Szkolnictwo bezwyznaniowe

W latach siedemdziesiątych XIX w., za czasów Ottona von Bismarcka podjęto próbę ograniczania wpływu Kościoła na szkoły elementarne[1]. Pod koniec 1871 r. złożono nowy projekt dotyczący szkolnictwa. Zakładał, że wszystkie zakłady wychowawcze będą pod kuratelą państwa. Szkoły miały być bezwyznaniowe[2]. Spowodowało to ogromny opór społeczny. Nie godzono się na pozbawienie Kościoła wpływu na oświatę. Do ministerstwa wysłano ponad pół miliona petycji. Słali je magnaci, szlachta, uczeni, dziennikarze, kupcy, fabrykanci, włościanie – wszyscy, którym bliska była jedność rodziny, Kościoła i szkoły. Nowe prawo rozrywało węzeł między Kościołem i szkołą, zamącało stosunek Kościoła  do państwa, torowało drogę szkole bezwyznaniowej i zagrażało szczęściu ludzkiej społeczności. Wszelka zdobyta wiedza musi spoczywać na religijno-moralnej podstawie, w czym niezbędna jest wychowawcza rola Kościoła[3]. Biskup Henryk Karol Förster, pasterz diecezji wrocławskiej, ostrzegał: „(…) projekt ten jest stanowczym krokiem na drodze do bezwyznaniowej szkoły, jest nader niebezpiecznym dla chrześcijańskiego wychowania i wykształcenia młodzieży”[4].  Warto tu nadmienić, że rządzący w Prusach uważali się za rząd bezwyznaniowy, a co za tym idzie, taka miała być i szkoła. Masoneria[5] propagowała idee religii bez wyznania, a religią ma być ludzkość (humanitas) i naturalne pojęcie boga. Celem masonerii jest: złączyć wszystkich wolnych ludzi w jedną rodzinę, która by miała w sobie moc i powołanie, by powoli zastępować wszelkie Kościoły propagujące ślepą wiarę, wszelkie kulty przesądne, nietolerancyjne i zwalczające się, jednym Kościołem – gdzie w centrum jest człowiek[6].   

Dokonano gwałtu na obowiązującym porządku społecznym. Warto tu nadmienić, że zanim „oświecenie” ze swymi ideami podjęło próbę wprowadzania nowego porządku, i to często przemocą, Kościół znacznie wcześniej zakładał, rozwijał, pielęgnował szkoły ludowe, ponadto budował kościoły, klasztory, szpitale, kolegia, przytułki dla kalek, wdów i sierot.  Państwo ich nie tworzyło, lecz podjęto próbę zagrabienia gotowych szkół i innych instytucji społecznych. W przypadku zagrabienia szkół,  to już przetestowano, prawie 100 lat wcześniej w Polsce. Uczynił to państwowy organ, Komisja Edukacji Narodowej w 1773 r., grabiąc szkoły i kolegia naukowe jezuitom[7]. W Niemczech pokusił się o to Otton von Bismarck w 1871 r. W granicach państwa niemieckiego było wiele szkół, które powstały ze środków Kościoła, do których miał prawo niezaprzeczalne. W roku 1871 w państwie niemieckim było 60 tys. szkół, w których uczyło się około 6 mln dzieci, 330 gimnazjów, 214 progimnazjów, 14 gimnazjów realnych i 483 wyższe szkoły miejskie, w których uczyło się 177 379 osób[8]. Jakże ogromną pracę wychowawczą wykonywał Kościół na rzecz dobra wspólnego.

Wśród wielu petycji, broniących religijnego wychowania dzieci w szkołach pruskich, w jednej z nich broniono duchownych: „Utrzymujemy następnie, że księża są najwłaściwszymi inspektorami. Mieszkają oni w miejscu obok nauczycieli i mogą  baczyć na szkołę; są oni duchowymi przewodnikami nauczycieli i mogą im przeto udzielać napomnień i przestróg nierównie głębszych i skuteczniejszych   niż jakikolwiek inny świecki inspektor”. W innej petycji pisano: „(…) przez to prawo rząd otwiera bramy, którymi dziki potop niewiary, wywołany przez państwo odpadłe od chrześcijaństwa, zaleje szkoły w danym czasie. (…) W szkole, jako większej familii,  musi działać państwo i Kościół razem i we wzajemnym porozumieniu. Nie ma dziedziny, gdzie by ich łączność była ściślejsza i płodniejsza jak w szkole i małżeństwie. (…) Cóż za pokolenia wyrosną po tym rozdziale? Niebezpieczeństwa, jakie on w sobie zawiera, widzimy w upadku Francji, pokonanej przez nas”[9].  Dla szkolnictwa był to czas bardzo trudny.

