedzać około 2,5  mln młodzieży. Udział młodych był rotacyjny, pewna grupa się powtarzała, a wielu uczestniczyło w nich co jakiś czas. A zatem, jaka część młodych Polaków była poddana systematycznej deprawacji? 

W „Tygodniku Siedleckim” czytamy: „Z oddali słychać tylko bum, bum, bum… To dźwięk basów z pobliskiej dyskoteki. Dyskoteki, które rozrzucone po wsiach, powstawały w magazynach PGR-ów, remizach i opuszczonych budynkach GS. Dzisiejsza młodzież tabunami, w niemal każdą sobotę, bawi się wśród kolorowych laserów w rytmach techno albo dance. Pijaństwo, krótkie spódniczki, spoceni chłopcy żłopiący piwo i patrzący na wywijające dziewczyny”[2].  Dalej czytamy: „Czasem dyskotekowy, jednorazowy seks po imprezie. Tak dziś wyglądają  dyskoteki na wsi. Sobota. Godzina 21. Zaczyna się disco. Parking zapełnia się samochodami. Odsztyftowane panienki, wyżelowani chłopcy. Niektórzy już są na rauszu. Inni piją w samochodzie pod dyskoteką. Za chwilę ogarnie ich szaleństwo. Głośna muzyka, tańce i podryw na całego.  I tak co sobotę. Do białego rana. Na co dzień budynki wiejskich dyskotek to zwykłe ciche miejsca. W sobotę zmieniają się nie do poznania. Zjeżdżają się małolaty, by w transowych rytmach muzyki zapomnieć o szarym świecie. I to wszystko tylko za 5, 8, czy 12 złotych wstępu.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, gdy wchodzi się na taką wiejską dyskotekę, to tłum spoconych małolatów i muzyka, która nie jest podobna do niczego. Na wiejskiej dyskotece nie ma już disco polo, muzyki biesiadnej, jak to było jeszcze niedawno. Teraz to techno… które skutecznie wybija serce z rytmu. DJ coraz krzyczy „jAAAzda”, a tłum szaleje. Parking przed dyskoteką z godziny na godzinę zapełnia się. Na bramce (czyli wejściu do dyskoteki) stoi kilku osiłków – to ochroniarze. Często są obiektem westchnień miejscowych dziewczyn. Raz czuli na ich zaloty – raz nie. – Małolaty same nas wyrywają. Albo chcą wejść za darmochę, albo mają na nas chrapkę. Nieraz bierze się taką laseczkę na tył samochodu i jazda – każdy z nas ma z jednej uciechę. Lubią to, mówię ci – śmieje się obleśnie jeden z łysych wyrostków”[3].

Na dyskotekach bywało bardzo różnie, alkohol można było kupić bez problemu, zarówno nastolatkowie, jak i ci mający już powyżej 18 lat. Nie było problemów z dystrybucją narkotyków różnego rodzaju[4], dopalaczy[5],  a także  dochodziło bardzo często do czynów sodomskich.  Marta Kowalczyk w swej pracy „Desakralizacja kościołów. Rytuał sacrum czy profanum?”,  opisuje miejsce naznaczone modlitwą od wielu lat, które  raptem stało się kultem szatana. I to przez młodzież pochodzącą z polskiego od ponad tysiąca lat chrześcijańskiego narodu,  która była ochrzczona i bierzmowana. W byłym kościele poewangelickim w latach 90. ubiegłego wieku,  w miejscowości położonej niedaleko Wąbrzeźna, we wsi Wieldządz   odbywały się również mniej lub bardziej dwuznaczne konkursy i dyskoteki. Świątynię na początku lat 90. zamieniono na dyskotekę. „Z zewnątrz budynek pozostał niezmieniony, natomiast w środku wykopano dół, w którym ustylizowane na diabły kobiety staczały pojedynki w czarnym kisielu” – podaje autorka[6].

