Liczebność Polaków do 1772 r.

Największą bolączką w dziejach Polski, była zawsze, niewielka liczba mieszkańców.

W początkach państwowości polskiej  w X i XI stuleciu liczba ludności zamieszkującej nasz kraj wahała się w granicach 700 tys. Powierzchnia Polski wynosiła około 145,6 tys. km2. A zatem na 1 km2 przypadało 5 osób[1]. A sąsiedzi z Zachodu, Niemcy, w latach 1024-1025  liczyli  około 3,5 mln mieszkańców, na obszarze 350 tys. km2. Na 1 km2 przypadało około 10 osób. Już przed tysiącem lat byliśmy narodem mniej licznym od Niemców. U nich było pięć razy więcej kołysek niż w Polsce, czyli stosunek 1:5.  A wiadomo, że teren gęściej zaludniony rozszerza się w tym kierunku, w którym mniej ludzi mieszka. Przez całe stulecia byliśmy narodem mniej licznym niż Niemcy. Ciągle jest nas stanowczo za mało[2]. Za czasów Wł. Łokietka (1320-1333) mieszkało w granicach Polski około 1,4 mln ludności, z czego Polacy liczyli 51% ogólnej liczby mieszkańców, co dawało około 700 tys. osób[3]. Jakim ludem byli Polacy? Odnajdujemy krótką charakterystykę ludu polskiego, sporządzoną w latach dwudziestych XX w., u ks. Antoniego Rewera, męczennika socjalizmu nazistowskiego i błogosławionego, który pisał: „Lud gościnny, otwarty, dobrotliwy, brzydzący się chciwością, poprzestający na małym, na tym, co mu niosła rola, pasieka, jezioro i las, lud niefrasobliwy, zabawiający się od kolebki do grobu śpiewem, muzyką, tańcami, pozbawiony przy tym zmysłu krytycznego, zdolności wnikania w dusze przybyszów, gołębie serce Weneda dało się łatwo wyprowadzić w pole i obdzierać ze skóry, tym bardziej, że oprawca był zręczny i umiał się sprytnie maskować”[4]. Charakter ludu polskiego niewiele zmienił się przez stulecia.

Za czasów Kazimierza Wielkiego (1333-1370) straciliśmy Śląsk i Pomorze, pomniejszyła się liczba mieszkańców, połowa Polaków pozostawała pod zaborami. W 1340 r. liczba Polaków wynosiła około 1,5 mln mieszkańców[5]. Sąsiadujące z Polską Niemcy liczyły wówczas 8,5 mln, a Rosja około 12 mln[6]. Łatwo traciliśmy nasz potencjał narodowy w postaci ludności i ziem.

W wieku XV rodziny polskie były wielodzietne. Polska zdobywała nowe obszary, w kierunku Bałtyku i Morza Czarnego. Osiągamy Bałtyk. Rodziny szlacheckie w tym czasie są duże. Jan Długosz pochodził z rodziny, gdzie oprócz sióstr było trzynastu braci. Ojciec Mikołaja Reja miał jedenaścioro rodzeństwa. Marcin Zborowski, kasztelan krakowski, ojciec Samuela miał ośmiu synów i tyleż samo córek.  Podobnie było w innych rodzinach. Jednak wojny dziesiątkowały rody do tego stopnia, że wiele z nich zupełnie wygasało[7].  Do wygaśnięcia rodów przyczyniła się także ogromna śmiertelność wśród dzieci poprzez różne choroby. Z powodu częstych chorób i zaraz żenili się nasi przodkowie wielokrotnie i wdowy kilkakrotnie za mąż wychodziły. Liczne potomstwo było symbolem szczęśliwego małżeństwa i błogosławieństwa Bożego[8]. Mimo wielu przeciwności, rody polskie przyjmowały dzieci z wielką radością.  Dlatego też Polska mogła zdobywać nowe obszary, bo miał nimi kto zarządzać.  

W połowie XVI stulecia państwo polsko-litewskie obejmowało około 1 mln km2, byliśmy jednym z największych państw Europy po Rosji i Imperium Osmańskim. Byliśmy potęgą polityczną, ekonomiczną, militarną i duchową. W połowie XVI stulecia Polska liczyła około 3,5 mln mieszkańców, a ówczesne rody szlacheckie liczyły około 528 tys., co stanowiło około 15% społeczeństwa polskiego[9].  Naszą potęgę zawdzięczamy m.in.  wielodzietnym rodzinom z poprzedniego stulecia. Do drugiej połowy XVII stulecia ludność polska niewiele wzrosła. Graniczyliśmy z Turcją nieopodal Kamieńca Podolskiego, a z Rosją nieopodal Kijowa. Brak dynamizmu demograficznego wśród Polaków spowodował regres społeczny, duchowy i polityczny. Traciliśmy ziemie i stawaliśmy się coraz mniej liczni i słabsi.

