Wypadki drogowe, ofiary śmiertelne i ranni z powodu syndromu dyskotekowego

Syndrom dyskotekowy w latach 1990-2019 był przyczyną 24 283 wypadków drogowych, 6068 osób poniosło śmierć, a 35 303 osoby zostały ranne. 

W roku 2010  „(…) najwięcej tragedii na drogach miało miejsce w dni weekendowe, a szczególnie w soboty ─ 554 wypadki (15,8%), piątki – 519 wypadków (18,8%) i niedziele – 501 (14,3%)”[1]. Anonimowy autor opracowania raportu podaje, że: „(…) przyczyną takiego stanu rzeczy może być to, że w te dni, wolne od pracy, odbywa się najwięcej imprez towarzyskich, dyskotek”[2]. Wszystkich wypadków drogowych w 2010 r. było 38 832. W podziale wypadków drogowych na poszczególne dni tygodnia, w dni weekendowe odnotowano ich najwięcej, bo 17 086 wypadków, co stanowiło 44% ogółu zdarzeń drogowych. W roku 2010 w wypadkach drogowych śmierć poniosło 3907 osób, z czego w dni weekendowe 1758, co stanowiło około 45%, zaś ranne były 48 952 osoby, z czego w dni weekendowe liczba rannych wynosiła 22 818 osób,  co stanowiło około 46% ogółu poszkodowanych. A zatem żniwo tragedii na drogach w tym czasie było ogromne[3].

Dla dokładniejszego określenia powyższych zdarzeń drogowych posłużono się wyliczeniem wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym w określonych godzinach doby w dni weekendowe.  Wskaźnik procentowy wypadków drogowych obliczono na podstawie raportów rocznych o wypadkach drogowych sporządzonych przez Komendę Główną Policji, Biuro Ruchu Drogowego z lat 2001-2010. Wskaźnik procentowy obliczono zliczając wypadki drogowe w godzinach od 2. do 6. nad ranem. W tym czasie trwa powrót młodzieży z dyskotek, toteż gros wypadków spowodowana jest przez młodych kierowców. Średni wskaźnik procentowy dla pierwszej dekady XXI w. w tych godzinach wynosił 4,6% ogólnej liczby wypadków drogowych. Były także wypadki spowodowane przez innych uczestników ruchu drogowego, toteż pomniejszono ten wskaźnik o 1 punkt procentowy, co może dać nam dość duże prawdopodobieństwo realnej liczby wypadków drogowych spowodowanych syndromem dyskotekowym. Wskaźnik procentowy zastosowano tylko do wypadków drogowych, które miały miejsce w dni weekendowe. Szacunkowe dane wypadków drogowych, osób zabitych i rannych z powodu syndromu dyskotekowego uzyskano po obliczeniu procentowym zdarzeń drogowych w dni weekendowe.  I tak, dla wypadków drogowych z powodu syndromu dyskotekowego,  wskaźnik procentowy wynosił 3,6%, dla ofiar śmiertelnych, 8,1%, a dla rannych 4,2%.

Podobną metodologię zliczenia zastosowano do osób, które poniosły śmierć w wypadkach drogowych wracając z dyskotek.  W tych zdarzeniach drogowych wskaźnik procentowy był znacznie wyższy, bo wynosił 9,1 %. Też został pomniejszony o 1 punkt procentowy, co daje dość duże prawdopodobieństwo procentowe liczby osób, które zginęły w wypadkach drogowych wracając z dyskotek. Taką sama metodologię zliczania zastosowano wobec osób rannych, w pierwszej dekadzie XXI w., która  wynosiła 5,2%, pomniejszając o jeden punkt procentowy.  Do drugiej dekady XXI stulecia zastosowano taką samą metodologie obliczeń.

Zaś z ostatniej dekady XX w. nie mamy dokładnych raportów co do godzinowego podziału na zdarzenia drogowe. Zastosowano metodologię z pierwszej dekady XXI w. podnosząc zdarzenia drogowe o jeden punkt procentowy. Dane zgromadzone przez policję  wskazują nam na znacznie większą liczbę wypadków drogowych, większą liczbę ofiar śmiertelnych i znacznie większą liczbę osób rannych. Tak też było przy zdarzeniach drogowych związanych z syndromem dyskotekowym. Wyliczenia dotyczą tylko dni weekendowych.