Dalszy opis jeszcze bardziej przeraża bezmyślnością włodarzy i miejscowego duszpasterza, „Na miejscu ambony wygospodarowano stanowisko dla didżeja, w tylnej części ołtarza z zachowaną oryginalną częścią prezbiterium znalazło się miejsce na męską toaletę[7]. Nad ołtarzem znajdował się niegdyś chór, po przebudowie utworzono drink-bar. Zakrystię przerobiono na szatnię, wyjście ewakuacyjne na przejście do toalety. Ściany ozdobiono fotografiami i plakatami reklamującymi dyskotekę. Na placu przykościelnym znajdował się cmentarz, nowi właściciele zsunęli tablice nagrobne na jedną stertę (szczątków nie ekshumowano), by na przygotowanym placu wybudować parking. Na otwarcie dyskoteki 2 października 1993 roku przybyło prawie dwa tysiące gości, m.in. przedstawiciele władz samorządowych, a proboszcz z sąsiedniej Płużnicy dyskotekę poświęcił”[8]. Świątynię kupił były mieszkaniec, obywatel Niemiec, który w 1993 r. urządził w niej dyskotekę, profanując również cmentarz. Jakie świadectwo poszanowania miejsc sakralnych dało starsze pokolenie Polaków, ks. proboszcz z pobliskiej Płużnicy i włodarze  gminy? Był to jasny sygnał, że nie ma miejsc świętych.  Wszystko można zniszczyć, można poszargać wszelkie świętości, nawet cmentarz. Ale co dalej? Z kolei „Express Bydgoski” pisał w 2005 roku, że w dawnym kościele ewangelickim na specjalnych podestach „(..) wyginały się zgrabne blondynki, a panowie brali udział w wyborach mistera mokrych majteczek”.  „Na koniec chłopaki ściągają galoty. Wprawdzie są odwróceni do publiczności tyłem, ale w lustrach i tak wszystko widać. Laski aż piszczą z radości” – relacjonował  gazecie ówczesny właściciel dyskoteki[9].

 A zatem deprawacja trwała bez żadnych ograniczeń, a ci, którzy mieli odwagę protestować i stawać w obronie prawa Bożego, byli obśmiewani i zamykano im skutecznie usta. Przede wszystkim duchownym Kościoła rzymskokatolickiego i rodzicom, którzy bronili swych dzieci przed deprawacją.  Ale,  czy mogło być inaczej, jeśli media były w rękach deprawatorów zagranicznych, którzy na rynek prasy polskiej każdego dnia dostarczali  miliony egzemplarzy czasopism o treści erotycznej.  Przez wieki starano się zniewolić Polaków na różne sposoby, a to przez okupację, a to przez zabory, a to przez system bolszewicki. Bywało bardzo różnie, ilu Polaków kolaborowało z okupantem, ale znaczna większość narodu polskiego zachowywała  godność własną i godność Polaka, nie dawała się zniewolić ani zdeprawować. Bo sumienie ukształtowane na prawie Bożym nie pozwalało na zdradę[10]

