Starożytny Rzym

  1. Imperium rzymskie

Gdy przez kilka stuleci starożytni Rzymianie żyli, respektując prawo naturalne i religijne, ich rodziny były stabilne, cieszyły się licznym potomstwem i spokojem społecznym. Podważanie prawa naturalnego i prawa wynikającego z religii doprowadziło do osłabienia życia duchowego w wymiarze społecznym. Z czasem życie moralne w rodzinach i społeczeństwie niemal przestało istnieć. W latach trzydziestych II stulecia przed n.Chr. zaczęły rozpadać się małżeństwa. Nastąpił powolny rozkład życia społecznego Rzymian, toczyła się deprawacja dzieci i młodzieży, a z czasem kobiet. Rodziło się coraz mniej dzieci, następowała powolna depopulacja Cesarstwa Rzymskiego, które upadło w V stuleciu.

  1. Świetność Rzymu za czasów republiki

W czasach Republiki Rzymskiej (510-27 przed n.Chr.) Rzym był potęgą. Mieszkańcy prowadzili pracowite, ubogie i religijne życie, byli patriotami. Szanowano prawo i dbano o rodzinę. Za czasów Numy Pompiliusza (753-673 przed n.Chr.) małżeństwo miało charakter nierozerwalny, „[…] dał mu sankcję religijną, rzucił w ten sposób podstawy do wytworzenia grupy zdolnej do kierowania” państwem. Rodzinie przewodził ojciec, jego autorytet był niepodważalny. Małżonka Rzymianka była poddana mężowi, mimo to „[…] jednak była jego towarzyszką, wspólniczką w posiadaniu wszystkich rzeczy boskich i ludzkich”1. Obrzęd ślubny miał charakter religijny, żona stawała się panią ogniska domowego, a dom – jej sanktuarium. „Pozornie niepoważana, występowała sama wszędzie, towarzyszyła uroczystościom narodowym i religijnym, uczestniczyła w widowiskach, nawet konsulowie ustępowali jej z drogi, gdy szła, a prawo przypisywane Romulusowi karało każdego, kto ośmieliłby się w jej obecności na słowo nieprzyzwoite lub na zbyt swobodny ruch”2. Godność kobiety była w poszanowaniu, a mężatki otaczane były czcią i życzliwością.

Pierwsze ustawy ludnościowe wydane za rządów Romulusa (VIII przed n.Chr.) w Rzymie, według Dionizjusza, nakładały „[…] na obywateli obowiązek wychowania całego potomstwa płci męskiej oraz córek pierworodnych, zabraniając pozbawiania życia dzieci przed ukończeniem lat 3”3. Dopuszczano zabicie zaraz po urodzeniu kalek i chorych dzieci. Ojcowie mogli podjąć taką decyzję po akceptacji przez pięciu sąsiadów4. Jeśli ktokolwiek z mieszkańców nie podporządkował się prawu, mógł być pozbawiony połowy swego majątku. To była tylko jedna z wielu kar. Najcięższą karą za stracenie dziecka przed ukończeniem 3 lat było skazanie „[…] ojca na karę śmierci oraz konfiskatę całego majątku – w myśl ustawy Romulusa”5. Podobna kara obowiązywała za spędzenie płodu. Kobieta w ciąży była chroniona, nie mogła być grzebana. „Życie płodu po śmierci ojca podlegało tej samej ochronie prawnej, jak w przypadku, gdyby ojciec żył”6. Dziecko urodzone po śmierci ojca miało prawo do spadku. Ustawa dotyczyła patrycjuszy, oni tworzyli główny trzon społeczeństwa, oni byli obywatelami, stanowili administrację i wojsko. Natomiast matka, gdyby pozbawiła dziecko życia za zgodą męża, jako ojca rodziny, nie poniosłaby żadnych konsekwencji7. Prawo pozwalało także na handel własnymi dziećmi, dla podratowania budżetu domowego albo spłacenia długów. Należy tu stwierdzić, że królowie dość ostrożnie wkraczali w plany populacyjne. Propagowali przede wszystkim akcję kolonizacyjną w swym imperium. Co pięć lat prowadzony był spis wolnej ludności państwa, to pozwalało na ogląd sił biologicznych, czyniono to podczas przeglądu wojskowego mężczyzn. Popierano i zachęcano mężczyzn do zawierania małżeństw, w ten sposób propagując wzrost ludności8.

W IV stuleciu przed n.Chr. nastąpił znaczny wzrost ludności, populację wzmacniały dość dobre warunki gospodarcze, a także silna pozycja ojca w rodzinie. Należy przypuszczać, że styl życia rodziny rzymskiej był pokłosiem dawnych czasów, jeszcze kultury pasterskiej. Przynieśli ją pierwsi założyciele Rzymu. Rodzina była wówczas silna i wielka, o wysokiej kulturze i standardzie moralnym, gdzie głową wspólnoty był ojciec, ale także była bardzo jasno określona pozycja żony. Rzymianie nie tolerowali poligamii9.

Historyk Rzymu, Dionizjusz z Halikarnasu10 (gr. Διονύσιος ὁ Ἁλικαρνασσεύς), podaje, że w ciągu pierwszych pięciu stuleci istnienia państwa rzymskiego nie było rozwodów11. „[…] jak powściągliwy był mężczyzna, skoro prawie nigdy nie żądał rozwodu, i jak ofiarnie pełniła swe obowiązki kobieta, jeśli nieomal wcale nie dawała powodów do rozwodu w ciągu całych stuleci. Ów zestrój ról sprawił, że rodziny rzymskie przetrwały aż do wieku II przed naszą erą […] niby małe monarchie, w których ojciec rządził jak król absolutny: on posiadał, sprzedawał, kupował, brał zobowiązania. Mógł wymagać pełnego posłuszeństwa od syna jak od sługi, do jakiegokolwiek by syn doszedł wieku i urzędu. Mógł wypędzić i doprowadzić do nędzy, sprzedać jako niewolnika, skazać na wiejskie roboty buntownika-syna, i konsula, który na wojnie dowodził legionami, zmusić po powrocie do domu do posłuchu jak dziecko. Był sędzią najwyższym żony, dzieci, wnuków, niewolników i musiał wedle surowych reguł, ustalonych zwyczajem, skazywać ich sam, niekiedy nawet na śmierć, za uchybienia jemu, rodzinie i państwu”12. Przy takim autorytecie ojca łatwo było wychowywać nowe pokolenie, tłumić ducha zepsucia moralnego wśród młodych. Deprawacja we wszystkich czasach sprowadzała zepsucie, zaś zadaniem ojców było wdrażać dzieci do roztropności13.

Najprawdopodobniej pierwszy rozwód w Rzymie miał miejsce w 231 r. przed n.Chr.14. „Ludzie wspominają – pisze Aulus Geliusz – że w ciągu jakichś pięciuset lat od założenia Rzymu nie było ani w Rzymie, ani w Lacjum żadnych spraw dotyczących majątku żony, ani też nie było zabezpieczenia prawnego, ponieważ w ogóle nie było ono potrzebne wobec tego, że małżeństwa się nie rozwodziły”15. Pobożność i bogobojność, duchowość, odpowiednia moralność całego społeczeństwa rzymskiego kształtowała odpowiednie warunki społeczne, które były najistotniejszym czynnikiem stabilności rodziny. Prowadząc rozważania o rodzinie, bardzo często o warunkach duchowych i moralnych się zapomina.

  1. Kryzys religijny i moralny

Kryzys moralny Rzymu pojawił się w drugiej połowie II w. przed n.Chr., pod koniec republiki, a na początku cesarstwa. Wyrugowano religię z przestrzeni społecznej, w miejsce wiary wprowadzono rozwiązłość i deprawację młodego pokolenia Rzymian. Po negacji wiary w bóstwa nastąpił powolny dekadentyzm. Wpierw osłabło życie duchowe, następnie moralne, w dalszej kolejności – intelektualne. Nastąpiła zapaść w życiu społecznym, a ostatecznie dokonała się zapaść w życiu rodzinnym. Ogołocono Rzymian z moralności. Zarzucono religijne formy zawierania małżeństw, które kształtowały wspólnotową kulturę życia w małżeństwie. Przyszła moda na zawieranie ślubów jako zwykłej umowy cywilnej. Rozwody były na porządku dziennym16. Mężowie często zmienili partnerki, a żony pozbywały się swych mężów, oddając się innym. Małżeństwo stało się niemodne i coraz bardziej wstydliwe17. „Zabobony nadmiernie się szerzyły w tej dobie, kiedy ludzie nie byli pewni ani jutra, ani własnego życia. Wszelkiego rodzaju wróżbici żerowali na łatwowierności ludzkiej, a obok krańcowego bezbożnictwa, reprezentowanego przez materialistyczną filozofię epikureizmu, obok intelektualnego i pełnego ironii sceptycyzmu”18 szerzyła się wiara w różnego rodzaju proroctwa, wywoływano duchy, rodziła się wiara w demony, a szarlatani stawali się kapłanami i prorokami.