W przededniu I rozbioru Polski mieliśmy około 12 mln mieszkańców[10]. Spadła także liczba szlachty[11], która liczyła około 300 tys. osób[12].  Mieszczaństwo i miasta w tym czasie w Polsce  nie odgrywały ważnej roli. Mniej miast  niż u nas było w Rosji, Skandynawii i na Węgrzech, wszędzie znaczną część ludności miejskiej stanowili Żydzi. Dość sporo miast i miasteczek można było odnaleźć w Galicji, jeszcze w województwach zachodnich i centralnych, ale na Litwie, Podlasiu, Wołyniu, Podolu i na Ukrainie miasta były rzadkością. Największe miasta w Polsce przedrozbiorowej były niewielkie liczebnie. Najznaczniejszymi miastami w 1772 r. w Polsce były: Gdańsk – 80 tys. mieszkańców, Warszawa mająca 66 tys., Wilno – 22 tys., Lwów – 20 tys., Toruń – 20 tys., Kraków – 10 tys.[13], Elbląg – 10 tys., Jarosław – 10 tys., Poznań – 8,3 tys., Lublin – 7 tys., Kalisz – 5 tys.[14].  W każdym z tych miast ponad połowę[15] ludności stanowili Żydzi[16].

A nasi sąsiedzi w 1772 r. liczyli: Rosja, w części europejskiej, około 29 mln mieszkańców i około 400 tys. żołnierzy; Prusy Fryderyka  ─ 20 mln osób i 186 tys. żołnierzy, a monarchia  austriacka w roku 1740  ─ około 20 mln mieszkańców na obszarze 530 tys. km2 i około 200 tys. żołnierzy[17].  Rzeczpospolita w roku 1772 liczyła około 12 mln ludności na obszarze 733 km2. Na 1 km2 przypadało 16 osób[18]. W roku 1791 mieliśmy 69 -tysięczną  armię[19].

Prusy, Austria i Rosja w roku pierwszego rozbioru Polski miały  około 70 mln mieszkańców, natomiast my  tylko około 12 mln.  Nasi zaborcy mieli  786 tys. żołnierzy, a  my wysyłaliśmy ku nim zaledwie 69-tysięczną armię, jak to nazwał W. Majdański – „taki patrol”[20]. Polska upadła, bo nie miał jej kto bronić, nie było dla niej ratunku. Było nas stanowczo za mało. A ponadto utraciliśmy w XVII w. Inflanty za Dźwiną, województwo Smoleńskie i Czerniechowskie, zadnieprzańskie Ukrainy i Kijowa, a w roku 1770  utraciliśmy również Spisz[21].   Gdyby przez 150 lat przed pierwszym rozbiorem Polski był przynajmniej ślimaczy przyrost naturalny, mielibyśmy znacznie więcej ludności na ziemiach Polski, być może nie byłoby rozbioru Polski, a nasze państwo by inaczej funkcjonowało. Ale niestety, depopulacja doprowadziła do słabości państwo, które jeszcze tak niedawno, bo w XVI stuleciu było potęgą w Europie.

© Ks. Krzysztof Bielawny


[1]     Zob. GUS, Historia Polski w liczbach, s. 23.

[2]     Zob. W. Majdański, Kołyska i potęga, s. 22.

[3]         Zob.E. Vielrose, Ludność Polski od X do XVIII wieku, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”, 1957, nr 1, s. 3–49.

[4]     Zob. A. Rewera, Żydzi w Polsce, Kalisz 1924, s. 7.

[5]     Zob. P. Guzowski, Stan i perspektywy badań nad liczbą ludności Polski w późnym średniowieczu i w początkach epoki nowożytnej, „Przeszłość demograficzna Polski” 2015, nr 2, s. 11-14. W analizie P. Guzowskiego czytamy, że w połowie XIV stulecia było nas około jednego miliona, zaś Tadeusz  Landenberger podaje, że w czasach Kazimierza Wielkiego było nas około 1,5 mln (w kraju i za granicą). Zob. T. Landenberger, Zaludnienie Polski na początku panowania Kazimierza Wielkiego, Lwów 1930, s. 7-15.   W opracowaniu GUS-u „Historia Polski w liczbach,  na str. 20 odnajdujemy inne dane, że obszar Polski w 1350 r. zamieszkiwało około 2 mln mieszkańców (wraz z lennem mazowieckim).  