Pomniejszenie się liczby wypadków drogowych z powodu syndromu dyskotekowego było spowodowane emigracją zarobkową młodego pokolenia do wielu krajów Europy Zachodniej, która rozpoczęła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 r.   Fala emigracji młodzieży z Polski spowodowała, że w Anglii[4], Holandii, Niemczech i w wielu innych krajach pojawiły się polskie dyskoteki czy kluby nocne Właściciele dyskotek, prawie we wszystkich, zapewniają absolutną wolność, bez żadnych ograniczeń[5].  

Wypadki drogowe i ich skutki wraz z syndromem dyskotekowym w latach 1990-1999 r.

Źródło: Wypadki drogowe – raporty roczne (1975-1999), http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html (dostęp: 2.05. 2019 r.);   Obliczenia własne.

W latach dziewięćdziesiątych XX w. zanotowano 556 370 wypadków samochodowych, w tych zdarzeniach drogowych śmierć poniosło 69 645 osób, rannych zostało 680 101 osób. W dni weekendowe (piątek, sobota, niedziela) odnotowano 244 800 wypadków drogowych, zginęło 31 339 osób, a rannych zostało 312 873 osoby.

Z powodu syndromu dyskotekowego odnotowujemy 11 259 wypadków drogowych, w których śmierć poniosło 2852 osóby, a rannych zostało 16 269 osób.  Syndrom dyskotekowy pociągnął za sobą straszliwe żniwo tragedii, które dotknęło dziesiątki tysięcy osób i tysiące polskich rodzin. Najtragiczniejszym rokiem w tej dekadzie był rok 1997, w którym  odnotowano największą liczbę ofiar śmiertelnych w wyniku zdarzeń drogowych, a także największą liczbę osób rannych. Syndrom dyskotekowy przyniósł także największą liczbę ofiar śmiertelnych i osób rannych. Średnia wieku osób zabitych w wypadkach samochodowych spowodowana syndromem dyskotekowym wynosiła 20-22 lat[6]

 Dane prezentowane w kolumnach dotyczące  syndromu dyskotekowego mają charakter szacunkowy, ale odzwierciedlają problem społeczny, który dotyka całe społeczeństwo. Dane te dotyczą tylko zdarzeń w okresie weekendowym. Zapewne do nich można by doliczyć osoby, które z powodu udziału w dyskotekach zapadły na zdrowiu psychicznym lub popełniły samobójstwo. Żniwo dramatu młodego pokolenia Polaków jest znacznie większe niż tylko te suche dane. 

Wypadki drogowe i ich skutki wraz z syndromem dyskotekowym w latach 2000-2010 r.

Źródło: Wypadki drogowe – raporty roczne (1975-2011), http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html (dostęp: 2.05. 2019 r.);  Obliczenia własne.

            W pierwszej dekadzie XXI w. liczba wypadków drogowych do roku 2008 była dość wysoka, wahała się w okolicach 49 – 57 tys. rocznie. Znaczny spadek wypadków drogowych zauważalny jest w roku 2009. I tak wypadków drogowych w pierwszej dekadzie XXI stulecia w porównaniu do ostatniej dekady XX w. było mniej o 51 772, zabitych mniej o 14 359 osób, rannych było mniej o 42 529 osób. W pierwszej dekadzie XXI stulecia w porównaniu do lat dziewięćdziesiątych XX w. w dni weekendowe mniej było wypadków o 22 780, osób zabitych o 6464, rannych o 3952 osoby.

Syndrom dyskotekowy w pierwszej dekadzie XXI stulecia zebrał kolejne żniwo tragedii na polskich drogach. W porównaniu do poprzedniej dekady było mniej wypadków o 3267, zabitych osób było mniej o 838, a rannych o 3952. Mimo mniejszej liczby, to i tak żniwo tragedii było  duże. Z powodu syndromu dyskotekowego były 7992 wypadki drogowe, w wypadkach drogowych poniosło śmierć 2014 osób, a rannych pozostało 12 317 osób. W latach 2000-2005 procent tragedii spowodowany syndromem dyskotekowym  na drogach był dość duży, wynosił około 3,6% w dni weekendowe[9].