Pierwsze co padło, to moralność w wymiarze społecznym, a następnie – rodzina. Nieszczęścia dotarły do Rzymu wraz z podbojem w III w. przed n.Chr. wielkiej Grecji, Sycylii, Korsyki, Sardynii, Ilirii, Galii i Kartaginy, wielu żołnierzy wzbogaciło się na tyle, że nie byli w stanie poradzić sobie z bogactwem19. Kolejne wojny w Macedonii, Syrii, Galacji, Ligurii i Hiszpanii spowodowały, że „[…] wielu biednych chłopów wróciło z małym kapitałem. We wsiach italskich obudziła się chciwość i ochotnicy zbierali się bardzo licznie dla zyskownych wojen”20.

Przed upadkiem moralnym nastąpił upadek intelektualny wielu zacnych mieszkańców imperium rzymskiego. Ammian Marcelin (330-392) w „Res Geste” opisał upadek intelektualny i duchowy, a także brak zainteresowania naukami ówczesnej arystokracji rzymskiej21. Miejsce aktywności intelektualnej zajęły tanie rozrywki, gośćmi zacnych domów rzymskich, gdzie przebywali w poprzednich latach zacni filozofowie i mówcy, stali się mistrzowie rozrywek, ludzie z półświatka Rzymu, eksperci od tajemnych praktyk okultystycznych, a także ludzie z niższych warstw społecznych mających bardzo złą reputację. Arystokraci poświęcali wiele czasu na rozrywki, przede wszystkim w cyrku, oglądając wyścigi konne. W dawnych bibliotekach „[…] montuje się organy wodne, flety, liry i akcesoria potrzebne do występów aktorskich”22. Warto tu nadmienić, że brak zainteresowania tym, co ważne i mające wartość, spowodował dekadencką mentalność, która wyrosła z nadmiernego zbytku, lenistwa, zniewieściałości, gnuśności ówczesnej rzymskiej arystokracji.

Mentalność dekadencka objęła także żołnierzy rzymskich. Konsekwencją tego był upadek i utrata ducha bojowego. Żołnierze tracili tężyznę fizyczną, stawali się leniwi, tchórzliwi i gnuśni, toteż nie byli w stanie bronić granic zagrożonego imperium23. Armia stawała się coraz słabsza. „W roku 154 rozgorzała wojna w Hiszpanii […]; gdy dowiedziano się w Rzymie, że wojna ta nie będzie prostą wycieczką wojskową, nie znaleziono już ani żołnierzy, ani oficerów skorych do wyprawy”24. Cesarz rzymski Lucjusz Septymiusz Sewer (193-211) ubolewa nad rozwiązłością moralną panującą w wojsku i nawołuje jednego z dowódców, aby dokonano koniecznych reform. Cesarz apeluje, by zaczęto od samych trybunów, bo kiedy oficer utraci raz na zawsze autorytet, nigdy nie wymusi na żołnierzach dyscypliny25.

W granicach imperium rzymskiego za czasów Juliusza Cezara (100-44 przed n.Chr.) mieszkało około 57 mln osób26. Ówczesny świat starożytny liczył około 200 mln mieszkańców, a zatem imperium rzymskie było potęgą. W II stuleciu po n.Chr. Italia liczyła około 8,7 mln mieszkańców, a sam Rzym około 1 mln osób27. W V stuleciu liczba mieszkańców Italii spadła do sześciu milionów28. Co było przyczyną tak radykalnego ubytku ludnościowego na terenie Italii? Odpowiedź na to pytanie odnajdujemy u Walentego Majdańskiego, który pisze: „[…] już pod koniec republiki, pod wpływem mądrości helleńskiej, więcej było starych kawalerów niż żonatych. Ale tak już bywa na tym świecie, że im więcej starych kawalerów, tym bardziej ci, co się żenią, oszczędzają na dzieciach”29. Tak też było i w Italii30. Im mniej dzieci w rodzinach, tym bardziej szerzyła się rozpusta i rozwiązłość. Z upływem czasu rozwiązłość była już niemodna, nudziła wielu. Toteż rozszerzał się wówczas homoseksualizm, tak też było i w Italii.

Z czasem liberalizowano ustawodawstwo, dopasowując je do obniżonej moralności społeczeństwa. Prawodawstwo w początkach drugiego stulecia przed n.Chr. zliberalizowało kary dla obywateli rzymskich. „[…] Łagodność kary ośmielała złoczyńców, zbrodnie, okrucieństwa, kradzieże, morderstwa, dramaty rodzinne stawały się coraz liczniejsze. Rodzina rzymska nie spełniała już czynności dyscyplinarnych i sądowniczych. […] trybunały domowe były jedynie wspomnieniem przeszłości”31. W Rzymie i na prowincjach zniesiono karę chłosty i karę śmierci. W kolejnym stuleciu wiele przestępstw pozostawało bezkarnych. Demoralizacja zataczała coraz szersze kręgi wśród społeczeństwa imperium rzymskiego32.

Poziom życia moralnego rodzin znacznie się obniżył. Rola rodziców straciła na znaczeniu, a autorytet ojca był coraz słabszy. „Ojcowie rodzin nie tylko nie umieli już utrzymywać w karbach swoich żon i dzieci, lecz nie byli zdolni do nakazania dla siebie szacunku. Liczne uchybienia kobiet i młodych ludzi uchodziły przeto bezkarnie, gdyż prawodawca nie zajmował się nimi jeszcze, a rodzina zajmować się nimi przestała”33.

Popełniano liczne morderstwa, otrucia, kradzieże były na porządku dziennym, dramaty rodzinne były coraz liczniejsze. Morale upadało, co powodowało dekadentyzm w wymiarze społecznym, politycznym i indywidualnym34. Z zapaścią moralną w rodzinie i w życiu społecznym szła w parze zapaść małej własności, a także coraz gorsza była jakość fizyczna ludzi. Nie było młodych poborowych, a ci, którzy już byli żołnierzami, z powodu braku kondycji fizycznej nie byli zdolni do pełnienia służby. Zrezygnowano z dotychczasowej zasady poboru do wojska synów obywateli należących do pierwszych pięciu klas społecznych. Na przełomie II i I stulecia przed n.Chr. zaczęto rekrutować do wojska tęgich mężczyzn z ubogiego plebsu miast i wsi. Tam jeszcze ich nie brakowało. W Rzymie jazdę konną stworzono z barbarzyńców: Traków, Galów, Germanów, Hiszpanów, Numidów, bo nie było odpowiedniej liczby mężczyzn do obsłużenia potrzeb wojskowych35.

W I w. przed n.Chr. plebs italski nie był zainteresowany walką. Ludność miała z czego żyć, a to dzięki skarbom, które pozyskano, łupiąc na wojnach cały basen Morza Śródziemnego. Plebs, podobnie jak wolni obywatele, z czasem stawał się coraz mniej zdolny do służby wojskowej, był słaby fizycznie i moralnie36. Demoralizacja niszczyła dzieci, młodzież i osoby starsze, nie szczędząc nikogo.

  1. Demoralizacja kobiet

Z czasem kolejny bastion imperium rzymskiego – kobieta, padł. Przez stulecia dokonywała się emancypacja kobiet, z czasem zyskały one równe prawa. Wiadomo, że życie wyprzedza formalne ustawodawstwo. Proces feminizacji rozpoczął się w Rzymie od wyższych klas społecznych, a z czasem objął ogół kobiet. W Rzymie można było zaobserwować zjawisko, które dość powszechnie występowało. Otóż „[…] gdy nawał wojen w wiekach IV, III, II odrywał mężczyznę od domu, bardzo często kobieta stawała się w nim panią udzielną. To ją usamodzielniało”37. To powodowało, że kobiety z czasem górowały fizycznie i psychicznie nad mężami, schorowanymi, wyczerpanymi, a także kalekami. Zwierzchność mężów nad swymi rodzinami stawała się czystą formalnością. Potwierdzają to słowa Marka Porcjusza Kato (234-149 przed n.Chr.)38, który w 195 r. w senacie mówił: „[…] gdyby każdy z nas, obywatele, umiał u żony swej zachować prawa swe i znaczenie, mielibyśmy teraz mniej kłopotu z kobietami”39. Kobieta korzystała z wolności, często bezwiednie naśladując mężczyznę. Był to fatalny czas. Wraz ze wzrostem praw wolnościowych morale społeczne zarówno kobiet, jak i mężczyzn wkraczało na coraz niższy poziom. Widząc, że kurtyzany cieszyły się szczególnym powodzeniem, kobieta dopasowywała swój poziom moralny do ogólnie przyjętego. Nie podjęła wysiłku moralnego, by panować nad mężczyzną czy zadbać o dobre wychowanie dzieci. Z każdą dekadą zatracała swą kobiecość40. Od tego czasu morale mężczyzn i kobiet słabło. Pod koniec republiki kobiety mają duży wpływ na sytuację polityczną państwa41.