[6]     Zob. GUS, Historia Polski w liczbach, s. 20.

[7]     Zob. A. Górski, Cnoty i wady narodu polskiego, Warszawa 1935, s. 29-30.

[8]     Ibidem.

[9]     Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski przedrozbiorowej, PL 1871, z. 11, s. 574.

[10]   Zob. GUS, Historia Polski w liczbach, s. 20: Zob. Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski, s. 574.

[11]   Zob. E. Vielrose, Przyczynek do demografii szlachty polskiej, „Przegląd Statystyczny” 1938, nr 1-3/4, s. 326-342.

[12]   Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski przedrozbiorowej, PL 1871, z. 11, s. 575.

[13]   Kraków pod koniec panowania Jagiellonów liczył około 30 tys. mieszkańców. Jednak wojny, pożary, zarazy, upadek handlu i że szlachta w miastach nie inwestowała swych środków finansowych spowodowało stopniowy upadek.

[14]   Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski, s. 580-581.

[15]   Zob. W. Majdański, Kołyski i potęga, s. 24. Według Korzona w XVIII stuleciu w państwie polskim mieszkało 4,6 mln Polaków-katolików, 2,79 mln unitów,055 mln prawosławnych, 0,2 mln ewangelików i 0,9 mln Żydów.

[16]   Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski,  s. 581. Za Kazimierza Wielkiego, w XIV w. na Litwie i w Polsce mieszkało około 10 tys. Żydów. W 1789 r. na ziemiach całej dawnej Rzeczypospolitej Żydzi liczyli około 1  mln osób. W liczbie tej byli także Żydzi , którzy przybyli do Polski przed prześladowaniami, było ich około 300 tys.  A więc 70  razy wzrośli Żydzi liczebnie niż za Kazimierza Wielkiego. Gdybyśmy my, jako Polacy wzrośli tak samo w tym czasie, od XIV do XVIII stulecia, co Żydzi w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, to byłoby nas w 1789 r. nieco ponad 100 mln Polaków. Czy przy takiej populacji, ktokolwiek by podnosił na Polskę rękę, czy doszłoby do rozbiorów. Czy rządzącym Rosją, Prusami czy Austrią przyśniłby się jakikolwiek rozbiór Polski? Czy w okresie II wojny światowej, ktokolwiek by podnosił rękę na Żydów?  Zob. S. Sempołowska, Żydzi w Polsce, Warszawa 1906, s. 34; Zob. M. Stecka, Żydzi w Polsce, Warszawa 1921, s. 20-21; Zob. S. Kutrzeba, Sprawa Żydowska w Polsce, Lwów 1918, s. 12-14. Opisuje dość dokładnie dane liczbowe Żydów w Polsce od XIV do XVIII stulecia. Zaznaczając, że przyrost naturalny wśród ludności żydowskiej był większy niż u polskiej.

[17]   Zob. GUS, Historia Polski w liczbach, s. 20; Por. W. Majdański, Kołyski i potęga, s. 23.

[18]   W opracowaniu GUS-u „Historia Polski w liczbach, na str. 20 odnajdujemy inne dane, a mianowicie w 1772 r. Polskę zamieszkiwało około 14 mln  a na jeden km2 przypadało 19 osób. 

[19]   Zob. W. Majdański, Kołyska i potęga, s. 23. Maurycy hrabia Dzieduszycki podaje jeszcze mniejszą liczbę wojska polskiego w przededniu rozbiorów. Miała wynosić 25 200 żołnierzy. Do tego trzeba by dodać, nadworne wojska magnatów polskich, u których stacjonowało po kilka tysięcy nadwornej milicji. Radziwiłłowie na Litwie utrzymywali do 6 tys. nadwornej milicji, podobnie było w Koronie i na Litwie u Sapiehów, Potockich, Lubomirskich, Zamojskich i innych.  

[20]   Zob. W. Majdański, Kołyska i potęga,  s. 24.

[21]   Zob. M. Dzieduszycki, O statystyce Polski przedrozbiorowej, PL 1871, z. 10, s. 520.