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej, rozpoczął się exodus zarobkowy młodzieży polskiej do wielu krajów europejskich. To było przyczyną upadku wielu dyskotek, a także mniejszej liczby młodych uczestniczących w dyskotekach. Wielu z nich opuściło Polskę za pracą, choć  w tym czasie zaczęły powstawać dyskoteki i kluby nocne dla Polaków poza granicami kraju np. w Belgii[10], Holandii[11], Niemczech[12], Włoszech czy w Wielkiej Brytanii[13]

Wypadki drogowe i ich skutki wraz z syndromem dyskotekowy w latach 2011-2019 r.

            W drugiej dekadzie XXI stulecia zmniejszyła się liczba wypadków drogowych o 156 113, co stanowiło spadek o 31 % w porównaniu do pierwszej dekady XX w., zabitych było mniej ─ 22 524, co stanowiło spadek o  około 41%,  zaś rannych mniej o  213 877, co stanowiło spadek o 33,5%.  W dni weekendowe liczba wypadków pomniejszyła się o 74 042, a więc spadek w porównaniu do dekady o jedną trzecią, zabitych było mniej o 9470 ─ spadek o 38%, a liczba rannych pomniejszyła się o  106 713, ─ spadek o 36,4%.

            W drugiej dekadzie XXI stulecia, syndrom dyskotekowy, przyczynił się do kolejnych wypadków i ofiar wypadków drogowych. Choć było ich mniej niż w pierwszej dekadzie XXI w. Liczba wypadków drogowych pomniejszyła się w porównaniu dekad  o 2960, co stanowiło spadek o 37%, liczba zabitych pomniejszyła się o 812 ─ spadek o około 40%, a liczba rannych pomniejszyła się o 5600, co stanowiło spadek o 45,4%. Przyczyną spadku wypadków drogowych w XXI stuleciu była kolejna fala emigracji zarobkowej polskiej młodzieży do wielu krajów Europy Zachodniej, Skandynawii czy obu Ameryk. Choć liczba wypadków, zabitych i rannych była nadal dramatycznie duża.

            Syndrom dyskotekowy w latach 1990-2019 był przyczyną 24 283 wypadków drogowych, 6068 osób poniosło śmierć, a 35 303 osoby zostały ranne. To skutki nowej metodologii zabaw w klubach nocnych i dyskotekach. W miejscach, gdzie nie obowiązują żadne normy moralne. Obowiązuje tam swoboda seksualna, niekontrolowana sprzedaż alkoholu, dopalaczy, narkotyków, a to wszystko doprawione jest  muzyką, zniewalającą duchowo młodzież.  To powoduje obojętność religijną młodych Polaków, a z czasem wrogość do wszystkiego, co wiąże się z wiarą w Pana Boga i kultem świętych. Ostatecznie doprowadziło to do deprawacji i zniewolenia duchowego całych mas młodego pokolenia Polaków. Z obliczeń wynika, że w grupie wiekowej od 15. do 50. roku życia deprawacja i zniewolenie duchowe objęło około 80% Polaków[14]. To poświadczają choćby wyniki wyborów w Polsce na urząd prezydenta   w 2020 r.[15]. Proces deprawacyjny i zniewalający duchowo  ma charakter ewolucyjny, liczba Polaków zdeprawowanych i zniewolonych duchowo z każdym rokiem będzie wzrastała.

Wymiar ekonomiczny syndromu dyskotekowego

Poza wymiarem społecznym, moralnym, konfesyjnym mamy także wymiar ekonomiczny, któremu może warto się też przyjrzeć. Każda z młodych osób, która poniosła śmierć w tak bezsensownych okolicznościach była kochana przez swych rodziców, a przecież ogromny wkład wnieśli ci rodzice w wychowanie swego dziecka oraz w wykształcenie na poziomie podstawowym, średnim, zawodowym czy uniwersyteckim. I to wszystko raptem przekreśla… „zabawa”, która prowadzi do śmierci. To potężna strata również dla narodu polskiego, który przeżywa swój ogromny niż demograficzny.  

