Ostrzeżenia przed zakusami złych sił

Ojciec św. Pius XI w czasie audiencji 4 października 1929 r. wygłosił przemówienie do Polaków, w którym mówił: „Ze szczególną troską śledzimy losy i życie religijne Waszego kraju, stan Kościoła i rozwój Królestwa Bożego wśród Was, i dlatego też musimy ostrzec Was, jak ongiś Chrystus ostrzegał apostołów, mówiąc do nich: <Czuwajcie i módlcie się>. Czuwajcie, gdyż grożą Wam niebezpieczeństwa i zasadzki podstępne. Wróg wszelkiego dobra, którego Chrystus Pan nazwał bramami piekielnymi, nie śpi, ale czuwa i działa wśród Was. Mam tu na myśli przede wszystkim sektę masońską, która szerzy swe przewrotne zasady i zgubne wpływy również i w Polsce, usiłując w szczególności zniszczyć Waszą świętą spuściznę duchową i religijną, która stanowi moc i chlubę Waszą. Dlatego też, powtarzamy, czuwajcie, gdyż wróg nie śpi, a więc i Wam nie wolno zasypiać”[1]. W dalszej części przemówienia Pius XI wzywał Polaków do gorliwej modlitwy w intencji Kościoła i Polski.

Przywołajmy przebieg procesu, jaki miał miejsce 12 lipca 1931 r. w jednym z sądów Paryża. Na ławie oskarżonych zasiadł młodzieniec mający 18 lat, Emil Sandot. Oskarżony zamordował  kobietę, by zrabować 2 franki. W społeczeństwie francuskim ogromne wrażenie zrobiła mowa obrońcy zbrodniarza adwokata Appert’a: „Moi panowie! Moje zadanie jest bardzo łatwe. Oskarżony przyznał się do wszystkiego. Obrona jest niemożliwa. Mimo to mam wiele do powiedzenia. Kto tu właściwie jest zbrodniarzem? ─ Winowajcami jesteście wy, panowie, co przedstawiacie społeczeństwo, ─ winowajcą jest właśnie tu obecne społeczeństwo, co w swojej rozwiązłości i bezprawiu nie umie przeszkodzić występkom, lecz owszem ośmiela do nich i popycha. Oto w tej sali widzę wizerunek Ukrzyżowanego. Dlaczego nie ma go w sali, gdzie dzieci naukę pobierają? Dlaczego wizerunek ten po raz pierwszy wpada mi tu w oczy? W domu go nie widział, nigdy w szkole! Kto mu powiedział, że jest Bóg, że jest zapłata i kara wieczna? Kto go pouczył o nieśmiertelności duszy, o miłości Boga i bliźniego? Kto mu wskazał na tablice przykazań bożych, gdzie stoi: Nie zabijaj! Wydany na łup namiętności, rósł jak dzikie zwierzę w pustyni, wśród tak zwanej kultury, co miała obowiązek nauczyć go żyć dobrze. Ta kultura wyrzeka się go teraz, jak zapowietrzonego i zabić każe. Na was, moi panowie, skargę wnoszę, co się przechwalacie ze swojej oświaty i postępu, a jesteście barbarzyńcami,  na was, co się za sędziów obyczajów podajecie, a wśród ludu szerzycie niewiarę i niemoralność. I dziwić się, że wasz posiew takie ohydne rodzi plony! Ja, jako obrońca zdemoralizowanej przez was ludności, mam prawo i obowiązek wezwać was przed trybunał sprawiedliwości i wykazać, kto właściwie zawinił. Po skończonej mowie, gdy przysięgli po naradzie orzekli, że Sandot ma ponieść karę śmierci, adwokat raz jeszcze wskazał na krucyfiks i na sędziów i podniesionym głosem wyrzekł: A Ten was będzie sądził!”[2]. Jakże słuszne spostrzeżenie, wpierw doprowadzono do wychowania bez zasad i wiary w Boga, później dokonano deprawacji młodego człowieka,  a następnie to samo społeczeństwo podjęło decyzje o pozbawieniu go życia. Chichot diabła!!!. 

Biskupi Polscy w 1938 r. skierowali orędzie do Narodu Polskiego, wyjaśniając uchwały pierwszego Synodu Plenarnego. Nie pominięto wychowania dzieci i młodzieży w szkołach publicznych, a przede wszystkim zagrożenia, które piętrzyły się ze strony bezbożnictwa. W orędziu czytamy: „Nie mogliśmy ─ piszą nasi Pasterze ─  pominąć milczeniem wielkiego zagadnienia wychowania i szkoły. Ubieganie się o wychowanie człowieka jest znamieniem nowych czasów, a kierunek publicznego wychowania stał się wskaźnikiem ducha państwowego. Pod tym względem przechodziliśmy w ubiegłych latach chwile bardzo niepokojące. Napór nowego pogaństwa na szkołę był widoczny, a jego wpływy wysoce szkodliwe. Chciano szkołę zupełnie zeświecczyć, usunąć z nauki pierwiastki Boże; wyłączyć z podręczników myśl religijną. Dążono do wykreślenia z programów szkolnych nauki religii i do zupełnego oddzielenia szkoły od wychowawczych wpływów Kościoła… Nie ostatnią rolę odgrywały w tej akcji laicyzujące czynniki, które opanowały kierownictwo Związku Nauczycielstwa Polskiego…”[3]. Walka o laicką szkołę z każdym rokiem  w okresie międzywojennym nabierała na sile.

Starano się wszelkimi sposobami ograniczyć wpływ na dzieci i młodzież ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Wielu było też takich, którzy próbowali pogodzić socjalizm z katolicyzmem na drodze kompromisu, także na płaszczyźnie wychowawczej.  Droga zaś była tylko jedna: socjalizm powinien wyrzec się swych błędów, przede  wszystkim poglądu na świat – bezbożnego materializmu, innymi słowy mówiąc, musi przestać być socjalizmem. Pius XI mówił: „Sprzecznymi pojęciami są określenia: socjalizm religijny, socjalizm chrześcijański. Nie można być równocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą”[4].


[1]     Wyjątek z przemówienia Ojca św. Piusa Xl w czasie audiencji pielgrzymki polskiej w dniu 4 października b. r., RN 1929, nr 12, s. 364-365.

[2]       Zob. Zwolennikom szkoły bezwyznaniowej ku rozwadze, RN 1931, nr 9, s. 266.[3]       Zob. Państwo a wychowanie religijne, RN 1938, nr 5, s. 140.

[4]     Zob. J. Archita, Socjalizm polski walczy z Kościołem, RN 1938, nr 11, s. 329-330.