 Śmiem twierdzić, że to, co się stało w ciągu ostatnich trzech dekad, w latach dziewięćdziesiątych XX w. i dwóch pierwszych dekad XXI w.,  nie ma sobie równych w dziejach Polski. Dokonano zniewolenia poprzez deprawację ponad 80% młodych Polaków, i to w różnej skali. Wielu z tych młodych ludzi nie podejmie żadnych odpowiedzialnych zadań w społeczności na rzecz ogółu, nie założy rodziny, nie będzie budowało wspólnego dobra, a będą utrzymywani przez ośrodki pomocy społecznej. Ponadto wielu będzie potrzebowało stałej opieki psychologicznej, psychiatrycznej czy ośrodków terapeutycznych.  Kto doprowadził do takiego stanu rzeczy? Jaki to byłby gospodarz, który pozwoliłby na zniszczenie swego gospodarstwa, poprzez wyprzedawanie ziemi, maszyn, budynków gospodarczych, a członków swej rodziny by narkotyzował, rozpijał i deprawował moralnie. Każdy byłby oburzony takim zachowaniem i posypałyby się słowa krytyki na właściciela gospodarstwa, bo wiadomo, że prowadzi to do samozagłady. A zatem, kim byli nasi gospodarze w państwie, nasi prezydenci, nasi premierzy, nasi ministrowie? A kim byli włodarze władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych, że pozwalali na deprawację największego skarbu, który posiada każdy naród, na deprawację dzieci i młodzieży. Deprawację na skale masową. Na 1055 lata naszych dziejów, deprawacja ostatnich 30 lat doprowadziła do zniszczenia rodziny, małżeństwa, a przede wszystkim do braku dzieci. Społeczeństwo polskie się starzeje w tempie błyskawicznym, pozbawione jest dzieci i młodzieży. Dramat narodu.    

Kto stoi za deprawacją młodego pokolenia Polaków ? Warto tu przywołać sporządzony przez dziennikarzy w 2003 r. mini raport: „(…) Dyskoteki należące do gangsterów dzielą się na dwie kategorie. Do pierwszej należą te, w których robi się wielkie interesy (jest ich 8-10 w Polsce). Muszą być czyste, nie handluje się tam narkotykami, sprzedaje legalny alkohol i papierosy, nie toleruje burd. Żaden z tych lokali nie może zwracać na siebie uwagi. Nie znaczy to, że osoby bywające w takich miejscach są bezpieczne. Tam m.in. typuje się ludzi zamożnych, którzy potem są okradani albo wciągani ─ najczęściej szantażem ─ w przestępcze interesy. Takim gościom podsuwa się należące do gangu dziewczyny. W ten sposób w warszawskiej dyskotece należącej do Jeremiasza Barańskiego (Baraniny) przedstawiono Jackowi Dębskiemu, wówczas ministrowi sportu,  Halinę G. (Inkę), która potem przyczyniła się do jego śmierci.

W lokalach drugiego typu odbywają się regularne zadymy, bo to odciąga uwagę od miejsc, gdzie robi się poważne interesy. Często te dyskoteki są zresztą przez bossów gangów dzierżawione ich żołnierzom. W rozróbach w dyskotekach co roku ginie prawie 50 osób[11], a liczba rannych przekracza 5 tys. Latem w każdy weekend dochodzi do co najmniej 20 awantur i bójek. W ruch idą noże, kije bejsbolowe, butelki, stoły i krzesła. Najczęściej gangsterzy stają się współwłaścicielami dyskotek, proponując ich właścicielom ochronę. Oporni zmuszani są do współpracy siłą lub szantażem”[12].