W roku 2000 koszt jednej ofiary śmiertelnej wynosił około 700 tys. zł[16]. Początek lat dziewięćdziesiątych XX stulecia generował niższe koszty ofiar śmiertelnych. „Wzrost kosztów poniesionych w wyniku śmierci na drogach wiąże się ze stale rosnącym PKB naszego kraju. Im wyższe PKB,  tym śmierć obywatela jest większą stratą dla państwa”. Z tym,  że młody wiek ofiar śmiertelnych generował wyższe koszty. „Okazuje się, że najwięcej tracimy przy śmierci dzieci i młodzieży, bo oni jeszcze nie zaczęli produkować ─ mówi Bogusław Kretkiewicz z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. ─ W wyniku śmierci osoby do 17. roku życia państwo traci ponad 5 mln złotych”[17]. Dane te dotyczą roku 2008.  Śmierć ofiar wypadków drogowych z powodu syndromu dyskotekowego, to wiek od 20-22 roku życia. Toteż biorąc pod uwagę  rok 2000 śmierć jednej młodej osoby generowała stratę  około 3 mln zł.   A zatem w ostatniej dekadzie XX w. państwo poniosło stratę prawie 37,5 mld zł[18].

W kolejnych latach śmierć osoby młodej  z powodu wypadków drogowych generowała jeszcze większe koszty[19]. W roku 2018 z powodu wypadków drogowych poniesionych z przyczyn syndromu dyskotekowego ponieśliśmy stratę 2,8 mld zł. Koszty wypadków drogowych w 2018 r. wynosiły 634,2 mln zł, koszty ofiar śmiertelnych 252 mln, a koszty osób rannych wynosiły 1,914 mld zł. A zatem w ciągu ostatnich dwóch lat w wymiarze ekonomicznym z powodu syndromu dyskotekowego ponieśliśmy straty w wysokości 5,47 mld. To tylko ostatnie dwa lata, straty ekonomiczne z  2018 i 2019 roku, a w ciągu 30 lat? Jaki gospodarz pozwoliłby na takie straty? Czy to nie trwonienie majątku narodowego, największego daru, jaki posiadamy, straty tylu młodych ludzi, którym życie dopiero się zaczynało?  Kto za to poniesie odpowiedzialność? Nie ma winnych.

Straty w wymiarze duchowym i moralnym

Straty materialne są w miarę możliwości policzalne. Ale strat duchowych, moralnych, rodzinnych  i  narodowych nie da się wycenić. Nie wycenia się również bólu rodziców i najbliższej rodziny. Czy wolno nam milczeć?  I tu rządzący, zarówno państwem,  jak i duchem tego narodu,   powinni bić na alarm. A wszyscy siedzą cicho i mają doskonałe samopoczucie. Czy tak powinno być? To jest wojna, w której walka trwa o ducha tego narodu. Zły duch niszczy młode pokolenie Polaków, i to z całą mocą.

Za każdą osobą  zabitą i ranną kryje się tragedia rodzinna. Ból rodziców, najbliższej rodziny i osłabienie wspólnoty narodowej, która wkładała tyle wysiłku w wychowanie oraz  wykształcenie każdej z osób. We Włoszech średnia wysokość wieku osób ginących w wypadkach samochodowych plasowała się pomiędzy 20. − 22.  rokiem życia, w Polsce  pewnie było podobnie.  A warto zwrócić uwagę, że lata dziewięćdziesiąte  XX w. były czasem  ogromnego chaosu społecznego, politycznego i gospodarczego. A z drugiej strony, ogromnej deprawacji młodych Polaków na skale masową.  

Deprawacja młodego pokolenia trwa w najlepsze przez trzy dekady. Ta grupa wiekowa pod koniec XX i na początku XXI w. liczyła prawie 8 milionów Polaków.  Wiele dyskotek zakończyło swą działalność w pierwszej i na początku drugiej dekady XXI w. Jednak pod koniec drugiej dekady XXI w. deprawacja przekształciła się w wielu miejscach w demonizację zabaw. A wiele dyskotek stało się świątyniami diabła, gdzie odbywa się kult szatana i profanacja świętych znaków chrześcijaństwa[20]. Powoli, ale skutecznie dokonuje się zmiana kulturowa, społeczeństwo polskie przechodzi z cywilizacji życia do cywilizacji śmierci. Wielu z tych młodych uczestniczących w „zabawach” oddaje kult szatanowi. Taka kultura nie może być przyszłością żadnej cywilizacji, prowadzi do samozagłady. Dziś zarówno Polska, jak i Europa podąża do samounicestwienia. A statystyki demograficzne nas nie oszukają.

