Megadyskoteki

Od ponad trzech dekad dzieci i młodzież polską „wychowują” deprawatorzy

Po roku 1990 w skali całego kraju pojawiło się mnóstwo dyskotek. W ciągu tych trzech dekad w Polsce pojawiały się megadyskoteki, w których gromadziła się młodzież od 12.[1] do 30. roku życia, ale bywali i bywają także starsi. Obecnie są dla nich organizowane kluby nocne – 40+.   Wielu z nich było przywożonych autobusami z odległych miejscowości[2]. Młodzież podążała tabunami, pieszo pokonując wiele kilometrów, inni przyjeżdżali samochodami. Dyskoteki organizowano w byłych stodołach, oborach, halach po upadłych PGR-ach czy zakładach pracy. Gromadziło się przy muzyce techno kilkaset, a nawet kilka tysięcy osób[3]. Nie będzie przesadą,  jeśli przyjmę, że jedna tak duża dyskoteka obsługiwała jeden powiat[4].

 W tygodniku „Wprost” z 2011 czytamy: „(…) publika jest spragniona takiej rozrywki, a megadyskoteki działają w każdym powiecie. Niemal wszystkie w starych halach fabrycznych, stodołach, budynkach gospodarskich po PGR-ach. W każdej co tydzień bawi się od kilkuset do  kilku tysięcy osób. Przyciągają ich darmowe autobusy podstawiane przez organizatorów i tani alkohol”[5].  Właściciel jednej z megadyskotek udzielając wywiadu, mówił: „(…) w megadyskotekach bawi się niekiedy pięć-sześć tysięcy ludzi, zyski są ogromne. Bilety kosztują zazwyczaj nie więcej niż 10 złotych, piwo 3-4 złote, mocniejszy alkohol też nie jest drogi. Ludzie dużo piją, a właściciele z jednej imprezy mają w sumie nawet kilkaset tysięcy złotych zarobku”[6].  Dyskoteka w elbląskich kazamatach jednorazowo mogła pomieścić 1,5 tys. ludzi. W inauguracji uczestniczyło 2 tys. osób.  W pierwszych latach czynna była przez cały tydzień[7].

W roku 2000 w Polsce były 373 powiaty.  Jeśli jedna duża  dyskoteka będąca w powiecie[8] obsługiwała około 3000 osób, to mogło uczestniczyć w  dyskotekach  w ciągu tygodnia, w skali kraju w tych gigantycznych dyskotekach około 1 100 000 młodzieży. Pewnie nie we wszystkich powiatach były tak duże dyskoteki, ale w miastach wojewódzkich było ich zazwyczaj więcej.

