Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r.

Narodowi polskiemu Bóg pobłogosławił, licznym potomstwem, za przyjęcie orędzia przekazanego przez Maryję w Gietrzwałdzie w 1877 r.

Kto odbudowywał Polskę po odzyskaniu niepodległości   w 1918 r.?  Czy mogły to czynić osoby starsze, pewnie tak, i tacy byli potrzebni. Ale Boży zamysł był inny. Narodowi polskiemu Bóg pobłogosławił za przyjęcie orędzia przekazanego przez Maryję w Gietrzwałdzie w 1877 r. Polacy nie chwycili za miecz, ale sięgnęli po różaniec. Wandejczycy w czasie rewolucji francuskiej użyli miecza i ponieśli sromotną klęskę[1]. Polacy posłuszni byli Słowu Bożemu i Ojcu Świętemu, dlatego też otrzymali błogosławieństwo na kolejne dziesięciolecia[2].

Co byśmy znaczyli, gdyby nas było w 1918 r. może 10 czy 12 milionów, albo gdyby nie było amerykańskiej Polonii i błękitnej armii. Co o nas by wiedział prezydent USA  Thomas Woodrow Wilson, który tak decydująco wpłynął na porządek Europy po I wojnie świtowej[3].  „A co by było gdyby tak Polacy w czasie niewoli ograniczali swe potomstwo? ─ Oto Polaków byłoby tak mało, że nie mogliby z tak małą liczbą ludności utworzyć dużego państwa. A trzeba sobie uświadomić, że tu gdzie leży Polska, może istnieć tylko duże państwo z wielką liczbą ludności, albowiem małe państwo zostałoby zniszczone”[4]. Tak było już w przeszłości, w 1772 r., kiedy liczyliśmy tylko 12 zamiast 100 czy 150 mln[5]. Dlatego nie miał nas kto bronić przed zaborcami, było nas za mało.

Przez kolejne lata po I wojnie światowej  rodziny polskie charakteryzowały się bogobojnością i pobożnością, w narodzie trwała radość i nadzieja na lepsze jutro z odzyskania niepodległości. Choć status materialny wielu rodzin był skromny. Rodziny polskie były przepojone Duchem Bożym, patrząc z nadzieją na przyszłość.

Ludność Polski w latach 1919-1931

RokLiczba mieszkań-ców w tys.Urodze-nia  w tys.Zgony w tys.Przyrost naturalny w tys.Przyrost natura-lny w %Współczyn-nik urodzeń na 1000 mieszkań-cówLiczba dzieci na kobietę
191926 282,2807,7711,596,23,630,74,42
192026 664,2861,2720,8140,45,332,34,69
192126 828,5890,4568,3322,112,033,24,40
192227 501,6983,1554,6428,515,635,74,73
192328 290,61 014,7493,8520,918,435,94,82
192428 773,61 001,1519,2480,916,734,84,69
192529 233,51 036,6492,2544,418,635,44,74
192629 740,1989,1532,7456,415,333,24,44
192730 104,1958,7525,6433,114,431,84,23
192830 484,4990,9504,3486,716,032,54,29
192930 909,1994,1518,9475,215,432,24,26
193031 258,41 022,8488,4534,417,132,74,33
193131 685,2964,5493,7470,814,830,44,05
Źródło: S. Szulc, Zagadnienia demograficzne, s. 17-19; Zob. W. Ormicki, Naturalny obrót ludności, „Przegląd Statystyczny” 1938, nr 1-3/4, s. 206-223; Zob. Polska – współczynnik dzietności w latach 1919-1931; https://en.wikipedia.org/ (dostęp: 03. 10. 2020 r.); Obliczenia własne.

 

W latach 1921-1930, współczynnik urodzeń żywych dzieci na 1000 osób przekraczał ponad 30, a w latach 1922, 1923 i w 1925 roczny przyrost[6] wyniósł nawet 35[7]. Był to  rekord w okresie międzywojnia[8]. Mniejszości narodowe charakteryzowały się jeszcze większą liczbą urodzeń. I tak w 1930 r. wśród wiernych Kościoła rzymskokatolickiego odnotowano 32 urodzenia na 1000 mieszkańców, a wśród wiernych Kościoła grekokatolickiego 36 dzieci na 1000 osób. Znacznie więcej urodzeń na 1000 osób odnotowano wśród wiernych Kościoła prawosławnego, bo aż 40. Taka sytuacja demograficzna przedstawiała się na kresach Polski.  Oczywistością było, że na kresach wschodnich katolicy odznaczali się większą płodnością niż na zachodzie Polski, jednak prawosławnym nie dorównywali[9]. W latach dwudziestych XX stulecia w Polsce nadal mieliśmy płodność mocarstwową. Naród był młody, z entuzjazmem odbudowywał zniszczoną Ojczyznę po 123 latach niewoli. Wskaźniki dzietności w tym okresie wahały się powyżej czterech punktów na kobietę w okresie rozrodczym[10].