Młodzi ludzie zdeprawowani, uzależnieni od alkoholu, narkotyków i zniewoleni duchowo nie będą w stanie podjąć zadań wynikających z dobra wspólnego. Wielu z nich nie założy rodzin,  nie podejmie stałej odpowiedzialnej pracy na rzecz dobra wspólnego, nie będzie matką ani ojcem, a jeśli, to pojawi się dziecko u samotnej matki, a ojciec będzie unikał odpowiedzialności za poczęte dziecko.  Bardzo często pokaleczonej moralnie i duchowo młodej osobie będzie potrzebna pomoc psychiatryczna czy psychologiczna. Wielu będzie pensjonariuszami szpitali psychiatrycznych i ośrodków pomocy społecznej. To są tragiczne skutki, jakie już ponosimy z powodu syndromu dyskotekowego, który niszczy najlepszą cząstkę narodu, dzieci i młodzież. 

Juwenalia

Swój początek mają w Rzymie. W roku 59  wprowadził je cesarz  Neron (54-68), tzw. święto młodzieńców. W Polsce zagościło w  przestrzeni publicznej w XIV stuleciu w Krakowie. Przez setki lat młodzież na różne sposoby wyrażała swą młodość i dynamizm życia. A jak obecnie przebiegają igrzyska młodzieży studenckiej? Dla wielu jest to czas wolny. Są i tacy, którzy korzystają z oferty przygotowanej przez organizatorów, ale z bólem trzeba stwierdzić, że w ostatnich kilku dekadach juwenalia stały się miejscem sodomy i gomory. Przyzwolenia na deprawację młodzieży polskiej, i to przyszłej inteligencji.

Tu warto postawić pytanie, kto na to pozwala? Władze uczelni, władze samorządowe, władze państwowe? Jest zmowa milczenia, nic się nie stało, nic się nie dzieje, jest dobrze. To jeśli jest tak dobrze, to czemu jest tak źle w małżeństwach, czemu tak wielu się rozwodzi, tak mało dzieci się rodzi? Czemu po ulicach protestują wojujące  z Kościołem i rządem kobiety? Człowiek zdeprawowany nie jest zdolny do podjęcia zadań w wymiarze rodzinnym i społecznym. Nie trzeba było długo czekać. Wszystko, co najgorsze staje się udziałem młodzieży. Pijaństwo[21], narkotyki[22], gwałty[23], burdy[24] i próby zabójstw[25] i wrzaski do samego rana przez kilka dni[26]. Ile radości pojawia się w mediach, jeśli nikt nie stracił życia na juwenaliach, nie doszło do gwałtu albo awantury[27]. To, co było normą przez stulecia, dziś staje się rzadkością.

***

            Zdeprawowanym narodem łatwiej rządzić, łatwiej go zaanektować militarnie, co działo się przez wieki. W ostatnich dekadach deprawacja toczy się przez polskie wsie i miasta na różnych płaszczyznach. Wielki dramat, który dotknął naród polski po 1989 r., to utrata suwerenności gospodarczej,  a przede wszystkim utrata niepodległości obyczajowej. Dokonuje się deprawacja młodzieży na skalę masową poprzez dyskoteki i kluby nocne. Poprzez muzykę, bardzo często satanistyczną, wydziera się młodym Boga z ich serca i wprowadza w nihilizm duchowy prowadzący do pustki przeradzającej się w dramaty życiowe.

Działanie deprawacyjne w Polsce od trzech dekad ma charakter zorganizowany, chroniony przez organizacje międzynarodowe. Masowa dekatolizacja, deprawacja i zniewolenie duchowe doprowadziło wprost najmłodsze pokolenie Polaków do depopulacji. Dziecko stało się dla młodych obciążeniem, młodzi ogarnięci nowomodą szukają atrakcji życia, rezygnując z małżeństwa na rzecz wolnych związków bez odpowiedzialności. Na dłuższą metę taki naród nie ma przyszłości. Od trzech dekad trwa proces samozagłady naszego narodu w wymiarze depopulacyjnym.

© Ks. Krzysztof Bielawny


[1]     Zob. Wypadki drogowe w Polsce w 2010 roku. Komenda Głowna Policji, Warszawa 2011, s. 15-16.

[2]     Zob. Wypadki drogowe w Polsce w 2010 roku cz. II, edroga.pl/drogi-i-mosty/wypadki-drogowe-w-polsce-w-2010-roku-cz-ii-22064180edroga.pl/drogi-i-mosty/wypadki-drogowe-w-polsce-w-2010-roku-cz-ii-22064180 (dostęp: 29 .04. 2019 r.)