Jedną z wielu niewiast lekkich obyczajów była Precja, utrzymanka Cetegusa. Choć nie tylko jego. W 74 r. Mitrygas organizował koalicję wojskową przeciw Rzymowi, autorytet senatu był bardzo słaby42. Politycy byli skłóceni między sobą, a „[…] zręczna Precja umiała wszystko urządzić i wszystkich zadowolić. Pompejusz otrzymał fundusze do dalszego prowadzenia wojny z Sertoriuszem, Antoniusz dostał dowództwo nad flotą. […] Kotta miał bronić Bitynii. […] Lukullusowi dano […] nakaz wyparcia Mitrydatesa z Azji”43. Kolejny skandal dotyczył małżeństwa Cezara. Klodiusz, mający romans z żoną Cezara, Pompeją, próbował nakryć Cycerona na zdradzie44, poprzez swą siostrę, która była żoną Kwintusa Metallusa Celera i miała bardzo złą reputację. Była na tyle zdemoralizowana, że kupiła ogród nad brzegiem Tybru, by podglądać młodych kąpiących się nago. Także o niej mówiono, że miała wielu kochanków45.

Takie kobiety nadawały ton obyczajom rzymskim, imponowały nawet cezarom, i to w ciągu stuleci. Wywierały ogromny wpływ na jakość moralności w wymiarze społecznym i indywidualnym, propagując rozwiązłość moralną46. Państwo, jeśli istniało, to tylko dlatego, że zdążyło zniszczyć potężnych sąsiadów. Mimo to te czasy zdołały wydać w wymiarze politycznym i wojskowym wybitne postacie, takie jak: Mariusz, Sulle, Lukullus, Krassus, Pompejusz i Cezar. Warto tu nadmienić, że w państwie żyło jeszcze dość duże liczebnie zdrowe społeczeństwo, natomiast najbardziej zdeprawowane były elity rzymskie47. A to nie rokowało dobrze na przyszłość.

Pod wpływem zmian moralnych i obyczajowych zmienia się też obyczajowość wśród kobiet. Tracą swój naturalny instynkt macierzyński i delikatność48. Świadomie rezygnują z macierzyństwa. Podążają za modą, trwoniąc majątki na ubiory. Czas poświęcają na miłostki, cyrk, tańce, lenistwo czy zbytki, których nie brakuje w Rzymie. A ponadto gonią za aktualną sztuką. A sztuka prezentowała rozwiązłe malarstwo i rzeźby, „[…] rozpustne legendy mitologiczne, lubieżna poezja, greckie powieści i konkretniej niż wszystko sztuka widowiskowa. Ale na dramaty i tragedie, przeznaczone dla elity, teraz za Cesarstwa, nikt się nie kwapi, jeżeli nie czuje bogatych wystaw i strojów. Przekłada się nad nie nową komedię grecką, szydzącą z bogów i bohaterów, prezentującą z sympatią życie heter. Szerokim rzeszom i to nie odpowiada: przedstawienia muszą być wyraźniej wyuzdane: atelany49 i mimy50 spełniają te życzenia. Dopiero też za takie widowiska płacą najwięcej pretorowie, organizujący występy publiczne z ramienia państwa. Otóż wrażliwość kobiet na te rodzaje sztuki teatralnej dochodzi do histerii: ubogie zostawiają kolczyki i naszyjniki, byle dostać się na prapremiery”51.

Kobiety dorównują mężczyznom w swawolnym życiu52. Nie rodzą dzieci, a kiedy mężczyzna skazuje na śmierć niemowlę, nie walczą o jego życie, są obojętne53. Sytuacja obyczajowa nie sprzyjała rodzinom wielodzietnym. „[…] rozwiązłość obyczajów ani atmosfera niepewności, jaka wisiała nad każdym ogniskiem rodzinnym, nie mogła sprzyjać dzieciom. Bano się ich, unikano, uważano za ciężar, lękano trudów wychowania. Zbrodnicze poronienia i porzucanie niemowląt były zwyczajem przyjętym, piętno hańby nie okrywało wcale tego występku, prawo nie karało go. […] Rzadko dziś znajdziesz taką, któraby chciała być matką – pisał Owidiusz”54. Używają środków antykoncepcyjnych bez żadnych skrupułów, a także trujących płynów płodobójczych55. Dziecko stało się przeszkodą w korzystaniu z życia, toteż trzeba było się go pozbyć. Poprzez zabicie w łonie matki czy poprzez porzucenie. Życie seksualne doprowadzone do nieopanowanej rozpusty miało wymiar hedonistyczny.

Praca domowa dla wielu kobiet była przekleństwem, gardziły nią, scedowały ją na niewolnice. Utrzymywały w domach pięknych niewolników dla swych potrzeb, a małżeństwa zawierały po to, by drażnić swych kochanków56. Stosunki rodzinne były bardzo złe. Jedyna córka Augusta, Julia, była tak zdeprawowana, że ojciec zmuszony był skazać ją na wygnanie. Dzieci nie słuchały rodziców, wręcz oczekiwały na śmierć swego ojca, by przejąć majątek. Po śmierci rodziców bardzo często nie było żałoby, tylko zabawa, korzystanie z życia i uciech, jakie proponował świat rzymski57.

Kobiety zdobywały wiedzę, podejmowały pracę zawodową, „zarzucając stan kobiecy”, jak się kiedyś mówiło. Wykonywały różne prace – były np. prawnikami, adwokatami, uprawiały sport jako atletki i gladiatorki. A więc stały się równe mężczyźnie. Nie wykorzystały tego, by walczyć o równouprawnienie w ustawodawstwie. A przecież cezarowie, senat, a także ówcześni mężczyźni, by im tego nie odmówili. Tacyt, snując refleksje nad rzeczywistością rodzinną, pisze: „Matka powierza dzieci służebnej Greczynce, której dodaje do pomocy jednego lub dwóch niewolników, ludzi nieraz najgorszego prowadzenia”58. A Plutarch z Cheronei (50-125 po n.Chr.) dodał: „[…] większość Rzymian, kiedy posiada uczciwego niewolnika, robi z niego rolnika, sternika, intendenta, urzędnika do spraw towarowych lub interesów bankowych, a jeżeli ma pijaka, obżartucha, wałkonia, niezdatnego do żadnej pracy, powierza mu wychowanie dzieci”59. Kobieta traci swój autorytet w oczach mężczyzny, stwierdza Seneka60. „[…] Jest istotą nierozumną, nieukróconą, niecierpliwą w zaspakajaniu swych żądz”61. Święty Hieronim pisał o pewnej kobiecie, która miała w ciągu swego życia aż 23 mężów, a sama była 21. żoną ostatniego swego męża. Wprawdzie były jeszcze małżeństwa, w których przez całe życie żony były wierne jednemu mężowi i na odwrót, ale stanowiły rzadkość. Deprawacja życia małżeńskiego sięgnęła dna62.

Poprzez wspomnianą wcześniej sztukę gloryfikowano najniższe potrzeby człowieka, obniżano niewiastom poziom moralny, miał być to postęp, nowoczesność, która prowadziła mieszkańców Rzymu na manowce. Gdyby za pomocą sztuki propagowano wyższe wartości, to z pewnością prowadziłoby to do uzdrowienia poranionych kobiet, mężczyzn i młodzieży63.

Był jeszcze jeden czynnik, który szerzył ogromne spustoszenie moralne wśród mieszkańców Rzymu, i nie tylko – to filozofia. A najbardziej zawinił: stoicyzm. To on uspokajał ludzi, tłumił w nich potrzebę wyzwalania z siebie największych sił moralnych, uspokajał sumienia. To stoicy wpajali ludziom pogardę – do dzieci, do małżeństwa i do kobiet. Głosili, by stronić od tłumów, od małych i większych grup, od człowieka64. Co więcej, propagowali „ucieczkę od życia” poprzez samobójstwo. Seneka sugerował, że samobójstwo jest świadectwem mądrości i dojrzałości człowieka65. Stoicy w swych poglądach łamali moralny kręgosłup, być może także wielu początkującym wyznawcom Chrystusa. Propagowali także rezygnację z małżeństwa. Seneka propagował dzieciobójstwo chorych dzieci: „[…] nie czynimy tego ze złości, ale z rozsądku: bo czyż może być coś bardziej rozsądnego niż pozbywanie się niepotrzebnych przedmiotów i istot?”66.