Rok 2019 nie różni się wiele od poprzednich. Przede wszystkim miejsca turystyczne nasycone są dyskotekami, gdzie nadal dochodzi do deprawacji młodego pokolenia Polaków. Kilka minut po północy w połowie  lipca 2019 r. od portu we Władysławowie słychać dość głośną muzykę, która dobiega z dwóch dużych namiotów. Tej nocy zgromadziło się tam kilka tysięcy młodych osób. Najmłodsi może mają 15 lat. Największa grupa to dwudziestolatkowie. Muzyka techno. Kilkaset osób bawi się wprowadzona w hipnozę czy trans poprzez muzykę. Prowadzeni są jak na sznurku, poprzez didżeja. Wokół namiotów widać pełno pijanej młodzieży, wielu z nich straciło już kontakt z rzeczywistością. Słychać przekleństwa, wyzwiska, kłótnie. Ktoś tam w oddali szarpie się z innym uczestnikiem dyskoteki. Widać sceny sodomskie. Znarkotyzowana i pijana młodzież od godziny drugiej rozchodzi się po okolicy. Krzyczy, przeklina, wyzywa się nawzajem. Na sąsiednich ulicach oddalonych od owych namiotów, około kilometra widać dantejskie sceny. Stróżów prawa nie widać. Rzucane są puszki po piwie, niszczone ogrodzenia. Nikt nie reaguje. Dzika muzyka cichnie o godzinie 5. nad ranem. Zdeprawowana młodzież błąka się po ulicach krzycząc i przeklinając, niszcząc wiele rzeczy. Jedna z wielu scen, które dzieją się w naszych miasteczkach i wioskach. Tu rodzi się pytanie, dokąd to wszystko doprowadzi? Dlaczego jesteśmy tak naiwni, mało odpowiedzialni za przyszłość Polski. Kto stoi za deprawacją i zniewoleniem duchowym kolejnego pokolenia Polaków? Czy nadal będziemy biernie przyglądać się temu, co niszczy naród Polski. Toczy się istna wojna kulturowa o duszę Polaków. Z bólem trzeba przyznać, że w obecnym czasie przegrywamy ją. Tracimy swą tożsamość narodową, dumę i dziedzictwo narodowe.  Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne spustoszenie dokonało się w polskim narodzie. Czy jesteśmy w stanie podnieść się z tego upadku?

Poniżej zaprezentuję liczbę klubów nocnych w poszczególnych województwach. Wielkość klubów jest bardzo różna, są kluby nocne, które jednorazowo goszczą na swych parkietach kilka tysięcy osób (Przytkowice – Energy 2000, około 5 tys. uczestników; Katowice – Energy 2000, około 5 tys. osób; Sypniewo k. Ostrołęki – Club Capitol, 3 tys. osób; Wilga k. Grójca ─ Mega Music[13], około 4 tys. osób; Elbląg – Yolo, 1 tys. osób), ale są takie, w których bawi się kilkaset osób (Wysoka k. Pasłęka ─ Klub Arena, 450 osób, Elbląg – Epoka, 500 osób czy Korsze – Arena, 600 osób; Elbląg – Astoria, 100 osób). 

Liczba klubów nocnych w poszczególnych województwach na 2019 r.

L.p.WojewództwoLiczba klubów nocnychSzacunkowa liczba miejsc w klubach nocnych
 Dolnośląskie221110 500
 Kujawsko-Pomorskie14974 500
 Lubelskie13366 500
 Lubuskie4924 500
 Łódzkie14472 000
 Małopolskie322161 000
 Mazowieckie272136 000
 Opolskie9246 000
 Podkarpackie15879 000
 Podlaskie7738 500
 Pomorskie285142 500
 Śląskie418209 000
 Świętokrzyskie8944 500
 Warmińsko-Mazurskie12060 000
 Wielkopolskie205102 500
 Zachodniopomorskie203101 500
 Razem:29371 468 500
Źródło: Klubowa Mapa Polski, https://www.seciki.pl/klubowa_mapa.html, (dostęp: 25 .03. 2019 r.); Obliczenia własne.

Do tych danych jesteśmy zobowiązani doliczyć festiwal muzyczny organizowany przez Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Kostrzyniu nad Odrą, pod nazwą Przystanek Woodstock (w latach 1995-2017), który od 2018 r. jest organizowany pod nazwą Pol’and’Rock Festival. Pierwsze edycje festiwalu odbyły się w Czymanowie (1995 r.), Szczecinie (1996 r.), Żarach (1997-2003) z wyjątkiem 2000 r., wówczas odbył się w Lęborku. Od 1995 r. każdego roku gromadzi się kilkaset tysięcy osób na festiwalu, który ma bardzo różne oblicza[14]. W roku 2019 w festiwalu według organizatorów uczestniczyło 750 tys.,[15] a według policji 285 tys.[16].