Jaki był program dyskotek, cóż tam się działo? Odpowiedź uzyskujemy w artykule z 2006 r. zatytułowanym „Dyskoteki zmartwychwstały”: „(…) Jest czwarta rano. Na parkiecie Mega Music wciąż te same osoby, tylko bardziej spocone. To nie alkohol ─ tak działa ekstazy, które odwadnia organizm. My zorganizowaliśmy ekstazy w 25 minut po wejściu. Dla stałych bywalców załatwienie pigułek jest proste jak kupienie piwa. To bardzo ważna <zaleta> dyskotek, bo jak są pigułki, wieczór można uznać za udany. Dla stałych klientów piguła kosztuje zaledwie 3 złote. Ale nawet jak jesteś nowy, a potrafisz się targować, nie zapłacisz więcej niż 10 złotych. ─ Człowieku, Mega Music jest stworzona dla dropsów, to oczywiste ─ zapewnia zachwycony nastolatek z białymi rękawiczkami na dłoniach i jakimś dziwnym pomponem na głowie. ─ Cała Polska kocha piguły, to jest po prostu niekończąca się faza. (….) Właściciele dyskotek zdają sobie sprawę, że narkotyki mogłyby doprowadzić do zamknięcia interesu. Zarazem jednak nie mogą, a zapewne i nie chcą, się ich pozbyć. Chodzi więc o to, by mając stałe dostawy ekstazy, nie dać się na tym przyłapać. A to mogą osiągnąć, tylko mając umowę z większym dostawcą ─ wyjaśnia nam jeden z policjantów z Centralnego Biura Śledczego. Sebastian, jeden z warszawskich dilerów: ─ Kto bez używek chodzi na takie imprezy? Nikt. Część naćpa się wcześniej, a reszta kupi dropsy w środku. Kto to sprzedaje? Taki handlarz jak ja? Nie, mnie wywaliliby stamtąd po dwóch sprzedanych pigsach, skopaliby i naliczyli na dużą sumę. Jak się ma taki ciepły kącik dla paru tysięcy głodnych naćpania misiów, to się takiej kury znoszącej złote jaja nie oddaje. A tu przecież nawet piętnastki jadą na pigułach”[9]. Z relacji medialnych dowiadujemy się, że proceder rozprowadzania narkotyków był powszechny na dyskotekach, miał charakter masowy: „(…) królowały ciacha (extasy) i puder (amfetamina). (…) Ludzie chcieli się pobudzić, chcieli przetrwać imprezę do rana, w czym pomagały im właśnie te specyfiki. W klubie były dwie osoby, które miały wyłączność na rozprowadzanie dragów”[10].

Warto tu nadmienić, że osoby odpowiedzialne za utrzymanie porządku po latach tłumaczą się niepamięcią albo brakiem materiałów źródłowych[11]. Ciekawe? Inni zaś niechętnie udzielają informacji na ten temat. Z pełną premedytacją zataja się informacje o tych tragicznych wydarzeniach.  „Młodszy inspektor Jacek Zamorowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu: Nie ma takich statystyk. Nie prowadzimy ich, tak samo jak nie prowadzimy statystyk na temat skontrolowanych kierowców wracających z imienin u wujka”[12]. Odpowiedź inspektora z 2003 r. jest co najmniej lekceważąca, porównuje powrót tysięcy młodych pod wpływem alkoholu, narkotyków, odurzenia muzyką do imienin wujka. Trzeba być człowiekiem złej woli, by tolerować tyle tragedii i nie widzieć w tym problemu. A może takie było zapotrzebowanie polityczne? I tu bym upatrywał źródła niemocy policyjnej. Choć wypowiedź innego stróża prawa, zastępcy komendanta komisariatu Policji w Dobrzeniu Wielkim, komisarza Kazimierza Maczura   jeszcze bardziej szokuje: „(…) Według nas nie ma problemu związanego z ruchem samochodów prowadzonych przez osoby wracające z dyskotek. Potwierdzają to statystyki”[13]. A jakie statystyki, proszę  podać mi źródło? W rocznych raportach  sporządzonych przez Komendę Główną Policji w Warszawie nie odnajduję ani jednej informacji o wypadkach drogowych z powodu syndromu dyskotekowego. A jeśli tych wypadków jest tak mało, to dlaczego tyle tragedii na naszych drogach spowodowanych syndromem dyskotekowym.  Można przemilczeć, można zataić, można udawać, że takie zjawisko nie występuje na naszych drogach. Jednak Włosi mieli odwagę podać do publicznej wiadomości, ilu młodych zginęło w wypadkach samochodowych wracając z dyskotek do domu. A nasi rządzący, niestety nie, zabrakło odwagi? Masowa deprawacja młodego pokolenia  to rozwój przyszłej Polski. Ból serca.  

Dwaj dziennikarze tak scharakteryzowali w 2003 r. dyskoteki: „(…) to prawdziwe przestępcze kombinaty. Pierze się tam pieniądze, handluje żywym towarem i prowadzi narkotykowy hurt. Kwitnie też paserstwo. Można tam również wynająć zbira, który pobije wskazaną osobę. Można kupić broń, załatwić przemyt tira z papierosami albo kupić dziewczyny do domu publicznego. Gość może też zostać dotkliwie pobity, a nawet zabity, kobieta zgwałcona (w dyskotekach i ich okolicach dochodzi do połowy gwałtów popełnianych w naszym kraju), a praktycznie każdy może być  – okradziony”[14].