Szerzyły się zabobony i proroctwa o końcu świata, przypomniano sobie o grzechu bratobójstwa Romulusa i Remusa, który ciążył na Rzymie od najdawniejszych czasów. Przywoływano różne proroctwa: „[…] Plutarch opowiada w życiorysie Cezara, że w ciągu całego roku, który nastąpił po zamordowaniu dyktatora, słońce było blade i bez promieni, ciepło słoneczne było słabe i nieznaczne, a powietrze pochmurne i ciężkie, i zboże przedwcześnie okwitło i zwiędło”67. W kronikach pisano o powodziach w Rzymie i o komecie ogromnych rozmiarów nad Padem. Strach z każdym dniem niepokoił Rzymian, wielu z nich snuło plany o wyemigrowaniu na krańce świata, „[…] byle dalej od grzechu, wyuzdania i wojennej pożogi”68. Pojawiają się horoskopy, którymi zajmują się nie tylko chaldejscy czy marsyjscy szarlatani, ale także filozofowie, choćby neopitagorejczyk Publis Nigidius Figulus (98-45 przed n.Chr.). Był autorem wielu dzieł o wróżbach, snach czy pism o treści astrologicznej. Zajmował się m.in. magią69.

  1. Depopulacja imperium

Jak kształtowała się demografia Rzymu i Italii? W 293 r. przed n.Chr. wedle spisu było 262 321 obywateli. Po pierwszej wojnie punickiej w roku 225 naliczono 273 tys. obywateli70. W III w. przed n.Chr. „[…] mogła liczyć Italia w swoich ówczesnych granicach (tj. półwysep na południe od Rimini i Pizy, bez górnej Italii i wysp) rzymskiej ludności około 900 tysięcy, sprzymierzeńców 1,8 miliona. Do tego dochodzą nieliczni jeszcze wtedy niewolnicy. Italia miałaby wtedy za czasów Hannibala około 3 milionów mieszkańców”. W drugiej połowie II stulecia „[…] 1,2 miliona Rzymian, 2,5 miliona sprzymierzeńców (lub może więcej), (…) z niewolnikami na pewno ponad 4 miliony”. „Cała Italia w dzisiejszych granicach mogła posiadać ku końcowi republiki około 6 milionów”. Za czasów cesarza Augusta Hiszpania, wówczas Galia, liczyła około 6 mln, Afryka Północna podobną liczbę, około 6 mln, w strefie naddunajskiej około 2 mln, zhellenizowany Wschód około 20 mln, a Egipt jakieś 8 mln. U początków Cesarstwa Rzymskiego mieszkało na tym obszarze około 60 mln osób71.

Za Cycerona (106-43 przed n.Chr.) rozwinęło się wiele miast i wiosek, które bardzo dobrze funkcjonowały. Ale w tym samym czasie pustoszały latyfundia, ludność emigrowała z ogromnych przestrzeni między miastami Etrurią, Apulią, Lukanią, Brutium, Sycylią i Samnium. Rzym w 44 r. przed n.Chr. liczył około 900 tys. mieszkańców. Za cezara Augusta około jednego miliona, w II stuleciu po n.Chr. mógł liczyć 1,5 mln mieszkańców72. Są to bardzo ostrożne dane. Można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że w ciągu dwóch stuleci naszej ery liczba mieszkańców się podwoiła. Czy tak dużo dzieci się rodziło? To mało prawdopodobne. Powodem była raczej niska śmiertelność, a także znaczny wzrost ogólnej długowieczności. W tym czasie panował pokój, rosła więc liczba małżeństw. Do Rzymu przybywało zaś wielu nowych mieszkańców z całej Italii.

Wsie pustoszeją, opuszczają swe gospodarstwa dotychczasowi mieszkańcy. Nie ma rąk do pracy, społeczeństwo się starzeje. Cesarz rzymski Marek Aureliusz, panujący w latach 161-180, zezwolił na osadnictwo wiosek przez barbarzyńców, szczególnie w okresie powojennym. Ogromnego spustoszenia wsi i miast dokonała morowa zaraza na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych II po n.Chr.73. W roku 193 „[…] cesarz Pertinax74, ażeby zapobiec zmniejszaniu się ziemi uprawnej wskutek braku rąk roboczych […] wydał edykt, na mocy którego każdy, kto grunta opuszczone wszelkiej kategorii, nawet należące do cesarza, przywróci z powrotem kulturze, uzyskać miał do nich pełne prawo własności”75. Młode pokolenia nie były chętne do pracy, wolały wygodniejsze i lżejsze życie w miastach. Szczególnie jedynacy. Budżet państwa od II stulecia był bardzo często deficytowy. Po kryzysie wiosek, przyszedł kryzys miast. Brakowało rąk do pracy. Wówczas człowieka nie zastępowała maszyna. Potrzebny był do pracy na roli, w handlu i w produkcji. A tymczasem rodziło się coraz mniej dzieci, co bardzo pogarszało sytuację. Warunki pracy także były coraz trudniejsze. Centrum tego kryzysu znajdowało się w Rzymie. A ludność Italii, nie tylko z wiosek, gromadnie wędrowała do stolicy. Jednak tu bezpotomnie w pierwszym, drugim czy trzecim pokoleniu wymierała. Rzym stał się cmentarzyskiem narodowym, tu ginął najbardziej romański lud. A sam Rzym stawał się coraz mniej rzymski. Ponadto na utrzymanie wszystkich urzędów ani Rzymianie, ani mieszkańcy Italii nie płacili podatków, płacili mieszkańcy spoza granic Italii76.

Z czasem rola cywilizacyjna Rzymu słabnie. Publiusz Korneliusz Tacyt pisał, że: „[…] deprawacja obyczajów jest środkiem skuteczniejszym do ukrócenia podbitych narodów i utrzymania ich w jarzmie niewoli aniżeli oręż”77. I to udawało się Rzymianom w wielu regionach swego imperium. Ale deprawacja ich nie ominęła. Z czasem „[…] naturalnym następstwem wyludnienia było opuszczenie gospodarstw. Próbowano temu zapobiec przez prawa osadnicze, które wiązały rolnika i jego dzieci z ziemią. Lecz były to środki sztuczne i niedostateczne”78. W drugim stuleciu, za czasów cesarza Pertynaxa (126-193)79, ziemie mógł zajmować każdy, kto chciał, bo połacie areałów leżały odłogiem. Bo nie było dzieci i nie miał jej kto uprawiać. W kolejnych stuleciach było jeszcze gorzej, choć Rzym ociekał bogactwem, przywożono wszak dobra z różnych stron świata80.

Co takiego się stało, że w I stuleciu przed n.Chr. udało się wyprowadzić państwo z zapaści poprzez zmianę ustroju, nawet kosmetyczną, a nie udało się to poprzez radykalne zmiany ustrojowe w III i IV stuleciu? Odpowiedź jest prosta, wraz ze zmianami w administracji i w wojsku nie poszły zmiany obyczajowe. Nadal rodzina i całe społeczeństwo funkcjonowały na bardzo niskim poziomie moralnym. Z religii nie wypływały już prawa moralne wiążące dla życia społecznego i rodzinnego. Ludność w coraz większym stopniu ulegała ateizacji i demoralizacji. „Acca Larentia, matka Larów, bogów domowych, poszła z czasem w zapomnienie […] identyfikowano ją z Lareniną, nierządnicą…”81. Gajus Juliusz Cezar (100-44 przed n.Chr.) w 73 r. przed n.Chr. został najwyższym kapłanem – pontifex maximus, choć był ateistą. Cesarstwo przejawiało charakter ateistyczny. Rzymski poeta i filozof Lukrecjusz (99-55 przed n.Chr.), współczesny Cezarowi, w swym dziele „De rerum natura”, tak puentuje czas miniony: „Gdy przed oczyma ludzi życie, z wolności wyzute. Leżało w błoto wdeptane ciężkim religii butem”82, a znacznie wcześniej, filozof grecki, Epikur (341-270 przed n.Chr.) pisał: „[…] i tak padła religia pod jego stopami”83. Niewiara na dobre zagościła u Rzymian, a to osłabiło postawę wobec życia. Rzymski poeta pochodzący z Werony, żyjący w I stuleciu przed n.Chr., Gaius Valerius Catullus (87 lub 84 przed n.Chr. – 54 po n.Chr.)84 zachęcał młodzież rzymską, by – żyła i używała Lesbio! Wynaturzenia były posunięte bardzo daleko, szerzyła się rozwiązłość i grzechy kontra natura85. A imperium rzymskie się wyludniało.