Po roku 1918  najliczniejszą grupę wiekową w wolnej Polsce stanowili nastolatkowie, urodzeni w pierwszej dekadzie XX stulecia. Liczyli około 6,7 mln mieszkańców Polski, co stanowiło 26,07% ogółu społeczeństwa polskiego. Kolejną grupą byli dwudziestolatkowie urodzeni w latach dziewięćdziesiątych XIX w. Liczyli  około 4,3 mln mieszkańców co stanowiło 16,7% społeczeństwa polskiego. A po tym pokoleniu  trzydziestolatkowie  urodzeni w latach dziewięćdziesiątych XIX w. liczyli 2,9 mln Polaków, co stanowiło 11,3% ogółu społeczeństwa polskiego[11]. Ogółem te trzy grupy wiekowe liczyły 13,9 mln Polaków, co stanowiło 54,07% ogólnej liczny mieszkańców Polski.  Na tych grupach wiekowych młodych Polaków  przywódcy niepodległej Polski mogli odbudowywać kraj.

Ważnym wydarzeniem po odzyskaniu niepodległości była koronacja obrazu Matki Bożej w Ostrej Bramie, w Wilnie w roku 1927. Przez pokolenia Wileńska Pani była Patronką walki o niepodległą Polskę. Marzenie to się spełniło. Ostra Brama stała się symbolem odzyskanej niepodległości i zachowania wolności po wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. Uroczystości koronacyjne odbyły się 2 lipca 1927 r. w obecności prezydenta RP Ignacego Mościckiego, marszałka Józefa Piłsudskiego. Koronatorem obrazu był kard. Aleksander Kakowski, który nosił tytuł Prymasa Królestwa Polskiego, a w latach 1917-1918 był członkiem Rady Regencyjnej, zabiegał o odzyskanie przez Polskę niepodległości.  W uroczystościach uczestniczyło około 27 tys. wiernych[12]. Ponadto w okresie międzywojennym odbyło się 20 innych uroczystości koronacyjnych słynących łaskami wizerunków. Pierwsza koronacja odbyła się w Starym Borku k. Rzeszowa 15 sierpnia 1919 r.[13], a ostatnia w Jazłowcu 9 lipca 1939 r., na dwa miesiące przed wybuchem II wojny światowej[14]. Rok 1937 był wyjątkowy, ukoronowano cztery wizerunki, w Stanisławowie – Ormiańskiej Matki Łaskawej[15], Matki Boskiej Odporyszowskiej[16], w Charłupi Małej Księżnej Sieradzkiej[17] i w Swarzewie Królowej Polskiego Morza[18]. Uroczystości maryjne związane z koronacjami wizerunków objęły „trzy dawne zabory”, które oddały cześć Królowej Polski[19]. Każda z tych uroczystości gromadziła tysiące wiernych. Były to swoiste „uniwersytety” życia duchowego, odnowy moralnej, połączone z konferencjami i nabożeństwami modlitewnymi trwającymi przez kilka dni.

A jakim byliśmy narodem? Z końcem lat dwudziestych XX w. ludność Polski liczyła nieco ponad 30 mln. Z tego wynika, że na świecie było tylko kilkanaście narodów, które miały więcej ludności niż Polska[20]. Kilkaset pozostałych narodów miało znacznie mniej ludności. Choć niepodległość Polska odzyskała nie tak dawno, bo w 1918 r., to wiele państw na świecie było znacznie mniejszych i słabszych. Jako naród możemy poszczycić się wieloma zwycięstwami wojennymi, w obronie wiary i naszej kultury. Rok 1920 był tego najlepszym przykładem[21]. Wielokrotnie byliśmy przykładem dla całego świata i Europy. Jako naród, wojujący, szlachetny, rycerski mieliśmy tyle razy okazję  zawojować obce państwo, a nigdy tego nie uczyniliśmy. Kard. Hlond, prymas Polski w latach trzydziestych XX w. wołał: „Polska staje się dzisiaj ośrodkiem zainteresowania, stoi na posterunku wschodnim jako jedyny apostoł Chrystusowej myśli. Polska Chrystusowa, oblężona przez niewiarę ze wschodu i zachodu, spełnia swoje zadanie ─ broni Wiary… Wiara i wierność Chrystusowi daje nam tę siłę i tężyznę, którą dzisiaj wszyscy podziwiają”[22].