© Ks. Krzysztof Bielawny


[1]     Zob. Seks na małej wsi, „Wprost” 2011, nr 10, s. 53-55.

[2]     Ibidem.

[3]     Zob. E. Bochenko, Janów. Dyskoteka Panderoza ożywa dwa razy w roku i przyciąga tłumy, „Gazeta Współczesna” 2016, nr

[4]     Zob. R. Szczęch, Klub Lawa w Puławach na sprzedaż. Ile kosztuje?, Dziennik Wschodni 2017, www.dziennikwschodni.pl/pulawy/klub-lawa-w-pulawach-na-sprzedaz-ile-kosztuje,n,1000203108.html (dostęp: 23 .04. 2019 r.).  O klubie czytamy: „Właściciel jednej z najbardziej znanych dyskotek w powiecie prowadzi rozmowy z nowymi dzierżawcami. (…) Lawa” lata największej świetności miała w latach 90. i na początku nowego tysiąclecia. Była to wtedy największa i najpopularniejsza dyskoteka w regionie, rywalizująca z klubami w Leokadiowie, Parafiance, Parczewie i Lublinie. Do klubu przy ul. Lubelskiej w Puławach młodzież rozmiłowana w muzyce techno i trance przyjeżdżała z całego województwa. W mogącym pomieścić nawet do 3 tysięcy osób lokalu grywali zagraniczni didżeje, a wyposażenie, w tym przede wszystkim oświetlenie sali, kilkanaście lat temu mogło zrobić ogromne wrażenie”.

[5]     Zob. Seks na małej wsi, „Wprost” 2011, nr 10, s. 53-55.

[6]     Zob. S. Czubkowska, T. Czukiewski, Dyskoteki zmartwychwstały, https://wiadomosci.wp.pl/dyskoteki-zmartwychwstaly-6036597366297729a (dostęp: 4.04. 2019 r.)

[7]     Zob. A. Kolpert, Dwa tygodnie temu w elbląskich Kazamatach tańczono ostatni raz. Lokal zamknięto po bójce i strzelaninie. Podczas przedostatniej zabawy wywiązała się wielka bójka. Padły strzały. Na szczęście nikt nie został ranny, http://elblag.naszemiasto.pl/archiwum/najwieksza-dyskoteka-w-polnocnej polsce,160757,art,t,id,tm.html (dostęp: 5 .05. 2019 r.)

[8]     Zob. Seks na małej wsi, „Wprost” 2011, nr 10, s. 53-55.

[9]     Zob. S. Czubkowska, T. Czukiewski,  Dyskoteki zmartwychwstały, https://wiadomosci.wp.pl/dyskoteki-zmartwychwstaly-6036597366297729a (dostęp: 4.04. 2019 r.)

[10]   Zob. I. Białousz, Tu zjeżdżała się cała imprezowa Polska. Legendarny klub na sprzedaż, https://www.tvn24.pl/poznan,43/tu-zjezdzala-sie-cala-imprezowa-polska-legendarny-klub-na-sprzedaz,464620.html (dostęp: 5.05. 2019 r.)

[11]   Ibidem.

[12]   Zob. Pan władza w zabawie nie przeszkadza,  https://nto.pl/pan-wladza-w-zabawie-nie-przeszkadza/ar/3980583 (dostęp: 5 .05. 2018 r.)

[13]   Ibidem.

[14]   Zob. P. Kudzia, G. Pawelczyk, Dyskotekowy odlot, https://wiadomosci.wp.pl/dyskotekowy-odlot-6031192712352897a (dostęp: 5.05. 2019 r.)