  1. Próby naprawcze obyczajów

Podejmowano próby naprawcze, próbowano wzmocnić w społeczeństwie rolę rodziny, a przede wszystkim otoczyć opieką rodziny wielodzietne. Próby naprawcze odwoływały się do prawa naturalnego. Bracia Grakchowie86 w drugim stuleciu przed n.Chr. podjęli próbę reform rolnych, przekazując ziemie rodzinom wielodzietnym, wystarczyło mieć troje dzieci, ponadto przeznaczyli część środków finansowych ze środków publicznych na rodziny bogate w dzieci87. Mimo podjętych prób zasiedlania ogromnych połaci ziemi, także zamorskich, m.in. w Kartaginie, ludność nadal uciekała ze wsi do miast. Wieś pustoszała, a ludność, przenosząc się do miast, wymierała tam w wyniku bezdzietności, przede wszystkim w Rzymie88. Płodność obywateli Rzymu zmniejszała się z pokolenia na pokolenie. Demoralizacja i upadek były tak daleko posunięte, że społeczeństwo nie było zastępowalne pokoleniowo89.

Kolejną próbę ratowania demograficznego upadku imperium rzymskiego podejmuje cezar August (63 przed n.Ch. – 14 po n.Chr.). Rzym chylił się ku upadkowi. Prace naprawcze narodu rzymskiego prowadził w trzech wymiarach: religijnym, moralno-obywatelskim oraz indywidualnym i materialnym90. Kierował się słowami Horacego (65-27 przed n.Chr.), które wyrażały myśl odnowy religijnej: „Niezasłużenie płacić będziesz za grzechy przodków, Rzymianinie, dopóki nie odnowisz świątyń i zapadających się kaplic poświęconych bogom oraz posągów oszpeconych od czarnego dymu”91. August odnowił 82 świątynie i wybudował nowe. Podjął się także odnowy kolegiów kapłańskich. Mimo ogromnego wysiłku w odnowie kultu religijnego w Rzymie szerzyło się wróżbiarstwo, astrologia oraz rozpowszechniały horoskopy92.

W roku 18. przed n.Chr. cesarz August wydał prawa Rogationes Juliae, ograniczające zbytek (lex Julia sumptu aria), prawo o moralnym prowadzeniu się i zwalczaniu nierządu (lex de pudicitia et de adulteriis coercendis) i prawo o małżeństwie (lex de maritandis ordinibus). Po kilkudziesięciu latach, w 9 r. po n.Chr. wydaje kolejny zbiór praw lex Pappia Poppea, które wprowadza groźbę strat majątkowych i prawnych wobec mężczyzn i kobiet. Mężczyzna bezżenny od 20. do 60. roku życia i kobieta niezamężna od 20. do 50. roku życia, bezdzietnym mężczyznom groziło ponad 25 lat, a bezdzietnym kobietom ponad 30 lat. Dotyczyło to przede wszystkim wyższych warstw społecznych93.

Mężczyźni żonaci mający minimum troje dzieci na mocy przywileju ius trium liberorum, czyli „prawo trójki dzieci”, mogli dziedziczyć cały spadek, ponadto otrzymywali przywileje publiczne: byli zwalniani z wielu obciążeń publicznych, mogli awansować w służbie państwowej, w teatrze mieli zagwarantowane lepsze miejsca itp. Jednak niebawem wszystko to zmieniło się na ich niekorzyść. Takie same przywileje otrzymali żołnierze, westalki94 i bezdzietni95. I nadal Rzym nie miał dzieci. Stawał się miastem osób starych, schorowanych, potrzebujących opieki96. A dzieci były przeszkodą w wygodnym życiu. Gajusz Petroniusz tak charakteryzował Rzym w pierwszym stuleciu: „[…] w tym mieście nikt nie uznaje dzieci, bo kto ma potomków, ten nie otrzymuje zaproszeń na uczty albo zabawy, omijają go wszystkie korzyści i prowadzi życie hańbiące i nieznane nikomu. Ale ci, którzy się nie pożenili i nie posiadają bliskich krewnych, dochodzą do najwyższych zaszczytów i uważani są za jedynie doskonałych, ba, nawet wolnych od wszelkiej winy ludzi”97.

Mimo niechęci do posiadania dzieci podejmowano kolejne inicjatywy wspomagające rodziny wielodzietne. Za czasów cesarza Nerwy (30-98) i Trajana (53-117) powstały w minimum 39 miastach Italii zakłady na wzór fundacji otaczające opieką rodziny wielodzietne. Zakłady opiekuńcze serwowały posiłki dla dzieci. „Jako formę organizacyjną obrano fundację wieczystą. Potrzebny kapitał był dostarczany przede wszystkim przez cesarza, ale także przez ciała samorządowe oraz prywatne. Kapitał ten był ulokowany w gminach potrzebujących pomocy na procent bardzo niski (3,5-5% rocznie), atoli przy daleko idącym zabezpieczeniu hipotecznym. Dochód z tego kapitału miał być zużyty na dostarczenie określonej liczbie dzieci bądź bezpłatnego zboża, bądź zasiłku pieniężnego w wysokości 12-20 sesterców miesięcznie”. Miesięczne utrzymanie rodziny wynosiło wówczas około 150 sesterców98.

Nigdzie nie mamy „[…] podanej sumy globalnej pieniędzy publicz­nych (tym mniej prywatnych), wydatkowanych na alimentację. Musiały to być w każdym razie sumy ogromne, skoro obskurna miejscowość Veleia w dolinie Padu (niedaleko Placentii), otrzymała, wedle świadectwa znalezionego tam napisu, od Trajana kwotę jednego miliona44 tys. sesterców, za którą było utrzymywanych 246 chłopców i 35 dziewcząt. Przyjmując, że repartycja funduszów cesarskich pomiędzy poszczególne gminy Italii odpowiadała w przybliżeniu liczbie ich ludności, otrzymamy dla Trajana co najmniej ćwierć miliarda denarów, czyli przeciętną roczną około 13 milionów. Prawdopodobnie jednak suma faktycznie wydatkowana była o wiele wyższa. System alimentacyjny miał jeszcze tę zaletę, że dostarczał własności ziemskiej taniego kredytu, który był bardzo potrzebny”99. Mimo nowych inicjatyw, mających na celu ożywienie demograficzne na Półwyspie Apenińskim, nie osiągnięto oczekiwanych rezultatów100. Jednym z wielu czynników, który wpływał na dzietność w rodzinach i obyczaje we wszystkich dobrze rozwiniętych cywilizacjach, tak było bynajmniej do tej pory, uzależniony był od drobnej własności rolnej. Za czasów cesarza Augusta (63 przed n.Chr. – 14 po n.Chr.) nie dbano o drobnych rolników, środki finansowe kierowano na wojsko i „próżniaczy motłoch rzymski”101.

Kolonizacja odbywała się aż do czasów Marka Aureliusza (121-180), ale poprzez rozbudowę ośrodków miejskich, zaś tereny wiejskie pozostawały niezagospodarowane. Przywileje Augusta były zachętą do małżeństwa przede wszystkim bogatych. Wśród dobrze sytuowanych zawierano małżeństwa, ale nie planowano dzieci. Przywileje Augusta i Nerwy nie odegrały większej roli w pobudzeniu demografii rzymskiej. W tym czasie wśród bogatych panowała już moda na bezżenność i bezdzietność102. A ubodzy naśladowali bogatych. Mimo to imperium rzymskie do połowy II stulecia rosło w siłę demograficzną. Na taki stan wpływało kilka czynników. A mianowicie: w I i II stuleciu mieszkańcom żyło się dość dobrze, przede wszystkim w miastach, likwidowano niewolnictwo103.

Hadrian, cesarz rzymski w latach 117-138, „[…] odebrał panom prawo życia i śmierci nad niewolnikami”104. Pracownik wolny znacznie więcej zarabiał. Wielu rodzinom w prowincjach poprawiła się sytuacja materialna. Sytuacja polityczna ustabilizowała się, panował pokój, medycyna przyczyniła się do wydłużenia życia wielu mieszkańców imperium, zmniejszyła się śmiertelność wśród dzieci i łatwiejsze było ich wychowanie. W niektórych rejonach, zwłaszcza poza Italią, dzieci były darem niebios. Powstawały nowe ośrodki miejskie, gdzie − za czasów od Augusta do Hadriana − wznoszono budynki publiczne i prywatne105. Taki poziom pomocy socjalnej w budownictwie społeczeństwo osiągnęło dopiero w XIX w.106 Nastąpił na niespotykaną skalę rozwój przemysłu metalurgicznego, konfekcyjnego, skórzanego i spożywczego. Rozwinęła się sieć hoteli, turystyka przeżywała swój boom. Produkowano zarówno na rynek wewnętrzny, jak i zewnętrzny107. Dorabiano się niebotycznych fortun.