Obliczmy  szacunkową liczbę osób, która jednorazowo może się bawić w Polsce w klubach nocnych. Jeśli w jednym klubie nocnym w Polsce średnio może się bawić 500 osób, to jednorazowo w klubach nocnych w granicach Polski może się bawić około 1, 47 mln osób.  Około 10% klubów nocnych zaprzestało swej działalności, z bardzo różnych powodów[17], mimo to nadal liczba uczestników jest dość duża i stanowi około 1, 32 mln osób.  Do liczby całorocznych klubów nocnych, trzeba doliczyć sezonowe kluby nocne, które powstają najczęściej w miejscach turystycznych, gdzie przybywa dużo turystów. W skali ogólnopolskiej takich sezonowych klubów możemy naliczyć około 180, nadbrzeże Morza Bałtyckiego, Mazury czy większe ośrodki wypoczynkowe.  W miejscach tych gromadzi się od kilkuset osób do kilku tysięcy. Jeśli przyjmiemy, tak jak poprzednio, że jednorazowo w danym klubie nocnym bawi się 500 osób, to łącznie otrzymujemy około 90 tys. miejsc na parkiecie. A zatem łącznie w okresie wakacyjnym jednorazowo może bawić się w klubach nocnych ponad 1,5 mln osób.

Jakie grupy wiekowe dominują w klubach nocnych? Najliczniejszą grupę stanowi młodzież od 15. do 24. roku życia, około 70%, a  30% stanowią starsi[18]. A zatem grupa młodzieży do 24. roku życia w zabawach nocnych liczyła około 925 tys., a powyżej 24 lat około 395 tys. osób.

W roku 2018 grupa wiekowa od 15. do 24. roku życia w  Polsce liczyła nieco ponad  4 mln  osób[19]. Z tej grupy wiekowej w klubach nocnych mogło się bawić jednocześnie 22 % z ogólnej liczby. Z przeprowadzonych badań w latach 2018-2019 wynika, że z tej grupy wiekowej nieco ponad 80% uczestniczyło przynajmniej raz w zabawie w klubie nocnym (co stanowiło około 3,2 mln osób), dwa razy około  67% młodych z ogólnej liczby, co stanowiło 2,68 mln osób[20].  Uczestnictwo młodych w klubach nocnych w Polsce ma praktycznie charakter masowy.

© Ks. Krzysztof Bielawny


[1]     Zob. S. Czubkowska, T. Czukiewski, Dyskoteki zmartwychwstały, https://wiadomosci.wp.pl/dyskoteki-zmartwychwstaly-6036597366297729a (dostęp: 4.04. 2019 r.)

[2]     Zob. M. Celińska, Cosik świci, cosik błysło, pewnie we wsi będzie disco!, „Tygodnik Siedlecki” 2009, nr 41.

[3]     Ibidem.

[4]     Zob. Seks na małej wsi, „Wprost” 2011, nr 10, s. 53-55.  Autor tekstu zaczął swój tekst słowami, „Muzyka – pod nóżkę. Piwo za cztery złote. Tabletki ecstasy za pięć. Numerek z pijaną dziewczyną za darmo. W każdy weekend polska wieś tańczy, śpiewa, ćpa, pije na umór i uprawia przygodny seks”.

[5]     Zob. Dopalacze na dyskotece? Dwie osoby w szpitalu, moje-dzialdowo.pl/artykuly/dopalacze-na-dyskotece-dwie-osoby-w-szpitalu-3250399 (dostęp: 4 .05. 2019 r.).  Dwoje młodych było uczestnikami dyskoteki w Płośnicy; Zob. Handlarze dopalaczami zatrzymani przed zielonogórską dyskoteką, „Gazeta Lubuska”, https://gazetalubuska.pl,  (dostęp: 4 .05. 2019 r.); Zob. Takie dopalacze popularne są m.in. wśród bywalców klubów i dyskotek, https://wiadomosci.wp.pl,  (dostęp: 4 .05. 2019 r.).