[3]     Obliczenia własne.

[4]     Zob. Polskie dyskoteki, „Goniec Polski” 2007, https://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2069585, (dostęp: 9 .01. 2020 r.). W niniejszym artykule czytamy: „(…)  Ta sama noc w południowej części miasta. Grupa podpitych gości zostaje wyproszona przez ochronę jednej z polskich dyskotek. Znam chłopaków z Mokotowa (jeden z największych warszawskich gangów – przyp. red.) Wywiozę cię do lasu – krzyczy wściekły mężczyzna do szefa ochrony klubu.  Zobaczysz. Wrócimy tu i rozwalimy tę budę – grozi. Po chwili podpici mężczyźni już między sobą zaczynają się szarpać i okładać pięściami. Sytuacji nie poprawia nawoływanie ochrony, która uprzedza uczestników bijatyki o filmujących wszystko, wszechobecnych w tym rejonie kamerach CCTV. Na młodych Polakach nie robi to wrażenia. – Nie cierpię pracować na polskich dyskotekach – mówi Krzysiek, od roku licencjonowany ochroniarz Security Industry Authority. – Te kluby mają najgorszą klientelę. Nie wiem, skąd ci ludzie przyjechali ico tu robią, ale wstyd mi za ich poziom i kulturę. Kiedy szefowie rozpisują grafik i trafia mi się polska dyskoteka, to jakbym dostał karę”.

[5]     Zob. Polski blog z Berlina, www.berlinsko.com/2017/01/kluby-techno-house-w-berlinie.html (dostęp: 05.05. 2019 r.)

[6]     Obliczenia własne.

[7]     Wskaźnik procentowy wypadków drogowych obliczono na podstawie raportów rocznych o wypadkach drogowych sporządzonych przez Komendę Główną Policji, Biuro Ruchu Drogowego z lat 2001-2010. Wskaźnik procentowy obliczono, zliczając wypadki drogowe w godzinach od 2. do 6. nad ranem. W tym czasie trwa powrót młodzieży z dyskotek, toteż gros wypadków spowodowana jest przez młodych kierowców. Średni wskaźnik procentowy dla pierwszej dekady XXI w. w tych godzinach wynosił 4,6% ogólnej liczby wypadków drogowych. Były także wypadki spowodowane przez innych uczestników ruchu drogowego, toteż pomniejszono ten wskaźnik o 1 punkt procentowy, co może dać nam dość duże prawdopodobieństwo realnej liczby wypadków drogowych spowodowanych syndromem dyskotekowym. Wyliczenia dotyczą tylko dni weekendowych.

[8]     Podobną metodologię zliczenia zastosowano do osób, które poniosły śmierć w wypadkach drogowych wracając z dyskotek.  W tych zdarzeniach drogowych wskaźnik procentowy był znacznie wyższy, bo wynosił 9,1 %. Też został pomniejszony o 1 punkt procentowy, co daje dość duże prawdopodobieństwo procentowe liczby osób które zginęły w wypadkach drogowych wracając z dyskotek. Wyliczenia obejmują tylko dni weekendowe.

[9]     W artykule Piotra Kodryckiego i Moniki Kodryckiej pt. „Piesi jako ofiary śmiertelnych wypadków – analiza kryminalistyczna”, w: Wiedza Prawnicza 2012, nr 5, s. 34-40, na stronie 39 czytamy: „Wypadki weekendowe, do których dochodzi w piątkową i sobotnią noc, są szczególnie częste u młodych kierowców w wieku 18-24 lat, wracających z dyskotek, pod wpływem alkoholu, starających się imponować rówieśnikom”. Autorzy publikacji podają dwie przyczyny: alkohol i brawura. Pomijają zupełnie narkotyki i  syndrom dyskotekowy, który jest przyczyną ogromnej liczby wypadków drogowych.

[10]   Zob. Kluby i restauracje w Brukseli, w informacji o nocnych klubach nocnych w Brukseli czytamy: „Jeśli chodzi o typowo polskie dyskoteki, to polecana jest szczególnie Amnezja”. http://docelowo.pl/bruksela/kluby-restauracje.html, (dostęp: 7 .09. 2019 r.)