 Nie można tu pominąć ważnego wydarzenia, które dotyczyło m.in. edukacji dzieci i młodzieży w Europie. Spotkanie odbyło się 22 i 23 lipca 1871 r. w Darmstadcie, spotkali się członkowie lóż masońskich ze Szwajcarii, Austrii, Ameryki Północnej, Belgii i Portugali, a także Niemiec[10]. Po tym  spotkaniu w wielu krajach europejskich wzmogło się rugowanie Kościoła z przestrzeni edukacyjnej. W latach 1872-1879 wydano szereg zarządzeń ograniczających działalność oświatową Kościoła. Od połowy czerwca 1872 r. zakazano prowadzenia zajęć lekcyjnych w szkołach publicznych osobom zakonnym.  Zakazano prowadzenia w szkołach jakichkolwiek organizacji skupiających uczniów, a mających charakter religijny. Od  roku 1875 zniesiono obowiązek zbiorowego uczestnictwa uczniom we Mszach św. niedzielnych. W roku następnym zakazano uczniom klas pierwszych uczestnictwa w procesjach. Lekcje religii nadal były prowadzone w szkołach, ale pod nadzorem państwa[11].  Zmalała znacznie rola duchownego w szkole, następowała powolna dekatolizacja systemu szkolnego, zgodna z założeniami podjętymi przez loże masońskie w 1871 r. w Darmstadcie.

            Podobnie było w Austrii, pozbawiono Kościół prowadzenia szkół ludowych, co doprowadziło do niezadowolenia społecznego[12]. Tak jak w Niemczech, także i w Austrii płynęły petycje sprzeciwu  do rządu wobec szkół bezwyznaniowych. Bp Linzu F. J. Rudigier 7 września 1868 r. w liście pasterskim do diecezjan zaprotestował wobec bezbożnego prawa szkolnego w Austrii, które oddziela szkoły od Kościoła[13]. List został skonfiskowany,  a ks. bp został skazany na dwa tygodnie więzienia za zakłócanie spokoju publicznego. Ostatecznie został ułaskawiony przez cesarza Franciszka Józefa I. Nieustraszony dostojnik Kościoła, obrońca szkół wykazał w swym liście, że państwo jest „(…) uzurpatorem, monopolizując szkoły dla siebie,  dawniej uczono non multa sed  multum – nie zbyt wiele, lecz za to gruntownie, iż jeżeli rząd póki czas, nie wróci Kościołowi przysługującemu mu wpływu na szkoły, to w niedalekiej przyszłości nastąpi krach zachwalanego systemu nowoczesnej pedagogii. (…) Szkoła liberalna, to nie zakład wychowawczy, któryby wykształcał charaktery, lecz to raczej instytut tresowania, dający społeczeństwu niedouczone i z wszelkich pierwiastków religijno-moralnych wyzute zwierzęta”.[14] Użalały się gminy austriackie, że mimo ogromnych nakładów finansowych, poziom w szkołach się obniżył  i nie widać wśród młodzieży postępów obyczajowych. Natomiast szerzyły się przestępstwa, zachowania skandaliczne, wyuzdanie i niemoralne zachowania wśród młodzieży. Co z czasem przerażało społeczeństwo austriackie.      

W pierwszej połowie 1871 r. rada szkolna w Grazu wydała zarządzenie o likwidacji Mszy św. w dni powszednie dla młodzieży, jedynie pozostały w niedziele i święta[15]. Dekatolizacja szkolnictwa odbywała się w całej Europie. Główną siłą dekatolizującą szkolnictwo było wolnomularstwo.  „Wszędzie stara się masonerya opanować szkołę i albo z niej wyrugować naukę religii, jak to się dzieje w szkołach państwowych Francyi, Włoch, Belgii i Stanów Zjednoczonych Ameryki, albo przy pomocy liberałów sparaliżować i ograniczyć wpływ religii na młodzież szkolną, jak to nastąpiło już w Austryi, gdzie nadto związek Freie Schule, popierany gorąco przez lożę wiedeńską Pionier, szturmuje o szkołę bezreligijną. W najnowszych czasach objawia się także w sferach antychrześcijańskich dążność do »zeświecczenia« wychowania kobiety, jako <ostatniej baszty przesądów i zabobonów>”[16]. A kobieta była ostatnim bastionem moralności, tak jak to było w starożytnym Rzymie, tak jest i teraz.