Gdy ofiarą legionistów padł Aleksander Sewer (208-235) w 235 r., państwo rzymskie świetnie funkcjonowało, cywilizacja rzymska obejmowała ogromny obszar, nie tylko w Europie, ale także w Azji i Afryce. To państwo było wielką jednolitą potęgą, „[…] której jeszcze nie naruszyły, przynajmniej z pozoru, żadne siły wywrotowe. Armie były liczne i wyćwiczone, admi­nistracja poprawna, sztuki piękne kwitły, filozofię i literaturę uprawiano gorliwie, nauka zaś prawa miała przedstawicieli, jakich świat nie widział, i pociągała umysły szlachetniejsze widokiem owocnej pracy nad udoskonaleniem i wzmocnieniem państwa, którego siłę stanowiło to, że wszelkie poddane Cesarstwu narody obdarzała jednaką, z odwiecznych zasad rozumu i sumienia, wynikającą sprawiedliwością. Minęło lat 50, i wszystko się zmieniło: cywilizacja jest w stanie agonii, Cesarstwo przedstawia jedną wielką ruinę, w której sroży się despotyzm równie okrutny, jak słaby”108. Jak do tego doszło? − pyta Ferrero109. Odpowiedź jest jasna i prosta: za mało mieszkańców Rzymu, za szybko wymierali i nie pozostawiali po sobie dzieci. A nowi osadnicy nie zasymilowali się z ludnością Rzymu, nie mieli talentu do prowadzenia podboju świata, do administrowania tak dużym obszarem. Borykało się Cesarstwo z tym przez kolejne stulecia, aż ostatecznie pogrzebano je w V stuleciu110. Wśród rządzących coraz bardziej rodziły się konflikty, nieporozumienia, coostatecznie prowadziło do przewrotów w cesarstwie. Spośród trzystu cesarzy „[…] uznanych w Rzymie w okresie 180-284 po n.Chr. tylko dwóch umarło naturalną śmiercią”111.

  1. Chrześcijanie

Jednak przyszedł czas kryzysu. Kolejne pokolenia podbitych narodów nie zachowywały odpowiedniej obyczajowości, z której wypływały powinności duchowe i moralne wobec rodziny. Z czasem sami Rzymianie wymierali. Rzym się wyludniał.

Czy była szansa na uratowanie Cesarstwa Rzymskiego przed dramatem depopulacji? Tak była, ale nie została w porę zauważona. Mogli to uczynić chrześcijanie. Małżeństwo było dla nich wspólnotą świętą, nierozerwalną, mającą ogromny potencjał duchowy i moralny. Życie dziecka było dla nich święte: i tego chorego, i tego w łonie matki, i tego zdrowego. Chrześcijanki odrzucały poronienia, podrzucanie potomstwa, rodziły każde dziecko poczęte. Młodzież chrześcijańska podejmowała życie w czystości i odrzucała rozpustę. To chrześcijanie na nowo podnieśli godność kobiety, mężczyzny i dziecka112. Szanowali państwo, jego struktury, a także wartość pracy i obyczajowości. Na tej sile można było budować przyszłość Cesarstwa, ale niestety władcy Rzymu podjęli decyzje o prześladowaniu tej grupy społecznej. Rozpoczął je Neron w roku 64113, a trwało około 250 lat z niewielkimi przerwami114.

Władze nie wykorzystały potencjału swych obywateli, i to tych o wrażliwym sumieniu, o ogromnej odpowiedzialności za dobro wspólne. „Nie za zbrodnie, ale za to, że są chrześcijanami, pozywani byli wyznawcy Chrystusa przed sąd, i jeśli się przyznali, że są chrze­ścijanami, skazywani byli na śmierć, albo, gdy skarga upadła, zesłani szli do kopalni, na wyspy, a chrześcijanki do lupanarów”115. Ileż zmarnowano potencjału ludzkiego przez zabijanie chrześcijan. Zniechęcono do romanizacji miliony obywateli, czyniono to przez trzy stulecia. Dostrzega się tu niewytłumaczalny irracjonalizm. Kryzys moralny rozpoczął się przed kilkoma stuleciami, poprzez eliminację kalek i potworów, żonobójstwo czy sprzedaż dzieci dla celów finansowych czy gospodarczych, zdradza to niecne intencje Rzymian, a także świadczy o ich słabości moralnej. A przecież miarą człowieczeństwa jest troska o dzieci chore i niepełnosprawne. Być może ratunkiem dla ginącego Rzymu byli chrześcijanie, którzy od kilku stuleci zamieszkiwali Wieczne Miasto116.

Trzeba było czekać trzy stulecia, by Konstantyn Wielki dostrzegł przydatność chrześcijan w życiu społecznym. Edykt mediolański z 313 r. zagwarantował wolność religijną wyznawcom Chrystusa117. Konstantyn był świadomy, że przyszłością każdej cywilizacji jest młode pokolenie. Dlatego też zabicie dziecka było zrównane pod względem kar z ojcobójstwem. Nie wolno było porzucać dzieci, zaś opiekunowie podrzuconych dzieci otrzymywali możność wzięcia ich za własne. Ponadto ograniczył władzę ojcom. Podjął szereg decyzji normujących prawodawstwo małżeńskie, kierując się duchem chrześcijańskim. I tak w 318 r. wprowadził karę za uprowadzenie dziewcząt, w 326 r. wprowadził zakaz utrzymywania konkubin, w 329 r. ogłosił karę śmierci za współżycie wolnej z niewolnikiem, w 331 r. ograniczył rozwody, w latach 329 i 335 wydał zakaz skupowania niewolników wyznania chrześcijańskiego i obrzezywania ich. Niewolnicy chrześcijańscy uzyskiwali wolność, Konstantyn potępił także walki gladiatorów, które zniesione zostały sto lat później przez Honoriusza118.

Edykt mediolański przyniósł wiele wspaniałych rozwiązań społecznych, ale było już za późno, by nastąpił boom demograficzny w zachodniej części Cesarstwa. Chrześcijaństwo było jeszcze za słabe, by dokonało znaczących zmian społecznych, przede wszystkim w życiu rodzin. Chrześcijan przybywało, powoli pokonywali pogaństwo, ale w życiu i w obyczajowości było jeszcze bardzo dużo zwyczajów pogańskich119.

Faktycznie pod koniec III stulecia i na początku IV w. spotyka się chrześcijan wszędzie, ale są jeszcze w mniejszości. W połowie III w. w Rzymie mieszkało około 50 tys. chrześcijan120, synod w Arles (314 r.) donosi o dość dobrze zorganizowanej organizacji kościelnej. Podobnie było w Hiszpanii, a w Germanii rzymskiej wiemy, że w II w. istniały gminy chrześcijańskie121. W Dalmacji chrześcijanie mieszkali już w I stuleciu, a o chrześcijanach w 200 r. wspominana Tertulian. Na synodzie w Arles w 314 r. chrześcijan reprezentowało kilku biskupów122.

W kolejnych stuleciach liczba chrześcijan nie wzrastała tak dynamicznie jak w pierwszych dwóch wiekach. Przyczyn było wiele, m.in. wielka śmiertelność, nie było też spokoju, pogorszyły się także wśród mieszkańców Cesarstwa warunki medyczne. Po uzyskaniu wolności religijnej chrześcijaństwo straciło swój dynamizm ewangeliczny, jaki miało w czasie prześladowań. To zaważyło także na dzietności rodzin chrześcijańskich. W czasie wędrówki ludów chrześcijaństwo było jeszcze za słabe, by na nich oddziaływać, bardzo często byli przez nich wchłaniani. Kościół nie zdążył uzdrowić moralnie administracji państwowej w zachodniej części Cesarstwa, co zaważyło na przyszłości polityki Rzymu123.

W V stuleciu Frankowie i Irlandczycy przyjmowali masowo chrześcijaństwo124. Wizygoci, którzy osiedlili się na terenie Hiszpanii w VI w., przyjęli chrześcijaństwo, także przybyli do Galii Burgundowie, Szkoci i Allemanowie w VII wieku, a Germanie w wieku VIII125. Chrześcijaństwo na ziemie Słowian dotarło już w V stuleciu. Także północna Afryka okupowana przez Wandalów nie zatrzymała rozwoju Kościoła126. Być może, dynamizm ewangelizacyjny byłby większy, gdyby Kościoła nie osłabiały schizmy i herezje, które szalały w Kościele od pięciu stuleci127. Mimo wieli turbulencji chrześcijanie w Cesarstwie byli najlepszą pod względem moralnym i demograficznym grupą społeczną, wspomagając działania państwowe i społeczne. Widzimy to w V stuleciu w najmniej chrześcijańskiej części Cesarstwa. Zachód, a także Italia, osłabione moralnie przez Rzym, uległy anarchii, a wschodnia część ocalała. Choć Konstantynopol leżał w centrum cyklonu dziejowego, to jednak zachował swój charakter chrześcijański na kolejne stulecia. Choć chrześcijanie na wschodzie i na zachodzie Cesarstwa byli tacy sami, to na wschodzie wyznawców Chrystusabyło więcej, i to zadecydowało o zachowaniu chrześcijaństwa. Teodozjusz II w 423 r. oznajmił, że w granicach jego państwa nie ma już pogan128, choć była to utopijna wizja cesarstwa chrześcijańskiego.