[11]   Zob. Polskie dyskoteki robią furorę w Holandii,  https://www.fakty.nl/my-w-holandii-69/10632-polskie-dyskoteki-robia-furore-w-holandii (dostęp: 7 .09. 2010 r.). Zaś obok pojawiła się informacja o masowych zamknięciach kościołów w Holandii. Każdego tygodnia, informuje portal, zamyka się w Holandii dwa kościoły, https://www.fakty.nl/wiadomoci-z-holandii/26072-masowe-zamkniecia-kosciolow, (dostęp: 7 .09. 2019 r.).

[12]            Zob. Polska dyskoteka Enigma Frankfurt Niemcy MR Sebii, https://www.youtube.com/watch?v=Ulk_3XWV0Yw (dostęp: 16 .11. 2020 r.)

[13]   Zob. P. Sieńko, Polskie dyskoteki, Goniec Polski 2007, https://londynek.net/czytelnia/article?jdnews_id=2069585 (dostęp: 7 .09. 2019 r.).

[14]   Obliczenia własne na podstawie wyników wyborów prezydenckich w 2020 r.

[15]   Zob. T. Maciuszczak, Wybory prezydenckie 2020. Wyniki głosowania. Kto wygrał? Andrzej Duda 50,4, Rafał Trzaskowski 49,6 proc., https://www.dziennikwschodni.pl/ (dostęp: 16 .11. 2020 r.); Zob. M. Kamieniecki, Nie możemy przegrać Polski, NDz 2020, nr 183, z 7 VIII.

[16]   Zob. Jedna śmierć na drodze kosztuje nas 1,5 mln, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,126765,7075575,Jedna_smierc_na_drodze_kosztuje_nas_1_5_mln.html (dostęp: 2.05. 2019 r.)

[17]   Ibidem.

[18]   Obliczenia własne.

[19]            Zob. Wycena kosztów wypadków i kolizji drogowych na sieci dróg w Polsce na koniec roku 2018, z wyodrębnieniem średnich kosztów społeczno-ekonomicznych wypadków na transeuropejskiej sieci transportowej, kierownik projektu A. Jaździk-Osmólska, Warszawa 2019, s. 4.  Koszty jednostkowe wypadków i kolizji drogowych w 2018 roku wyniosły: koszt jednostkowy ofiary śmiertelnej – 2,4 mln zł; koszt jednostkowy ofiary ciężko rannej – 3,3 mln zł; koszt jednostkowy ofiary lekko rannej – 48,2 tys. zł; koszt jednostkowy wypadku drogowego – 1,4 mln zł i koszt jednostkowy kolizji drogowej – 26,7 tys. zł.  

[20]   Zob. P. Wojewódka, Dlaczego nie zamknięto dyskoteki przed tragedią, Polskie Radio Jedynka 2011, www.polskieradio.pl/7/158/Artykul/475065,Dlaczego-nie-zamknieto-dyskoteki-przed-tragedia (dostęp: 22.04. 2019 r.)

[21]                Zob. M. Reuter, Juwenalia 2009 w Nowym Sączu: alkohol przyczyną śmierci studenta, https://gazetakrakowska.pl/ (dostęp: 16 .10. 2020 r.);   Zob. Zapił się na śmierć na juwenaliach, https://warszawa.wyborcza.pl/ (dostęp: 14 .10. 2020 r.);   Zob. K. Sulowski, Wrzaski, muzyka, pijaństwo. Czy juwenalia mają jeszcze coś wspólnego z kulturą studencką?, https://lublin.wyborcza.pl/ (dostęp: 10 .01. 2020 r.); Zob. D. Krupińska, Juwenalia 2010: Pijaństwo podczas Dni Kultury Studenckiej. UMCS odpowiada, https://lublin.naszemiasto.pl/ (dostęp: 11 .10. 2020 r.). Na łamach prasy chwali się największym osiągnięciem Norbert Wasiluk, koordynator studenckiego święta. W kampusie mają bowiem stanąć ciężarówki z chłodniami, gdzie będzie można kupić piwo w puszkach. Po naprawdę atrakcyjnych cenach, by nie trzeba było szukać alkoholu w sklepach – wyjaśnia Norbert Wasiluk”. O zgrozo!!!