Liberałowie, masoni, socjaliści, komuniści i bezbożnicy różnej maści od wielu lat przeciwstawiali się pracy społecznej, oświatowej czy wychowawczej Kościoła rzymskokatolickiego. Wielokrotnie na łamach prasy lewicowej i komunistycznej pojawiały się artykuły propagandowe odbierające godność duchowieństwu. Propaganda liberalna i lewicowa nie przebierała w środkach, posługiwano się kłamstwem, oszczerstwami, tylko po to, by podważyć wiarygodność posługi kapłańskiej wśród wiernych. Najczęściej artykuły szkalujące duchowieństwo były anonimowe. Liberalizm dążył do stworzenia nowego porządku społecznego w wymiarze religijnym, socjalnym i politycznym. Liberalizm dążył do zatarcia zmysłu religijnego w człowieku, był kreatorem nowych potwornych doktryn, które dały się poznać w rewolucji francuskiej, Komunie Paryskiej, rewolucji październikowej i w socjalizmie narodowym. Dziełem liberalizmu są państwa wyzute z chrześcijańskiego ducha, których celem jest wizja rzeczywistości materialistycznej, bez sfery duchowej. Temu ma służyć cały  świat biznesu i sfery niematerialnej, a mianowicie handel, przemysł, sztuka, media, nauka, rodzina, Kościół i szkoła.  To co było przez wieki święte i nienaruszalne miało zmienić swoje przeznaczenie i podporządkować się nowym wymogom, przede wszystkim Kościół i szkolnictwo.

Nowoczesne państwa wypierają się prawa Bożego, a za prawo mają wszechwładzę ludu. W ostatnich trzech stuleciach wytworzono taką oto narrację:  „(…) państwo jest źródłem wszelkiego prawa na Ziemi i że ma moc znosić wszelkie inne prawa, nie wyjmując prawa Bożego”. Idea państwa wprowadza jego wszechmoc, która wszystko pochłania. Nowoczesny duch postępu, pozbawiając narody chrześcijaństwa, spycha całe społeczeństwa do pogaństwa, do barbarzyństwa. Źródłem wszelkiego zła jest protestantyzm. Był przyczyną powstania socjalizmu i komunizmu, a chrześcijaństwo musiało przejść przez potworne próby. August Nicolas w swej publikacji dokonał dokładnej analizy przyczyn nieładu społecznego[17]. Wykazał, że rewolucja francuska była krwawym pokłosiem reformacji. Należy tu dodać, że protestantyzm zburzył jedność chrześcijaństwa w Europie, zadał dotkliwą ranę, która do dnia dzisiejszego krwawi. Stał się najbardziej destrukcyjnym ruchem w dziejach chrześcijaństwa, nie dorównuje mu żadna herezja, a nawet wszystkie razem wzięte[18].       

            W wielu krajach europejskich do I wojny światowej nauka religii odgrywała najważniejszą rolę w wychowaniu młodego człowieka, zarówno w szkołach katolickich,  jak i ewangelickich. Po rewolucji francuskiej rozpoczęto próby laicyzacji szkolnictwa w wielu krajach europejskich. Przez pierwsze dziesięciolecia, czyniono to nieudolnie. Z początkiem XX stulecia państwa zaczęły przejmować szkoły w poszczególnych krajach.

            Jedną z wielu działaczek feministycznych, która propagowała pod koniec XIX stulecia naukę religii poza szkołą, była Ellen Key. W swej publikacji „Stulecie dziecka” wydanej w 1900 r. z całą mocą głosi, że religijne wychowanie dziecka jest szkodliwe. A szkoła nie jest miejscem do nauki prawd wiary. „Ja jednakże sądzę jeszcze, że i żywe <nauczanie> chrześcijańskiej religii dzieciom szkodę wyrządza. Powinny one same wżyć się w pasterski świat Starego Testamentu, tak samo jak i w Nowy Testament, a najlepiej w formie, jakiej się trzymał Fehr w swej Biblii dziecięcej. Dziecko przywiązuje się do książki, znajduje w niej niezmiernie wiele pokarmu dla wyobraźni i uczucia, ale tylko wtedy, gdy się może spokojnie w jej czytaniu pogrążyć, bez dogmatycznych czy pedagogicznych wyjaśnień. Tak samo jak inne książki dziecka powinna i ona być tylko w domu przedmiotem rozmów i wyjaśnień, o ile ono tego samo żąda. W ławie szkolnej dziać się to nie powinno”[19]. W dalszej części prowadzi szereg wywodów, że szkoła winna być areligijna, a dziecko winno samo dorastać do odkrywania Pana Boga, bez poznawania dogmatów, które zaciemniają obraz rzeczywistości. A zatem Key należy do prekursorów laicyzacji szkolnictwa. 