***

Deprawacja starożytnych narodów doprowadziła do zapaści demograficznej. Żadne warunki zewnętrzne, żadna wojna ani kataklizm, żadni barbarzyńcy nie zgubili mądrej Hellady i światowładnego Rzymu, ale zniszczone małżeństwa greckie i rzymskie, które odrzuciły dzieci, by żyć dostatnio i wygodnie. Kultura grecka zaczęła zanikać wówczas, „[…] gdy Greczynki były już bez wstydu i bez… dzieci?”129. Tak zaginął wspaniały świat antyczny i imperium rzymskie. Ziemię Rzymu przejęły inne narody. Historia Rzymu nie jest wyjątkowa. W dziejach nie znajdziemy narodu, który mając liczne potomstwo, zginął z powodu biedy. Nie ma też narodu, który odrzucając prawo Boże nadane małżonkom i prawo do życia, trwał by dalej w potędze. Minione dzieje Grecji i Rzymu powtarzają się na naszych oczach, zniknięciem z Ziemi nie są zagrożone ludy biedne lub niemające miejsca w swej ojczyźnie, ale bogate i mające ziemi aż nadto.

W ogrodzie drzewa, które nie przynoszą owoców, z czasem są wycinane, bo zabierają cenne soki z ziemi innym drzewom. Ogród to Ziemia, a narody to drzewa w ogrodzie Stwórcy. Gdy nie przynoszą owoców, Stwórca bierze do ręki siekierę i je wycina z ogrodu ludzkości. Z czasem Ziemię oddaje innym. Siekierą w ręku Stwórcy jest zdeptane prawo do życia. Bóg stwarza ludzi wciąż prawem swej wszechmocy – stań się! Tak stworzył pierwszego człowieka – Adama. Każde zaś kolejne życie powołuje przez małżeństwo, które uczynił szczególną instytucją, gdzie spełniają się szczególne plany stwórcze: rośnijcie, mnóżcie się i napełniajcie Ziemię!

Ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:

1 W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 12.

2 Tamże, s. 12-13.

3 Cyt. za A. Nowak, Pojęcie władzy ojcowskiej w rzymskim prawie klasycznym, „Studia prawnoustrojowe” 2002, nr 1, s. 42.

4 Zob. S. Boduszyński, O zabójstwie ze stanowiska teorii i prawodawstw obowiązujących, Warszawa 1871, s. 200; zob. J. Brzezińska, Dzieciobójstwo w regulacjach wybranych państw Europy Zachodniej od starożytności do 1914 r., „Wrocławskie Studia Erazmiańskie” 2009, nr 2, s. 277-278.

5 B. Łapicki, Władza ojcowska…, dz. cyt., s. 7; zob. A. Nowak, Pojęcie władzy ojcowskiej…, dz. cyt., s. 42-43.

6 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 252.

7 Tamże.

8 Tamże, s. 253.

9 Zob. L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje…, dz. cyt., s. 232-235.

10 Żył w latach 60-7 przed n.Chr. Historyk i retor. W Rzymie mieszkał 22 lata za panowania Oktawiana Augusta, autor dziejów Rzymu (Rhōmaikḗ archaiología). Opisał dzieje do czasów I wojny punickiej, tzn. do 264 r. przed n.Chr. (20 ksiąg: I-IX zachowane w całości, X-XI w znacznej części, reszta we fragmentach).

11 Zob. T. Czacki, O litewskich i polskich prawach, o ich duchu, źródłach, związku i o rzeczach zawartych w pierwszym Statucie dla Litwy 1529 roku wydanym, t. 2, Warszawa 1801, s. 26 -29. Autor przywołuje prawo rzymskie: „Kiedy obyczaje były prawami w Rzymie, kiedy głos starców opowiadaniem własnych i naddziadów przykładów podawał nowszym pokoleniom naukę; a dowcipne późniejszych prawidła nie były znane; Rzym nie słyszał o rozwodach. Pierwszy jest Spurius Carvillus Ruga, który 523 roku od zbudowania Rzymu żonę, że była bezdzietna, porzucił. Prawney nowości nie sprzeciwiała się władza rządu, ale władz opinii Carvilla Ruga przeklęctwu ludu. Używali sami mężczyźni takiego prawa. Smutna była dla piękney płci ostateczność, codziennie lękać się utraty imienia i praw żony, a niemieć wolności dania uczuć siły wzgardy, lub nienawiści nielubionemu mężowi”.

12 W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 258.

13 Zob. M.S. Popławski, Oktawian August, Lublin 1938, s. 37.

14 Zob. W. Kochowski, O rozwodach, Przemyśl 1907, s. 136-137.

15 L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje…, dz. cyt., s. 249.

16 Tamże, s. 249.

17 Zob. W. Kochowski, O rozwodach…, dz. cyt.,, s. 15-16.

18 M.S. Popławski, Oktawian August…, dz. cyt., s. 37.

19 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury starożytnej…, dz. cyt., s. 352.

20 Cyt. za W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 263.

21 Zob. L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje…, dz. cyt., s. 331.

22 A. Mleczek, Dekadencja moralna społeczeństwa rzymskiego w Res Gestae Ammiana Marcellina, Kraków 2018, s. 316-318.

23 Tamże, s. 355-399.

24 G. Ferrero, Wielkość i upadek Rzymu, t. 1, Podój, Poznań, brw, s. 44. Wszystkie następne cytaty zostały zaczerpnięte z tej publikacji.

25 Zob. E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, t. 1, Warszawa 2018, s.101.

26 Zob. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 13.

27 Zob. S. Ruciński, Czy starożytny Rzym był milionowym miastem?, w: „Meander” 2007, z. 3-4, s. 294-307.

28 Zob. W. Suder, Census populi: demografia starożytnego Rzymu, Wrocław 2003, s. 123-165.

29 Zob. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 13.

30P. Turbak, dz. cyt., s. 24-25.

31 G. Ferrero, dz. cyt., s. 81.

32Tamże, s. 33, 69, 82.

33 Tamże, 81.

34 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 267.

35 Zob. G. Ferrero, dz. cyt., s. 338-339.

36 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 267.

37Tamże, s. 269.

38 Pisarz rzymski, polityk i mówca. Brał udział w wielu wyprawach wojennych.

39 W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 269.

40 Zob. L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje…, dz. cyt., s. 245-249.

41 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury…, dz. cyt., s. 396-398.

42 Zob. G. Ferrero, dz. cyt., s. 163-167.

43 Cyt. za W. Majdański, Planowanie zaludnienia, …, dz. cyt., s. 270.

44 Zob. F.J. Holzwartha, Historya Powszechna, t. 3, nakładem Przeglądu Katolickiego, Warszawa 1880, s. 105.

45 Zob. G. Ferrero, dz. cyt., s. 286.

46 Zob. L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje…, dz. cyt., s. 248-254.

47 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 271.

48 Zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie…, dz. cyt., s. 20.

49 Sceniczne farsy.

50 Aktor, który nie posługuje się głosem, ale swą rolę odgrywa mową ciała. Miejscem pracy najczęściej jest teatr, a także ulice wielu miast.

51 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 286.

52 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury…, dz. cyt., s. 464-465.

53 Tamże.

54 Zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie…, dz. cyt., s. 21.

55 Zob. J. Hołówka, Etyka w działaniu, Warszawa 2001, s. 183.

56 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 286.

57 Zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie…, dz. cyt., s. 22.

58 Zob. P.K. Tacyt, Dialogus de oratoribus, 28-29, https://en.wikipedia.org/wiki/Dialogus_de_oratoribus, dostęp: 30.03.2021 r.

59 Zob. Plutarch, De liberis educandis, VII, http://www.perseus.tufts.edu/, dostęp: 22.03.2021 r.

60 Zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie…, dz. cyt., s. 21.

61 Cyt. za W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 287.

62 Zob. A. Szymański, Społeczne znaczenie rozwodów…, dz. cyt., s. 33.

63 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…,dz. cyt., s. 287.

64 Tamże, s. 287-288.

65 Zob. M. Michalska-Suchanek, Fenomen samobójstwa, Mikołów 2011, s. 16.

66 Cyt. za W. Majdański, Planowanie zaludnienia…,dz. cyt., s. 287-288; zob. J. Brzezińska, Dzieciobójstwo. Aspekty prawne i etyczne, Warszawa 2013, 121.

67 M.S. Popławski, Oktawian August…,dz. cyt., s. 38.

68 Tamże.

69 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury…,dz. cyt., s. 400-401.

70 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…,dz. cyt., s. 277; zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna, t. 3, s. 6-7.