Walenty Majdański pisał na łamach „Rycerza Niepokalanej” w 1939 r.:  „Jesteśmy też narodem katolickim, a w tej części Europy ─ jesteśmy jedynym wielkim narodem katolickim. Choć upadamy, grzeszymy, to jednak Matki naszej Wiary św. nie odstąpiliśmy nigdy i Jezusowi Chrystusowi jesteśmy wierni i wierni byliśmy zawsze. Nie ma dziś żadnego państwa na świecie z narodem tak wiernym Kościołowi Bożemu jak Polska. A gdzie kto zobaczy dziś w świecie tylu ludzi w kościołach, co w Polsce? Gdzie kto ujrzy żołnierzy z bronią w ręku, strzegących Grobu Chrystusa po świątyniach w czasie Zmartwychwstania Pańskiego? Gdzie kto widzi tylu oficerów, generałów, modlących się gorąco przed ołtarzami? Czy armię taką może opuścić kiedykolwiek Bóg? A gdzie kto widzi naród prosty tak jak u nas pobożny? Gdzie w świecie taka jest cześć gorąca jak u nas Polaków ─ dla Matki Bożej? Gdzie i w którym kraju głowa państwa, tak jak w naszym, prowadzi kapłana z Najśw. Sakramentem w uroczystych procesjach? Gdzie na sztandarach bitewnych jest tyle wizerunków Matki Bożej co w Polsce?”. Taki był naród Polski w okresie międzywojennym.

A jaka była młodzież? „Mówią, że przyszłość narodu, to młodzież. Ale przyszłość młodzieży  to ucząca się po uniwersytetach młodzież inteligencka. I znów ─ czy słychana to rzecz, by gdzie na świecie, tak jak u nas to było niedawno, zjechała się młodzież z uniwersytetów do cudownego miejsca na Jasną Górę, by tam zaprzysiąc Matce Najświętszej, że zbuduje z Polski państwo we wszystkim katolickie? Różne narody mają różną młodzież, ale takiej, co by Bogurodzicy ślubowania składała, nie miał dotąd i nie ma żaden naród świata”[23].  Młodzież też broniła krzyży, a tam gdzie ich brakowało, upominali się o symbol swej wiary. Tak było na SGH w Warszawie. Po długich bojach o krzyże w salach wykładowych i na audytoriach zawieszono je w pierwszych dniach stycznia 1937 r.[24]

Przywołajmy świadectwo o Polakach pisarza niemieckiego O. Mukermanna, który w połowie lat dwudziestych XX stulecia pisał: „(…) Nie  ma rzeczy bardziej wzruszającej nad pobożność ludu polskiego, który niegdyś gnębiony i wszystkich, swych skarbów pozbawiony, schronił się cały w mury kościelne i ukojenia szukał u Przenajśw. Panienki, którą czcił nade wszystko ─ i w pieśniach pobożnych, które żarliwie i nieustannie śpiewa. Trzeba Polaków widzieć w kościele, w którym zachowują się jak dzieci. Przecież wszyscy dziećmi Boga jesteśmy! Niewątpliwie nabożeństwo niemieckie jest ładne. Stoi się prawie na baczność, jak kiedyś przed cesarzem. Wszystko jest surowe i przepełnione wzniosłą moralnością niemiecką. U Polaków surowość i wzniosłość jednak jest zastąpiona łaską Bożą i miłosierdziem zawsze do przebaczenia skorem Matki Boskiej. Ja osobiście ─ pisze autor ─ będę się trzymał babinki polskiej i tak jeszcze pewniej wejdę do królestwa niebieskiego, niż gdybym się trzymał za poły profesora niemieckiego”[25].   Lud polski przez stulecia był pobożny i bogobojny.