            We  Francji ostatecznie Kościołowi odebrano szkoły  w 1902 r., choć proces tworzenia szkół bezwyznaniowych rozpoczął się za czasów Napoleona I. W roku 1806 utworzono korporacje, której zadaniem było zajmowanie się szkolnictwem. Szkoły miały charakter bezwyznaniowy. Doprowadzono do takiej sytuacji w szkolnictwie w całej Europie w XIX w., że rodzice ze wstrętem posyłali dzieci do szkoły. Czuli instynktownie, że nie państwo, lecz Kościół powinien kierować szkołami.    O barbarzyństwie wobec szkolnictwa z początkiem XX w. we Francji czytamy: „(…) po kasacie klasztorów, zniesieniu równouprawnienia obywatelskiego, włamywaniach się, sekwestrach, konfiskatach itp. zdobyczach cywilizacyjnych, masoneria francuska przygotowuje nowy zamach na wolność, i to taki, jakiego dotychczas nikt nie próbował w świecie cywilizowanym. Jest to ustawa, zaprowadzająca monopol bezwyznaniowy szkolny”. Były dwa projekty, łagodniejszy ─ rządowy i drugi radykalny ─ masoński. Ten ostatni był przygotowany przez wpływowego dygnitarza loży masońskiej, liberalnego protestanta[20],  Ferdynanda Buissona[21]. Składał się z 14 paragrafów, rozwiązywał wszystkie szkoły wyznaniowe. I tak w § 3. Czytamy: „(…) w zakładach szkolnych wszelkiego rodzaju nauczanie i kierownictwo powierzone być może wyłącznie osobom świeckim. § 4. Żaden członek kleru zakonnego lub świeckiego i żadna osoba świecka, która dawniej należała również do kleru, nie mogą uczyć w żadnej instytucji szkolnej. Nie może również uczyć żadna inna osoba, która studia odbywała pod wpływem osób wyżej wymienionych, tj. duchownych lub eksduchownych. (…) § 10. Regulamin administracyjny określi warunki, w jakich rodzice konwiktorów będą mogli, jeśli zechcą, dawać naukę religii swoim dzieciom”[22]. Laicyzowanie szkolnictwa rozpoczęło się we Francji znacznie wcześniej, w czasie rewolucji francuskiej, a nabrało nowej swej mocy w latach osiemdziesiątych XIX stulecia[23]. Z wprowadzeniem obowiązku szkolnego we Francji nastąpiło znaczne ograniczenie roli Kościoła rzymskokatolickiego w sferze edukacyjnej[24].

Ks. Krzysztof Bielawny

Przypisy:


[1]     Zob. K. Bielawny, Kościół Katolicki i Ewangelicki , s. 81.

[2]     Zob. Berlin, „Pielgrzym” 1871, nr 6, z 9 II.

[3]     Zob. Książę Bismarck i szkoła chrześcijańska, cz. II, LP 1872, z. 14, s. 82.

[4]     Ibidem.

[5]     Loże masońskie w XIX w. tworzyli mężczyźni, a także kobiety. We Florencji w latach siedemdziesiątych XIX w. powstała loża masońska kobiet, niebawem filia loży powstała w Rzymie. Do lóż tych mogły należeć niewiasty wszystkich stanów i „(…) to nie w innym zamiarze, tylko żeby do reszty je wyzuć z cnoty. Najlepiej ten żeński związek masoński poznać i ocenić stąd, że w Rzymie  loża wzięła w opiekę wszystkie publiczne domy nierządu, jakimi Piemontczycy Rzym obdarzyli”. Zob. Rzym, „Pielgrzym” 1871, nr 18, z 4 V.

[6]     Zob. Książę Bismarck i szkoła chrześcijańska, cz. II, LP 1872, z. 14, s. 82-83.

[7]     Zob. T. Wierzbowski, Szkoły parafialne w Polsce i na Litwie za czasów Komisji Edukacji narodowej (1773-1793), Kraków 1921, s. 117-230.