[6]     Zob. M. Kowalczyk, Desakralizacja kościołów. Rytuał sacrum czy profanum?, „Nurt” 2011, nr 2, s. 222-223.

[7]     Tak samo czynili żołnierze Armii Czerwonej w 1945 r. idąc na Berlin. Bardzo często zamieniano kościoły na stajnie a za ołtarzem organizowano toaletę. Zob. K. Bielawny,  Niezwyciężone sanktuarium, s. 39.

[8]     Zob. M. Kowalczyk, Desakralizacja kościołów. Rytuał sacrum czy profanum?, „Nurt” 2011, nr 2, s. 222-223.

[9]       Zob. J. Ceglarz, Kiedyś kościół, później popularna imprezowania, dziś na sprzedaż. Ciekawa oferta na Kujawach. www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rink-weis-kosciol-na-sprzedaz,80,0,2207056.html (dostęp: 22 .04. 2018 r.)

[10]   Zob. K. Bielawny, Refleksje nad Pięcioma Prawdami Polaków, WWA 2017, nr 146, s. 142-147.

[11]   Do tej liczby należy dodać liczoną w dziesiątkach liczbę osób, która ginie w wypadkach samochodowych w powrotach z dyskotek, pod wpływem narkotyków, alkoholu czy odurzenia muzycznego.

[12]   Zob. P. Kudzia, G. Pawelczyk, Dyskotekowy odlot, „Wprost” 2003, nr 23.

[13]   Klub swą działalność prowadzi od 23 lat.

[14]            W 1995 r. w festiwalu uczestniczyło 3 tys. osób, w 1996 r. – 20 tys., w 1997 r. – 50 tys., 1998 r. – 150 tys., w 1999 r. – 250 tys., w 2000 r. – 1 tys. (Dziki Przystanek Woodstock), w 2001 r. – 120 tys., 2002 r. – 250 tys., 2003 r. – 400 tys., 2004 r. – 400 tys., 2005 r. – 300 tys., 2006 r. – 150 tys., 2007 r. – 250 tys., 2008 r. – 300 tys., 2009 r. – 450 tys., 2010 r. – 350 tys., 2011 r. – 700 tys., 2012 r. – 550 tys., 2013 r. – 500 tys., 2014 r. – 750 tys., 2015 r. – 210 tys., 2016 r. – 300 tys., 2017 r. – 400 tys., 2018 r. – 700 tys. i w 2019 r. – 750 tys. W latach 1995-2019 w festiwalu uczestniczyło około 8,3 mln osób (podane dane pochodzą tylko od organizatorów). Spora część uczestników przybywała z Niemic. 

[15]     „Jest nas tutaj 750 tys. ludzi”. Zakończył się 25. Pol’and’Rock Festival, https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-08-04/jest-nas-tutaj-750-tys-ludzi-zakonczyl-sie-25-polandrock-festival/ (dostęp: 26 .03. 2020 r.)

[16]  Zob.  M. Maludy, Policyjny raport  ze zdarzeń na XXV „Pol’and’Rock”, https://www.policja.pl, (dostęp: 26. 03. 2020 r.)

[17]   Po przeprowadzeniu kilkudziesięciu rozmów telefonicznych z właścicielami klubów nocnych, niektórzy z nich oświadczali, że obecna młodzież za dużo czasu spędza przy komputerach, i dlatego w tym upatrują  przyczynę niskiej frekwencji i potrzebę zamknięcia klubu np. Stara Wieś k. Węgrowa.

[18]   Obliczenia własne na podstawie danych z kilkudziesięciu klubów nocnych otrzymanych od menadżerów.

[19]   Zob. Rocznik demograficzny, Warszawa, 2019, s. 136.

[20]   Badania przeprowadzono wśród młodzieży studenckiej, szkół średnich i ostatniej klasy szkoły podstawowej. Badaniom poddano 637 osób w 17 województwach. Obliczenia własne.