[22]            Zob.  Alkohol i narkotyki na juwenaliach – 35 interwencji, https://wiadomosci.wp.pl/ (dostęp: 20 .10. 2020 r.); Zob. Narkotyki na juwenaliach, https://lodz.naszemiasto.pl/ (dostęp: 11 .10. 2020 r.); Zob. Narkotyki miały trafić na juwenalia w Rzeszowie, https://podkarpacka.policja.gov.pl/ (dostęp: 12 .10. 2020 r.)

[23]                Zob. Chuligańskie wybryki i gwałt na juwenaliach, https://www.wprost.pl/kraj (dostęp: 12 .10. 2020 r.); Zob. Gwałt na studentce w trakcie juwenaliów w Rzeszowie. Sąd Rejonowy w Rzeszowie wydał wyrok, https://nowiny24.pl/ (dostęp: 14 .10. 2020 r.); Zob. Zgwałcona studentka, rzucanie nożami – oto juwenalia, https://wiadomosci.wp.pl/ (dostęp: 13 .10. 2020 r.).

[24]                Zob. Juwenalia 2013 to seria burd w Krakowie. Juwenalia w szambie! Tak się bawi elita narodu, https://www.fakt.pl/ (dostęp: 14 .10. 2020 r.). na łamach „Faktu” niemieckiego czytamy: „Wieczorem zrobiło się groźnie. Tłum gęstniał, pojawili się jacyś obcy ludzie, których nikt nigdy na uczelniach nie widział. No i zaczęły się rozróby. Zaczepki, rzucanie surowymi jajkami. Agresja narastała. W końcu zaczęło się zwykłe chuligaństwo. Doszło do tego, że kilku krewkich przyszłych magistrów czy nawet doktorów postanowiło pokazać własną siłę i raczej wątpliwe poczucie humoru. Rozruszali przenośną toaletę toj-tojkę, w której zresztą był człowiek, a w końcu ku wspólnej radości ją wywalili. Okazało się to tak świetnym pomysłem, że radośni studenci nagrywali nawet to wydarzenie telefonami komórkowymi. To jest poziom dzisiejszej braci studenckiej, która jutro będzie już naszym krajem rządzić w najlepsze. Czy się zmienią? Czy takie chuligaństwo to tylko brak dojrzałości, czy coś znacznie gorszego: elementarny brak kultury i wychowania wyniesione z domu? A zabawa trwała w najlepsze i zakończyła się jak wiadomo atakiem nożownika na czterech studentów i ochroniarzy”.

[25]   Zob. Nożownicy na krakowskich juwenaliach, NDz 2013, nr 11, z 13 V.

[26]   Zob. M. Gawina, Juwenalia. Studenci się bawią, mieszkańcy cierpią, https://poranny.pl/ (dostęp: 11 .10. 2020 r.

[27]     Zob. B. Gajlewska, Tegoroczna Kortowiada była wyjątkowo bezpieczna. W Olsztynie skończyły największe juwenalia w Polsce, https://radioolsztyn.pl/ (dostęp: 15 .10. 2020 r.)

  1. Wskaźnik procentowy wypadków drogowych obliczono na podstawie raportów rocznych o wypadkach drogowych sporządzonych przez Komendę Główną Policji, Biuro Ruchu Drogowego z lat 2001-2010. Wskaźnik procentowy obliczono, zliczając wypadki drogowe w godzinach od 2. do 6. nad ranem. W tym czasie trwa powrót młodzieży z dyskotek, toteż gros wypadków spowodowana jest przez młodych kierowców. Średni wskaźnik procentowy dla pierwszej dekady XXI w. w tych godzinach wynosił 4,6% ogólnej liczby wypadków drogowych. Były także wypadki spowodowane przez innych uczestników ruchu drogowego, toteż pomniejszono ten wskaźnik o 1 punkt procentowy, co może dać nam dość duże prawdopodobieństwo realnej liczby wypadków drogowych spowodowanych syndromem dyskotekowym. Wyliczenia dotyczą tylko dni weekendowych.
  2. Podobną metodologię zliczenia zastosowano do osób, które poniosły śmierć w wypadkach drogowych wracając z dyskotek. W tych zdarzeniach drogowych wskaźnik procentowy był znacznie wyższy, bo wynosił 9,1 %. Też został pomniejszony o 1 punkt procentowy, co daje dość duże prawdopodobieństwo procentowe liczby osób które zginęły w wypadkach drogowych wracając z dyskotek. Wyliczenia obejmują tylko dni weekendowe.