71 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 277. Choć Holzwarth podaje, że w granicach imperium rzymskiego mieszkało około 120 mln, przywołując różnych badaczy, „Moreau de Jonnes oblicza ludność Państwa Rzymskiego na 83 miliony, a mianowicie: 35 milionów obywateli (po 5 osób na jedną rodzinę), 7-8 mil. sprzymierzeńców; 40 mil. niewolników. Wietersheim podaje 88 mil.; z tego na Italię przypadałoby tylko 11 mil., na inne posiadłości w Europie 45 mil., na Azję 27 mil., Egipt i kraje afrykańskie teraz mają tylko 11 mil. mieszkańców, wówczas zaś mogły mieć najmniej 16, gdyż ludność samego Egiptu wynosiła 6-8 mil. Italia w ostatnich czasach Rzeczypospolitej bardzo się wyludniła wskutek wojen domowych, zniknięcia stanu średniego i powszechnej rozwiązłości obyczajów. Ludność miasta Rzymu nowocześni badacze rozmaicie obliczają. Bunsen tak oznacza ludność stolicy: 320 000 osób płci męskiej, żeńskiej 320 000, 10 000 osób stanu senatorskiego, rycerskiego i klientów, ogółem 650 000 mieszkańców wolnych; nadto 650 000 niewolników i blisko 700 000 cudzoziemców (peregrini). Zumpt podaje 650 000 mieszkańców wolnych, 1 300 000 niewolników, 20 000 wojska, ogółem 2 000 000. Hoeck oblicza: ludzi wolnych 1 250 000, senatorów i jeźdźców 10 000, żołnierzy 15 000, peregrynów 50 0000, niewolników 940 000; ogółem 2 265 000. Becker-Marquardt: cives romni 650 000, garnizon 20 000, niewolników 960 000, ogółem 1 630 000, z dodaniem cudzoziemców 2 000 000. Cyfra 600 000 mieszkańców Rzymu odnosi się do III i IV wieku”. Zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…,dz. cyt., t. 3, s. 4-5.

72 Zob. S. Ruciński, Czy starożytny Rzym był milionowym miastem?, w: „Meander” 2007, z. 3-4, s. 294-307. Autor podejmuje się próby odpowiedzi na pytanie, ile faktycznie mieszkańców liczył Rzym w starożytności. Przywołuje różnych badaczy, którzy podawali bardzo różne liczby. Podobnie czyni w swej pracy Holzwarth.

73 Zob. F.J. Holzwarth, Historya…, dz. cyt., t. 3, s. 166.

74 Panował w Rzymie przez trzy miesiące w 193 r.

75 Zob. T. Wałek-Czernecki,dz. cyt., s. 355.

76 Tamże, s. 356-360.

77 Cyt. za. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 14.

78 Tamże.

79 Zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 170-171.

80 Zob. T. Wałek-Czernecki,dz. cyt., s. 355; zob. R. Świerzbiński, Rozwój uspołecznienia rzymskiego, Warszawa 1870, s. 508-511; zob. K. Kumaniecki, Historia kultury…, dz. cyt., s. 357.

81 Tertulian, Apologetykdz. cyt., s. 63-64.

82 Lukrecjusz, O naturze wszechrzeczy, tłum. E. Szymański, Warszawa 1957, s. 5.

83 Cyt. za T. Jeske-Choiński, Dekadentyzm, Warszawa-Kraków 1905, s. 7.

84 Zob. M.A. Kubiaczyk, Idea złotego wieku a ludi saeculares w starożytnym Rzymie, Poznań 2015, s. 73.

85 Zob. W. Majdański, Zaplanowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 284.

86 Dwaj bracia, starszy Tiberius Sempronius Gracchus urodził się w roku 162 przed n.Chr. Pełnił urząd trybuna ludowego. Był inicjatorem reform rolnych, których nie wprowadzono w życie. Oskarżono go o chęć przejęcia władzy w Rzymie, co doprowadziło do jego zabójstwa w 133 r. Gajusz Grakchus to młodszy brat Tyberiusza. Dziesięć lat po śmierci brata, w 123 r. został trybunem ludowym. Podjął się przeprowadzenia niezrealizowanych reform brata. Przeprowadził m.in. ustawę zbożową dającą ubogim obywatelom możliwość zakupu tańszego zboża.

87 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury …, dz. cyt., s. 369-372; zob. G. Ferrero, s. 69-70; zob. M. Kreczmar, Kwestja agrarna w starożytności, Warszawa 1921, s. 54-61.

88Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury …, dz. cyt., s. 372-373.

89 Zob. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 14.

90 Zob. M.S. Popławski, Oktawian August, dz. cyt., s. 40. Odrodzenie moralności w wymiarze prywatnym było dla cezara Augusta bardzo ważne, w tymże czasie „[…] erotyczna swawola i bezpłodność kobiet, rozluźnienie rodziny i nietrwałość małżeństwa prowadziły Rzym do wyludnienia. August wydał wojnę wszelkiej nieobyczajowości”.

91 Cyt. za K. Kumaniecki, Historia kultury …, dz. cyt., s. 432.

92Zob. T. Zieliński, Świat antyczny, cz. IV., Cesarstwo Rzymskie, Warszawa-Kraków 1938, s. 165; zob. K. Kumaniecki, Historia kultury …, dz. cyt., s. 432-433.

93 Zob. A. Grotjahn, dz. cyt., s. 36; zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie narodu…, dz. cyt., s. 19-21.

94 Kapłanka rzymskiej bogini Westy. Do służby wybierane były bardzo młode dziewczęta, w wieku 6-10 lat z rodzin wyższych sfer.

95 Zob. T. Zieliński, Świat antyczny, dz. cyt., s. 97-98.

96 Zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 15-16.

97 Cyt. za A. Grotjahn, dz. cyt., s. 37.

98 Zob. T. Wałek-Czernecki, dz. cyt., s. 281-282. Wprawdzie T. Wałek-Czernecki podaje sumę około 150 sesterców, jako wystarczającą na utrzymanie rodziny za czasów Cezar, inflacji w państwie rzymskim w okresie rządów od Cezara do Trajana nie było.

99 T. Wałek-Czernecki, dz. cyt., s. 282; zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 147.

100 Zob. A. Grotjahn, dz. cyt., s. 37.

101 Zob. W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 274.

102 Zob. S. Podoleński, Rozwód a zdrowie narodu…, dz. cyt., s. 21-22.

103 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury …, dz. cyt., s. 469-470.

104 T. Wałek-Czernecki, dz. cyt., s. 262.

105 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury starożytnej…, dz. cyt., s. 470-477.

106 Zob. T. Wałek-Czernecki, dz. cyt., s. 319.

107 Tamże, s. 320-322. Czytamy: „Grupa wytwórczości zbytkowej zajmowała za Cesarstwa w całości życia gospodarczego pozycję relatywnie większą, niż w jakimkolwiek innym okresie dziejowym, nie wyłączając czasów dzisiejszych […]; tańsze kosmetyki i perfumy były używane przez najszersze koła społeczeństwa. […] W najmniejszych nawet miastach spotykamy teraz młynarzy i piekarzy, rzeźników i masarzy. Za Cesarstwa podróżowanie dla celów zawodowych, kuracyjnych i turystycznych przybrało rozmiary, nieznane przedtem. (…) W Grecji był to jedyny przemysł prosperujący za Cesarstwa, gdy na odwrót Galia […] w II wieku stała się największym krajem przemysłowym Cesarstwa”.

108Cyt. za W. Majdański, Planowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 271.

109 Zob. G. Ferrero, dz. cyt., s. 286.

110 Zob. W. Majdański, Zaplanowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 282.

111 T. Wałek-Czernecki, dz. cyt., s. 343.

112 Zob. A. Szymański, Społeczne znaczenie rozwodów…, dz. cyt., s. 26-29.

113 Zob. K. Kumaniecki, Historia kultury…, dz. cyt., s. 521.

114 Zob. Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna, Kraków 2013, s. 133-135; zob. B. Kumor, Historia Kościoła…, dz. cyt., cz. 1., 52-61; zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 192-193, 209-211.

115 Tertulian, Apologetyk, dz. cyt., s. XLVII.

116 Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 122-131.

117 Zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 217.

118Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 136-139, 224; zob. B. Kumor, Historia Kościoła…, dz. cyt., cz. 1, s. 130-133.

119 Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 142-146.

120 Tamże, s. 69.

121 Zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 224.

122 Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 67-71.

123 Zob. W. Majdański, Zaplanowanie zaludnienia…, dz. cyt., s. 291.

124 Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 163-167.

125 Tamże, 173-176.

126 Tamże, s. 177-182.

127 Tamże, s. 183-223.

128 Zob. J. Umiński, Historia Kościoła…, dz. cyt., s. 144; zob. F.J. Holzwarth, Historya Powszechna…, dz. cyt., t. 3, s. 250-254.

129 Zob. W. Majdański, Kołyski…, dz. cyt., s. 15-16.