***

W okresie naszej świetności, nie wykorzystaliśmy szansy, jaką otrzymaliśmy od Opatrzności Bożej. Przez kilka stuleci Polska była jednym z największych państw w Europie. Wyprzedzała nas tylko Rosja i  Imperium Osmańskie. Mając ogromny obszar,  mogliśmy się stać potęgą ludnościową, jednak tak się nie stało. Dynamizm demograficzny pojawił się dopiero po objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Podwoiliśmy liczebność mieszkańców dawnej Polski, z 15 mln do ponad 30 w przededniu I wojny światowej. Kroczyliśmy na czele Europy w liczbie dzieci, wyprzedzała nas tylko Rosja. Pan Bóg pobłogosławił narodowi Polskiemu, który w latach niewoli odpowiedział na orędzie gietrzwałdzkie. Pobłogosławił licznymi kołyskami w rodzinach. Okres płodności mocarstwowej skończył się z początkiem lat trzydziestych XX w. Przyszli socjaliści różnych odcieni, którzy zniszczyli naszą niepowtarzalną dziejową szansę.  

© Ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:


[1]     Według różnych danych, w czasie powstania wandejskiego mogło zginąć od 190 do 300 tys. osób. Było to pierwsze ludobójstwo w nowożytnej Europie.

[2]     Zob. K. Bielawny, Niepodległość, s. 81-86.

[3]      Sprawę polską poruszał trzynasty punkt orędzia Wilsona: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które powinno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność bezsprzecznie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym”. Dzięki aktywności Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego sprawy polskie pojawiły się w obszarze zainteresowań międzynarodowych. Na rzecz niepodległości Polski działali od początku Wielkiej Wojny. W 1919 r. byli delegatami na konferencję pokojową w Paryżu i sygnatariuszami traktatu wersalskiego.

[4]     Zob. W. Majdański, Liczba rodzina jest podstawa państwa polskiego, RN 1939, nr 5, s. 138.

[5]     Zob. W. Majdański, Kołyski i potęga, s. 24-25.

[6]     Roczny przyrost oznacza, że na tysiąc osób mamy nadwyżkę urodzeń nad zgonami. Np. w Polsce w 1923 r. przypadało przeciętnie 36 urodzeń na tysiąc mieszkańców, zgonów zaś na tysiąc osób przypadało 17,5. Czyli na tysiąc osób przypadało 18,5 urodzeń więcej niż zgonów. Te 18,5 urodzeń stanowiło naturalny przyrost. W tym roku liczono 28 210 000 ludności to znaczy jednostek po 1000 było 28 210. Jeśli pomnożymy 28 210 przez 36 otrzymamy liczbę urodzonych dzieci  w 1923 r., jeśli zaś 28210 pomnożymy przez 18,5 otrzymamy, ile ludności przybyło.  

[7]     Zob. E. Stańczyk, Rodność i umieralność na ziemiach polskich w kontekście teorii przejścia demograficznego, „Wiadomości Statystyczne” 2009, nr 9, s. 21.

[8]       Warto tu nadmienić, że w latach 1909-1912 współczynnik żywych urodzeń dzieci na 1000 mieszkańców w Galicji wynosił 39,1, w Wielkim Księstwie Poznańskim 36,5, w Prusach Zachodnich 36,6, na Górnym Śląsku 39 a rejencji olsztyńskiej 33,3. A zatem na tym obszarze średni współczynnik wynosił 36,9. Pierwsza dekada XX w. charakteryzowała się wysokim przyrostem naturalnym. Zob. Rocznik Statystyki Rzeczypospolitej Polskiej 1920/21, cz. I, Warszawa 1921, s, 287.  

[9]     Zob. P. Turbak, Życie lub śmierć narodu, s. 49.

[10]   Zob. Demographics of Poland, https://pl.qwe.wiki/wiki (dostęp: 17 .08. 2020 r.)

[11]       Obliczenia własne na podstawie pracy monograficznej, A. Gawryszewski, Ludność Polski w XX wieku, Warszawa 2005, s. 220.