[8]     Zob. Książę Bismarck i szkoła chrześcijańska, cz. II, LP 1872, z. 14, s. 26.

[9]     Chodzi tu o wojnę frncusko-pruską, która trwała od 19 lipca 1870 r. do 10 maja 1871 r. Francja poniosła klęskę. Zob. Książę Bismarck i szkoła chrześcijańska, cz. II, LP 1872, z. 14, s. 84.

[10]   Zob. Niemcy, „Pelplin” 1871, nr 32, z 10 VIII.

[11]   Zob. Ł. Borodziej, Polityka szkolna Prus 1871-1878, „Rozprawy z dziejów oświaty” 1970, nr 13, s. 68.

[12]   Zob. Austria, „Pielgrzym” 1871, nr 8, z 23 II.

[13]   Zob. Austria, „Pielgrzym” 1871, nr 13, z 30 III.

[14]   Zob. Listy z Wiednia, PL 1875, z. 10, s. 673-674.

[15]   Zob. Graz, „Pielgrzym” 1871, nr 19, z 11 V.

[16]   Zob. J. S. Pelczar, Masoneria, s. 80.  

[17]   Zob. Du Protestantisme par August Nicolas, Bruxelles 1852, s. 48-62.

[18]   Zob. Zob. W. Szcześniak, Protestantyzm: rewolucja – nie reformacja, s.

[19]   Zob. E. Key, Stulecie dziecka, s. 212.

[20]   Zob. H. Łakomy, Państwo a Kościół we Francji Kraków 1999, s. 92. Więcej o laicyzacji szkolnictwa we Francji przeczytamy u H. Łakomego.

[21]   Zob. J. S. Pelczar, Masoneria, s. 79.   „Zasadę masońską wprowadzili w życie ministrowie francuscy br.- Juliusz Ferry (r. 1879), br.-Paweł Bert i br.- Briand (r. 1905); a ten ostatni przemawiając na kongresie t. z. Ligue cVenseignemeni w Angers, tak się wyraził do obecnych tam nauczycieli: »Zadaniem waszym jest z powierzonego wam dziecka wyrobić męża w całej piękności tego słowa, to jest męża, mającego mózg zupełnie wolny od nacisku tajemnic i dogmatów. Taki mąż posiada boskość w sobie. On sam jest bogiem, a jeżeli ten bóg był dotąd tak bezsilnym, stąd to pochodzi, że kłamstwo udaremniało jego wysiłki«. Niestety, ta robota obecnie lepiej się udaje, skoro prezydent republiki Fallieres mógł w sierpniu r. 1906 pochwalić profesorów akademii wyższej w Lyonie za to, że potrafili »uwolnić młodzież od jarzma dogmatów i kultu religijnego, a wychowywać ich w duchu rewolucji«. Konsekwentnie odsunięto tam zakonników i zakonnice od szkół, wyrzucono ze sal szkolnych krzyże, czy obrazy święte, wymazano nawet słowo »Bóg« z książek szkolnych, iżby dzieci nie wiedziały nic o Bogu i dopiero w wieku dojrzałym wybrały sobie jakąś religię, albo pozostały w ateizmie. Jest też tam dążność, aby zamknąć wszystkie szkoły katolickie, a nauczycieli szkół państwowych pociągnąć do lóż, co po części już się udało, skoro w r. 1913 według broszury p. t. Les Francs — Maęons clans VEnseignement, opartej na wykazach masońskich, aż 4400 osób z grona nauczycielskiego należało do sekty”.

[22]   Zob. Przegląd tygodniowy spraw kościelnych, „Przegląd Katolicki” 1902, nr 45, z 6 XI.   

[23]   Zob. H. Łakomy, Państwo a Kościół we Francji Kraków 1999, s. 96.

[24]   Zob. Szkoły przymusowe, PL 1872, z. 2, s. 131.  Na łamach „Przeglądu  Lwowskiego” czytamy: „We Francji liberały i rewolucjoniści chcą koniecznie przymusowe zaprowadzić szkoły dla ludu. Zdrowy zmysł w większości Zgromadzenia Narodowego, odrzuci pewnie ten potworny wniosek i nie pozwoli, aby zdeptanem zostało prawo rodzicielskie, zabita rodzina, zrujnowany do reszty Kościół, a społeczeństwo i tak już w skutek tylu rewolucy rozstrojone, do większej jeszcze umysłowej i moralnej nędzy przyprowadzonem zostało”.