[12]      Zob. J. Wąsowicz, Koronacja Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie, jako dziękczynienie za odzyskanie przez Polskę niepodległości, w: Kult Matki Bożej Ostrobramskiej w historii narodu polskiego, pod. red. W. W. Żurek, Lublin 2019, s. 11-42. Choć organizatorzy uroczystości koronacyjnych (Piłsudczycy i władze kościelne) spodziewali się znacznie większej liczby wiernych ─ około 100 tys., to  zamach majowy dokonany przez J. Piłsudskiego  w 1926 r., był odbierany przez naród jako zastopowanie odzyskiwania tożsamości narodowej przez Polaków. Dlatego też wszelkie uroczystości organizowane przez obóz J. Piłsudskiego Polacy  kontestowali. Sam Piłsudski był przez nich postrzegany jako przedstawiciel obcych mocarstw na ziemi polskiej (był socjalistą). Zamach stanu przeprowadzony w maju 1926 r. przez Piłsudskiego, możemy porównać do stanu wojennego z 13 grudnia 1981 r. dokonanego przez juntę wojskową W. Jaruzelskiego. J. Piłsudski poprzez przewrót majowy w 1926 r.  nie dopuścił do odrodzenia się sił narodowo-katolickich w Polsce, które podejmowały coraz skuteczniej próbę budowania rzeczywistości polskiej na wartościach katolickich, podobnie uczynił W. Jaruzelski w 1981 r. poprzez stan wojenny, który storpedował ruch społeczny odnawiający życie społeczno-narodowe oparte na nauce Kościoła rzymskokatolickiego.

[13]                Zob. I. Sołjan, Koronowane wizerunki maryjne w Karpatach Polskich, „Peregrinus Cracoviensis” 1995, z. 1, s. 157.

[14]   Zob. A. Smoliński, Kult Najświętszej Maryi Panny Jazłowieckiej w 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Przyczynek do problemu religijności katolickiej w Wojsku Polskim II Rzeczypospolitej, w: „Orientalia Christiana Cracoviensia” 2016, t. 8,  s. 87. W uroczystościach koronacyjnych uczestniczyło około 40 tys. wiernych. Koronatorem był Prymas Polski kard. A. Hlonad.

[15]   Zob. A. M. Krawczyk, Wochczujn kez Mariam!  Gdańsk w koronach ormiańskich i stanisławowskich, „Kurier Galicyjski” 2019, nr 12 z 28 VI – 15 VII.

[16]   Zob. M. Skrudlik, Misja dziejowa Polski a chwila obecna, Wilno 1937, s. 80-81.

[17]   Zob. W. Pogorzelski, Pamiątka koronacji obrazu Matki Boskiej w Charłupi Małej Ziemi Sieradzkiej Diecezji Włocławskiej, Sieradz 1937, s. 75-82.

[18]   Zob. E. Pryczkowski, Królowa Morza. Dzieje Kaszubskiego Sanktuarium Matki Boskiej Swarzewskiej, Swarzewo-Banino 2019, s. 131-160. W uroczystościach koronacyjnych w Swarzewie 8 września 1937 r. uczestniczyło około 20 tys. wiernych. Była to wówczas imponująca liczba. Pryczkowski odnotował: „Koronacja łaskami słynącej figury Matki Boskiej była największym wydarzeniem w dziejach sanktuarium. Bezpośrednim impulsem była zuchwała kradzież koron i wotów, która zaistniała półtora roku wcześniej. Koronacja była także wypełnieniem woli Kaszubów. Dzięki ich trwaniu Polska powróciła na te ziemie w 1920 r. To trwanie najlepiej wyrażały słowa kaszubskiego trybuna Antoniego Abrahama Bracia Kaszëbi, trzëmôjta za Pòlską, òna je naszą òjczëzną, a kaszëbizna matką, a także gen. Józefa Hallera, który w Swarzewskiej Panience widział najlepszą strażniczkę morza”.

[19]   Zob. M. Ślipek, Matka Boska Charłupska. Na uroczystą koronację cudownego obrazu Najśw. Maryi Panny w Charłupi Małej, Kalisz 1937, s. 80.

[20]   W Europie w połowie  lat trzydziestych XX w. tylko pięć krajów miało więcej ludności niż Polska: ZSRR – część Europejska (100 mln ), Wielka Brytania (46,4 mln), Włochy (41,8 mln), Niemcy (65,1 mln)  i Francja (41,9 mln). Zob. Mały Rocznik Statystyczny (1935 r.) pod. red. S. Szulca, Warszawa 1935, s. 9.

[21]                Zob. Wniebowziętej za „cud nad Wisłą”, RN 1923, nr 8, s. 123-124.

[22]   Cyt. za W. Majdański, Bóg czuwa nad Polską, RN 1939, nr 8, s. 226.

[23]   Zob. Ślubujemy. Echa pielgrzymki akademickiej na Jasną Górę 24 maja 1936 r., Toruń 1936, s. 7-68.

[24]   Zob. Nareszcie krzyże na S.G.H. Żądanie młodzieży spełnione, NC 1937, nr 5, z 5 I.

[25]                Cyt. za Głos niemiecki o pobożności w Polsce, RN 1928, nr 1, s. 25.